Jak każe obyczaj

Tłumaczenie: Karolina Rybicka
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
7,21 (42 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
3
8
13
7
12
6
10
5
1
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Custom of the Country
data wydania
ISBN
9788377792896
liczba stron
464
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Ag2S

Undine Spragg ma wielkie ambicje – chce osiągnąć „wszystko, co najlepsze”. Dzięki imponującej (a zarazem przerażającej) wytrwałości, ogromnemu sprytowi, zatrważającej zdolności manipulacji oraz nietuzinkowej urodzie i przepysznemu egoizmowi udaje jej się piąć na coraz to wyższe szczeble drabiny społecznej. Trafia do nowojorskiego światka, na paryskie salony, do zamków francuskiej arystokracji…...

Undine Spragg ma wielkie ambicje – chce osiągnąć „wszystko, co najlepsze”. Dzięki imponującej (a zarazem przerażającej) wytrwałości, ogromnemu sprytowi, zatrważającej zdolności manipulacji oraz nietuzinkowej urodzie i przepysznemu egoizmowi udaje jej się piąć na coraz to wyższe szczeble drabiny społecznej. Trafia do nowojorskiego światka, na paryskie salony, do zamków francuskiej arystokracji… Na każdym etapie swojej kariery poznaje dotychczas jej obce obyczaje, do których błyskawicznie się adaptuje.

Gdzie są granice ambicji tej fascynującej antybohaterki?
Czy je osiągnie?
I wreszcie: kto za to wszystko zapłaci?

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwomg.pl/jak-kaze-obyczaj-custom-country/

źródło okładki: http://www.wydawnictwomg.pl/jak-kaze-obyczaj-custom-country/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 3086

Nic nie może wiecznie trwać*?

Zdarzało mi się słyszeć i zdarza coraz częściej, że nagroda literacka (jakakolwiek) nie gwarantuje niestety dobrej lektury. Co więcej, są czytelnicy, którzy z premedytacją nie kupują wyróżnionych czy nagrodzonych książek. Szczerze mówiąc bardzo dobrze ich rozumiem, choć w moich wyborach coś takiego jak nagroda nie ma znaczenia. Z drugiej strony jak słyszę, że na przykład Anna Janko, Olga Tokarczuk czy Wiesław Myśliwski mają szansę, to zaciskam mocniej kciuki. Reguły nie ma. Na dowód książka laureatki Pulitzera – Edith Wharton, „Jak każe obyczaj”, po lekturze której nie mam żadnych wątpliwości co do zasadności tego wyróżnienia.

Rzecz się dzieje na początku dwudziestego wieku, trochę w Europie, trochę w Ameryce Północnej. Mamy więc stary kontynent vs. nowy i panoramę społeczeństwa. Ale nie ma, że jedni są dobrzy a inni źli. W ogóle nie ma jednoznacznych podziałów. Jest za to pełna ironii i uszczypliwości krytyka społeczeństwa obu kontynentów. (Tu najchętniej rozpłynęłabym się w zachwytach na kilka stron.)

Antybohaterka tej powieści Undine Spragg jest niezwykle ambitna. Być może ta ambicja przyćmiewa jej trochę rozum, co stety/niestety wychodzi jej na korzyść. Macie czasem takie znajome? Nawet niespecjalnie ładne, niezbyt lotne a zaszły tak wysoko? Mają tak wiele? A jak się czasem odezwą w towarzystwie, to się wstydzicie, że je znacie? Taka jest Undine, z tą różnicą, że ona jest wyjątkowo ładna. Musi mieć pewnie coś więcej, wszak gdy inni stali u Pana Boga po rozum, ona z...

Zdarzało mi się słyszeć i zdarza coraz częściej, że nagroda literacka (jakakolwiek) nie gwarantuje niestety dobrej lektury. Co więcej, są czytelnicy, którzy z premedytacją nie kupują wyróżnionych czy nagrodzonych książek. Szczerze mówiąc bardzo dobrze ich rozumiem, choć w moich wyborach coś takiego jak nagroda nie ma znaczenia. Z drugiej strony jak słyszę, że na przykład Anna Janko, Olga Tokarczuk czy Wiesław Myśliwski mają szansę, to zaciskam mocniej kciuki. Reguły nie ma. Na dowód książka laureatki Pulitzera – Edith Wharton, „Jak każe obyczaj”, po lekturze której nie mam żadnych wątpliwości co do zasadności tego wyróżnienia.

