Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bez winy

Tłumaczenie: Matylda Biernacka
Wydawnictwo: Otwarte
7,99 (2060 ocen i 225 opinii) Zobacz oceny
10
402
9
364
8
575
7
419
6
199
5
60
4
26
3
8
2
6
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Grayson's Vow
data wydania
ISBN
9788375152623
liczba stron
384
słowa kluczowe
romans, mia sheridan, grayson's vow,
język
polski
dodała
Wybredna Maruda

Nowa powieść autorki bestsellera „Bez słów” Kira nie ma grosza przy duszy, za to mnóstwo kłopotów. W przeszłości odebrano jej to, co najważniejsze. Teraz musi postawić wszystko na jedną kartę, aby odmienić swój los. Grayson walczy o przerwanie pasma życiowych niepowodzeń, ale przytłaczający ciężar wyrzutów sumienia kruszy resztki jego nadziei na lepsze jutro. Kira składa mu propozycję, która...

Nowa powieść autorki bestsellera „Bez słów”

Kira nie ma grosza przy duszy, za to mnóstwo kłopotów. W przeszłości odebrano jej to, co najważniejsze. Teraz musi postawić wszystko na jedną kartę, aby odmienić swój los.

Grayson walczy o przerwanie pasma życiowych niepowodzeń, ale przytłaczający ciężar wyrzutów sumienia kruszy resztki jego nadziei na lepsze jutro. Kira składa mu propozycję, która może go ocalić. Wystarczy tylko, że złoży przysięgę, nawet jeśli nie zamierza jej dotrzymać…

Obiecali sobie wieczność, nie wiedząc, że jedna chwila może odmienić całe życie.

Czy miłość da im kolejną szansę, choć żadne z nich nie jest bez winy?

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 274
shelter | 2017-05-11
Na półkach: 2017 (17), Przeczytane
Przeczytana: 11 maja 2017

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tę książkę nie zainteresowała mnie w ogóle. Okładka jest fatalna, jakiś lalusiowaty mięśniak z pseudoponętną miną - no kogo ma to niby zachęcić? I jeszcze ten tandetny opis "miłość daje nam siłę, kiedy wszystko inne zawodzi" - no błagam, w ilu książkach jest poruszana taka tematyka? Kilku milionach zapewne. Opisu z tyłu okładki nie czytałam, gdyż od jakiegoś czasu tego zaniechałam - dwa razy się zdarzyło, że genialni wydawcy, graficy, autorzy, czy kto tam inny się tym zajmuje - po prostu zaspojlerowali mi okrutnie treść. Powiedziałam basta.
Pożyczyła mi ją koleżanka o tak odmiennie skrajnym guście, jak to tylko możliwe. Nienawidzę historii miłosnych. Nienawidzę romansideł. Nienawidzę komedii romantycznych. Dramaty? Już prędzej, ale im mniej mają w sobie wątków miłosnych, tym lepiej. Nie miałam jednak pod ręką ciekawszej alternatywy (kto by chciał czytać "Panią Bovary" na klasowym wyjeździe? No błagam), więc dałam Mii Sheridan szansę.
I wpadłam.

Owszem, książka ma swoje wady. Owszem, bohaterowie niemiłosiernie mnie wkurwiali swoją krótkowzrocznością. Wiem, że życie jest czasem straszne a ludzie są jacy są, aż tak naiwna nie jestem, by tego nie wiedzieć, ale... nie jestem z tych, którzy przekreślają kogoś już na starcie i nie znoszę takiej postawy u innych. Wkurwiało mnie zachowanie Graysona. Ocenianie po pozorach, kiedy ledwo poznało się nazwisko drugiej osoby. Opieranie swojej opinii na plotkach. To dla mnie dziwne, zwłaszcza że sam Grayson przecież był traktowany tak przez innych, więc dlaczego sam tak traktował Kirę, która od samego początku niczego złego mu nie zrobiła? Wiem, wiem, to skomplikowane. Emocje nigdy nie są łatwe.

Dwa - ukrywanie swojej wzajemnej miłości, nawet już po parokrotnym sypianiu ze sobą, mieszkaniu ze sobą od dłuższego czasu, wielu innych mniejszych zdarzeniach czy sytuacjach, które ich do siebie zbliżały. Ale nie czepiam się, bo zapewne zachowywałabym się dokładnie tak samo albo i gorzej na ich miejscu. Jednak dręczy mnie to zawsze, bo każdorazowo mam wrażenie, że to po prostu sztuczne przedłużanie książki. Na ogół. A tu? Sama już nie wiem.

Sama nie wiem, gdyż książka nieustannie trzyma w napięciu. Nie mogłam się od niej oderwać, a gdy byłam do tego zmuszona - i tak o niej myślałam. Uwielbiam to w powieściach, jak chyba każdy zresztą. Mimo niedociągnięć i miejscami irytacji lub chęci rzygania tęczą od nadmiaru czułych zdań (jak wspomniałam na początku - romansidła to zło wcielone), powieść Mii Sheridan pochłonęła mnie do reszty.

Zakończenie jest słodkie i piękne, co powinno mnie rozczarować (bo to przecież za bardzo ckliwe, nie?), ale nie rozczarowało. Uważam, że po tym co przeszli głównie bohaterowie należało im się szczęście. Dużo miłości. Przyznam, że gdzieś tam na końcu, gdy jeszcze nie miałam pewności co do happy endu - nawet zakręciła mi się w oku łza. A zdarza mi się to tak mniej więcej raz na milion. Myślałam, że nie dam rady czytać dalej, tak mnie wszystko bolało, ale... to chyba dlatego, że po prostu wciągnęłam się i utożsamiłam z bohaterami (brak pewności i akceptacji siebie, strach przed odrzuceniem, potrzeba miłości? może sama podałabym historię z taka tematyką w nieco innym, mniej ckliwym wydaniu, ale przecież, cholera, tego szukam w książkach - bo chcę się wzruszać, bo lubię móc utożsamiać się z bohaterami, bo m.in. po to czytam książki właśnie).

Pytanie retoryczne - czy polecam? Polecam bardzo. I myślę, że jak na taką antyfankę wszelkich love story, jaką jestem, jest to polecenie dość wartościowe :)


PS. Przypomniało mi się, o czym miałam jeszcze wspomnieć, i za co ostatecznie nie daję "Bez winy" 8, a 7 gwiazdek. Bohaterowie. Jest z nimi pewien problem. Mianowicie Grayson i Kira nie mają wad.
I zanim się ze mną pokłócicie - wyjaśniam.
W książce było bardzo wiele kłótni. Dużo testowania granic. Powolne przekraczanie ich. Niepewność. Nieufność. To wszystko sprawiło, że bohaterowie stali się autentyczni.
Jednak autorka zapomniała o jednym.
Ludzie lubią mieć rację i nie przyznają się do swoich błędów. Mają problemy z akceptacją wad, a czasem nawet z uświadomieniem ich sobie. Tego mi zabrakło. Bardzo. Grayson i Kira po każdej kłótni w końcu jakoś dochodzili do porozumienia, mimo że nie chcieli rozmawiać. Ja oczekiwałam, że te wszystkie ciosy doprowadzą ich do takiego punktu, że będą akceptować ich istnienie, ale one staną się tak toksyczne, że będą prowadzić do wiecznych konfliktów. Że będzie ciężko. Było im ciężko, ale mi tego jednego elementu zabrakło. Dlaczego kochanie i przebaczanie przychodziło im z taką pieprzoną łatwością?! Zazwyczaj ludzie tego nie potrafią.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zieleń szmaragdu

http://intheheavenofbooks.blogspot.com/2018/05/96-zielen-szmaragdu-k-gier.html Cofanie się w czasie wydaje się czymś niezwykłym, prawda? Emocje zwi...

zgłoś błąd zgłoś błąd