Chiny bez makijażu

Wydawnictwo: Muza
7,49 (142 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
23
8
49
7
40
6
17
5
5
4
1
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328702929
liczba stron
448
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Aksamitt

Czy Chiny to archaiczna dyktatura gnębiąca swoich obywateli, czy może nowa potęga ekonomiczna? Lider innowacji czy moloch o zapadłych wioskach i tysiącach robotników pracujących w pocie czoła w fabrykach? Czy coś łączy dawne cesarstwo i dzisiejszą młodocianą potęgę, czy istnieją jakieś cechy wspólne pomiędzy pradawną cywilizacją, gdzie niemal wszystko wynaleziono na długo przed Europą, a...

Czy Chiny to archaiczna dyktatura gnębiąca swoich obywateli, czy może nowa potęga ekonomiczna? Lider innowacji czy moloch o zapadłych wioskach i tysiącach robotników pracujących w pocie czoła w fabrykach? Czy coś łączy dawne cesarstwo i dzisiejszą młodocianą potęgę, czy istnieją jakieś cechy wspólne pomiędzy pradawną cywilizacją, gdzie niemal wszystko wynaleziono na długo przed Europą, a krajem tanich podróbek, na które wielu z nas patrzy z góry? Jacy ludzie żyją w tym najludniejszym państwie na ziemi? Czy stanowią jednolitą masę, czy są mozaiką narodów, języków i kultur? W co wierzą, jakie mają zmartwienia? Jakie wyzwania stawia przed nimi nowoczesność?

To obowiązkowa lektura dla wszystkich tych, którzy pragną wgryźć się głęboko w „chińskość” i zrozumieć, co może w niej tak fascynować. To również odważne spojrzenie na współczesne Państwo Środka i jego kierunki rozwoju w nowym millennium.

 

źródło opisu: www.muza.com.pl

źródło okładki: www.muza.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1095
malena | 2017-03-29
Przeczytana: 28 marca 2017

"Demakijaż"

Marcin Jacoby zaprasza czytelników w podróż po Chinach. Nie mogłam się nie skusić i z zaproszenia nie skorzystać, tym bardziej, że Azja wpisuje się obecnie (a raczej ponownie) w moją obsesję czytelniczą. Zakładałam, że moja wędrówka po Państwie Środka będzie udana. W końcu nie zawsze ma się sinologa, a do tego pasjonata za przewodnika. Spodziewałam się jednak trudności. Chiny to bardzo rozległy i złożony kraj. Każda opowieść pozwala jedynie na przybliżenie się lub oddalenie od ich poznania. Przebogata historia, kultura, geograficzne i klimatyczne zróżnicowanie, zmiany (niemal na wszystkich polach), jakie zaszły i nadal zachodzą w kraju, ale i w samym społeczeństwie - wszystko to stawia przed opowiadającym nie lada wyzwanie. Autor podszedł do tematu nad wyraz ambitnie. Zestawił dawne Chiny z Chinami współczesnymi. Jako sinolog uniknął niepotrzebnych i często krzywdzących uproszczeń. Pokazał, że Chińska Republika Ludowa nie odeszła zbyt daleko od Chin Cesarskich, więcej: Chiny, mimo kolosalnych zmian, jakie się w nich dokonały i dokonują, nadal gdzieś w głębi tkwią we własnej przeszłości. To zaś, co zdawałoby się bezpowrotnie utraciły, stopniowo odzyskują, także własną tożsamość. Jacoby w swej książce dokonuje swoistego demakijażu stereotypów, które w Europie na przestrzeni lat się nawarstwiały. Powodowały one, że przez długi czas widziano (szczególnie w Polsce) wypaczony obraz Chin i jego mieszkańców; obraz w krzywym zwierciadle. Zachód (w tym także i nasz kraj) stanął jednak przed koniecznością zweryfikowania własnych poglądów. Rozwijająca się w szalonym tempie gospodarka spowodowała, że zaczęto się z ChRL liczyć na arenie międzynarodowej.