Rzecz się dzieje na początku dwudziestego wieku, trochę w Europie, trochę w Ameryce Północnej. Mamy więc stary kontynent vs. nowy i panoramę społeczeństwa. Ale nie ma, że jedni są dobrzy a inni źli. W ogóle nie ma jednoznacznych podziałów. Jest za to pełna ironii i uszczypliwości krytyka społeczeństwa obu kontynentów. (Tu najchętniej rozpłynęłabym się w zachwytach na kilka stron.)

Antybohaterka tej powieści Undine Spragg jest niezwykle ambitna. Być może ta ambicja przyćmiewa jej trochę rozum, co stety/niestety wychodzi jej na korzyść. Macie czasem takie znajome? Nawet niespecjalnie ładne, niezbyt lotne a zaszły tak wysoko? Mają tak wiele? A jak się czasem odezwą w towarzystwie, to się wstydzicie, że je znacie? Taka jest Undine, z tą różnicą, że ona jest wyjątkowo ładna. Musi mieć pewnie coś więcej, wszak gdy inni stali u Pana Boga po rozum, ona z właściwym sobie sprytem zajęła miejsce w kolejce po urodę i po coś jeszcze i najwidoczniej dobrze wybrała. Bo przecież nie od wczoraj wiadomo, że miła dla oka powierzchowność owszem pomaga ale to inteligencja, znacząco wpływa na nasze relacje społeczne i nas „pozycjonuje”. A może to tylko takie gadanie?

Undine niemal zawsze dopina swego. To nie jest umiejętność manipulacji, tak mi się wydaje, sprzyjają jej obyczaje i ludzie (którzy nota bene są orędownikami tych obyczajów). Brak empatii i konsekwentne niedostrzeganie nikogo i niczego poza sobą też się przydają. Undine nie wzbudza może sympatii, ale fascynuje! A wiecie, co bawiło mnie w tym wszystkim najbardziej? Uległość innych wobec jej kaprysów i żądań. W zasadzie złapałam się na tym, że jej kibicowałam i z radością obserwowałam jak doprowadza mężczyzn do ruiny. Undine może nie ma rozumu, ale sprytu i zapału jej nie brakuje. Za to jej mężczyźni… cóż…

Nie zdradzę Wam, czy za to zapłaci, czy karma wraca i czy wszystko w życiu kosztuje, choć nawet gdybym powiedziała, przyjemność czytania byłaby tylko niewiele mniejsza. Edith Wharton ( jestem pod jej ogromnym wrażeniem!) w niezwykle inteligentny a zarazem lekki i żartobliwy sposób opisuje bezkompromisowe dążenie do celu rozkapryszonej młodej kobiety. Znamienne jest to, że mało w książce jest opisów osób za to przedstawione sytuacje mówią same za siebie. Wharton nie narzuca nam interpretacji, nie sugeruje w ordynarny sposób z kogo trzeba się śmiać. Ona jest jednakowo uszczypliwa dla wszystkich. Nie oszczędza nikogo, nawet jeśli jej pióro bywa dla tego czy innego łaskawe. Bohaterowie kompromitują się sami jakby bez udziału autorki. Niezwykły to kunszt przyznaję, ponieważ coraz częściej pisarze nie dowierzają inteligencji czytelnika i na wszelki wypadek prowadzą go ostrożnie za rączkę do wniosków, które należy wyciągnąć. Ku mojej rozpaczy coraz więcej czytelników odnajduje się w tego typu prozie…

„Jak każe obyczaj” to nie jest pouczająca czy moralizatorska pozycja. To też nie jest jakaś niezmierzona głębia przemyśleń, bo w sumie nie odkrywamy niczego nowego. Takie Undine dostrzegam i ja wśród osób, z którymi czasem muszę obcować. Ich motywy są aż nazbyt czytelne i choć ich zachowanie bywa odrażające i niejednokrotnie mnie zadziwia, to koniec końców fascynuje mnie to, co siedzi w ich głowach i z jaką łatwością i bezczelnością sięgają po to, czego pragną. A Edith Wharton potrafiła pójść dalej i swoją fascynację przekuć w fantastyczną prozę. Bo czyż nie jest sztuką pisać o sprawach powszechnie znanych, widzianych w tak inteligentny sposób, by czytelnik nie mógł oderwać się od lektury?

