Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dostojewski

6,72 (18 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
3
8
2
7
7
6
2
5
2
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788389158321
liczba stron
248
kategoria
historyczna
język
polski

Czuję się przytłoczony mnogością i wagą spraw, które chciałbym poruszyć. Także dlatego, że Dostojewski służy mi często jedynie jako pretekst do wyrażania własnych przemyśleń. Byłbym skłonny tłumaczyć się z tego żarliwie, gdybym sądził, że czyniąc to, zafałszowałem w jakiś sposób myśl Dostojewskiego. Na podobieństwo pszczół, o których mówił Montaigne, szukałem chętniej w jego twórczości tego,...

Czuję się przytłoczony mnogością i wagą spraw, które chciałbym poruszyć. Także dlatego, że Dostojewski służy mi często jedynie jako pretekst do wyrażania własnych przemyśleń. Byłbym skłonny tłumaczyć się z tego żarliwie, gdybym sądził, że czyniąc to, zafałszowałem w jakiś sposób myśl Dostojewskiego. Na podobieństwo pszczół, o których mówił Montaigne, szukałem chętniej w jego twórczości tego, co lepsze dla mojego miodu.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1682
Olena | 2013-09-01
Przeczytana: 01 września 2013

Pierwsza część przypomina po trosze bełkot natchnionego, wiejskiego kaznodziei, który mówi "jeśli chodzi o Dostojewskiego, jego życie i twórczość oraz sposoby właściwej recepcji tych wybitnych dzieł, jest dokładnie tak a tak, bo ja w to wierzę, więc i wy uwierzcie". Ciężko nie porównywać tych bezkrytycznych wywodów do szablonowych wypracowań zafascynowanego uczniaka, napawającego się wielkością pisarza uznawanego za mistrza i nie potrafiącego przyjąć do wiadomości faktu, że ktoś może być odmiennego zdania, ewentualnie mieć jakiekolwiek uwagi. Wyjątkowo mierzą i śmieszą akapity, w których Gide, urażony krytycyzmem innego autora piszącego o teatralności i braku logiki w rozumowaniu czy postępowaniu bohaterów Dostojewskiego (zupełnie jakby ostrze wspomnianej krytyki skierowane było w niego, a nie w darzonego przez niego namiętną miłością geniusza), zarzuca ignorancję i niezrozumienie każdemu, kto śmie nie tyle podważyć wielkość Rosjanina co zwrócić uwagę na rzeczy, które w jego pisarstwie mogą nie przypaść do gustu czytelnikowi. Oczywiście każdy, kto chwali Dostojewskiego automatycznie zna się na rzeczy i z tym można porozmawiać.

Kolejnym słabym punktem wystąpień Gide'a, wynikającym oczywista z wybujałego uwielbienia dla Dostojewskiego jest przedstawianie biografii pisarza w jak najlepszym, a więc komicznie wypaczającym rzeczywisty obraz zwierciadle. Wszystko, co w tym barwnym życiorysie uznać można za niezbyt chwalebne (że tak to wielce eufemistycznie ujmę) umiejętnie Gide tuszuje, podaje nam w formie mocno złagodzonej lub kreśli stosowny komentarz usprawiedliwiający. Oto hazardowe długi Rosjanina w ujęciu Gide'a przekształcają się w kłopoty finansowe wynikające z dobrotliwości, empatii i współczującego charakteru, który to miał nakazywać mistrzowi rozdawanie pieniędzy ludziom będącym w potrzebie; jego młodzieńcza, awanturnicza przeszłość, to "żywot frywolny" polegający na chodzeniu do teatru i na koncerty; prześladowanie znajomych listownymi prośbami o pieniądze, to przecież żądania pokorne, nie zaś butne; polityczne zapatrywania i frakcyjna działalność Dostojewskiego została pominięta milczeniem i ograniczała się do zdawkowej wzmianki, że z pewnością nie zagrażał on bezpieczeństwu państwa i nie był wywrotowcem, za to ze współczującym sercem opisał Gide jego odsiadkę w więzieniu i wyrok śmierci, zamieniony na zesłanie. Podobnie ubolewa Autor nad stałym przytaczaniem przez biografów owych rojących się od błędów, siermiężnych i gramatycznie wątpliwych listów Dostojewskiego, bo gdzieś tam istnieje jeden, zachwycający, dobrze skomponowany, którego złośliwcy jacyś nie dołączają do antologii, a on przecież uratowałby wszystko! Ponadto w którymś momencie Autor utrzymuje, że Dostojewski uwikłał się prawdopodobnie w małżeństwo bez miłości, do którego skłoniła go litość i talent do wpakowywania się w nieciekawe sytuacje, po czym następuje fragment listu samego Rosjanina, który wyznaje, iż pomimo nieszczęśliwego pożycia kochał pierwszą żonę niemożliwie mocno... Cóż, wygląda na to, że Gide wie lepiej, co zresztą nie dziwi, jako że rozwiązłość Dostojewskiego i liczne zdrady, których się dopuszczał (o czym G. nie pisze ani słówka, zapewne by nie kalać obrazu "Największego z Wielkich") sprawiają, iż należy poddać w wątpliwość nie tyle szczerość jego uczuć, co nawet zdolność do nich.