Jacoby zaprasza nas w swojej książce do weryfikacji własnych poglądów. Przedstawia nam Chiny i jego mieszkańców takimi, jakimi widział bądź widzi je obecnie. Nie jest to obraz przesłodzony, choć trudno autorowi niejednokrotnie ukryć sympatii, a raczej miłosci do kraju, który opisuje. Stara się jednak być możliwie, jak najbardziej obiektywny. Czasami mu się to udaje, czasami nie. No ale to w końcu jego opowieść, jego obserwacje, doświadczenia, przemyślenia i fascynacje. Pierwsze trzy rozdziały (dawna historia, kultura kontra współczesne Chiny, ludzie dawni a obecni) czyta się z prawdziwą przyjemnością. Mogą stanowić one skarbnicę wiedzy, zwłaszcza dla osób, które stykają się odkłamanym obrazem ChRL po raz pierwszy lub ich wiedza o tym kraju nie jest zbyt imponująca. Sposób opowiadania też jest przejrzysty, a zarazem lekki. Taki trochę luźny wykład akademicki, w którym fakty przeplatane są anegdotami. Mnóstwo poważnych informacji i mnóstwo ciekawostek. Miło mi było ponownie zostać studentką i zasiąść w uczelnianej ławie. :)

W czwartm i w piątym (ostatnim rozdziale), dotyczącym gospodarki i Chin widzianych oczami Polaka, przyjemność zakłóca pewien chaos opowieści. Niektóre informacje (m. in.: o sztukach walki, turystyce (miejsc, które jego zdaniem warto byłoby zobaczyć), nauce języka chińskiego w Polsce, przestróg i rad dla biznesmenów polskich, sinologii jako jedynej drodze ku poznaniu prawdziwych Chin) psują mój pozytywny, całościowy odbiór książki. Nie mogę w tym wszystkim doszukać się początkowego zamysłu autora, ale też tej swostej gawędziarskiej lekkości, której dałam się ponieść w trzech pierwszych rozdziałach. Wydaje się, że autor przedobrzył, tj. jednorazowo za dużo miał do opowiedzenia i trochę opowieść wymknęła mu się spod kontroli.

Mimo tych niedociągnięć, książka warta jest polecenia: i tym, którzy rozpoczynają z Chinami swoją podróż, i tym, którzy już - w ten czy też inny sposób - ją odbyli i odbywają nadal (wiedzy nigdy za wiele). Ja osobiście poleciłabym tę książkę niektórym politykom, dziennikarzom, ekonomistom i biznesmenom, jako wstęp do pewnych przemyśleń, a może też i działań. Z pozycji zwykłego zjadacza chleba, tj. zwykłego czytelnika po cichu liczę, że Marcin Jacoby zabierze mnie jeszcze raz - może w mniej rozległą i bardziej przemyślaną - podróż po swoich Chinach. I niekoniecznie zaprezentuje cały - gwoli sprawiedliwości - przebogaty wachlarz własnej wiedzy. Chiny wymagają smakowania. Są zbyt złożone, zróżnicowane, co autor niejednokrotnie podkreśla, by zamknąć je od razu w jednej książce. Ponadto pośpiech w nawiązywaniu przyjaźni, znajomości jest obcy tej nacji... Warto byłoby zatem dać w przyszłości szansę czytelnikowi na stopniowe zapoznawanie się z dawnymi i współczesnymi Chinami i jego mieszkańcami. I to niekoniecznie tylko sinologom. Rozumiem, że filologiczne podejście, któremu hołduje autor daje większe możliwości do zrozumienia danego kraju i jego obywateli (sama jestem filologiem, choć innych języków). Jednak nie ma co strzec zazdrośnie własnej wiedzy. Warto się nią dzielić, tym bardziej, jeśli się chce, by dane społeczeństwo widziało jak najmniej zniekształcony obraz, pozbyło się krzywdzących uogólnień, uproszczeń, stereotypowego myślenia.


PS Na marginesie odnośnie luźnych wtrąceń autora, który zdaje się nie zauważać podobnego typu problemów na własnym podwórku: w Polsce też istnieją ludzie, którzy pracują po kilkanaście godzin dziennie za marną pensję i nie widzą dla siebie możliwości polepszenia swego losu. Też mamy zróżnicowane społeczeństwo, w którym jednym żyje się dostatnio i wygodnie, a drugim nędznie i ciężko. Czasem warto po prostu rozejrzeć się i rozeznać w otaczającej nas rzeczywistości, bo tak właśnie tworzą się wszelkie uproszczenia, uogólnienia i stereotypy. Jeśli chcemy, by nie było ich w spojrzeniu na inny kraj, nie patrzmy w ten sposób na własny.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ognisty krzyż

Zdecydowanie najsłabsza jak do tej pory. Wynudziłam się niemiłosiernie. Wiele zdarzeń niepotrzebnych, w ogóle nie poruszały historii do przodu. Zbyt d...

zgłoś błąd zgłoś błąd