Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Za głosem Sangomy

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
5,65 (54 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
2
7
6
6
13
5
14
4
5
3
6
2
2
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7506-230-4
liczba stron
470
język
polski

Wiktoria, ambitna kobieta sukcesu, rzuca pracę i wyrusza na dwumiesięczne wakacje do kraju swego dzieciństwa, RPA. Ma do niej dołączyć siostra, Dagmara. W Kapsztadzie spotyka amerykańskiego reporterawojennego, któremu sangoma, afrykańska szamanka, przepowiedziała spotkanie, którego reperkusje mogą b

 

Brak materiałów.
książek: 172
Sayuri | 2012-05-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 września 2011

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Afryka - kontynent, tak naprawdę, którego nie znam, chociaż jak każdemu Europejczykowi wydaje się, że zna ten kontynent. Kontynent - nie skażony jeszcze cywilizacją europejską, amerykańską i po części azjatycką. Ten kontynent zawsze mnie fascynował pod względem natury, historii, egzotyczności (chociaż pewnie dla nich Afrykańczyków, my Europejczycy też jesteśmy egzotyczni). Można śmiało marzyć o przygodach jakie chciałoby się przeżyć właśnie na tym kontynencie, ale czy jestem, jesteśmy na tyle odważni, by bez znajomości kontynentu wyruszać tam na spotkanie z przygodą? Wydaje mi się, że jest to domena ludzi odważnych i lubiących ryzyko, ale nie zawsze. Czasami wpadamy w jakieś kłopoty, przygody, które omijaliśmy z daleka, ale i tak nas dopadły.
Takim przykładem może być Wiktoria, która zmęczona pracą, postanawia wyjechać na wakacje do znajomych do RPA. Wakacje zapowiadają się wspaniale, do momentu gdy na targu w RPA pospiesznie zostaje jej wręczona mała figurka - przez mężczyznę, który kilka minut po przekazaniu figurki zostaje zamordowany. Z rąk morderców, Wiktorię ratuje Amerykanin - Robert, dziennikarz i fotograf, który dzień wcześniej zostaje poinformowany przez sangomę "znachor, zielarz, wróżbita i parapsycholog pośród tradycyjnych społeczeństw ludów Nguni - tj. Zulusów, Xhosa, Ndebele i Suaz - w Afryce Południowej, odpowiednik afrykańskiego szamana."*, aby ochraniał niebieskookiego anioła, którym okazuje się Wiktoria. Wiktoria wraz z Robertem przemierzają, prawie całą Afrykę, by dotrzeć, wg przykazania mężczyzny, który wręczył figurkę Wiktorii, do Lalibelii, miasta średniowiecznego w Etiopii, by złożyć figurkę w jednej ze świątyń koptyjskich. W połowie drogi dołącza do nich siostra Wiktorii, Dagmara, która na wieść o tym, iż jej siostra ma problemy jedzie do Afryki, ale ze względu na zamieszki w RPA i południu Afryki, musi czekać na siostrę w stolicy Kenii. Tu Dagmara (studentka medycyny) zaprzyjaźnia się z Lekarzami bez Granic, a w szczególności z jednym z lekarzy - Michaelem. Dagmara do momentu przyjazdu siostry, pomaga lekazom, a o potem na farmie, gdzie pomaga leczyć ranne zwierzęta. Michael wraz dziewczynami i Robertem wyruszają w podróż do Etiopii. Misja kończy się powodzeniem, a podróż, którą odbyły siostry, pozwoliła zrozumieć im, czego tak naprawdę chcą od życia i z kim je mają spędzić do końca.
"Za głosem sangomy" Agnieszki Podoleckiej czyta się bardzo szybko, prawie nie zauważyłam kiedy doszłam do końca. Na pewno czyta się ją przyjemnie, ale wątek miłości był, aż nadto przesłodzony. Rozumiem, że miłość, która zrodziła się między Wiktorią i Robertem, Dagmarą i Michaelem, tam w Afryce, działała na innej zasadzie, ale mimo wszystko nie wyobrażam sobie, aby zakochani tak się zachowywali, nawet jak mocno są w sobie zakochani i nie wyobrażają sobie życia bez siebie. I jedno co mnie martwiło, iż po ucieczce z RPA Wiktoria i Robert mieli tylko jedną sytuację, kiedy byli zagrożeni ze strony człowieka za sprawą figurki. Pozostałą część podróży spędzili na możliwości podglądania dzikiej przyrody, a opisy przyrody afrykańskiej są naprawdę piękne w tej książce. Dla samych opisów przyrody warto przeczytać tą książkę. Dzięki tej książce, poznajemy zwyczaje dzikich zwierząt, poznajemy przyrodę z bliska, tą która nie została jeszcze skażona przez "cywilizowanych" ludzi z Europy i Ameryki. Poznajemy również ludy afrykańskie, m.in. Masajów. Dowiadujemy się o zwyczajach małżeńskich, rodzicielskich, kto pełni rolę wodza w ludach afrykańskich, praktykach religijnych i o tym jak ważną rolę odgrywają Lekarze bez Granic, oraz jak radzą sobie misje, prowadzone najczęściej przez kościół afrykański. Autorkę tego utworu trzeba pochwalić za znajomość Afryki, bo bez tej wiedzy, książka ta straciłaby wiele na wartości.
Książkę oczywiście polecam tym, którzy lubią czytać o przygodach, lubią poznawać nieznane im krajobrazy, zwyczaje ludności afrykańskiej. Poznajemy piękno dziewiczej Afryki, która nie jest pokazywana w komercyjnych mass mediach i mam nadzieję, iż Afryka długo pozostanie dziewiczym kontynentem - bez walk, bez wpływów masowej kultury europejskiej i amerykańskiej. Niech pozostanie taka jaka jest. I mam nadzieję, że dowiemy się jak ciężka jest praca Lekarzy bez Granic, którzy dniem i nocą leczą groźne choroby, na które cierpią Afrykańczycy (malarie, groźne wirusy, a przede wszystkim wirusa HIV, a tym samym AIDS), oraz praca misji kościołów. Jeszcze raz gorąco polecam!!!

* http://pl.wikipedia.org/wiki/Sangoma;

http://swiatwidzianyksiazkami.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szkolne Życie! #8

SZKOLNY ROZŁAM Znalezienie bezpiecznego miejsca w świecie opanowanym przez zombie nie wydaje się szczególnie łatwe. Ale, jak przekonały się bohate...

zgłoś błąd zgłoś błąd