I jeszcze wisienka na owym ociekającym fałszem biograficznym torcie, a więc odniesienie do znamiennej sceny z "Biesów", przez długi czas usuwanej z książki, w której bohater gwałci dziewczynkę, a potem niejako przyczynia się do jej śmierci, nie ratując dziecka w chwili, gdy jest świadom, że właśnie popełnia ono samobójstwo. Zarówno w przypisach do "Biesów", jak i w licznych opracowaniach biograficznych pojawia się informacja, że owa wstrząsająca "scena" zaczerpnięta została z życiorysu Dostojewskiego, który sam miał dopuścić się owego plugawego czynu, odmalowanego przezeń szczegółowo w powieści, i podobnie jak jego bohater, gardzić miał potem samym sobą (w każdym zaś razie przekonująco zapewniał Dostojewski otoczenie o nękającym go poczuciu winy). Gide beznamiętnie przytacza fragmenty dotyczące gwałtu na dziecku, po czym długo rozwodzi się nad wyjątkowością owej niepojętej i fascynującej go rosyjskiej duszy, tak skorej do skruchy i szczerego żalu za grzechy...

W dalszej części wykładów Gide wciąż pławi się w zachwytach, jednak części jego spostrzeżeń tym razem nie sposób odmówić racjonalności, jako że autor wreszcie sięga po same dzieła i w umiejętny sposób przybliża czytelnikowi to, co w nich godne uwagi. Oczywiście i w tym wypadku nie brakuje wątpliwych stwierdzeń i prób udowodnienia, że czarne jest białe a białe jest czarne, że w gruncie rzeczy bohaterowie Dostojewskiego tylko pozornie wydają się nielogiczni, a tak naprawdę są bardziej ludzcy od samych ludzi, że brak odczuwania przez nich choćby zazdrości może skłonić do zastanowienia, że być może w gruncie rzeczy ludzie zazdrości rzeczywiście nie odczuwają, tylko biorą za zazdrość mieszaninę innych uczuć (bo Otello tak naprawdę wcale nie zabija z zazdrości - kto ciekaw, niech zajrzy do książki). Gide bez wątpienia jest znawcą jeśli idzie o treść książek Dostojewskiego, przytacza najciekawsze sceny z opowiadań, nowel i powieści, a każda z nich opatrzona jest stosownym komentarzem; nie bez racji wyróżnia trzy płaszczyzny obecne w twórczości Rosjanina, stara się wytłumaczyć zarówno namiętności jak i duchowe poszukiwania bohaterów. Wielką zaletą są też ustępy, w których Gide oddaje głos samemu "mistrzowi" przytaczając fragmenty jego listów.

Artykuły i wykłady Gide'a przez swą stronniczość mogą budzić mieszane uczucia, choć z pewnością przemówią do innych entuzjastów Dostojewskiego, zwłaszcza do tych, którzy skłonni są nie tyle przymykać oko na jakże ludzkie potknięcia i niedoskonałości (które przecież zdarzają się najlepszym pisarzom), co w ogóle nie przyjmować do wiadomości, że jakiekolwiek potknięcia miały miejsce. Moim zdaniem nazywanie jakiegokolwiek twórcy mianem "najlepszego ze wszystkich" jest dosyć wątpliwym posunięciem, które nie przystoi światłemu umysłowi, bo po pierwsze - nie sposób przeczytać wszystkiego, po drugie zaś - nie sposób przyjąć sprawiedliwego kryterium podług którego można przykładać dzieło mistrza do dzieła innego mistrza, by dokładnie zmierzyć je pod kątem wielkości oraz zważyć w celu oszacowania większego natężenia geniuszu, by po takowym zabiegu ostatecznie zawyrokować, który z mierzonych i ważonych pisarzy był tym "najlepszym". Zresztą Dostojewski jeśli idzie o pisarski talent bez wątpienia pozostaje jednym z największych, więc żadna krytyka, zwłaszcza ta uzasadniona, mu nie zaszkodzi, bo choćby jego bohaterowie miotali się w jednym ze swych najbardziej niezrozumiałych ataków szaleństwa, czytelnik i tak dostrzeże za ową nie zawsze trafioną, gdyż w odczuciu niektórych zbyt jaskrawą próbą przedstawienia ludzkich emocji, talent wybitnego autora. Gide nie musiał stosować wybiegów przemilczająco-korygujących - jeśli chodzi o swą twórczość Dostojewski, choć nie taki bez skazy jak chciałby rozentuzjazmowany wykładowca, doskonale potrafi obronić się sam, co zresztą po dziś dzień z powodzeniem robi, stale zyskując sobie nowych czytelników i wyznawców.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dotyk prawdy

Czy marzyło Wam się kiedykolwiek, aby zagłębić się w przedwojenną Warszawę oraz Wilno? By móc odbyć podróż po dawnej Warszawie i Wilnie, jednocześnie...

zgłoś błąd zgłoś błąd