Kamienna noc

Cykl: Julia Dobrowolska (tom 6)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,4 (220 ocen i 45 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
17
8
28
7
50
6
49
5
23
4
12
3
14
2
3
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308061121
język
polski
dodała
tree

Ta opowieść zaczyna się od winy i ucieczki przed karą. Dwoje wyrzutków przemierza Europę. Nowe tożsamości, fałszywe paszporty, kolejne maski dobierane wraz ze zmieniającymi się współrzędnymi geograficznymi. Ich codzienność to przemoc, ciągłe zagrożenie, wyrzuty sumienia, namiętność, która rodzi ból oraz strach — zwłaszcza przed tym, czego nie widać. Ale ich wspólna podróż ma też bardziej...

Ta opowieść zaczyna się od winy i ucieczki przed karą. Dwoje wyrzutków przemierza Europę. Nowe tożsamości, fałszywe paszporty, kolejne maski dobierane wraz ze zmieniającymi się współrzędnymi geograficznymi. Ich codzienność to przemoc, ciągłe zagrożenie, wyrzuty sumienia, namiętność, która rodzi ból oraz strach — zwłaszcza przed tym, czego nie widać. Ale ich wspólna podróż ma też bardziej prozaiczną twarz: codzienna nauka bycia razem, budowanie zaufania i próba nieobwiniania się nawzajem za wspólny upadek. Oto cena miłości zakazanej.



To, że Julia Dobrowolska zniknęła z Krakowa, nie zdziwiło nikogo. Kobieta została skompromitowana po tym, jak jeden z tabloidów ujawnił kulisy jej romansu. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że właśnie powstaje książka, której główną bohaterką ma być Dobrowolska, a autorką publikacji Eliza Florek — dziennikarka, która niegdyś ujawniła jej wielką tajemnicę. Policja liczy, że Florek doprowadzi ich do Dobrowolskiej, która podobno wróciła na stare śmieci, by dokończyć sprawę Marii Karo — matki zamordowanej i zgwałconej dziewczynki. To zlecenie jest dla Julii szczególnie ważne…



Kamienna noc to książka, którą mógłby zekranizować Quentin Tarantino; jej fragmenty mogłaby wyśpiewać Amy Winehouse, ale napisać mogła ją jedynie Gaja Grzegorzewska. Żonglując popowymi motywami, grając konwencją literatury gatunkowej oraz igrając ze znaną jej czytelnikom tematyką tabu, Gaja wyrasta na być może najciekawszą reprezentantkę tzw. literatury środka. Wnikliwa obserwatorka, kąśliwa komentatorka, odważna konstruktorka mostu pomiędzy literaturą gatunkową a literaturą głównego nurtu. Czytelnicza jazda bez trzymanki.

 

źródło opisu: witryna Wydawnictwa Literackiego

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 93
Poczytajnia | 2017-07-09
Na półkach: Przeczytane

Tu nic nie jest tym, czym się wydaje

Po raz pierwszy z prozą Gai Grzegorzewskiej zetknęłam się w trakcie lektury „Betonowego pałacu”. I przepadłam. Twórczość krakowskiej autorki na mapie polskiego kryminału jest zjawiskiem niezwykle indywidualnym, nie do pomylenia z niczym innym, zapadającym w pamięć. Od dawna noszę się z zamiarem skompletowania wcześniejszych książek Gai, jednocześnie wyczekując kolejnych. W jednym z wywiadów przeczytałam, że Grzegorzewska uważa się przede wszystkim za rzemieślniczkę, z czym ja osobiście się nie do końca zgadzam. Być może pisarka miała na myśli sam tryb pracy, tajniki warsztatu, ale kiedy wczytamy się w jej prozę, to zauważymy, że efekt końcowy daleko odbiega od tego, co zwykle określamy rzemiosłem. Aby pisać tak, jak Grzegorzewska, nie wystarczy znać tajniki rzemiosła, nie wystarczy umiejętnie się nimi posługiwać. Trzeba po prostu mieć talent. Jej zdolności wybrzmiewają już na poziomie językowym, być może nawet najważniejszym, bo to i od warstwy językowej zależy, czy dana historia nas porwie lub nie. Nie wiem z jakim stopniem trudności na etapie tworzenia przychodzi pisarce konstruowanie poszczególnych zdań, ich cyzelowanie, ile czasu potem poświęca na ich poprawianie, ale efekt końcowy sprawia wrażenie, jakby słowo, materia języka były dla Grzegorzewskiej spolegliwą masą (to najlepsze porównanie, jakie mi w tej chwili do głowy przychodzi), z której autorka z lekkością formułuje to, na co akurat ma pisarską ochotę. Głosy ulicy, mowa zwyczajnych ludzi, osób z półświatka, wszystko to brzmi u Grzegorzewskiej wiarygodnie, brzmi po prostu dobrze, co świadczy o znakomitym zmyśle obserwacyjnym pisarki. Gdy dodamy do tego szerokie rozeznanie autorki w kulturze, filmie, literaturze, etc., które wykorzystuje w owej warstwie językowej, łącząc, trawestując, przywołując pasujące konteksty, to nie mamy innego wyjścia, jak stwierdzić, że Gaja w tym, co robi jest po prostu genialna.