Chylę czoła przed bystrością umysłu i wnikliwością obserwacji. Myślę sobie, że podczas pisania autorka bawiła się co najmniej tak dobrze, jak odbiorcy jej prozy. I kiedy tak skrzy od sarkazmu i ironii, niemal widzę autorkę jak skrobie z półuśmiechem kolejne zdania. Chapeau bas! Szkoda, że dziś tak niewielu autorów potrafi tak pisać i tak szanować czytelnika.

*Tytuł zaczerpnięty z piosenki Anny Jantar autorstwa A. Mogielnickiego

Monika Stocka

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (223)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1769
Renax | 2016-12-31
Przeczytana: 30 grudnia 2016

Undine Spragg można śmiało zestawić z naszą polską Izabelą Łęcką. Gdyby Prus pisał ciąć dalszy 'Lalki' to myślę, że powstałaby książka podobna do 'Jak każe obyczaj'. Choć uważam, że 'Lalka' jest lepsza warsztatowo.... Ale wiadomo, to Prus. Mistrz. Ale i Edith Wharton napisała bardzo dobrą książkę. Różnica jest taka, że Prus w 'Lalce' tę wredną Łęcką i naiwnego Wokulskiego zrównoważył lirycznym pamiętnikiem Rzeckiego.... U Edith Wharton nie ma tej równowagi. Czytelnik skazany jest na śledzenie życia antypatycznej Undine, która idzie po trupach do celu. Mnie ona tak irytowała, że miałam ochotę cisnąć książką w ścianę... Ale o tym już pisałam.
Nie wiem, czy za niepowodzenia mężczyzn, ofiary tej modliszki można obwiniać społeczeństwo.

książek: 1283
Dociekliwy_Kotek | 2016-12-25
Przeczytana: grudzień 2016

Do tej pory uważałam Edith Wharton za pisarkę niezwykle sprawną, ale przy tej powieści aż się pofatygowałam sprawdzić w Wikipedii, czy to przypadkiem nie był literacki debiut, nie wiedziałam bowiem, czym wyjaśnić tak słabą formę autorki takich literackich perełek, jak "Ethan Frome" czy "Wiek niewinności".

Powieścidło ciągnie się przez 400 stron, pozbawionych punktu kulminacyjnego czy chociaż jakichś bardziej dramatycznych zwrotów akcji. Bohaterką jest pewna sprytna, ale pozbawiona klasy prostaczka, która pragnie i pożąda towarzyskiej sławy, bogactwa i blichtru - innymi słowy, chce zostać celebrytką. Jej największym dramatem okazuje się to, że chciała być nuworyszką, a jak na złość trafiała ciągle w towarzystwo arystokratów z urodzenia, ducha, przekonań i umysłu.
Dramatem czytelnika okazuje się, że autorka nie przepuści żadnemu mężczyźnie, którego stawia na drodze dzielnej Undine Spragg, dopóki jej heroina nie doprowadzi go do nieszczęścia, aż wreszcie wraca do tego, który...

książek: 2500
jeke | 2016-09-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 września 2016

Undine Spragg to piękna, zgrabna, ruchliwa i gibka, zaciekle samodzielna, a jednocześnie lubiąca naśladować we wszystkim innych młoda dziewczyna, której ambicją życiową jest osiągnięcie ,,wszystkiego, co najlepsze." Wizja odbiegania od jakiejkolwiek normy napawa ją strachem. ,,Bez skrupułów oddaje się radości teatralizowania własnej urody" przed lustrem. Czułością i pochlebstwami albo chłodem i nieuprzejmością wymusza na ojcu, a później na innych mężczyznach spełnianie jej zachcianek. Za wszelką cenę chce poprawy warunków życia i wszystkiego co wytworne i ekscytujące.

