Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Teajtet

Tłumaczenie: Władysław Witwicki
Wydawnictwo: Państwowe Wydawnictwo Naukowe
7,67 (3 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
2
7
1
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Theaititos
data wydania
liczba stron
208
kategoria
filozofia i etyka
język
polski
dodał
tivrusky

Dialogi dotyczą Teajteta, ucznia Platona.

 

źródło opisu: opis autorski

źródło okładki: Państwowe Wydawnictwo Naukowe (PWN ) 1959

Brak materiałów.
książek: 645
tivrusky | 2016-03-05
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 05 marca 2016

Do przeczytania, z innymi tekstami także tutaj: http://kotfranz.blogspot.com/2016/03/a-co-to-jest-wiedza.html

Na dwóch się Teajtet toczy scenach. Pierwsza z nich to ulica Megary, gdzie niejaki Terpsion po nieudanych poszukiwaniach Euklidesa na rynku, wpada na niego przypadkiem w pobliżu jego domu. Tamten niesie ze sobą wieści smutne: oto spotkał Teajteta, a tamten ranny, chory i zapewne dobrze z nim nie będzie. Całość toczy się w okolicach roku 368 p.n.e. – Witwicki wnioskuje tak we wstępie. Bohaterowie, pod wpływem wieści o druhu, postanawiają zatrzymać się w domu Euklidesa i przeczytać pewien dialog, zapis sytuacji sprzed wielu lat. Rozsiadają się więc i nakazują słudze czytać, tak właśnie rozlewa się główna treść dialogu.

Ateny. Rok – jak echo odbijający się w dziejach starożytnej filozofii – 399 przed Chrystusem. Sokrates ze swym przyjacielem Teodorosem, nauczycielem geometrii, siedzą i rozprawiają o ludziach młodych, czy jest wśród nich taki „...o którym warto mówić...” i jest, okazuje się, że jest. Opowiada Teodoros o jednym ze swych uczniów – Teajtecie. Ten, jako wilk wywołany z lasu, przypadkiem pojawia się na scenie, nauczyciele zaczepiają go, przyglądają się mu (znajdują go podobnym do samego Sokratesa), wciągają w dyskusję.

"Czym właściwie jest wiedza?", zapytuje Sokrates chłopaka i zaczyna się toczyć ten ciężki walec pytań i odpowiedzi, pełna przewrotności gra między trójką rozmówców. Śledzą oni i zastanawiają się – czym jest wiedza, co wiedzą nie jest, czy wiedza i mądrość to to samo, czy wiedza to prawda i czy każdy ma swoją własną prawdę? A jeśli tak, to czy taka własna prawda jest prawdziwa? Jest tu ten platoński żywioł, ta żywa myśl, nieco męcząca, przecież każe stale powtarzać i przemyśliwać na nowo jedne i te same rzeczy, Platon wpuszcza czytelnika w ślepe uliczki, męczy, wymaga. Plątanina pytań i odpowiedzi jest tak zawiła, że nie sposób zdać z niej relacji, ale przyzywa obrazy piękne – oto w duszy umieszczają rozmówcy tabliczkę woskową na której różne rzeczy się odciskają – i tak obrazują zapamiętywanie, poznawanie, rozumienie. Zaraz po tym zamykają w duszy stado ptaków, każdy z nich jakąś prawdą i myślą jest, w razie potrzeby przyzywaną.

Większa część Teajteta to polemika z dwiema szerzącymi się wówczas ideami, z dwoma nurtami. Naukami sceptyków i sofistów. A zatem sceptycyzm i subiektywizm kontra Sokrates i przemawiający jego ustami Platon. Bo oto jedni nauczali, że wiedzieć tak naprawdę nie można niczego, drudzy zaś, że każdy ma swoją własną prawdę, zatem ani prawdy, ani wiedzy w sensie uniwersalnym nie ma. Między te dwa zdania, że wiedzy albo nie ma, albo zdobyć jej niepodobna, wpycha się Sokrates i przewrotnie zapytuje: CZYM WŁAŚCIWIE JEST WIEDZA?, przewrotnie bo od samego początku zakłada, że wiedza jest, i że zdobyć ją można, a nawet trzeba.

Sam Teajtet to młodzieniec mądry, Sokrates więc nie spiera się z nim, nie ośmiesza a razem, ramię w ramię poszukują odpowiedzi na zadawane pytania. Sporo mówi tutaj mistrz o swoim zadawaniu pytań, o tym, że pomaga przychodzić myślom na świat i o ile sam wiele ich nie rodzi o tyle specjalizuje się w wyciąganiu ich z innych. Do odpowiedzi na fundamentalne pytanie tego dialogu, docierają drogą okrężną, pod sam koniec. W ostatnich zdaniach Sokrates stwierdza, że pora już iść, zająć się skargą, wniesioną przeciw niemu przez Meletosa. "Jutro rano, Teodorze, spotkamy się tutaj znowu" - dźwięczą ostatnie słowa dialogu. Dźwięczą echem bardzo ponurym. Wszyscy bowiem wiemy, jak owa rozprawa się skończy.

Oto Teajtet. Do dziś przetrwał jako matematyk (więcej o nim samym w objaśnieniach Władysława Witwickiego), obaj z Platonem uczyli się o Teodorosa. Znajdziemy go też w omawianym dialogu i... na Księżycu, gdzie jego imieniem ochrzczono jeden z kraterów. Jako, że na Księżyc daleko, a do starożytności chyba jeszcze dalej... zachęcam do odwiedzenia biblioteki i spotkania się z nim za przyczyną Platona.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chcę wierzyć w waszą niewinność. Opowieść dokumentalna

Ciekawa relacja naocznego świadka. Autorka pracowała kilka lat dla brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości, spotykała w swojej pracy złodziei, pedo...

zgłoś błąd zgłoś błąd