Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Białe jabłka

Tłumaczenie: Jacek Wietecki
Cykl: Vincent Ettrich (tom 1) | Seria: Salamandra
Wydawnictwo: Rebis
6,53 (1746 ocen i 91 opinii) Zobacz oceny
10
73
9
166
8
210
7
510
6
334
5
275
4
64
3
80
2
15
1
19
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
White Apples
data wydania
ISBN
8373012575
liczba stron
290
słowa kluczowe
chaos, Ettrich, Vincent
język
polski

Najnowsze dzieło Carrolla to jak zawsze porywająca i zaskakująca opowieść o życiu, śmierci i tym tajemniczym świecie, który gdzieś tam się między nimi kryje. Vincent Ettrich, lekkoduch i kobieciarz, odkrywa znienacka, że umarł i wrócił między żywych, nie zna jednak okoliczności własnej śmierci i nie potrafi sobie wytłumaczyć, dlaczego znowu żyje. Nękany dziwacznymi omenami i zjawami, wśród...

Najnowsze dzieło Carrolla to jak zawsze porywająca i zaskakująca opowieść o życiu, śmierci i tym tajemniczym świecie, który gdzieś tam się między nimi kryje. Vincent Ettrich, lekkoduch i kobieciarz, odkrywa znienacka, że umarł i wrócił między żywych, nie zna jednak okoliczności własnej śmierci i nie potrafi sobie wytłumaczyć, dlaczego znowu żyje. Nękany dziwacznymi omenami i zjawami, wśród których jest na przykład gadający szczur albo niezrozumiały tatuaż na szyi kochanki, stopniowo dociera do rozwiązania zagadki: do życia przywróciła go Isabelle, jedyna kobieta, którą naprawdę kochał, a to dlatego, że spodziewa się jego dziecka, które być może odegra kluczową rolę w uratowaniu tej kosmicznej mozaiki, jaką jest wszechświat, pod takim wszakże warunkiem, że zostanie właściwie wychowane. Wychować może je tylko własny ojciec, w ten sposób, że przekaże mu wiedzę, którą nabył po tamtej stronie. Jest tylko jeden szkopuł: Ettrich musi sobie tę wiedzę przypomnieć...

 

źródło opisu: https://www.rebis.com.pl/

źródło okładki: https://www.rebis.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2820
sygin | 2013-11-30
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: luty 2013

Podobno Jonathan Carroll długo nie mógł znaleźć wydawcy swoich książek, ze względu na gatunkową mieszaninę i surrealistyczne połączenia motywów fantastycznych, magicznych czy wręcz bajkowych z twardymi realiami znanej nam rzeczywistości. Tyle wydawcy. Ja takie połączenia lubię. Bardzo. Na przykład u Gaimana – ale u Carrolla niestety nie. I najdziwniejsze przy tym jest to, że nie do końca wiem dlaczego.

Białe jabłka to moje drugie zetknięcie się z twórczością Carrolla, najpierw była Kraina Chichów, co do której miałam mieszane uczucia. Niestety, po tej lekturze nic się nie zmieniło.

Ale najpierw zalety. Intrygująca fabuła, interesujący pomysł, nawet jeśli rozwiązania są miejscami nieco schematyczne, lub nawet banalne – jak scena walk zwierząt w zoo – to trudno oprzeć się urokowi jaki ma w sobie mistyczna wizja miłości.

A teraz krytyka. Choć książka wydaje mi się bardzo Gaimanowa to do Gaimana jej daleko. Nie ma tej lekkości z jaką zostajemy wciągnięci czy wręcz zassani w historię tak, że nawet nie wiemy jak ani kiedy znaleźliśmy się z naszymi bohaterami na środkowych kartkach książki. Wręcz przeciwnie – okrywamy prawdę z takim samym trudem i mozołem z jakim Vincent próbuje wyciągnąć coś ze swojej pamięci. I czasem mam wrażenie, że jesteśmy tym co odkryliśmy dużo bardziej zaskoczeni niż on. Kto wie, może śmierć i powrót do życia nie jest tak dramatycznym wydarzeniem jak zdajemy się sądzić. Vincent przyjmuje je w każdym razie ze względnym spokojem, lub być bardziej sprawiedliwym – niewielkim niepokojem. I tu jest jak dla mnie największa wada tej książki. Opowieść nie wciąga nas szczególnie, bo ani z Vincentem, ani z Isabelle nie sposób się utożsamiać. Przynajmniej mi się to nie udawało i to głównie dlatego, że są po prostu zbyt… dziwni. Wiem, fajnie jest, jak postać ma swoje małe dziwactwa czy zwyczaje to czyni ją bardziej prawdziwą i wzbudza sympatię, ale Carroll chyba trochę przesadził, bo efekt jest odwrotny. Weźmy Izabelle – osoba, która decyduje o dalszej znajomości na postawie reakcji ludzi na widok figurki tańczącej żaby, lub odpowiedzi na jakieś pytanie, którego ważność tylko ona zna, czyni ją być może interesującą, ale jeśli dodamy do tego uwielbienie dla słownych gier, dziecięca kleptomanię, robienie ludziom zdjęć na lotniskach, nie dotykanie nosa, rozkładanie kanapek na cząstki i kilkanaście innych, to nie jest to już nawet zabawne, ale zwyczajnie męczące. Dodam jeszcze, że Vincent ma owych dziwactw jeszcze więcej.

A co do samej historii – zakończenie mnie zawiodło. Przebrnęłam przez cały „środek” mając nadzieję, że dobra końcówka może uratować całość. Tak było w przypadku Krainy Chichów. Ale niestety. Może po prostu zbyt wiele się spodziewałem, w każdym razie porządnie się zastanowię nim po raz kolejny sięgnę bo książkę Carrolla. Lubię surrealizm, naprawdę, ale gdy ma trochę więcej „sensu”.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ojciec Chrzestny

Genialna książka, nie wiem co więcej dopisać. W tym tytule jest wszystko co lubię, zwroty akcji, zabójstwa, władza, szacunek, zemsta, pieniądze. Niesa...

zgłoś błąd zgłoś błąd