Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Chłopak który zniknął

Wydawnictwo: Media Rodzina
6,32 (66 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
2
8
11
7
12
6
19
5
15
4
3
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
ISBN
8372782526
liczba stron
253
język
polski

Pewnego dnia Bobby Philips zniknął. Nie dlatego, że uciekł z domu albo padł ofiarą przestępstwa. Nie porwali go też kosmici. znikła tylko jego powierzchowność. Bobby stał się niewidzialny. Oczywiście, nie miał tego w planach przeciwnie, niewidzialność to w końcu stan dość kłopotliwy. Nie

 

Brak materiałów.
książek: 0
| 2012-07-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 maja 2012

Czasem zastanawiamy się „co by było gdyby”. Co byśmy zrobili, gdybyśmy mogli zmienić swoje wybory czy też co by było jakbyśmy się urodzili gdzie indziej. Takie pytania pewnie rodziły się w głowie Bobby’ego, kiedy zniknął. Książka opowiada właśnie o chłopaku, który zniknął, no, sam tytuł na to wskazuje. Ogólnie mój stosunek do książki początkowo był naprawdę dobry, kiedy pierwszy raz pożyczyłam ją w zeszłe wakacje, jednak gdy zaczęłam ją czytać, zanudziła mnie nieco. Aczkolwiek ostatnio zdecydowałam się zakończyć to, co zaczęłam i ponownie wypożyczyłam ją z bielańskiej biblioteki. Początkowo było opornie, znów przysypiałam, a dalsze strony, których treści jeszcze nie znałam nudziły. Dopiero gdy doczytałam do połowy, książka zaczęła mi się podobać, znaczy, zaczęłam się w nią wciągać, bo do ideału to jeszcze jej daleko.
„Chłopak, który zniknął” to książka pisana bardzo lekkim, lecz czasem dość nudnym językiem. Niektóre wątki również są kiepskie, jednak całość składa się na przeciętną powieść. Jednym z wielu minusów tej pozycji jest również to, że akcja rozkręca się dopiero na ostatnich stronicach. Wolę kiedy wszystko dzieje się równomiernie, krok po kroku, a nie jak przez sto stron autor opisuje trzy nudne dni pobytu w domu chłopaka, którego nie widać, bez rodziców, którzy leżą w szpitalu. Ale mam też i dobre momenty z tą książką. Na przykład ten, kiedy skończyłam ją czytać. Dopiero wtedy, kiedy w mojej głowie powtarzałam ostatnie wiersze chciałam więcej. Mimo iż niezbyt przypadła mi do gustu, to jednak nie mogę powiedzieć, że była beznadziejna. Miała swoje plusy. Kiedy się wciągnęłam, czytało się ją szybko. Oprawa graficzna również jest ciekawa, tak samo cały pomysł powieści. Sadzę jednak, że można było napisać to lepiej (nie mówię, że ja bym zrobiła to wyśmienicie).
Okładka nie jest porywająca, uboga tak samo jak te od „Igrzysk śmierci”, jednak tamte zachwycały, a ta: zdecydowanie nie. Pomarańczowe tło pasuje do zielonej czcionki, jedelenak według mnie powinna mieć ona kolory bardziej wpasowujące się do tajemniczości i dziwności zjawiska, któremu została poświęcona owa opowieść,
Książkę polecam osobom, które lubią książki, w których nie dzieje się zbyt wiele, a pozycja jest tylko jednowątkowa. Niedoświadczonej książkowo młodzieży, która pragnie zagłębić się w świat literatury. Nie zrazicie się nią, to wam mogę zagwarantować, jednak jako że ja wolę nieco ambitniejsze książki, nie uległam jej urokowi, który na pewno w sobie ma. Przecież żadna książka nie ma tylko minusów.
U mnie każda książka początkowo ma sześć punktów na sześć. Tej tutaj jednak odjęłam punkt za nudny początek, pół punktu za, według mnie, niepasującą okładkę i kolejno jeden punkt za to, że zakończenia sprawy między Alicją (przyjaciółką Bobby’ego), a nim samym musiałam się domyślać. Oczywiście: lubię takie końce, aczkolwiek książka dla młodzieży, a raczej: dla dzieci, powinna kończyć się jasno i wyraźnie, a nie mdławo i niedokładnie. Reasumując, książka zdobyła trzy i pół punktu (3+). Więcej niż połowę, jednak nie wyróżnia się za bardzo na półkach w bibliotece czy księgarni. Gdybym mogła jeszcze raz zdecydować czy sięgać po tę pozycję: nie wiem czy bym teraz pisała jej recenzję.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krew Aczoli. Dziesięć lat po zapomnianej wojnie na północy Ugandy

"Uganda u podstaw" Na początku zacznę od zdementowania pewnych informacji, które mogą wprowadzać czytelników w błąd. Podtytuł tego reportaż...

zgłoś błąd zgłoś błąd