ISIS od środka. 10 dni w Państwie Islamskim

Seria: Mundus
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
7,57 (49 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
11
8
11
7
16
6
5
5
0
4
3
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Inside IS - 10 Tage im 'Islamischen Staat'
data wydania
ISBN
9788323340805
liczba stron
288
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
blawoj

Kiedy Jürgen Todenhöfer przekroczył w grudniu 2014 roku granicę i znalazł się w Turcji, kamień spadł mu z serca. Udając się na tereny „Państwa Islamskiego”, wiedział, na jakie niebezpieczeństwo naraża się podczas każdego z 10 dni pobytu. Chęć zobaczenia z bliska życia najgroźniejszych terrorystów świata i poznania ich motywacji była jednak silniejsza niż strach. Jak potężne i niebezpieczne...

Kiedy Jürgen Todenhöfer przekroczył w grudniu 2014 roku granicę i znalazł się w Turcji, kamień
spadł mu z serca. Udając się na tereny „Państwa Islamskiego”, wiedział, na jakie niebezpieczeństwo naraża się podczas każdego z 10 dni pobytu. Chęć zobaczenia z bliska życia najgroźniejszych terrorystów świata i poznania ich motywacji była jednak silniejsza niż strach.
Jak potężne i niebezpieczne jest w rzeczywistości ISIS? Co skłania jego członków do zbrodniczych czynów, które wprawiają w przerażenie cały świat? Jaka jest wizja przyszłości, którą „Państwo Islamskie” krok po kroku realizuje?

Czterystu bojowników ISIS przepędziło z Mosulu 25 000 żołnierzy i policjantów irackich wyposażonych w najnowocześniejszą broń. W ciągu kilku miesięcy ISIS podbiło teren wielkości Wielkiej Brytanii. Codziennie przyłączają się do niego bojownicy z różnych krajów. Autor nazywa ISIS dzieckiem wojny w Iraku z 2003 roku i apeluje o mądrzejszą politykę antyterrorystyczną na świecie. „ISIS od środka” pokazuje, że Zachód wciąż bagatelizuje zagrożenie, jakie stwarza „Państwo Islamskie”.

 

źródło opisu: http://www.wuj.pl/page,produkt,prodid,2714,strona,...(?)

źródło okładki: http://www.wuj.pl/page,produkt,prodid,2714,strona,...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 414
Przemek | 2017-04-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 kwietnia 2017

Historia wyprawy autora do Państwa Islamskiego (IS). Właściwy reportaż poprzedzony jest krótkim wprowadzeniem historycznym i próbą zrozumienia agresji mieszkańców krajów Bliskiego Wschodu wobec Ameryki i Zachodu. Wspomniane są wątki epoki kolonialnej, gdzie francuscy żołnierze potrafili trzaskać główką dziecka o mur czy rzucać do siebie dziećmi, nabijając je na bagnety. Churchill w Iraku używał broni chemicznej. A to przecież nie wszystko. Operacja Busha w Iraku doprowadziła do śmierci około pół miliona cywilów. W Bagram pod Kabulem barbarzyńsko traktowano więźniów, których gwałciły psy (!) bojowe aż przyznali się do zarzutów. Współcześnie w bombardowaniach giną głównie cywile i każda taka śmierć generuje chęć zemsty.

"Obama jest bezsilny. Robi wszystko, by zadowolić swój naród. Stąd te niezdecydowane naloty, które w Mosulu wyrządzają szkody tylko ludności cywilnej. Każdorazowo jest to tchórzliwy mord na niewinnych. Każde bombardowanie wywołuje zmasowany napływ nowych ochotników; rośnie pragnienie pokonania Amerykanów." (s. 230)
"Na każdym kroku widać zniszczenia po nalotach. Część budynków jest w totalnej ruinie. W innych brakuje piętra. 'To dzieło Al-Assada. Amerykańskie bomby załatwiają od razu cały dom." (s. 203)
"Ostatni nasz rozmówca jest trochę starszy. [...] W klatce piersiowej, brzuchu i nogach tkwią odłamki rakiety. W czasie ataku zginęło ponoć dwudziestu ludzi. Twierdzi, że sami cywile. On sam nie ma nic wspólnego z IS, mówi z goryczą" (s. 215).
"Przed naszym wyjściem lekarz opowiada o sytuacji, do której podobno doszło w Mosulu prawie dwa tygodnie temu. 27 listopada amerykański dron zaatakował dwie karetki szpitalne. W 'artyleryjskim ostrzale' zginęli lekarze, którzy próbowali uciekać. Wszystkich sześciu. Nie byli bojownikami." (s. 216)
"Niedawno zginęło sześć kobiet, które w panice wybiegły na ulicę. Czujniki drona natychmiast je odkryły i już było po nich. Czy Zachód zdaje sobie sprawę co naprawdę się dzieje?" (s. 250)

Autor przytacza przypadek zaciągnięcia się jednego z bojowników IS:

"Rami, dudziestosiedmioletni nieśmiały student historii wstąpił w szeregi terrorystów po tym, jak jego matkę zastrzelili w czasie przeszukania domu amerykańscy GI (żołnierze/General Issue). Na jego oczach. 'A co pan by zrobił?' - zapytał rozgoryczony." (s. 10).

