The Walking Dead: Narodziny Gubernatora

Tłumaczenie: Żywe Trupy
Wydawnictwo: Sine Qua Non
7,36 (61 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
5
8
21
7
16
6
11
5
3
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Walking Dead: Rise of the Gubernator
data wydania
ISBN
9788393157570
liczba stron
334
słowa kluczowe
żywe trupy, gubernator,
kategoria
horror
język
polski
dodał
KoKuRyRyu

Postać Gubernatora budzi gorące dyskusje wśród fanów serii ,,the Walking Dead". Zło zawsze przyciąga, a przecież ten pozbawiony skrupułów potwór w ludzkiej skórze został okrzyknięty mianem Złoczyńcy Roku. Kim jednak był wcześniej? Co przyczyniło się do jego szaleństwa? W jakich okolicznościach narodził się Gubernator? Nie dowiecie się tego z serialu. Komiks również milczy na ten temat. Tylko...

Postać Gubernatora budzi gorące dyskusje wśród fanów serii ,,the Walking Dead". Zło zawsze przyciąga, a przecież ten pozbawiony skrupułów potwór w ludzkiej skórze został okrzyknięty mianem Złoczyńcy Roku.
Kim jednak był wcześniej? Co przyczyniło się do jego szaleństwa? W jakich okolicznościach narodził się Gubernator?
Nie dowiecie się tego z serialu. Komiks również milczy na ten temat.
Tylko ,,Narodziny Gubernatora" sięgają samych korzeni. Wybierz się w podróż do przeszłości. Uważaj jednak, bo możesz z niej wrócić jako zupełnie inny człowiek. Zobacz, jak powstaje legenda. Bądź świadkiem narodzin Gubernatora.

 

źródło opisu: Książka

źródło okładki: google

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 192
Monika | 2017-10-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 października 2017

Komiks odniósł spektakularny sukces. Serial przyciągnął przed ekrany telewizorów miliony widzów. W czasach dominującej kultury obrazkowej wzbogacanie uniwersum o serię powieści, tego podobno umierającego gatunku, mogło okazać się strzałem w stopę. Tak się, na szczęście, nie stało.

W pierwszym tomie powieściowego cyklu główna komiksowa postać nawet się nie pojawia, książka sięga bowiem do nieznanych wydarzeń z przeszłości, pokazując narodziny największego w uniwersum Arcyłotra – Gubernatora. Jay Bonansinga, zgodnie z ideą przyświecającą Robertowi Kirkmanowi, skupia się nie na epatowaniu czytelnika obrzydliwymi scenami, lecz na ukazaniu powolnej degrengolady człowieka, którego konstrukcja psychiczna została całkowicie zniszczona przez dramatyczne, wstrząsające wydarzenia.

Fabuła książki przedstawia karkołomną podróż grupki ocalałych, którzy mimo wszechobecnych kąsaczy próbują dostać się do strefy bezpieczeństwa, znajdującej się rzekomo w Atlancie. Nieformalnym przywódcą grupy jest Philip Blake, ojciec małej Penny. Nastawiony na działanie, zdeterminowany, by ocalić córkę, „mówi to, co musi zostać powiedziane i robi to, co musi zostać zrobione”. Całkowitym przeciwieństwem Philipa jest jego starszy brat Brian – tchórzliwy, fajtłapowaty, nieporadny życiowo, będący jedynie obciążeniem, z czego doskonale sobie zresztą zdaje sprawę. Brian próbuje udowodnić Philipowi, że jest przydatny, choć najlepiej sprawdza się w roli opiekunki do dziecka. Mimo to wciąż ponawia próby zdobycia uznania młodszego brata, zmuszając się do działań zaprzeczających wszystkiemu, w co wierzy. Wzbraniający się przed przemocą, unikający konfrontacji mężczyzna stopniowo zaczyna rozumieć, że musi stłumić naturalne instynkty, jeśli chce przeżyć na tym świecie. Ciąg traumatycznych zdarzeń doprowadza wreszcie do przełomu: pozbawiony wsparcia podziwianego Philipa, zdany tylko na siebie Brian zrzuca własną tożsamość tak jak wąż pozbywa się niepotrzebnej skóry.

W „Narodzinach Gubernatora” ważną rolę odgrywa przytłaczająca atmosfera ciągłego zagrożenia. Epidemia rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie i w ciągu kilku dni niszczy cały wypracowany porządek społeczny. Media padają jedno po drugim „niczym organy po kolei odmawiające posłuszeństwa”. Umierają mieszkańcy, umierają miasta, umiera cywilizacja. Z kart książki wyłania się katastroficzny obraz spustoszonej ziemi, po której maszerują stada zdeformowanych rozkładem niedawnych jej panów.

„Późnowrześniowe niebo nad ich głowami jest czyste i zimne jak czarny ocean. Świecą gwiazdy, szydząc z nich swoim radosnym blaskiem.”

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sto siedemdziesiąta pierwsza podróż Bazylii von Wilchek

Trzy dni temu ukończyłam czytanie książki "Sto siedemdziesiąta pierwsza podróż Bazylii von Wilchek" i postanowiłam podzielić się moimi uwaga...

zgłoś błąd zgłoś błąd