Nie inaczej jest oczywiście w przypadku „Kamiennej nocy”. Według mnie jeszcze lepszej od „Betonowego pałacu”. Mała ściągawka dla osób zamierzających kiedykolwiek wybrać się na spotkanie autorskie z pisarką: pytajcie o jej inspiracje, zwłaszcza te filmowe i literackie, potem w domu zajrzyjcie do nich, przeczytajcie, obejrzyjcie, następnie siądźcie do czytania jej książek, a zobaczycie, jaką przyjemność można czerpać z pisarstwa Grzegorzewskiej. Ja byłam w tej dogodnej sytuacji, że na pewien czas przed lekturą „Kamiennej nocy” obejrzałam „Bulwar Zachodzącego Słońca” oraz film „Trzeci człowiek”. Znając na przykład „Bulwar…” po prostu nie mogłam nie docenić kliszy, której użyła Grzegorzewska konstruując fragmenty z narracją z perspektywy Profesora. Choć z drugiej strony znajomość ta sugerowała mi od razu zakończenie. Na szczęście Gaja pewnie w pełni tego świadoma, na końcu jednak zastosowała odpowiedni zabieg, aby czytelnika mimo wszystko zaskoczyć.

W tym momencie chyba jest dobry moment, aby nawiązując do powyższego zaskoczenia, powiedzieć coś o „Kamiennej nocy” jako o kryminale. Pisarka sama przyznaje, że wychodzi poza ramy tego gatunku, co jest oczywiście prawdą, wielu autorów kryminalnych może Gai zazdrościć stylu, grubo wybiegającego poziomem poza przeciętną poprzeczkę kryminalną, ale Grzegorzewska jednocześnie spełnia wiele założeń gatunku, iż tak naprawdę można powiedzieć, że przyczynia się do jego rozwoju. Zaskoczenie na końcu gwarantowane. Właśnie poprzez to, że w „Kamiennej nocy” nic nie jest tym, czym się wydaje. Sama autorka o tym napomina w trakcie lektury, używając do tego popularnego cytatu z „Miasteczka Twin Peaks” (ten o sowach, oczywiście).

Co ponadto mamy w „Kamiennej nocy”? Kontynuację relacji Profesora i Julii, o której mogę czytać wciąż i wciąż. Bo czym są problemy w, że się tak wyrażę, normalnym związku w porównaniu do spektrum emocji przeżywanych przez Julię i Profesora? Gniew, nienawiść, poczucie winy, wstydu, przyciąganie, odpychanie, bród… U żadnego innego autora i autorki, a przynajmniej na naszym, polskim kryminalnym podwórku, nie poczytamy przecież o relacji kazirodczej, do tego opisanej z takim gruntownym opracowaniem tematu.

O „Kamiennej nocy” można by pisać i pisać. To książką na pokaźny esej, pracę, tekst interpretacyjny. Na potrzeby internetowej recenzji myślę, że wystarczy. Polecam, zachęcam, gwarantuję, że to świetna lektura. Oczywiście dla tych, którzy od literatury oczekują więcej. Gaja Grzegorzewska to przysłowiowe „więcej” w stu procentach zapewnia.

Ewelina Dyda

Blog:
http://poczytajnia.wordpress.com/

Facebook:
https://www.facebook.com/recenzjeliterackie

Instagram:
https://instagram.com/poczytajnia/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Promyczek

Książka napisana naprawdę w sposób idealny, szybki i przyjemny do czytania. Typowe Amerykańskie życie z problemami... I TO Z ILOMA! Naprawdę, nigdy w...

zgłoś błąd zgłoś błąd