Oprócz uzasadnienia oporu muzułmanów przed Zachodem, naszkicowana jest też historia powstania IS. Po inwazji USA na Irak w 2003 przywódca Grupy Partii Monoteizmu i Dżihadu z Jordanii, Az-Zarkawi zaczął budować oddziały bojowe i prowadzić dżihad przeciw Amerykanom. Przeprowadzał pierwsze krwawe egzekucje. W 2004 dołączył oficjalnie do Al-Kaidy (tworząc Al-Kaidę w Iraku), w której jednak miał poglądy odmienne od Bin Ladena, który chciał pojednania sunnitów i szyitów, a Az-Zarkawi chciał ich powybijać. W 2006 Amerykanie zabili Az-Zarkawiego w bombardowaniu.

Po śmierci Az-Zarkawiego, Al-Kaida w Iraku przetrwała i połączyła mniejsze organizacje, tworząc w październiku 2006 "Państwo Islamskie w Iraku". Zmęczeni wojną Amerykanie zaczęli się wycofywać, a w 2011 do IS przyłączyli się dowódcy byłych oddziałów Saddama. Pod koniec tego samego roku nowy kalif IS, Al-Bagdadi tworzy Front An-Nusra, który ma działać w Syrii. Później (2013) An-Nusra, nastawiona nacjonalistycznie i sceptycznie wobec cudzoziemców, wypowiedziała posłuszeństwo IS, składając przysięgę Al-Kaidzie. An-Nusra do dzisiaj walczy z IS.

Tyle tytułem wstępu. Następnie autor omawia przygotowania do wyprawy. W tym celu nawiązał kontakt przez Skype z kilkoma terrorystami, w tym Abu Qatada, który ostatecznie okazuje się przedstawicielem mediów kalifatu i organizuje jego przyjazd. Niestety, IS w wizycie reportera widzi raczej szansę na reklamę niż na zrobienie rzetelnego reportażu. Autor nie może poruszać się swobodnie po terytorium IS, nie może rozmawiać z przypadkowymi osobami, a jego ostateczne wyniki pracy podlegają cenzurze. Dlaczego? IS potrzebuje nowych bojowników i chce pokazać jak u nich jest wspaniale. Przykład:

"Razem z Malcolmem przepychamy się przez tłum. Staramy się załagodzić sytuację i uspokoić tych facetów, którym Frederic wyraźnie działa na nerwy. [...] Na szczęście zjawia się Abu Lot i wyjaśnia sprawę. Jesteśmy osobistymi gośćmi samego 'szefa' i mamy pokazać jakie naprawdę jest 'Państwo Islamskie'. Dostaliśmy pozwolenie na kręcenie tego, co chcemy.
Ponure spojrzenia zamieniają się w życzliwe uśmiechy. 'Sorry, my friend! Welcome...' Nikt nie chce zostawić po sobie złego wrażenia." (s. 212)

Jednak tej propagandy nie potrafi w końcu znieść nawet sam Abu Quatada,

"Ze wszystkiego jest pan niezadowolony. Ciągle zadaje pytania. Bez przerwy wypytuje o wszystko, co robimy. Nieźle pan niektórych wkurwił, o ile wolno mi się tak wyrazić. Nie będziemy tego akceptować. Nasz oddział IS ma zszargane nerwy. My zresztą też." (s. 224)

Z interesujących rzeczy, które można tutaj przeczytać warto wspomnieć stosunek islamistów do chrześcijan i szyitów, tudzież sunnitów, którzy nie akceptują wersji islamu wg IS. Czy naprawdę chrześcijanie są tam najbardziej prześladowaną grupą religijną?

"Chrześcijanie, którzy mieszkają w Ar-Rakce płacą podatek za opiekę, po arabsku dżizja. Przy dzisiejszym kursie złota to około 630 dolarów rocznie." (s. 79)
"W Ar-Rakce zawarto coś w rodzaju umowy pokojowej z chrześcijanami. Mówiłem już, że chrześcijanie płacą dżizję, podatek od opieki. Chrześcijanie będą mieć swoje prawa, mogą odprawiać msze, bezpiecznie się modlić, i tak dalej. W Mosulu chrześcijanie nie chcieli się na to zgodzić. [...] Dostali trzy dni albo na zapłacenie dżizji, albo na opuszczenie kraju. Zignorowali to, więc ponieśli śmierć." (s. 89)
"A jaki będzie los szyitów? [...] Szyici są dla nas odstępcami [...] Szyici nie mają możliwości zapłacenia dżizji czy czegoś w tym rodzaju. Dla nich tylko islam albo miecz." (s. 239-240)

Ale czy tylko szyici są dla IS odstępcami (tzn. muzułmanami, którzy porzucili prawdziwą wiarę)? Okazuje się, że wielkim problemem jest dla IS demokracja.

