Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zwodniczy punkt

Wydawnictwo: Albatros, Sonia Draga
6,43 (3756 ocen i 158 opinii) Zobacz oceny
10
148
9
318
8
400
7
1 116
6
712
5
670
4
94
3
236
2
17
1
45
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Deception Point
data wydania
ISBN
83-7359-202-4
liczba stron
528
język
polski

Szokujące odkrycie naukowe. Zdumiewająco błyskotliwy spisek. Thriller, jakiego jeszcze dotąd nie czytałeś. Kiedy satelita NASA odkrywa zdumiewająco rzadki obiekt znajdujący się głęboko pod lodami Arktyki, słabo prosperująca agencja kosmiczna ogłasza tak potrzebne jej zwycięstwo – zwycięstwo mające wyraźny związek z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi. Aby zweryfikować autentyczność...

Szokujące odkrycie naukowe.
Zdumiewająco błyskotliwy spisek.
Thriller, jakiego jeszcze dotąd nie czytałeś.
Kiedy satelita NASA odkrywa zdumiewająco rzadki obiekt znajdujący się głęboko pod lodami Arktyki, słabo prosperująca agencja kosmiczna ogłasza tak potrzebne jej zwycięstwo – zwycięstwo mające wyraźny związek z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi. Aby zweryfikować autentyczność znaleziska, Biały Dom angażuje analityka wywiadu, Rachel Sexton. Ta w towarzystwie grupy ekspertów, wśród których jest również wysokiej klasy specjalista, Michael Tolland, wyrusza do Arktyki, by odkryć rzecz niesamowitą: dowód naukowego oszustwa, szyte grubymi nićmi kłamstwo, na które zwrócone są oczy całego świata.
Lecz zanim Rachel uda się ostrzec prezydenta, ją i Michaela czeka długa droga przez opuszczone i śmiertelnie niebezpieczne tereny w ucieczce przed ścigającymi ich zabójcami. Ich jedyną szansą na ocalenie jest dowiedzieć się, kto stoi za tą perfekcyjnie przygotowaną intrygą. Prawda, którą mają wkrótce poznać, okazuje się być najbardziej zwodniczym punktem na kreślonej przez nich mapie spisku.
Zwodniczym punkcie ujawnia swoje wyjątkowe umiejętności tworzenia doskonałych thrillerów. Dzięki tej książce Brown wykształcił swój warsztat pisarski na tyle znakomicie, by móc osiągnąć niewiarygodny sukces książką "Kod Leonarda da Vinci".

Wydanie I

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 926
Andrew Vysotsky | 2012-07-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 lipca 2012

Zwodniczy punkt
czyli pozory mylą

Po przeczytaniu notatki wydawcy zamieszczonej na okładce książki miałem nadzieję na coś w stylu starego dobrego techno-thrillera klasy Polowania na Czerwony Październik. Nadzieję podpartą bardzo pozytywnymi wrażeniami z lektury innych powieści autora**. Śmiało przystąpiłem więc do zapoznania się ze Zwodniczym punktem.

Już od pierwszych stronic poznałem, że pod względem stylu mamy to, co nieodmiennie kojarzy się z Danem Brownem; szybka, wciągająca akcja, wyraziste, jakby pod film stworzone postacie głównych bohaterów, no i oczywiście miłość między nimi rodząca się w czasie walki o życie, prawdę i sprawiedliwość. Coś pominąłem? Może ciekawostki historyczne, naukowe i polityczne? No właśnie; tutaj dochodzimy do jednej z największych wtop w dziejach mych kontaktów z powieściami wszelkiej maści, a trochę ich w końcu przeczytałem.

Dana Browna miałem za człowieka inteligentnego, obdarzonego nie tylko dobrym piórem, ale i umiejętnością wyszukiwania ciekawych informacji oraz wplatania ich w swe powieści. Jakże się myliłem!

Różne są rodzaje inteligencji i jej braku. Szczególnie mnie irytuje ułomność umysłu polegająca na tym, iż człowiek nie potrafi sam siebie krytycznie ocenić; nie potrafi określić co wie, a czego nie. Z reguły idzie to, co jest logicznym następstwem tej wady, z przekonaniem o posiadaniu inteligencji i wiedzy. Ludzie tacy nie potrafią rozgraniczyć tego, co wiedzą na pewno, tego, co niepewne i tego, czego absolutnie nie wiedzą. Dan Brown, jak widać z licznych podziękowań zamieszczonych we wstępie do Zwodniczego punktu, miał przy tworzeniu tej powieści licznych pomagierów utytułowanych i obleczonych w szaty autorytetów. Jak więc to możliwe, że w książce są błędy merytoryczne wołające o pomstę do nieba?

