Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

I'm the Man. Autobiografia tego gościa z Anthrax

Tłumaczenie: Robert Filipowski
Wydawnictwo: In Rock
7,46 (26 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
11
7
6
6
6
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
I'm the Man. The Story of that Guy from Anthrax
data wydania
ISBN
9788364373312
liczba stron
412
język
polski
dodała
wiedźma

I’m the Man nie jest kolejną typową autobiografią gwiazdy rocka. Mimo że Scott Ian w zawrotnym tempie i z dużą dozą poczucia humoru opowiada o swoim udziale w wielu zabawnych sytuacjach, jak choćby o swoich doświadczeniach z narkotykami czy o szalonym imprezowaniu, książka skupia się jednak i w odświeżający, drobiazgowy sposób opowiada o muzyce, a zwłaszcza o muzyce Anthraxu, jednego z...

I’m the Man nie jest kolejną typową autobiografią gwiazdy rocka. Mimo że Scott Ian w zawrotnym tempie i z dużą dozą poczucia humoru opowiada o swoim udziale w wielu zabawnych sytuacjach, jak choćby o swoich doświadczeniach z narkotykami czy o szalonym imprezowaniu, książka skupia się jednak i w odświeżający, drobiazgowy sposób opowiada o muzyce, a zwłaszcza o muzyce Anthraxu, jednego z zespołów tzw. Wielkiej Czwórki – obok Metalliki, Megadeth i Slayera. To opowieść o tym, jak udało im się zmienić bieg ciężkiej muzyki, kierując go z dala od hair metalu lat 80., a to głównie za sprawą ciężkiej pracy, woli i wytrwałości. Pełen energii i pasji, miłośnik komiksów i żywiołowości na scenie, ale i oddany mąż i ojciec ma co opowiadać. A fani znajdą tu szczere, bez lukrowania opowieści zza kulis nie tylko Anthraxu, ale i całej sceny metalowej. Oto zdumiewająca opowieść utalentowanego łysego gościa z kozią bródką.

 

źródło opisu: http://inrock.pl/produkty/konfigurator/nowosc/240/...(?)

źródło okładki: http://inrock.pl/produkty/konfigurator/nowosc/240/...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 223
Megan Jameson | 2016-03-04
Na półkach: Przeczytane

„I’m the Man” nie jest kolejną, typową autobiografią gwiazdy rocka. Mimo, że Scott Ian w zawrotnym tempie i z dużą dozą poczucia humoru opowiada o swoim udziale w wielu zabawnych sytuacjach, jak choćby swoich doświadczeniach z narkotykami czy o szalonym imprezowaniu. Jednak w dużej mierze, jest to książka przede wszystkim o muzyce Athraxu, jednego z zespołów, tak zwanej, Wielkiej Czwórki.

Każdy fan metalowego grania zna, albo choćby słyszał o zespole Anthrax, który swoją muzyczną podróż zaczynał między innymi z zespołami Megadeath, Metallica czy Slayer ( które teraz wraz z Athraxem, nazywane są tak zwaną Wielką Czwórką, czyli prekursorami muzyki trash-metalowej).

Scott Ian opowiada o swojej przygodzie z muzyką, narkotykami oraz swoim życiu prywatnym w sposób zabawny i czasem miałam wrażenie, że czytam o sobie. Niektóre perypetie, jakie przeżywał ten niezwykle utalentowany gitarzysta, przydarzyły się również mnie, dlatego czytanie tej książki było dla mnie trochę jak przeglądanie własnego albumu. Chociaż nie do końca, bo ja w przeciwieństwie od Iana nie jestem gwiazdą rocka i nigdy nie będę. Natomiast dzięki temu lekkiemu stylowi oraz duchowi dawnego, dobrego, ciężkiego grania, tę autobiografię pochłonęłam w zaledwie kilka godzin. Jest to książka, która na pewno usatysfakcjonuje fanów ciężkiego grania. Poznacie od zaplecza pracę muzyków oraz ich problemy, z jakimi musieli się zmagać na początku kariery ale i później. Metal może mieć ludzką twarz i tym właśnie jest ta książka. Pokazuje, że nawet taki gigant metalowy, który nie jedno widział i z nie jednego garnka jadł, może pozostać ciepłym, zabawnym człowiekiem, który mówi wprost o tym, jak wygląda życie rockmana. I co, tak naprawdę, się dla niego w życiu liczy. Sposób, w jaki Ian opowiada o żonie i swoim synu jest wzruszający ale i pokazuje go jako zwyczajnego chłopaka, którego marzenie o byciu w zespole metalowym stało się rzeczywistością.

Jestem przekonana, że sięgając po tę książkę, czytelnicy nie pożałują. Jest ona nie tylko niezwykłą podróżą po życiu prywatnym ale przede wszystkim poznajemy inspiracje i muzyczne wariacje, jakie powstawały przez ostatnie trzydzieści lat istnienia zespołu. Dlatego serdecznie polecam tę pozycję wszystkim fanom muzyki. Być może znajdziecie w niej inspirację również dla siebie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Aconcagua w cieniu śnieżnego strażnika

To jest tak straszna grafomomania, że aż żal. Plus paskudna okładka. Plus błedy ortograficzne i stylistyczne. Szkoda pieniędzy.

zgłoś błąd zgłoś błąd