Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Warszawa. Burzliwe lata trzydzieste XX wieku. Wielokulturowy, podzielony świat u progu drugiej wojny światowej, targany konfliktami narodowymi, politycznymi, społecznymi - w całej złożoności, pokazany nieraz drastycznie, ostro, szokująco. Zwroty akcji, romanse, gwałty, ćwiartowanie ciał, szantaże, przewroty polityczne - tu zaciera się granica między życiem codziennym, polityką, a gangsterką.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

Brak materiałów.
książek: 247
Paco | 2017-06-18
Na półkach: Przeczytane, Synapsa
Przeczytana: 18 czerwca 2017

Dawno, dawno temu, zakochałem się w sowich oczach.
Spoglądam w nie do dziś.
Jeszcze dawniej poznałem wroga śmiertelnego. Komara.
Nienawidzę go do dziś
Tak tylko chciałem światło na siebie rzucić. Że stały jestem.
W uczuciach. 
I mimo, że całkiem niedawno Twardochistą zostałem, bo nie wypada mi pisać Morfinistą, zapałałem do Ślązaka odurzeniem silnym. Tak silnym, jak miłość do sówki i psychoza przed komarem. Skutkiem tego, gdy Król Twardoch,  napisze coś o Królu wymyślonym, a nie jest to do końca królewskie, to szat nie rozdzieram i Raidu nie szukam. By komara zabić na śmierć. Szukam cnót, blasków i plusów dodatnich. I co ? I znajduję. Cnota pierwsza -  gangrenodestrukcja. Opisana tak, jak przeżyta na jawie. Blask drugi - fascynacja procesem zła. Pikantnie narracyjnie zaznaczona. Plus dodatni trzeci - nadziei brak. Jest paskudnie, jest odrażająco,  jest podle. A będzie tylko gorzej. Gdy za chwilę sąsiedzi, 1 września, bez pukania próg przekroczą. A, że Żyd i Polak to dla sąsiada podludź , okaże się,  że tak w zasadzie, to książka o sielance. O czasach niewinnie niewinnych. I naiwnie naiwnych.
W Jego prozie jedno jest pewne. Że ślizg po płaskim nie zagraża.. Tak jak w wycinankach, gdy otwierając kolejną stronę, litery intensywnie rosną, wyrazy ekspresywnie pęcznieją a zdania gradację rosnącą wykazują.
I tylko Króla, zamieniłbym jednak w Księcia. Albo w żabę.
A kaszalota w Hindenburga.
Chociaż...Czy można zmienić nienawiść ?
Nietolerancję  i rasizm ? Obosieczny ?
Nawet, gdy bazą jest miłość ?

Szczepan. Te gwiazdy, to za szczerość są.
I hebanowy humor.
I wielkie ze zgrozy źrenice.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jedyna

W sumie czytało mi się zupełnie nieźle, typowa wakacyjna lektura, do momentu, gdy nastąpiło wyjaśnienie, dotyczące przeszłości jednej z postaci... Jak...

zgłoś błąd zgłoś błąd