Jeden ze starych profesorów, z którymi miałem do czynienia, zwykł żartować, iż szczytem specjalizacji jest wiedzieć wszystko o niczym. Odkładając jednak na bok krotochwile ze smutkiem należy stwierdzić, iż Zwodniczy punkt, w którego napisaniu pomagali i ludzie z NASA, i z Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, oraz wielu innych naukowców, jest dowodem na postępującą rozbieżność między posiadanymi tytułami naukowymi a podstawową wiedzą wykraczającą poza wąską dziedzinę danego specjalisty. Niedługo dojdzie do tego, że profesor mechaniki kwantowej nie będzie wiedział, jak brzmi Prawo Archimedesa. Nasza powieść jest tego koronnym przykładem. Nikt nie zauważył błędów, które ośmieszają i autora, i jego współpracowników. Ośmieszają również krytyków oceniających tę powieść, którzy podkreślają, ile się z niej dowiedzieli o nauce, technice, oceanach i meteorytach. Może lepiej zafundować sobie jeszcze raz program gimnazjum, ze szczególnym uwzględnieniem nauk ścisłych i czytania ze zrozumieniem, a potem po prostu uważać zamiast pisać SMS-y i ściągi?

Nie będę przedłużać opisu tej hańby, po której pisarz z poczuciem honoru, jeśli nie strzeliłby sobie w łeb, to przynajmniej nie publikowałby już więcej pod tym samym nazwiskiem, ani nie zezwolił na kolejne wydania podobnego „bestsellera”. Wymienię tylko dwie wpadki, które szczególnie mnie ubodły, a których jak dotąd, z tego co widzę po recenzjach, do których miałem dostęp, nikt nie zauważył.

W końcowej fazie powieści, gdy bohaterowie znajdują się na statku Michaela Tollanda, Brown daje swym czytelnikom wykład na temat działania batyskafu. Jest to pewnie jeden z elementów owej wiedzy wychwalanej jako wielce wartościowa strona tej nieszczęsnej książki. Sęk w tym, że opisana konstrukcja to prawie klasyczna łódź podwodna i ma tyle wspólnego z batyskafem, co samolot z balonem. Hańba!

Jeszcze gorsza jest wpadka dotycząca głównego artefaktu, wokół którego kręci się cała fabuła. „Masywna kula” o średnicy trzech metrów, „o gęstości o wiele większej niż jakiekolwiek skały”*. Kamień ważący ponad osiem ton. Kto uważał w dawnej podstawówce albo dzisiejszym gimnazjum, ten wie, iż wzór na objętość kuli ma postać: V=4/3 π r³, czyli w przybliżeniu v=4,19 r³, co przy r=1,5m daje nam objętość nieco ponad 14 m³. Skoro kula waży 8 ton, więc jej gęstość jest blisko o połowę mniejsza od wody, a wielokrotnie mniejsza od większości masywnych skał. Mówiąc najprościej, taki „niezwykle masywny kamień” pływałby w wodzie niczym kapok! Opisy transportu tego kamienia, wyciąganego z głębiny na powierzchnię przez grupę zmachanych osiłków, podobnie jak jego wcześniejsze peregrynacje, budzą zażenowanie i zgrozę! Nic nie jest takim, jakim się wydaje! Ludzie inteligentni nimi nie są, tytuły naukowe nie gwarantują najbardziej podstawowej wiedzy, a informacje zawarte w Zwodniczym punkcie, podobnie jak postrzeganie świata poprzez reklamy, są tylko złudzeniem.

Błędy merytoryczne z zakresu kryminalistyki dyskwalifikują kryminał. Jestem przekonany, że oceniając Zwodniczy punkt należy podobną wagę przyłożyć do popełnionych przez autora gaf. Jakby tego było mało, zakończenie jest przewidywalne i tak naciągane, iż najbardziej pasują do niego słowa znane z refrenu jednego z polskich seriali, czyli „zabili go i uciekł”. I bynajmniej nie zdradzam tu niczego przed czasem, gdyż każdy się domyśla już od początku powieści, kto zwycięży.

Wielka szkoda, że tak popisowo to spieprzono. Pomysł był niezły, a z takim warsztatem literackim, jaki ma Brown, mogło z niego wyjść coś na kształt jednego z lepszych techno-thrillerów. Mogło być pięknie, a wyszło, jak wyszło. Jedyne co można powiedzieć na obronę pisarza, to że późniejsze jego powieści są dużo lepsze**, co jest wielką różnicą choćby w porównaniu do Toma Clancy, który zaczynał świetnie, a teraz produkuje sztampę. Niestety nie może to wpływać na poprawę oceny tej konkretnej powieści.


Wasz Andrew


* str. 88, 89 i dalsze
** Mam na myśli konkretnie Kod Leonarda da Vinci

opinia opublikowana również na moim blogu

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ofiarowana. Moje życie w sekcie scjentologów

Książka opowiada o losach bratanicy głowy kościoła scjentologicznego. O jej przeżyciach, dyscyplinie, i odejściu z sekty.

zgłoś błąd zgłoś błąd