Undine i jej matka dziwią się panującym obyczajom. Rodzina przeniosła się z obskurnych przedmieść Apex do Nowego Jorku, gdzie zamieszkała w wytwornym hotelu na manhattańskim West Side. Ojciec po pracy szuka towarzystwa w hotelowym barze, a matka z nudy i bezczynności popada w chorobę. Po tym jak rodzina wzbogaciła się nie było już zajęcia godnego dla pani Spragg, która ,,żyła" tylko opowieściami pani Heeny,...

książek: 755
Melocotón | 2016-09-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 września 2016

Amerykańska wersja "Lalki", a Undine to jotka w jotkę Łęcka. Ja Izabelę ubóstwiam, więc mnie się ta opowieść bardzo podoba. Słuchałam też słuchowiska w radiu BBC (na kanale 4, rewelacja, wciąż dostępne w dziale "Drama") i ogólnie jestem zakochana.
Bardzo polecam wielbicielom rzewnych (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) historii o pozornie głupiutkich dziewczątkach, które jednak doprowadzają swoim zachowaniem do ludzkich tragedii (bynajmniej nie własnych). Czyta się wspaniale.

książek: 473
wasilka | 2016-09-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: wrzesień 2016

Pierwsze polskie wydanie książki Edith Wharton, laureatki nagrody Pulitzera, daje możliwość zbadania kondycji amerykańskiego społeczeństwa pierwszych lat dwudziestego wieku. Powieść "Jak każe obyczaj" rzuca światło na zmiany obyczajowe zachodzące wśród amerykańskiej i europejskiej śmietanki towarzyskiej, krytykuje stare i zakorzenione wzorce arystokratycznych rodów i nowobogackie zwyczaje bywalców nowojorskiej Fifht Avenue.

Z książką opowiadającą historię młodej i ambitnej kobiety, której największym marzeniem było wejść i zakorzenić się w modnym towarzystwie, spędziłam kilka miłych wieczorów. Edith Wharton spowodowała, że wraz z nią obserwowałam i starałam się nie zadawać pytań. To jedyna droga, by móc wejść do świata, o którym śnimy, dla którego wyzbywamy się wszelkich skrupułów. Bo przecież:
"O wiele lepiej obserwować, niż zadawać pytania"
Udine Spragg to niezwykła antybohaterka powieści "Jak każe obyczaj". Młoda, sprytna, piękna manipulantka, która w ciągłej pogoni za tym, co...

książek: 370
LoboBathory | 2016-10-04
Na półkach: Przeczytane, Powieści
Przeczytana: 04 października 2016

Siadałam do lektury z pewnym wyobrażeniem o tym, o czym pisze Wharton – o dobrych ludziach padających ofiarą społecznych norm i amoralności wyższych klas. Fakt, że bohaterką „Jak każe obyczaj” jest żeńska wersja Donalda Trumpa, człowieka, który za kilka lat będzie patrzył dziennikarzom w oczy i mówił, że nigdy nie startował w żadnych wyborach prezydenckich, szczerze w to wierząc, nieco mnie zaskoczył. Przez połowę powieści bohaterka mnie denerwowała, przez drugą połowę szczerze jej nienawidziłam, pod koniec pałałam do niej taką pogardą, że zaczęła mnie zastanawiać. Początkowo porównywałam ją z Becky Sharp z „Targowiska próżności” – obie powieści dzielą temat awansu społecznego osiąganego bez oglądania się na koszty, obie mają główne anty-bohaterki, przy czym Thackerey szczyci się swoją Becky tak jak ona na to zasługuje. Oczywiście, Becky jest amoralną, zdeterminowaną, podłą suczą, ale nie można jej nie kochać, bo przy tym wszystkim jest szczera wobec siebie, inteligentna i wszyscy,...

książek: 869
dobrerecenzje | 2016-10-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 02 października 2016

