Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Alicja i uczta zombi

Tłumaczenie: Jan Kabat
Cykl: Kroniki Białego Królika (tom 4)
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
7,72 (237 ocen i 39 opinii) Zobacz oceny
10
43
9
38
8
57
7
51
6
20
5
19
4
5
3
3
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Mad Zombie Party
data wydania
ISBN
9788327616869
liczba stron
416
język
polski
dodał
HarperCollins

Zombi istnieją naprawdę. Pogódźcie się z tym.

Jestem coraz silniejsza, coraz więcej umiem. Mogę samą myślą sprawić, że z każdego zombi zostanie garść popiołu. Wygrałam kilka bitew z siłami zła, ale zapłaciłam za to wysoką cenę. Okazało się, że to jeszcze nie koniec wojny. Teraz musimy się zjednoczyć, bo gramy o najwyższą stawkę. Albo znów nauczymy się być ludźmi, albo przestaniemy istnieć.

 

źródło opisu: HarperCollins Polska, 2016

źródło okładki: http://www.matras.pl/alicja-i-uczta-zombi,p,249473

Brak materiałów.
książek: 419
kulturalna_szafa | 2016-04-02
Na półkach: Egzemplarz recenzencki

https://kulturalnaszafa.wordpress.com/

Nie spodziewałam się kolejnej części! Ale równocześnie czułam wielką ekscytację na myśl o tym, co może mnie tam spotkać! Bo niby wszystkie wątki zakończone, a jednak okazuje się, że musimy jeszcze o czymś porozmawiać i coś wyjaśnić. Pamiętacie, że byłam niezadowolona z finału? Myślałam, że ta czwarta część będzie jakimś dodatkiem, który odrobi wszystkie szkody wyrządzone w finałowym tomie. I moja reakcja po tej powieści jest taka: Oh Szron.

Jestem coraz silniejsza, coraz więcej umiem. Mogę samą myślą sprawić, że z każdego zombi zostanie garść popiołu. Wygrałam kilka bitew z siłami zła, ale zapłaciłam za to wysoką cenę. Okazało się, że to jeszcze nie koniec wojny. Teraz musimy się zjednoczyć, bo gramy o najwyższą stawkę. Albo znów nauczymy się być ludźmi, albo przestaniemy istnieć. / harpercollin.pl

Większość osób, które czyta tę recenzję pewnie nie wie, o kim w ostatnim zdaniu w ogóle wspomniałam. Szron to postać, która pojawiła się już w pierwszym tomie serii o Alicji i towarzyszył jej od samego początku, jej oraz jej przyjaciółce Kat. Nie mogę wchodzić w szczegóły, jak to się stało, dlaczego i w ogóle, bo nie chce spojlerować, ale Szron stracił najważniejszą rzecz w życiu i zaczął staczać się na dno, takie naprawdę bezdenne dno. I właśnie o tym jest czwarta część, co dla mnie jest świetnym rozwiązaniem. Wracamy do świata Alicji, który jeśli przeczytało się wszystkie trzy tomy, trzeba lubić, i znów mamy tak dobry klimat i napięcie jak w pierwszej części. W końcu! Fabuła oczywiście gna jak rollercoaster, miłość rozkwita a historia to rozśmiesza to doprowadza do łez. Wszystko znów jest pięknie (oczywiście nie dla zombie, one wciąż mają naprawdę przekichane).

Jeśli chodzi o dwójkę głównym bohaterów, bo tym razem nie mamy tylko Alicji jako naszej reporterki prosto z miejsca zdarzenia, teraz w głośnikach odzywa się głos Szrona i Millie i jest to tak nieoczekiwane jak ekscytujące. Tego pierwszego pokochałam już od pierwszej części, tą drugą musiałam nauczyć się lubić, co przy jej wybuchowym charakterze i bezczelności było naprawdę łatwe. Alicja, która przewija się jako postać drugoplanowa, znów zyskała moją sympatię, bo odezwała się w niej ta zabawna i energiczna iskierka, której brakowało mi w finale. Reszta bohaterów pobocznych jest w większości osobami, które na pewno kojarzyć będziecie z poprzednich części serii, jeśli je czytaliście, i muszę przyznać, że w czwartej części, nie tracą na charakterze, dzięki czemu znów mogłam zaliczyć ich do swoich znajomych.

Narzekałam ostatnio, że styl autorki jest dość słaby w porównaniu do pierwszej części Alicji, ale teraz wraca na dobre tory! Wymiany zdań są przezabawne i do tego bardzo dobrze napisane. Opisy wydarzeń i walki są szczegółowe i barwne, jak to tylko Gena Showalter potrafi napisać.

Reasumując: Znowu wpadłam w ten świetny ale równocześnie dziwny (w dobrym sensie) świat Alicji i zombicznej nory. Podobało mi się i aż miło wracało się do towarzystwa Cole’a i Szrona, do tego drugiego w szczególności i oczywiście samej Alicji czy nowej bohaterki, Millie. Autorka wróciła do formy i teraz pozostaje mi tylko wysyłać do niej uciążliwe meile odnośnie wydania kolejnej części z serii, by znaleźć się kolejny raz pośród zombicznej toksyny a kuszą Cole’a i dwudziestkądwójką Szrona. Znacie pewnie to uczucie, jak wraca się do jakiegoś miłego dla serce miejsca? To takie miłe, ciepłe uczucie w klatce piersiowej. Właśnie tak mam jak zaczynam dialog z Geną Showalter.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Marzenia Kaliny. Małe tęsknoty

Aneta Krasińska znana jest mi z tego, że w swoich powieściach nie podejmuje błahych tematów, lecz często są to ciężkie, życiowe problemy ludzi, z któr...

zgłoś błąd zgłoś błąd