Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Martwa strefa

Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,05 (3681 ocen i 264 opinie) Zobacz oceny
10
213
9
331
8
706
7
1 266
6
709
5
329
4
62
3
50
2
10
1
5
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dead Zone
data wydania
ISBN
9788376480688
liczba stron
480
słowa kluczowe
powieść, nauczyciel, dar, wypadek
język
polski

Inne wydania

Młody nauczyciel angielskiego Johnny Smith uważa się za człowieka szczęśliwego. Ma ukochaną dziewczynę, jest lubiany przez uczniów i jest przekonany, że w życiu nie spotka go nic złego. Jednak pewnego dnia w wyniku groźnego wypadku samochodowego zapada w śpiączkę. Kiedy budzi się po prawie pięciu latach, z niepokojem odkrywa w sobie niezwykły dar - widzi przeszłość i przyszłość innych ludzi....

Młody nauczyciel angielskiego Johnny Smith uważa się za człowieka szczęśliwego. Ma ukochaną dziewczynę, jest lubiany przez uczniów i jest przekonany, że w życiu nie spotka go nic złego. Jednak pewnego dnia w wyniku groźnego wypadku samochodowego zapada w śpiączkę. Kiedy budzi się po prawie pięciu latach, z niepokojem odkrywa w sobie niezwykły dar - widzi przeszłość i przyszłość innych ludzi. Johnny potrafi przewidzieć dosłownie wszystko, niekiedy więcej, niżby sobie życzył... Niezwykły talent staje się dla niego przekleństwem...

 

źródło opisu: Prószyński i S-ka, 2007

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Martwa_strefa-p-31769-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 156
Viear | 2010-10-21
Na półkach: Przeczytane

Stosunkowo niedawno sięgnąłem po "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika", spisany przez Stephena Kinga. Czytając tę krótką autobiografię połączoną z przemyśleniami na temat pisania i wskazówkami dla początkujących pisarzy, natrafiłem na wzmiankę na temat "Martwej strefy" - książki, z której sam autor zdaje się być najbardziej zadowolony. Przeczytałem więc tę pozycję z ciekawości, zastanawiając się, czy po skończonej lekturze będę mógł podzielić zdanie króla grozy. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że autor patrzy na swoje dzieło również przez pryzmat sentymentu, mając w pamięci cały proces pisania, a nie bierze pod uwagę tylko finalny efekt, który zwykli oceniać czytelnicy. Jednak pokusa, by przekonać się na ile moje zdanie okaże się zbieżne z tym Kinga, okazała się zbyt silna.

Biorąc "Martwą strefę" do ręki, zastanawiałem się nad samym tytułem pozycji. Znałem już kilkulinijkowy zarys fabuły książki, wiedziałem, w którą stronę zmierza główny bohater i mniej więcej to, czego mogę się spodziewać, przerzucając kolejne kartki. Samo "Death zone" kojarzyło mi się jednak bardziej z tytułem jakiejś strzelanki, niż pozycją, którą określiłbym mianem thrillera psychologicznego. Tym bardziej ciekaw byłem znaczenia tych dwóch słów. Wyjaśnienie okazało się boleśnie trywialne.

Powieść opowiada historię Johna Smitha, który, jadąc taksówką, w wyniku czołowego zderzenia ze ścigającymi się drogą dzieciakami, zapada w śpiączkę na ponad cztery i pół roku. Po przebudzeniu uświadamia sobie, że jego życie legło w gruzach; narzeczona, nie potrafiąc dłużej czekać, wyszła za mąż, matka wpadła w manię religijną, a on sam nie potrafi pogodzić się z faktem, że został okradziony z niemal pięciu lat życia, budząc się w świecie, którego nie potrafi na nowo ogarnąć. Jeszcze w szpitalu, gdzie czeka go szereg operacji i bolesna rehabilitacja, odkrywa w sobie dar, który z braku lepszego słowa nazywa "jasnowidzeniem" - wystarczy dotknięcie, by dowiedzieć się jakiejś prawdy o danej osobie. Nowy talent z czasem staje się przekleństwem, a Johnny powoli dochodzi do przeświadczenia, że skoro nie potrafi i nie ma po co żyć, znajdzie coś, za co warto umrzeć.

Pisząc tę pozycję, King skupił się przede wszystkim na postaci głównego bohatera. Czytelnik po kawałku wykrada z kolejnych stron pełny obraz Johnny'ego; poznaje jego myśli, wspomnienia i śledzi gorzkie życie. Znając twórczość czołowego pisarza grozy trochę szerzej, mogę śmiało stwierdzić, że z łatwością tworzy on postaci, w których istnienie każdy odbiorca mógłby uwierzyć ot tak. Częściowo jest to niewątpliwie zasługą umiejętności obserwacji prawdziwych ludzi i ich zachowań, częściowo zaś warsztatu i pojawiających się dygresji, odwołujących się bez fałszywego wstydu również do najbardziej intymnych aspektów życia bohaterów.

Narracja - jak to zwykle u Kinga bywa - przypomina dobrą gawędę. Czytając, można odnieść wrażenie, że słowa narratora wypływają z ust doświadczonego opowiadacza, czarującego swych słuchaczy historią snutą w mroźny wieczór przy ogniu buzującym za przeszklonymi drzwiczkami kominka. Trudno zakończyć tę książkę, nie odczuwając w trakcie jej trwania żadnych emocji. Autor potrafi przelać w czytelnika gorycz, smutek, czasem radość, jednak z rodzaju tych kruchych, o których z góry wiadomo, że są jak cienka warstwa lodu na jeziorze rozpaczy. To potrafi wywołać falę odczuć, wspomnień i mniej lub bardziej dokładnych analogii z osobistego życia każdego z odbiorców.

Akcja książki rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych, a co za tym idzie, nie obejdzie się bez choćby podstawowej wiedzy z historii drugiej połowy XX wieku. Nie powinno to jednak stanowić większego problemu u kogoś, kto ma choćby ogólne pojęcie na ten temat. Znacznie gorzej prezentuje się natomiast rzecz związana z amerykańską popkulturą. Sporadycznie pojawiające się w tekście porównania i nazwiska, znane zapewne każdemu przeciętnemu Amerykaninowi, mogą stanowić trudność dla cudzoziemców, którzy nie żywią fascynacji tym krajem.

"Martwą strefę" uznaję za książkę dobrą. Jako czytelnik nie mogę przyznać racji Kingowi, że jest to moje ulubione dzieło, spisane jego ręką, ale nie mogę też powiedzieć, żebym rozczarował się treścią lektury. Wiem, że historii Johnny'ego Smitha nie zapomnę tak szybko, a wracając do niej w rozmowach, poczuję echa pewnego ładunku emocjonalnego, który będzie niczym wspomnienie burzy w piękny i rześki poranek. Z pewnością pozycja godna polecenia tym z Was, którzy na słowa "thriller psychologiczny" nie zapomną choćby na chwilę o drugim z nich.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna z Brooklynu

Jest to niezwykle szybki, bardzo intensywny i intrygujący thriller. Zawiera motywy, takie jak morderstwa, torby pełne banknotów, szokujące zdjęcia, uk...

zgłoś błąd zgłoś błąd