Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

PANI CHłODNA OPOWIEść O WARSzAWSKIEJ ULICY

Wydawnictwo: Bellona
7,43 (7 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
2
9
2
8
0
7
1
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788311112582
liczba stron
491
kategoria
historyczna
język
polski

W Warszawie jest około 4500 ulic i placów, których wraz z rozwojem terytorialnym miasta stale przybywa. Są wśród nich ulice znane niemal w całej Polsce, ale też są ulice wręcz zapominane. (...)

 

Brak materiałów.
książek: 2583
Agata | 2013-08-08
Na półkach: Przeczytane

Pod płaszczykiem monografii jednej z ciekawszych warszawskich ulic, Chłodnej, dostajemy obrzydliwą prawicowo-antysemicką agitkę, miejscami żenująco głupią (do łez rozbawił mnie fragment, w którym autor oburza się na twórców kultowego serialu "Polskie drogi", że śmieli zdrajcą i szmalcownikiem zrobić MIESZKAŃCA CHŁODNEJ). Książka pełna obrzydliwych przeinaczeń, zionąca nienawiścią. Do Żydów (bo mieli lepiej niż dziadkowie autora, handlarze z Kercelaka, w czasie okupacji szmuglerzy rąbanki ze wsi), do baptystów (na Chłodnej znajduje się od lat ich zbór, co doprowadza autora książki do - niezbyt dla mnie zrozumiałego - szału, bo po pierwsze zbór ma adres Waliców 25, po drugie baptyści byli obecni w rejonie Chłodna/Żelazna/Grzybowska od XIX wieku, po trzecie nikt im łaski nie robił, bo za parcelę pod zbór oddali inną działkę na Woli), do modernistycznego osiedla Za Żelazną Bramą (nie przedstawia jednakowoż niestety swojej, zapewne genialnej, koncepcji zabudowania zrównanych niemal z ziemią terenów po getcie...). Do przybyłych po wojnie do Warszawy mieszkańców innych rejonów, szczególnie wschodnich rubieży Polski. Oczywiście do "Sowietów", lewicy, niewierzących... Nawet do restauracji "Czerwony wieprz":D

Czyż muszę dodawać, że idolem "Artura III" (ROTFL) jest "prawdziwie demokratyczny prezydent Warszawy", twórca Muzeum Powstania Warszawskiego i "syn powstańców" (tak na marginesie to matce tego wzoru cnót ciężko byłoby zdalnie brać udział w powstaniu ze Starachowic;)). A kiczowaty obelisk ku czci Popiełuszki pośrodku ulicy Chłodnej uważa za świetny pomysł?

Nie znajdziemy w "Pani Chłodnej" przykładów szmalcownictwa, wydawania Żydów Niemcom nie tylko za pieniądze, ale i z czystej nienawiści. Polacy byli kryształowo szlachetni i pomagali wrednym Żydom jak mogli, pojawia się za to dość śmiała teoria, że Żydzi przechodzący słynną kładką nad Chłodną (ulica była wyłączona z getta i zbudowano nad nią drewniany most, łączący Duże i Małe Getto) wcale nie patrzyli z tęsknotą i zazdrością na normalnie toczące się po aryjskiej stronie życie. No bo czego niby miał zazdrościć żydowski bogacz biednemu Polakowi gnieżdżącemu się w ubogiej izbie? Naprawdę, nie zmyślam - trzy razy przecierałam oczy czytając te bzdury. Inny kwiatek to wmawianie czytelnikom, że słynny likwidator Powstania Warszawskiego, Kat Ochoty Bronisław Kamiński nie miał nic a nic wspólnego z Polską (imię i nazwisko zapewne zmyślił na złość Nadolskiemu, a pochodzenie wymyślił do spółki z "sowietami" i "lewakami"), był bowiem Rosjaninem, a w zasadzie to Niemcem, może nawet Polinezyjczykiem czy Czukczą, w każdym razie gdzieżby tam Polak był takim zdrajcą:D Tak sobie naginając i koloryzując, tworzy Nadolski przedziwną historię "Pani" (czemu do licha pani?) Chłodnej, ulicy, na którą brzydko uwzięli się Rosjanie, potem Niemcy, potem "lewacy", a teraz rzecz jasna żydofile... Połowę ksiązki zajmuje przerażająco nudny "rys historyczny". Biedny czytelnik (który wszak wypożyczył książkę, by poszerzyć wiedzę o ULICY CHŁODNEJ) musi czytać o Katyniu (a jakże), a nawet o "mających problemy z tożsamością narodową" mieszkańcach radzieckiego (oj, przepraszam, "sowieckiego" rzecz jasna) rejonu, w którym pracował był Artur Trzeci... Na dodatek jest ów nieszczęsny czytelnik wprowadzany w błąd, książka roi się od niechlujstw i błędów (przykładowo, autor szlagieru "Dziś panna Andzia ma wychodne...", Szlengel, to wg niego "Szlenkier", a popularna piosenka okupacyjna "Siekiera, motyka, bimber, szklanka..." brzmi w jego wersji "SIEKIERKA, motyka...". "Lewacy" raz wg niego niszczyli kościoły w powojennej Warszawie (?), to znowuż zupełnie bez sensu przesunęli kościół przy Lesznie, by wybudować okropniastą trasę W-Z (czemu nie skorzystali z pretekstu, aby "przeszkadzający" kościół zburzyć, zamiast przeprowadzać skomplikowaną i kosztowną operację przesunięcia świątyni na specjalnych rolkach??).


Szczególnym kuriozum jest druga częśc tego arcydzieła - wspomnienia autora z lat młodości, rzekomo nagrodzone w jakimś konkursie z lat 80. Artur Trzeci czas spędzał a to podglądając prostytutki w ruinach, a to niszcząc transparenty pierwszomajowe, a to biegając do kościoła i maszerując w procesjach (na pohybel baptystom!;)), a to bijąc dozorcę szkoły, którą bezczelni "lewacy" zbudowali tuż przy jego kamienicy... Dla wtajemniczonych dodam, że Artur Trzeci zamieszkiwał nie tę część Chłodnej, którą kojarzy każdy, lecz (nie)słynny Dziki Zachód, postrach stolicy;) na szczęście już nieistniejący ("lewacy" wybudowali tam dwie szkoły, a teraz o zgrozo stawiają apartamentowce dla obrzydliwych przybyszy z innych dzielnic, a nawet - Boże czemu nie grzmisz??? - prowincjuszy).

-------------------

Zastanawiam się, co skłoniło Bellonę do wydania tej książki? Dlaczego nikt jej nie zredagował?? Dlaczego jeszcze nie poszła na przemiał???? Wstyd mi, że jedna z ulic mojego dzieciństwa, bliska mojemu sercu - którą codziennie przemierzam - stała się bohaterką tak żenującego tworu...

Dałabym dodatkową gwiazdkę za archiwalne zdjęcia wygrzebane z archiwów państwowych i prywatnych, bo lubię, i za oburzenie autora na powojenne wyburzenie częściowo ocalałych kamienic na Chłodnej, bo jak kazdy warszawiak popieram, ale dla zasady - nie dam! Oszołomom tryskającym nienawiścią - stanowcze NIE.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Karaluchy

Przebrnęłam. Najsłabsza ksiazka Nesbo jaką dotąd czytałam. Za dużo watków, oczywiście rozumiem ich mnogość z uwagi na to, że na koniec wiele z nich si...

zgłoś błąd zgłoś błąd