Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sen sów

Seria: Czytelnia polska
Wydawnictwo: Wielka Litera
6,6 (43 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
0
8
11
7
11
6
9
5
6
4
0
3
0
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380320895
liczba stron
272
język
polski
dodał
WielkaLitera

Jerzy Sosnowski w najlepszej formie, za którą pokochali go czytelnicy "Apokryfu Agłai" Wspomnienia nigdy nie będą tak słodkie i pełne, jak te z pierwszych wakacji. Jarko Wolski razem z rodzicami pędzi pociągiem przez Polskę do sanatorium w Kołobrzegu. W bujnej wyobraźni chłopca, który marzy o tym, by zostać pisarzem, leniwy krajobraz za oknem jest jak preria lub pustynia Gobi, a pociąg może...

Jerzy Sosnowski w najlepszej formie, za którą pokochali go czytelnicy "Apokryfu Agłai"

Wspomnienia nigdy nie będą tak słodkie i pełne, jak te z pierwszych wakacji. Jarko Wolski razem z rodzicami pędzi pociągiem przez Polskę do sanatorium w Kołobrzegu. W bujnej wyobraźni chłopca, który marzy o tym, by zostać pisarzem, leniwy krajobraz za oknem jest jak preria lub pustynia Gobi, a pociąg może wywieźć ich w każdej chwili w nieznane, niebezpieczne miejsca, jeśli nie zdążą wysiąść na czas.

Lata 70-te, uzdrowisko Kołobrzeg o zmieniających się co godzinę siedmiu strefach klimatycznych, jeśli wierzyć słowom kelnerki. Kurort zapełniają opaleni wczasowicze, plaże kuszą piękną pogodą, tymczasem Jarko spędza czas na gimnastyce oddechowej i w basenie solankowym w Ośrodku Przyrodoleczniczym.

Dorosły już Jarosław odbywa nostalgiczną podróż do wspomnień tamtego lata, do chłopięcych tęsknot i pragnień, gdy wszystko jest jeszcze obce i pociągające zarazem, a pytania, na które szuka się odpowiedzi, wydają się najważniejsze na świecie. Czy Kmicic mógł nosić karabin maszynowy? Jak zataić przed przyjacielem smutek za utraconą maskotką? Co zrobić, by zaimponować córce właścicielki wynajmowanej kwatery? Czy to możliwe, żeby kiedyś była wojna polsko-radziecka? Albo żeby istniała biała czekolada?

Sosnowski bawi się narracją, wchodzi w dialog z czytelnikiem, łamie strukturę czasu i pamięci, zacierając granice między snem i jawą.

Fragment:

“Zaraz po tym, jak przyjęła ich czarnowłosa Gocha, starsza córka pani Strzeleckiej, zjawiła się ona sama, a nawet z koszar przybiegł na obiad jej mąż. Dwupokojowe mieszkanie zaroiło się naraz od ludzi. Jarko nie był pewien, kim zachwycać się bardziej: panią Alą, która na powitanie powiedziała mu, że jest fajnym chłopczykiem, że zawsze chciała mieć syna i że mogliby się zaprzyjaźnić, panem Zygmuntem, który zdążył mu obiecać przejażdżkę czołgiem, smagłą Gochą – druga córka nie wróciła jeszcze od koleżanki – czy wreszcie mieszkaniem, tak innym od tamtego pozostawionego w Warszawie. Drzwi wejściowe (z okienkiem, przesłoniętym zasłonką w kwiatki) wypadały pośrodku poprzecznego korytarza. Wchodząc, widziało się swoje odbicie w olbrzymim potrójnym lustrze na niskiej szafce, które rodzice ochrzcili zaraz niepokojącą nazwą „tremo”. Jarko znał termin „tremor”, oznaczający drżenie mięśni, jakie przydarzało mu się po zażyciu niektórych lekarstw na oddychanie; widocznie potrojony w zwierciadle Dorosły odczuwał coś podobnego. Może doświadczał tremy, widząc siebie tak, jak widzieli go inni – z zewnątrz? Korytarz na prawo kończył się drzwiami do łazienki, pomalowanej na wściekle różowy kolor, gdzie nad wanną górowała żeliwna kolumna pieca na węgiel (rodzice orzekli: „terma”, budząc w Jarku popłoch, że teraz już będą mówili wyłącznie: tremo, terma, mater, metro, remont, termin, tren, a w najlepszym razie termometr i terpentyna – ale na szczęście im przeszło). W lewo szło się do ogromnej kuchni z białym kredensem, stołem, lodówką („trochę kopie”, uprzedziła pani Strzelecka) i wyjściem na balkon. Po obu stronach trrrema znajdowały się drzwi do dwóch pokoi. W tym po prawej ścieśniła się na czas wakacji rodzina gospodarzy, ten po lewej miał należeć do wczasowiczów”.

