Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nowe wiersze sławnych poetów

Wydawnictwo: Code Red Tomasz Stachewicz
6,33 (3 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
0
7
1
6
0
5
0
4
0
3
0
2
1
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365074720
liczba stron
53
kategoria
poezja
język
polski
dodał
tivrusky

Tomik powstał z wierszy, zamieszczanych na stronie Nowe wiersze sławnych poetów (plus paru wierszy dodatkowych, które na stronie się nie pojawiły). Wszystkie utwory to pastisze znanych poetów i poetek, wymyślone na zasadzie - co by było, gdyby dany poeta napisał wiersz na jakiś współczesny temat. Te współczesne tematy najczęściej dotyczą Internetu, ale nie zawsze.

 

źródło opisu: bookrage.org

źródło okładki: bookrage.org

Brak materiałów.
książek: 591
tivrusky | 2016-03-07
Na półkach: Przeczytane, Ebook, 2016
Przeczytana: 07 marca 2016

Miał pan Grzegorz Uzdański pomysł. Piszmy poetyckie pastisze. Udawajmy Herberta, Szymborską, Miłosza, piszmy jak oni, skopiujmy ich formę i treść przewrotną w nią wlejmy! Pomysł ciekawy, stworzono więc odpowiednią stronę na odpowiednim portalu społecznościowym i wszystko potoczyło się pomyślnie! Stronę „lajkuje” ponad 26 tysięcy osób, każdy kolejny tekst przynosi setki, jeśli nie tysiące polubień, oraz dziesiątki, jeśli nie setki komentarzy.

I żeby było jasne – pomysł uważam za dobry! Promowanie poezji w świecie który przecież bez poezji żyje. Robienie tego w sposób lekki i żartobliwy. I wszystko gra, naprawdę wszystko gra, póki cała ta działalność trzyma się ram internetowego fanpage'a, póki nosi znamiona memu i żartu.

Problem zaczyna się, gdy ktoś wtłacza te memowe żarty i pastisze w formę tomiku, daje mi go do ręki i mówi: bierz, czytaj, oto poezja! A ja podnoszę ręce, protestuję i wznoszę krzyk! Poezja to dla mnie pewna świętość i żartobliwe teksty rodem ze stron internetowych, winny na tych stronach pozostać. To, co jako internetowy mem wzbudzało przyjazny uśmiech, wtłoczone w ramy poezji i nazwane wierszem, budzi jedynie sprzeciw! To tak jakby ktoś drukował demotywatory i nazywał je malarstwem!

I oto ląduje w moich rękach ów tomik. Na okładce wieszcz nasz, w hipsterskich okularach, pod pachą trzyma komputer z rozpoznawalnym, jabłkowym logo... O zgrozo, pomyślałem! Zaglądam do środka a stamtąd takie oto rzeczy wyzierają:

Mamy tam wiersz Zbigniewa Herberta, w którym Pan Cogito rozmyśla o wrzucaniu do internetu filmów z kotami, mamy wiersz Wisławy Szymborskiej, gdzie ta zastanawia się nad popularnością swoich facebookowych statusów, dalej Julian Tuwim przegląda nowości na swojej tablicy, a obok niego Basho w haiku rozpacza nad przerwą w dostępie do internetu. Bolesław Leśmian rozwodzi się nad losem orków w najnowszej ekranizacji Hobbita... Moim faworytem jest jednak tekst wtłoczony w usta Sylvii Plath, traktujący o telewizorze plazmowym, z porywającą pointą: Nie jesteś mi potrzebny. Wszystko, co ciekawe, / Mogę oglądać przez internet.

Ja nie wytrzymuję, ja uciekam. Istna era vulgaris! Poezja o tym, co począć ze spamem zalewającym nasze mailowe skrzynki, o telewizji i wirtualnym życiu. A poezja winna dotykać rzeczy wysokich! A nawet jeśli dotyka rzeczy niskich, albo po prostu ma za zadanie bawić, robi to doniośle, zawsze w pewnej konwencji, nie wychodzi z Ogrodu, zawsze dba o treść nie mniej niż o formę. A tutaj? Oto ktoś bierze herbertowską formę i zadaje jej gwałt, robi z niej pustą wydmuszkę. Treścią są filmy z kotami w internecie, a zatem treści nie ma wcale. Tomik zupełnie o niczym, kameleon jeśli chodzi o formę, wydmuszka pod kątem treści. Jarmarczna zabawa słowem, zręczne językowe sztuczki!

Oddzielny akapit na trzy dobre teksty w tomiku. Są to parafrazy utworu „Opluty” Marcina Świetlickiego, napisane tak jakby pisali je inni poeci. Wersja Mickiewicza szczerze mnie ubawiła. Pomysł bardzo mi się spodobał.

I szczęść Boże autorowi w jego memowej, internetowej działalności, niech jego strona rozrasta się, prowokuje ludzi do poszukiwań. Szczęść mu Boże także w pisaniu jako takim – właśnie ukazuje się jego debiutancka powieść, może na tym polu powiedzie mu się lepiej... szczerze życzę mu w tym powodzenia. Ale kolejnych „Nowych wierszy sławnych poetów” niech już nie wydaje! (Choć co ja tam wiem? Okulary na nosie i laptop pod pachą Adama na okładce zdają się wyraźnie mówić: to i tak nie do ciebie, dziadu.)


Ten i inne teksty także tutaj: http://kotfranz.blogspot.com/2016/03/poezja-za-pinc-zotych.html więcej rzeczy o literaturze, kinie, muzyce tutaj: https://www.facebook.com/archiwumkotafranza

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Faktotum

Książka przepełniona wulgaryzmami i niskim humorem - tak najczęściej podsumowywany jest Charles Bukowski. Zgadzam się z tą opinią, jednakże uważam, że...

zgłoś błąd zgłoś błąd