Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

PROWINCJA IDZIE NA WYBORY. NIESZCZĘŚCIE, PANIE PUŁKOWNIKU. KACZKODUK PRZEJMUJE STER!

Wydawnictwo: Wydawnictwo PROFIT
10 (3 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
0
8
0
7
0
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
PROWINCJA IDZIE NA WYBORY. NIESZCZĘŚCIE, PANIE PUŁKOWNIKU. KACZKODUK PRZEJMUJE STER!
data wydania
ISBN
9788393976041
liczba stron
286
słowa kluczowe
prowincja, satyra, seks, polityka, władza,
kategoria
satyra
język
polski

Prowincja idzie na wybory ma: akcję, fabułę, ale też zawiera rozliczne sceny przeżyć intymnych, rodem z filmów porno. Prowincja krąży wokół przeżyć cielesnych, które pojawiają się w różnych momentach akcji całej książki i sprawiają, że wyłania się nam zupełnie nowy świat, bez tabu i tajemnic, pełen rozkoszy i zmysłów. Świat współcześnie rządzących, globalnych elit. Przekroczyć granicę można...

Prowincja idzie na wybory ma: akcję, fabułę, ale też zawiera rozliczne sceny przeżyć intymnych, rodem z filmów porno.
Prowincja krąży wokół przeżyć cielesnych, które pojawiają się w różnych momentach akcji całej książki i sprawiają, że wyłania się nam zupełnie nowy świat, bez tabu i tajemnic, pełen rozkoszy i zmysłów. Świat współcześnie rządzących, globalnych elit.

Przekroczyć granicę można tylko absorbując siebie, bez poddaństwa jakieś ideologii.

Seks to element życia. Stary i sprawdzony sposób na stres. Nie tylko elity mogą sobie pozwolić na lubieżny seks. Ich przedstawiciele odważyli się na to i osiągnęli sukces. Dlatego kochają się z kim, i jak chcą, bo mają za co. Zwykły człowiek ma nieco mniejsze pole do manewru, ale czy tak zgoła inne potrzeby?
Zawody związane z polityką i biznesem, narażone są na większy stres w środowisku pracy. Stąd w tych środowiskach większe zapotrzebowanie na rozkurczenie i luz. Seks żyje tam i stanowi element zasadniczo tworzący prawdziwy obraz polityki i biznesu. Strefy te przenikają się i istnieją, jak jedna całość.

Jak działa ten cały system? Kto z kim i dlaczego? Tego dowiecie się z książki.
Co do seksu… Wiele współczesnych karier zbudowano na dupie. I to jest fakt, że na tym, a nie kompetencjach wślizgują się na wyżyny, wielcy tego świata. Książka moja prezentuje kilka takich zacnych obrazków. Ma ona bawić, szpecić i rozbudzać zmysły czytającego.

Czytając książkę macie też się zastanowić, czy nie urozmaicić waszego życia płciowego? To ważne, by stać się takim, jak spełniony Dubieniecki czy Kopara.
I kolejnym elementem tej powieści jest wątek spirytualny, w którym to elity polityczne ułożyły się z nieczystymi siłami, aby rządzić światem. Wierzyć w to, bądź nie? Z rytuałów korzystają bogaci, jak również z usług ekskluzywnej prostytucji oraz gejowskim dziwek. Nam pozostają wróżbici na SMS czy tarocistki na super linii z 0 700…

Nad wszystkim czuwa stara, masońska loża. Ład świata tworzy nienaruszalny system, który w książce objawił swoje oblicze.

Seks na kartach tej pozycji nie zna tabu. I nie ma też hamulców. Istnieje w sferze marzeń i czynów. Jest codziennością, tak zwykłą, jak oddychanie czy mycie zębów.

Przekonacie się poznając salonowe zabawy w brukselskim domu Dubienieckiego oraz w pałacach premiera.

Seks perwersyjny, z głęboką penetracją i zaspokojeniem na wszelkie możliwe sposoby, seks par homoseksualnych, solo i grupowy. Każdy możliwy seks, z połykiem włącznie. Może to i brutalne dla wielu, ale jakże prawdziwe i obecne w świecie. Nie bądźmy obłudnikami. Tacy jesteśmy. O tym marzymy. I do tego zmierzamy, nawet jak się publicznie picujemy głosząc świętoszkowate hasła. Jesteśmy ludźmi i nic, co ludzkie, nie jest nam przecież obce.
Większość polityków, gdyby poczuła, że z mówienia o wartościach religijnych i narodowych nie ma już kasy, to wierzcie, że uszedłby z nich ten patriotyzm, jak powietrze z balonika.