"Ktoś, kto mówi: jestem muzułmaninem i zarazem demokratą, przestaje być muzułmaninem. Muzułmanin oddaje się Allahowi. Jedno z 99 imion Allaha brzmi Al-Hakam, czyli ustanawiający prawa. Nikt nie może sobie przypisać atrybutu należącego do Allaha. Ktoś, kto uważa, że może ustanawiać prawa, przypisuje sobie boskie cechy. A to oznacza odstępstwo!" (s. 135)

Podczas pobytu w IS, islamiści chwalą się zdobyczną bronią i rzekomym handlem broni z Kurdami. Te fragmenty "dawajcie więcej broni Kurdom, bo oni sprzedadzą ją nam" wydają mi się wybitnie propagandowe bo Kurdowie dają bardzo silny opór IS (a ta ironia miałaby niby zniechęcić Zachód do ich dozbrajania).

"Jaką rolę odgrywają w tym Kurdowie? W pewnym sensie to zachodnie wojska lądowe. Chociaż jeszcze dziesięć lat temu PPK znajdowała się na liście terrorystów (PPK walczy niezbyt eleganckimi metodami z Turkami, którzy z kolei uciskają ludność kurdyjską--przyp. red.). Teraz jednak potrzebują piechoty. Wolna Armia Syrii, jak to trafnie ujął Obama, składa się z z samych piekarzy, rzeźników i farmerów, czyli ludzi o zerowym doświadczeniu wojennym." (s. 118)
"Najgroźniejszym wrogiem jest obecnie PPK (Partia Pracujących Kurdystanu--przyp. red.), bo dysponuje najlepszymi siłami lądowymi." (s. 199)

Tutaj na ile wycenia IS jednego kurdyjskiego peszmergę (peszmergowie - kurdyjscy bojownicy - "ci, którzy patrzą śmierci w oczy") wobec swoich uwięzionych bojowników:

"Miałoby dojść do wymiany dwunastu innych peszmergów. Na jednego peszmergę przypada 100 bojowników IS, twierdzi Abu Quatada." (s. 234)

Przy tym całym chwaleniu się zdobytym sprzętem, warto zauważyć, że IS nie ma specjalistów do jego obsługi:

"Ile samolotów? Zdobyliśmy teraz 10-15, co stanowi znaczną przewagę nad siłami lotniczymi Iraku. Słabo jest natomiast z pilotami" (s. 121)

Ciekawe, że podczas swojej podróży autor w ogóle w miastach nie spotyka kobiet... A kobiety innych wyznań mogą zostać niewolnicami, do kupienia w cenie kałasznikowa:

"Jedna jezydka kosztuje na przykład 1500 dolarów. Tyle co kałasznikow." (s. 184)

Ciekawe jest też, że nie uważają Arabii Saudyjskiej za wzór kraju muzułmańskiego:

"Upadek moralności w Arabii Saudyjskiej jest taki sam jak w innych krajach. Szariat obowiązuje tylko tych, którzy nie mają królewskiego pochodzenia i nie zajmują wpływowych pozycji. [...] Następnym celem będzie prawdopodobnie Arabia Saudyjska albo Jordania, a potem kolejne." (s. 90)

W tym całym pragnieniu wojen islamiści wierzą, że z Allahem będą wygrywać jak Mahomet:

"Prorok tez musiał stawiać czoła przeważającej liczbie wroga. I mimo wszystko zwyciężył. Historia się powtarza." (s. 100)

Książka porusza też tematykę sądów szariackich, które ekspresowo dochodzą do wyroku (raczej nie ma wielkiej szansy na szczegółowe dowodzenie winy) i wykonują brutalne kary (obcięcie kończyny, kamienowanie, ścięcie):

"W ciągu ostatnich czterech miesięcy w całej prowincji nie zdarzyło się nic podobnego. Odnotowano jedno wykroczenie: prostytucja. Skazana została ukamienowana. Proszę mi wierzyć, to działa odstraszająco." (s. 227)

Ogółem polecam książkę z poprawką na to, że część zdarzeń podczas wizyty w IS została zaplanowana przez działy propagandy, żeby pokazać się od strony, zachęcającej nowych bojowników do zaciągnięcia się (np. kawałek "[Korpulentny bojownik] twierdzi, że do 'Państwa Islamskiego' przyjeżdżają już nie tylko pojedyncze osoby, lecz całe rodziny. Każdy bojownik może sprowadzić rodzinę i dostanie mieszkanie. I stałe wynagrodzenie." (s. 179) - chociaż były ogromne problemy ze znalezieniem lokum dla samego autora). Na pewno warto oprócz tej książki przeczytać też książkę Samar Yazbek "Przeprawa. Moja podróż do pękniętego serca Syrii", gdzie ten sam konflikt możemy zobaczyć oczami Wolnej Armii Syrii, An-Nusry, itd.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Śmierć pięknych saren. Jak spotkałem się z rybami

Gawędy o dzieciństwie i rodzinie, a szczególnie o tatusiu, w drugiej części zbioru opowiadań ("Jak spotkałem się z rybami"), poświęcone już...

zgłoś błąd zgłoś błąd