Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziennik nimfomanki

Tłumaczenie: Katarzyna Adamska
Wydawnictwo: Świat Książki
5,71 (4709 ocen i 350 opinii) Zobacz oceny
10
142
9
195
8
310
7
841
6
1 159
5
1 080
4
362
3
406
2
92
1
122
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Diario de una ninfómana
data wydania
ISBN
9788373916258
liczba stron
270
język
polski

Valerie Tasso zaczęła żyć z prostytucji w Hiszpanii, gdy okradł ją ukochany chłopak. Tam jako urodziwa i pełna wdzięku Francuzka cieszyła się niezwykłym powodzeniem. Jej książka jest pełna bulwersujących scen, od seksu na cmentarzu po zabawy z butelką coca-coli. A jednak jest to także historia miłości...

 

Brak materiałów.
książek: 582
Kasia Koczułap | 2012-12-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: listopad 2012

Po książkę "Dziennik nimfomanki" sięgnęłam pod wpływem filmu o tym samym tytule. Miałam nadzieję, że książka będzie od filmu dużo lepsza - subtelniejsza, bardziej zmysłowa i namiętna. Niestety - spotkało mnie naprawdę gorzkie rozczarowanie. Jedno z większych książkowych rozczarowań ostatniego czasu.

Valerie jest kobietą świadomą swojego ciała i swoich potrzeb. Nie ukrywa się pod maską fałszywej skromności, nie reaguje na rozkosz jękiem uwięzionym w gardle i zalotnym trzepotem rzęs. Przeciwnie - śmiało mówi czego chce, sama inicjuje kontakty seksualne, bezwstydnie i bez umiaru korzysta z seksualnej rozkoszy. Na pierwszy rzut oka Valerie kobietą wyzwoloną, która spełnia swoje pragnienia i komunikuje się ze światem poprzez dotyk ciał, zetknięcie bioder i rozkoszne uniesienie. Valerie jest nimfą.

Miałam gorącą nadzieję, że z każdą kolejną stroną, książka wciągnie mnie w duszny, gęsty klimat zmysłowej erotyki, kobiecości i rozkoszy. Stało się jednak inaczej. Wszystkie sceny erotyczne zostały napisane bez napięcia i polotu - zamiast więc wyjątkowej atmosfery, jest trochę anatomicznych opisów, a subtelność została zatracona na rzecz dosłowności. Klimat zamiast gęstnieć to rzednie, a fabuła nie nadąża za bohaterką.

Valerie na pewno miała ciekawe życie, które można było opisać w sposób zachwycający. Niestety, ona zwyczajnie tego nie potrafi, zarzucając czytelnika banałem i męcząc wszechobecnym patosem. Język zazwyczaj nie pasuje do opisywanej sytuacji, poza tym drażniące jest to, że każda postać mówiła tak samo - nie miało znaczenia, czy jest to biznesmen czy kurtyzana.

Nijakość i miałkość fabuły oraz urywane i zapomniane wątki, sprawiają że w powieści dominuje chaos. Z kolei zakończenie trąci brakiem finezji i pomysłu, jest tylko pozbawionym emocji, suchym podsumowaniem losów Val. Ona sama z kolei jest bohaterką jednowymiarową, a jej rys psychologiczny pozostawia wiele do życzenia.

Valerie Tasso ujęła mnie jedynie Barceloną, której opis przemycony między wierszami, pozostawił we mnie tęsknotę za tym miastem. Nagle czar Barcelony zaczął unosić się w powietrzu, kusząco pachnąc i zostawiając swój smak na końcu języka. Należą jej się także brawa za tematykę powieści i kilka słodko-gorzkich obrazów, które poruszały te strony kobiecości, o których na co dzień się nie rozmawia. Aż żal, że nie było ich więcej, i że zamiast wyraźnego smaku, trzeba było zadowolić się mdlącą, rozmytą wanilią.


[Recenzja wcześniej opublikowana na moim blogu: http://z-pamietnika-czytelnika.blogspot.com/]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dwadzieścia minut do szczęścia

Głównym powodem, dla którego zdecydowałam się na lekturę Dwudziestu minut do szczęścia, jest imię głównej bohaterki. Zdecydowanie mam słabość do bohat...

zgłoś błąd zgłoś błąd