Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,75 (1187 ocen i 58 opinii) Zobacz oceny
10
54
9
113
8
149
7
380
6
254
5
181
4
19
3
31
2
3
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Skeleton Crew
data wydania
ISBN
8373371826
liczba stron
584
słowa kluczowe
opowiadania, zbiór
język
polski

O tym, że Stephen King jest mistrzem długich, rozbudowanych powieści o wielu przeplatających się wątkach, wszyscy wiedzą od dawna. Utwory zamieszczone w niniejszym zbiorze (po raz pierwszy prezentowanym polskim czytelnikom) dobitnie przeczą tezie, jakoby doskonały powieściopisarz nie mógł być również znakomitym twórcą krótkich form literackich. Lektura tych doskonale skonstruowanych, opartych...

O tym, że Stephen King jest mistrzem długich, rozbudowanych powieści o wielu przeplatających się wątkach, wszyscy wiedzą od dawna. Utwory zamieszczone w niniejszym zbiorze (po raz pierwszy prezentowanym polskim czytelnikom) dobitnie przeczą tezie, jakoby doskonały powieściopisarz nie mógł być również znakomitym twórcą krótkich form literackich. Lektura tych doskonale skonstruowanych, opartych na zaskakujących, oryginalnych pomysłach i oczywiście wspaniale napisanych opowiadań daje miłośnikom prozy Stephena Kinga co najmniej tyle satysfakcji co najobszerniejsze z jego powieści.

Spis treści:

- Wstęp (przekład: Arkadiusz Nakoniecznik)
- Mgła (przekład: Arkadiusz Nakoniecznik)
- Zjawi się tygrys (przekład: Dorota Malinowska)
- Małpa (przekład: Paulina Braiter)
- Bunt Kaina (przekład: Rafał Wilkoński)
- Skrót pani Todd (przekład: Danuta Górska)
- Jaunting (przekład: Paulina Braiter)
- Weselna chałtura (przekład: Maciejka Mazan)
- Lament paranoika (przekład: Arkadiusz Nakoniecznik)
- Tratwa (przekład: Paulina Braiter)
- Edytor tekstu (przekład: Jan Pyka)
- Człowiek, który nie podawał ręki (przekład: Maciejka Mazan)
- Świat plaży (przekład: Paulina Braiter)
- Wizerunek Kosiarza (przekład: Maciejka Mazan)
- Nona (przekład: Maciejka Mazan)
- Dla Owena (przekład: Arkadiusz Nakoniecznik)
- Szkoła przetrwania (przekład: Arkadiusz Nakoniecznik)
- Ciężarówka wuja Otto (przekład: Rafał Wilkoński)
- Poranne dostawy (Mleczarz 1) (przekład: Rafał Wilkoński)
- Wielkie bębny: Opowieść pralnicza (leczarz 2) (przekład: Rafał Wilkoński)
- Babcia (przekład: Arkadiusz Nakoniecznik)
- Ballada o celnym strzale (przekład: Krzysztof Sokołowski)
- Cieśnina (przekład: Maciejka Mazan)
- Uwagi (przekład: Arkadiusz Nakoniecznik)

 

źródło opisu: Prószyński i S-ka, 2000

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Szkieletowa_zaloga-p-1491-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1081
Marta Godzisz | 2010-08-16
Przeczytana: 14 sierpnia 2010

Do wszelkich zbiorów opowiadań podchodzę jak do jeży z wyjątkowo długimi kolcami. Szczytna idea zawarcia historii, która mnie zaskoczy albo wgryzie mi się w wyobraźnię i pamięć, w kilku tysiącach słów jest moim zdaniem niemal niewykonalna. Taki już mój przedziwny gust literacki. Opowiadania pozostawiają niedosyt, chęć na więcej, a za tym uczuciem nie przepadam. Dodatkowo bardzo łatwo schrzanić puentę tak krótkiej historii - tego wręcz nienawidzę.

Jaki jest King, wie każdy: albo się go kocha, albo nienawidzi. Ponieważ zaliczam się raczej do grupy jego fanów, każdą książkę jego autorstwa czytam w ciemno, o czym by nie była. W ten sposób sięgnęłam po "Szkieletową Załogę". Z początku zamierzałam poprzestać na "Mgle" (po obejrzeniu ekranizacji byłam ciekawa zakończenia), ale w końcu, małymi kroczkami, przeczytałam całość.

Teraz po kolei kilka słów o każdym z opowiadań.

"Mgła" jest oczywiście najdłuższa, dzięki czemu miała u mnie duży plus. Historia nie sprawia wrażenia ani oryginalnej, ani porywającej - ale miałam nieodparte wrażenie, że w tym przypadku to się nie liczy. King po raz kolejny na pierwsze miejsce wysunął bohaterów, nie tylko główną postać, ale wszystkich ludzi, którzy razem z nią utknęli we wnętrzu sklepu. Muszę przyznać, że wyszło mu to jak zawsze świetnie, ale bez fajerwerków. Ot, porządna robota mistrza. A co do zakończenia... Bardzo przykro mi to pisać, ale filmowe jest zdecydowanie lepsze. To we "Mgle" pewnie miało pozostawić wyobraźni czytelnika pole do popisu, ale mnie tylko zdenerwowało.

"Zjawi się tygrys". Bardzo przyzwoite, krótkie opowiadanko. W jakiś niesamowity sposób King doskonale umie wcielać się w role małych, przerażonych dzieci.

"Małpa" z kolei zupełnie nie przypadła mi do gustu. Rodzinna część fabuły była dla mnie nudna i powtarzalna, sama małpa nie wzbudziła we mnie żadnych uczuć.

