Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mroczna połowa

Tłumaczenie: Paweł Korombel
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,74 (2138 ocen i 147 opinii) Zobacz oceny
10
89
9
159
8
337
7
684
6
479
5
261
4
51
3
64
2
11
1
3
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Dark Half
data wydania
ISBN
8373379304
liczba stron
504
język
polski

Inne wydania

Sensacja wśród wielbicieli krwawych kryminałów! Ich ulubiony twórca bestsellerów nie istnieje, a pod pseudonimem George Stark ukrywa się Thad Beaumont - autor ambitnych powieści psychologicznych.

Stark nie zamierza jednak zniknąć. Jako mroczna połowa duszy Beaumonta prześladuje wszystkich, których uważa za winnych ujawnienia jego tajemnicy. Mnożą się niewyjaśnione i przerażające wypadki.

 

źródło opisu: Prószyński i S-ka, 2005

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Mroczna_polowa-p-4081-.html

książek: 891
K-czyta | 2015-12-30
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: grudzień 2015

Stephen King miał Richarda Bachmana, a Thad Beaumont George’a Starka. Pseudonim literacki stał się dla tego drugiego (a może dla obu, kto wie) sposobem na przełamanie pisarskiej niemocy, furtką do tworzenia tak, jak nigdy wcześniej i odkrywania zupełnie innej, bardziej mrocznej, strony swojej osobowości. Książki wydawane pod zmienionym nazwiskiem zapewniły mu finansowy sukces i wielu fanów. Nadszedł jednak moment, gdy Thad postanowił rozstać się ze swoim twórczym alter ego i odkrywając przed światem swoją tajemnicę, symbolicznie dokonał pogrzebania George’a Starka. Problem w tym, że ktoś nie ma zamiaru się z tą śmiercią pogodzić i bardzo wyraźnie daje temu wyraz, dokonując makabrycznych morderstw.

Wiele wskazywało na to, że „Mroczna połowa” dosyć mocno przypominać będzie „Martwą strefę”. W obu przypadkach wszystko zaczęło się tak naprawdę wiele lat wcześniej, chociaż o wydarzeniach z przeszłości główni bohaterowie jakoś zapomnieli i nie wydawały się one aż tak znaczące. Pojawił się jednak przełom, który kazał im spojrzeć na wszystko inaczej, a przede wszystkim uważniej przyjrzeć się samemu sobie. Chociaż „Martwa strefa” bardzo przypadła mi do gustu, to cieszę się, że jednak powieść, o której piszę dziś, nie okazała się jej lustrzanym odbiciem. Podobne zabiegi stosowane przez tego samego autora w różnych książkach – o ile są dobre – zupełnie mi nie przeszkadzają, ale już podążanie utartym szlakiem nie jest tym, co mnie cieszy.

Thad Beaumont to postać, którą odkrywamy kawałek po kawałeczku. Niby szybko domyślamy się, że daleko mu do nieskomplikowanego bohatera, u którego nic nas nie zaskoczy, ale Stephen King nie od razu odkrywa wszystkie karty. Autor po raz kolejny już (a muszę powiedzieć, że to jedna z tych rzeczy, które cenię u niego najbardziej) daje się poznać jako świetny badacz i kreator ludzkich charakterów. Z naprawdę bliska (i to bez pierwszoosobowej narracji) obserwujemy zachowanie i emocje targające Thadem. Wgryzamy się w jego niepokoje, czujemy zaciskającą się wokół pętlę grozy oraz słyszymy i widzimy jak fruwają wróble. Prawdę mówiąc chyba przez dłuższy czas nie spojrzę normalnie na żadnego z tych ćwierkających (przed lekturą powiedziałabym, że wesoło, ale teraz to inna sprawa) ptaszków.

Właściwie od pierwszych stron towarzyszyło mi trudne do uchwycenia napięcie i przyznam, że szczególnie odczuwałam je właśnie wtedy, gdy było najwięcej niewiadomych. Później gdzieś się ono trochę rozmyło, by ponownie napływać falami, w miarę zazębiania się akcji. Znalazło się tu wiele miejsca dla mocno krwawych zbrodni i w pewnym momencie wydawało się, że ta spirala zła i nienawiści nigdy się nie skończy. Autor niezwykle sugestywnie potrafił pokazać działania zabójcy nie tylko pod względem zastosowanych metod, ale i emocji, jakie nim targały i uciechy, jaką dawało mu zadawanie cierpienia.

Stephen King stawia przez swoimi bohaterami takie wyzwania, z jakimi delikatnie mówiąc niełatwo sobie poradzić, a niejednokrotnie nawet w pełni zrozumieć i uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Niebezpieczeństwo może kryć się wszędzie i przebierać różne postaci, a chociaż zawsze znajdzie się głos rozsądku (tutaj staje się nim szeryf Alan Pangborn), to i tak czytelnik ciągle się zastanawia, w którym kierunku autor pchnie fabułę i jakie rozwiązanie czeka na końcu. Może nie powinnam być zaskoczona, ale wymyśliłam sobie nieco inny scenariusz stworzonej przez Kinga historii i teraz zastanawiam się czy aby na pewno moja wersja byłaby lepsza. Tak czy inaczej u amerykańskiego pisarza tak naprawdę nigdy nie chodzi tylko o rozwiązanie zagadki i doprowadzenie bohaterów do określonego punktu. Dużo bardziej liczy się to, jakie decyzje podejmują po drodze i czego dowiadujemy się o człowieku i skrywanej przez niego mrocznej połowie duszy.

http://www.k-czyta.pl/2015/12/wroble-znow-fruwaja-stephen-king.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ja, diablica

Gdy tylko przeczytałam opis i przejrzałam parę stron, wiedziałam że mi się to spodoba. Zdecydowanie moje klimaty. Po długim przekonywaniu udało mi się...

zgłoś błąd zgłoś błąd