Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Spór o całość. Polska 1939-2004

Wydawnictwo: Antyk
7 (2 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
2
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8389920026
liczba stron
326
kategoria
historyczna
język
polski

Studia i polemiki z lat 1988-2004 dotyczące faktów i ocen polskiej histori od 1939 roku do naszych czasów.

 

Brak materiałów.
książek: 190
Piotrek | 2016-01-20

Trudna książka o trudnych tematach, ciężka do oceny, bo nie sposób wyrazić swojej opinii w jednym zdaniu. Jest to zbiór esejów, artykułów, polemik, pisanych w różnych latach, obejmujących bardzo różnorodne zagadnienia, ze wspólnym mianownikiem jakim jest historia Polski. Czy spór obejmuje „całość” ? to oczywiście zależy od samego czytelnika, problematyki, którą uważa za ważną, mnie brakuje paru elementów, kilka jest jedynie zasygnalizowanych, ale to co istotne wg mnie w większości autor dostrzegł i poruszył, w zasadzie szkoda, że niektóre rozdziały nie podlegają aktualizacji np. co kilka lat, powstałoby b. interesujące kompendium wiedzy o postawach, ich zmianach w społeczeństwie, o wszechwładzy mediów, itd.
Fragmenty i rozdziały, które mnie osobiście najbardziej utkwiły w pamięci.
Rozdział „O naprawę kultury Rzeczypospolitej” jest cały czas aktualny, co stwierdzam z przykrością. Uwagi zawarte w nim są celne, wciąż aktualne i w świetle moich obserwacji, narosły od czasu wydania książki, jest to cały szereg zagadnień m.in. słabość mediów niezależnych czyli tych, które nie są w rękach wielkiego kapitału, hołdują politycznej poprawności i w większości są lewicowe, niezależność dziennikarska wygląda mniej więcej tak, który koncern płaci ten wymaga… Inna istotna sprawa, to gremia przyznające sobie rozmaite nagrody, od literatury poprzez dziennikarstwo, a na polityce skończywszy, słusznie twierdzi autor, że jury i rozmaite kapituły stanowią towarzystwo wzajemnej adoracji, które wręcza nagrody sobie nawzajem. Rodzi to nawet zabawne sytuacje, nagrodę czyjegoś imienia otrzymuje ktoś, o kim nieżyjący patron nagrody miał np. złe zdanie i nie wiadomo czy sam nagrodę by mu przyznał.
Rozważania historyczne profesora są ciekawe, część to jak wspomniałem powyżej tylko zasygnalizowanie tematów, jak np. kwestia „rzezi wołyńskiej”, nawiasem mówiąc wprowadzenie do tematu jest wstrząsające. Część zaś to zwrócenie uwagi na fakty, zdarzenia, które w jakiś sposób są omawiane niejednokrotnie wg utartych schematów. Podoba mi się rozdział o ukrytym celu powstania warszawskiego, ciekawe spojrzenie i z racjonalnym uzasadnieniem. Bardzo dobry i niewątpliwe zasługujący na uwagę jest „niecukierkowy” rozdział o antysemityzmie, na pewno wymagający szerszego spojrzenia, ale zawierający sporo szczegółów, które zwykle się pomija, albo nie zwraca na nie uwagi. Ciekawie zasygnalizowana jest postać pułkownika Kuklińskiego, o której coś niecoś się dowiedziałem, choć jest to jedynie mały wycinek i generalnie wyczuwam w tym fragmencie zbyt wielkie emocje.
Na wielką uwagę zasługuje rozdział dotyczący Jerzego Giedroycia i paryskiej „Kultury”, nie mam bynajmniej zamiaru skupiać się na ocenie postaci, niemniej jednak warto pochylić się chwilę i zapoznać z tzw. „doktryną Giedroycia” argumentami za i przeciw. Założenia polityki wschodniej w myśl, przestarzałych zrodzonych w innym systemie założeń, wyjątkowo szkodliwie wpływają na obecną politykę wschodnią RP, ba zabawny jest fakt, że te szkodliwe założenia polityczne, przyjęli jak jakąś wyrocznię wszyscy gracze polityczni w Polsce bez względu na opcję, jeszcze śmieszniejsze jest to, że zdają się tego nie zauważać…
Interesujące fragmenty o Francji o tamtejszej lewicowej inteligencji, w sumie chętnie przeczytałbym odrębną książkę autora na ten temat, natomiast w żaden sposób nie pasuje mi do lektury polemika z jakimś francuskim intelektualistą bułgarskiego pochodzenia Cwetanem Todorowem i jest to rzecz, którą w ogóle bym pominął.
Ogólnie autor stoi na stanowisku, że komunizm jako system był niemniej zbrodniczy niż nazizm, ale w przypadku tego drugiego systemu został on potępiony w całej rozciągłości, natomiast komunizm miał czy też nadal ma znacznie lepsze notowania, nierzadko uważany jest za system jak najbardziej pozytywny. Trudno się z autorem nie zgodzić, komunizm jako system nie został tak naprawdę nigdy rozliczony, a jego zbrodnie próbuje się relatywizować, pomniejszać. Doktryna, która miała wpływ na życie setek milionów ludzi, i odpowiada za zbrodnie na niespotykaną w świecie skalę, miała dużo miększe „lądowanie”, oprawcy systemu w znakomitej większości uniknęli jakiejkolwiek odpowiedzialności, a niedobitki ich duchowych spadkobierców rządzą jeszcze w kilku krajach.
Natomiast, co do rozliczenia zbrodni niemieckich, osobiście mam negatywne spostrzeżenia. Może i „nazizm” został potępiony, jednak jego zbrodnie zostały rozliczone wybiórczo i fasadowo. Fasadowość ich rozliczenia to wina zwycięzców, którzy zaangażowali pokonanych Niemców po obu stronach „żelaznej kurtyny”, jak i samych Niemców i niech Heinz Reinefarth jako burmistrz miasteczka Westerland będzie tu najlepszym przykładem. Niemcy nigdy nie rozliczyły rzetelnie swoich zbrodni na Polakach, nie zmusiły ich do tego także Państwa zwycięskiej koalicji, o ich sojusznikach takich jak Litwini z Ypatingas Burys, Łotysze z dywizji SS, czy Ukraińcy z UPA nie ma nawet mowy, tam zbrodnie dokonywane pod parasolem Niemców, nie zostały potępione i rozliczone nawet fasadowo. Ilekroć mowa o rozliczeniu Niemców przypomina mi się wywiad z Niklasem Frankiem, synem Hansa Franka, który opowiadał, że w czasie studiów często wracał autostopem do domu, kiedy mówił kim był jego ojciec znakomita większość kierowców gratulowała mu, dawała drobne pieniądze i tylko jedna osoba wyrzuciła go z samochodu.
Lekturę polecam, jest ciekawa, wyważona i daje dużo do myślenia, porusza dużą ilość zagadnień, tematów itd., czasami może jest napisana zbyt „naukowo”, przez co „ciężko” się czyta, ale daje to tylko asumpt do dalszych poszukiwań.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Olimpijscy Herosi. Tom 1-5 (komplet)

Seria była, jest i będzie cudem. Niezmiernię się cieszę, że zostałm zaproszona do przeczytania tych książek. Was również zapraszam. Uwierzcie, nie będ...

zgłoś błąd zgłoś błąd