 

źródło opisu: www.wielkalitera.pl

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1488
Secrus | 2016-07-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 czerwca 2016

...Kiedy byłem młodszy, już nie jako dziecko, ale jeszcze przed tym magicznym momentem, gdy pierwszy raz ktoś dał mi szansę zareagowania na słowa „proszę pana”, lubiłem w zupełnie losowych momentach codzienności zamykać oczy, a po chwili je otwierać, udając, że budzę się w tym ciele, tym miejscu i tym czasie po raz pierwszy. I odkrywam, tym samym nadając swojemu położeniu sens. To dziecinne, może głupie, ale stanowiło abstrakcyjny, intrygujący impuls, na jaki chciałem sobie pozwolić. Jerzy Sosnowski przełożył to dziwactwo na literaturę, napisał "Sen sów" z potrzeby nieustannego budzenia się na nowo, wracania, wspominania, lawirowania między kołobrzeskim letnim zdziecinnieniem, naiwnym i czystym, a kołobrzeskim letnim dojrzewaniem, ubranym w pierwszą powagę i ostatnią niewinność. I choć jest teraz dojrzałym facetem, pisarzem i publicystą, i choć w zgodzie z regułami tego świata zostawił lata siedemdziesiąte daleko za sobą, lektura "Snu sów" udowadnia, że Sosnowski dalej jest w Kołobrzegu. Miejscu, gdzie ciągle trwają wakacje...

...Sosnowski nie poruszył we mnie tej sentymentalnej struny, ale skoro tak, to pewnie nie chciał. Na pewno zaś chciał pokazać mądrą, dopieszczoną językowo prozę, która nie ograniczałaby się tylko do wspomnień z wakacji, ale korespondowała też z czytelnikiem dzięki siatce wartości dodanych. I to udało się wyśmienicie. Poza tym, wracając jeszcze do odczytania podstawowego, może trywialnego, autorowi udało się uchwycić coś rozczulającego – atmosferę dzieciństwa w apogeum zaciekawienia światem, w najbardziej chłonących rzeczywistość stadiach – i okrasić to szczegółami, do jakich serce samo się uśmiecha. Stworzył iluzję książki młodzieżowej, którą ta wcale nie jest, ale po cichu podkrada jej potencjał oferowania czytelniczych wrażeń i sprzedaje ścichapęk jak na czarnym rynku wspomnień. Och, to ostatnie określenie było egzaltowane do bólu. Bądźcie spokojni, u Sosnowskiego czegoś takiego nie ma. I to już ostatnia cicha zachęta, by zabrać "Sen sów" na wakacje albo czytać w codziennej scenerii. Koniecznie w słońcu...

Pełna opinia pod tym adresem: http://www.tramwajnr4.pl/2016/06/sen-sow-wiecej-rzeczy-wydarza-sie-w-zyciu-na-niby-niz-naprawde.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Exodus

Opinie czytelników


O książce:
Świat równoległy

Bardzo ciekawe reportaże z różnych stron świata. Realistyczne opisy i wielowarstwowość kulturowa, etniczna, systemowa. Michniewicz równie sprawnie prz...

zgłoś błąd zgłoś błąd