"Bunt Kaina" jest według mnie jednym z najlepszych opowiadań Kinga. Czytałam je już wcześniej, a teraz chętnie je sobie przypomniałam. Prostota, z jaką autor ukazał całą tą straszną sytuację, idealnie tu pasowała. I ostatnia wypowiedź głównego bohatera - majstersztyk.

"Skrót pani Todd". Czytaniu towarzyszyły mieszane uczucia: z jednej strony było ciekawie i zaskakująco, a z drugiej... zbyt niesamowicie. Poziom niezwykłości zawartej w osobie pani Todd nieco przekraczał próg, jaki tolerowałam.

"Jaunting", czyli pierwsza i jak na razie jedyna historia, z jaką miałam do czynienia za pomocą słuchawek. Audiobook, w którym lektorem jest komputerowy generator głosu, był zdecydowanie złym pomysłem, mimo to opowiadanie mnie wciągnęło. Tak opowieść ojca, jak i zakończenie, które należy do tych, które bardzo lubię.

"Weselna chałtura" sprawiała wrażenie, jakby znalazła się w tym zbiorze przez przypadek. Kompletnie nie na miejscu, jedno z gorszych. To samo mogę powiedzieć o "Lamencie paranoika", "Wizerunku Kosiarza" i "Dla Owena".

"Tratwa" to opowiadanko, które zawiera 100% Kinga w Kingu. Wystarczająco przerażające, by czytać z zapartym tchem i jednocześnie na tyle sugestywne, bym zastanowiła się przed wejściem na jakąkolwiek tratwę dryfującą sobie po jeziorze.

"Edytor tekstu". Niezwykle spodobał mi się pomysł na to opowiadanie. Może dlatego wydaje mi się, że mimo wszystko można było wycisnąć z niego znacznie więcej. Pozostawiało mieszankę zadowolenia i niedosytu.

"Człowiek, który nie podawał ręki", czyli historia z rodzaju "A teraz opowiem wam...". Nie przepadam za tą formą przekazywania fabuły, ale w tym przypadku było nieźle. Po raz kolejny King wymyślił coś ciekawego.

"Świat plaży" to jedno z kilku zawartych w tym zbiorze opowiadań, które pozostawiają po sobie bliżej nieokreślone uczucie niepokoju. Kolejny pomysł zupełnie z kosmosu, który okazał się strzałem w dziesiątkę.

"Nona". Po przeczytaniu miałam nieodparte wrażenie, że coś mi umknęło. Coś ważnego. Może dlatego z całego opowiadania najbardziej przypadł mi do gustu bohater, a reszta stanowiła tylko otoczkę...

"Szkoła przetrwania"... Napiszę o tym opowiadaniu, ponieważ obiad zjadłam już jakiś czas temu i mdłości mi nie grożą. Tak, tak, moi drodzy - tego nie należy czytać, jeśli właśnie trzyma się widelec lub akurat się go umyło, a w ustach jeszcze czuć smak schabowego. O nie, zdecydowanie odradzam. Nigdy nie wpadnę na to, co King musi mieć pod kopułą, żeby wymyślić coś takiego. Panie i panowie: oto najlepsze i zarazem najohydniejsze opowiadanie w tym zbiorze, a może i w całym dorobku autora.

"Ciężarówka wuja Otto" rozpędzała się jak bardzo powoli, ale w pewnym momencie nabrała takiej prędkości, że przy ostatnich zdaniach napięcie sięgnęło zenitu. Jedno z opowiadań z rodzaju specjalnie-dla-zakończenia.

"Poranne dostawy", czyli Mleczarz. Nie wiem dlaczego, ale uwielbiam to opowiadanie. Naprawdę nie jestem w stanie stwierdzić, co mnie w nim urzekło - może to, że w Polsce nikt nie przywozi mi mleka z tarantulami prosto do domu - ale to jedno z lepszych. Druga część, czyli "Opowieść pralnicza", również jest dobra, ale mimo wszystko pranie ustępuje miejsca rozwożeniu mleka.

"Babcia". Jeśli kochacie swoje babcie - po to przecież są - będziecie czuli pewną złość, czytając to opowiadanie. A jednak coś w nim jest. Ta niepewność, co czai się za rogiem, czyj cień wyłania się zza szafy i jak zakończy się cała historia...

"Ballada o celnym strzale", z początku bardzo podobna do "Człowieka, który nie podawał ręki", okazała się kolejną wariacją na temat pisania oraz ludzkiej psychiki. Po przeczytaniu przez kilka chwil zastanawiałam się, po co mi tak dużo urządzeń elektrycznych w pokoju. Przecież nie mogę przez nie myśleć. Słowem: świetne.

"Cieśnina" to następny (m.i. po "Miasteczku Salem") dowód na to, że King doskonale radzi sobie z opisywaniem małym, hermetycznych społeczności. Tym razem na wyspie oddzielonej zimą od lądu zwodniczą lodową skorupą. Sam pomysł na główną bohaterkę, która dla czytelnika jest "tylko na chwilę" wydał mi się na swój sposób urzekający. Dobre zakończenie zbioru.

Miłym dodatkiem są uwagi, w których autor opisuje, jak wpadł na niektóre z zawartych w "Szkieletowej załodze" opowiadań. Okazuje się, że pomysły powstałe "przez przypadek" bywają często tymi najlepszymi.

Podsumowując: bardzo przyzwoity zbiór opowiadań. Są wśród nich i słabsze, i najzwyczajniej w świecie genialne. Dzięki "Szkieletowej załodze" przekonałam się, że czytanie krótkich form może być równie dobrą zabawą, co wielogodzinna lektura opasłego tomiszcza z milionem wątków.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Preparator

"Myślenie odtwórcze" Kolejna książka z serii "Na F/aktach i kolejny niewypał, choć niewypał, co warto podkreślić, całkiem nieźle skons...

zgłoś błąd zgłoś błąd