Wszystkie dziurki na pokład. Kto nie orze, ten nie może. Kto nie bzyka ten gej, ale i gej potrzebuje z fantazją.

Życiu moich bohaterów towarzyszy intryga i żądza władzy, przepełniona codziennością, opływająca się w drogiej whisky. A klimat przesyca zapach kubańskiego cygaro.

Odważycie się na takie plugastwo?

Szeroka sieć powiązań biznesowych, często przeplata się ze stosunkami cielesnymi. A wy? Macie własne stosunki?

Książka dla Czytelnika pełnoletniego. To jest zupełny eksperyment twórczy, który miał szansę wyjść. Po roku walki. Oto jest Prowincja, która idzie na wybory.

 

źródło opisu: http://stosunek-seksualny.pl/ksiazka-o-seksie-%E2%...(?)

źródło okładki: http://stosunek-seksualny.pl/kup-ksiazke

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 10
Marcin Łupkowski | 2016-02-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 lutego 2016

Mądrą myślą Stanisława Jerzego Leca rozpocznę ten krótki wpis dotyczący mojej politycznej satyry. Przygodę z książką satyryczną rozpocząłem i zakończyłem w 2015 roku. Udało mi się napisać dwie książki z serii Prowincja. Na pomysł wpadłem w 2013 roku. Jednak dojrzewał, jak większość moich literackich wizji w mojej głowie. Każda historia musi się odpowiednio uleżeć i wygładzić w myślach. Dopiero mogę zacząć przelewać to wszystko na papier.
Powiem o sobie, że nie jestem tchórzliwym satyrykiem, nie jestem nawet satyrykiem. Napisałem dwie powieści satyryczne o dziwnie brzmiących tytułach: Prowincja idzie na wybory i Prowincja Pełna Wiochy. Powieść jebitna. Dwie pozycje wydane w 2015 roku.
Moje powieści dzieją się w Polgarze. Można o nich powiedzieć, że są krzywym zwierciadłem naszej rzeczywistości i satyrą nad III RP. Życie w moim satyrycznym Polgarze jest sielanką, dlatego że bohaterowie książki to politycy, dziennikarze i samorządowcy. Im jest dobrze. Książka zmaga się z nonsensem i głupotą tak władzy, jak i ludu, który oszukiwany, walcząc o przetrwanie, uwierzy we wszystko.

W takiej atmosferze wiary całość akcji zadzieje się zwykłą codziennością, w której jedni udają że jest źle, inni przeżywają to zło, a jeszcze inni tworzą je sztucznie, mając w tym własny interes.Nie powinno tak być, jednak nie mi to rozstrzygać. Satyra rządzi się określonymi prawami, którym ściśle podlega. To właśnie ukazałem w moich książkach mówiąc stylem jebitnym.
Niektórzy mówią, że słowo jebitny to przekleństwo. Nie wydaje mi się to takim. Dla mnie to to samo, co dosadnie i bezpośrednio. Inaczej mówiąc „jebną… w sedno”. Czasem język nie powinien być gładzony. Literatura powinna przedstawiać świat takim jakim jest, bez upiększania go. Wkurza mnie, że często pisarze tworzą pod publikę, ale cóż. Dla mnie osobiście ważne jest to, aby dobrze ujmować przedstawiany temat. I skoro w polskiej polityce jest chamstwo i dwulicowość, a każdy dąży do osiągania korzyści we własnym korycie, to czemu nie okazywać tego tak jak jest. Instynkt stadny Polaków się zatracił. Żyjemy w amoku. Temu właśnie służy styl jebitny, by to ukazać.


„- Nie wstydź się Bronek, barek pełny. - Dajmy Polgarom te dwa tygodnie, niech się sami porządzą. - Może nie będzie trzeba potem nic robić – zaśmiał się tak, jak jeszcze nigdy, ucieszony tą myślą, na temat pewnej historycznej prawidłowości dotyczącej tego kraju.”

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pan Zdzich w Kanadzie

Pan Marianek spotyka w różnych okolicznościach Pana Zdzicha. Jest rok 1985 i obaj panowie są na emigracji w Kanadzie. Rodzina Pana Zdzicha chce się od...

zgłoś błąd zgłoś błąd