Edith Wharton jest laureatką Pulitzera, która w fantastyczny, błyskotliwy i ironiczny sposób opisuje obraz amerykańskiego społeczeństwa i europejskich elit w pierwszych kilkunastu latach dwudziestego wieku. Dużo uwagi poświęca zachodzącym wówczas zmianom obyczajowym, które nawiedziły społeczności i w rewolucyjny sposób obróciły wszystko do góry nogami. Autorka krytykuje jednocześnie stare i zakurzone obyczaje starych rodów, które kurczowo trzymają się zasad, które przekazały im starsze pokolenia, ale również nie zostawia suchej nitki na nowobogackiej amerykańskiej elicie, która na swój krzykliwy sposób bezmyślnie próbuje imitować obce dla nich zwyczaje.
Powieść opowiada historię młodej Undine Spragg. Kobieta jest córką biznesmena z Apex, który za namową żony i córki przeprowadza rodzinę do Nowego Jorku. Córka jego, z zaciekłością dąży do "wszystkiego co najlepsze", a największą zagadką dla jej głowy jest czy dana elitarna rodzina jest wystarczająco "stylowa" aby...

książek: 711
Netula_CK | 2016-10-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 września 2016

Mówi się, że są osoby, którym jeśli dasz palec, to wezmą całą rękę, nawet wbrew woli jej posiadacza. Ale są też tacy, dla których i kończyn braknie – bo chcą, bo im się należy, choć nie zawsze wiadomo tak naprawdę za co. Taka właśnie jest Undine Spragg, główna bohaterka niniejszej książki – kobieta gnająca za wciąż nowymi ambicjami (fanaberiami?), coraz bardziej kosztownymi, zawsze wiążącymi się z ryzykiem, które zazwyczaj ponoszą inni. W końcu Undine to wszystko się należy.

Do powieści Edith Wharton nie trzeba mnie specjalnie przekonywać, mało kto potrafi jak ona odmalować specyfikę życia i przekonań arystokracji. W „Wieku niewinności” było jednak inaczej – tam bohaterowie ujmowali jakąś cechą, mimo wszechobecnej hipokryzji i słabości charakterów dało się ich lubić. Z Undine Spragg nie ma tak łatwo. Im dalej brnie się w powieść, tym częściej człowiek zastanawia się, dlaczego to właśnie ona została uczyniona wiodącą postacią w książce. Kaprys autorki? Przekorność? Może, ale też...

książek: 801
aniaskl | 2016-09-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 września 2016

Genialnie pokazane realia epoki amerykańskiej warstwy próżniaczo - arystokratycznej i tej która dzięki ogromnym pieniądzom stara się ją naśladować i wkupić w to środowisko. Postać Undine cudownie przedstawiona na tle właśnie takiej "zgrai". Porównania do Lalki jak najbardziej zasadne. Polecam!

książek: 162
ZCYKLU | 2016-09-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 września 2016

"Jak każe obyczaj" przypomina "Lalkę" Bolesława Prusa, ale taką, która opisywałaby jedynie Izabelę Łęcką. Obie bohaterki cechują się tępotą, ślepym zapatrzeniem w klasowe normy i beznamiętnym przeżuwaniem wszelkich korzyści płynących z uczestnictwa w życiu „lepszych” grup. Zresztą sama Edith Wharton, podobnie jak nasz rodzimy Głowacki, wyraźnie dostrzegała wady sfer uprzywilejowanych, całą powieść pomyślała więc jako bardzo ironiczny, a miejscami wręcz gorzki obraz amerykańskich wyżyn społecznych. Stare rody kurczowo trzymają się swoich zwietrzałych zasad, natomiast kasta dorobkiewiczowska na swój krzykliwy sposób próbuje naśladować zachowania elit. Cechą wspólną jednych i drugich jest zaś arogancja.

A cierpi na tym rozum – jak zresztą za każdym razem, gdy konwenanse całkowicie zastępują refleksję nad życiem. Durni są tu wszyscy, choć to oczywiście durnota różnego sortu, durnota durnocie nierówna, uaktywniająca się w odmiennych sytuacjach. Mamy w książce postacie tępe za sprawą...

zobacz kolejne z 213 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd