Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tworki

Wydawnictwo: Sic!
6,76 (72 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
6
8
8
7
25
6
11
5
13
4
2
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788360457290
liczba stron
179
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski

Akcja powieści toczy się w Warszawie i Tworkach w czasach okupacji. Bohaterowie to młodzi kochankowie - Żydzi, którzy próbują uciec przed historią i skryć się ze swoją miłością w zakładzie dla obłąkanych. To, co w powieści najważniejsze jednak, to nie fabuła, a raczej opis nastrojów bohaterów, oscylujących między melancholią a rozpaczą, nowatorskie podejście do tematu wojny, który staje się...

Akcja powieści toczy się w Warszawie i Tworkach w czasach okupacji. Bohaterowie to młodzi kochankowie - Żydzi, którzy próbują uciec przed historią i skryć się ze swoją miłością w zakładzie dla obłąkanych. To, co w powieści najważniejsze jednak, to nie fabuła, a raczej opis nastrojów bohaterów, oscylujących między melancholią a rozpaczą, nowatorskie podejście do tematu wojny, który staje się poniekąd drugorzędny w stosunku do prywatnych odczuć opisywanych postaci i wysublimowany styl

 

źródło opisu: Wydawnictwi SiC!

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 56
Avraxis | 2012-01-03
Przeczytana: 03 grudnia 2012

Przywykło się mówić o wojnie w Polsce (i ogólnie o historii) w dość niezdrowej według mnie konwencji patriotyzmu. To znaczy, nie żebym miał coś przeciwko patriotyzmowi, mam tylko przeczucie, że jego patetyczne, rozhisteryzowane wydanie jest dość... niepokojące, fanatyczne żeby nie rzec. O wojnie, według tej konwencji, należy mówić z patosem, Polak musi być przejęty wydarzeniami, których sam nie przeżył, bezgranicznie dumny z historii, której nie widział, a o której jedynie mu mówiono, historii, w której sam nie uczestniczył. Inna sprawa, jeśli przeżył, widział i uczestniczył w tych zdarzeniach. Czy się to podoba, czy nie, w tym przypadku emfatyczne podkreślanie tragizmu owych przeżyć jest usprawiedliwione, wręcz zrozumiałe. Co nie zmienia faktu, że narzucanie tej emfazy jest już wtargnięciem w sferę uczuć innych, cudzych, w które na siłę wchodzić nie można. Patos w historii można przeżywać tylko wtedy, kiedy samemu się w tej historii brało udział. Narzucany jest nieszczery. Wydaje mi się, że dlatego właśnie tylu młodych ma uraz do historii Polski i patriotyzmu, w szczególności w naszym wydaniu.

Marek Bieńczyk sam w drugiej wojnie nie brał udziału. Nie walczył, nie był zesłany, nie ginął w powstaniach. Z jednego, prostego powodu. Urodził się już po wojnie. A jednak o wojnie postanowił napisać książkę. Tak, o wojnie, choć "Tworki" to z pozoru powieść o... Tworkach. O szpitalu psychiatrycznym, wariatach i pracownikach. Dwudziestoletni Jurek, warszawiak, z wykształcenia księgowy, z zamiłowania poeta z gatunku domorosłych, znajduje zatrudnienie w szpitalu w Tworkach. Tam poznaje niejaką Sonię, "pannę wysoką, pannę kwiecistą" i, rzecz jasna, zakochuje się w niej. Pech chciał, że Sonia upatrzyła sobie innego. Jeszcze większy pech, że ten drugi to najlepszy przyjaciel Jurka.

Praktycznie cała fabuła kręci się wokół tej osi - romanse, młodzieńcze uniesienia, wiosenne zabawy, urodzinowe tańce, beztroskie przesiadywanie w słońcu i ciasto od mamy. Problem w tym, że w tle jest ten dym, który unosi się zza muru gdzieś w Warszawie, tajemniczy mężczyzni w czarnych garniturach, o których słyszymy, że pojawiają się tu raz na jakiś czas, niepokojący Mefisto, który zagaduje Sonię na ścieżce w lesie w dniu jej urodzin... wszystko to drga gdzieś z boku, na marginesie, przez większą część fabuły, dopóki kolejni przyjaciele Jurka nie zaczynają znikać, zostawiając po sobie tajemnicze listy. Gdzieś na obrzeżach umysłu uświadamiamy sobie, że jest to rok 1943, że Warszawa jest pod okupacją, a w całej Polsce i na świecie szaleje wojna. Wszystko to unosi się gdzieś nad miłostkami rodem z przedwojennych romansideł, dniami, miesiącami upływającymi leniwie i beztrosko, wędruje sobie niespiesznie aż do tragicznego finału.

To jest właśnie pierwsza najmocniejsza strona powieści. Druga - to język, język, tak naprawdę ukryty bohater całości, bez którego prawdopodobnie książka nie robiłaby takiego wrażenia. Poetyckość prozy Bieńczyka przywodzi na myśl właśnie to: wiersze. Wysmakowane, oryginalne metafory, porównania i obrazowość opisów, rozklekotana poetyka domorosłych, dziecinnych wręcz rymów oddala nas jeszcze bardziej od właściwego tematu opowieści, ich pozorna naiwność wzmacnia tylko naiwność wiszącą nad bohaterami, a narracja płynie strumieniem słów jak owa Utrata, szemrzący świadek pogodnych dni przed klęską. Brak tu patosu, brak jakiegokolwiek męczennictwa i górnolotnych emocji. Bieńczyk pisze o wojnie z boku, takiej na marginesie, nie z poziomu uczestnika wydarzeń, ale kogoś ponad to, ponad rzeczywistością i chyba właśnie to nadaje finałowi tyle siły. Język Bieńczyka to ewenement sam w sobie.

Jest tylko jedna, poważna wada, która właściwie wadą nie jest, ale świadczy o zjawiskowości "Tworków". Ich język albo się kocha, albo się go nienawidzi, jak to ujął ktoś mądry, a z czym się absolutnie zgadzam. Wobec tej powieści obojętnie przejść się nie da. Do którego z dwóch obozów zaliczam się ja można zobaczyć po ocenie. Zdecydowanie i bez cienia wątpliwości polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rycerze Krystalii

Nareszcie udało mi się przeczytać kolejny tom mojej ulubionej serii! Wspominałam już, że uwielbiam Alcatraza i styl Brandona Sandersona? Na pewno gdzi...

zgłoś błąd zgłoś błąd