Kto wydał wyrok na miasto? Plany operacyjne ZWZ AK (1940-1944) i sposoby ich realizacji

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
8,96 (28 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
13
8
5
7
2
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308058350
liczba stron
824
kategoria
historia
język
polski
dodał
Bauero

Powstanie Warszawskie - prawda ukryta w dokumentach Dyskusja na temat konieczności i sensu Powstania Warszawskiego rozpoczęła się jeszcze przed jego wybuchem i toczy się nadal. W ręce czytelników trafia nowy i niezwykle ważny głos w tej dyskusji — książka Andrzeja Leona Sowy, wybitnego historyka cenionego za niezwykle rzeczowe podejście do omawianych zagadnień i za skrupulatność w badaniu...

Powstanie Warszawskie - prawda ukryta w dokumentach

Dyskusja na temat konieczności i sensu Powstania Warszawskiego rozpoczęła się jeszcze przed jego wybuchem i toczy się nadal. W ręce czytelników trafia nowy i niezwykle ważny głos w tej dyskusji — książka Andrzeja Leona Sowy, wybitnego historyka cenionego za niezwykle rzeczowe podejście do omawianych zagadnień i za skrupulatność w badaniu źródeł.

Kto wydał wyrok na miasto? to nie tylko analiza krytyczna przyczyn Powstania Warszawskiego. Andrzej Leon Sowa w oparciu o źródła i dokumenty obala mity, ujawnia tajemnice i przybliża słabo znane, a kluczowe szczegóły decyzji polskiego dowództwa od 1939 roku oraz ukazuje na nowo działania Armii Krajowej, ich założenia i przebieg. Od dziś żadna merytoryczna dyskusja o Powstaniu Warszawskim nie będzie mogła odbyć się z pominięciem głosu Andrzeja Leona Sowy, bez względu na to, czy ostatecznie zgodzimy się z tezami autora, czy też nie.

Kto wydał wyrok na miasto? ma szansę stać się pozycją klasyczną, a już na pewno — jedną z najważniejszych książek historycznych roku.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/3824/K...(?)

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/3824/K...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 364
Saudyjskie-Wielbłądy | 2017-01-22
Na półkach: Przeczytane, Historia

"Kto wydał wyrok na miasto?" jest pierwszą, z przeczytanych przeze mnie książek, w której autor prowadzi tak pogłębioną analizę przyczyn wybuchu Powstania Warszawskiego.
Teza, jaką przyjął Andrzej Leon Sowa jest zaskakująca, ale poparta materiałami źródłowymi. Otóż, w jego ujęciu powodami podjęcia przez dowódców AK (przy poparciu Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie) decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego było przywiązanie do koncepcji prowadzenia walki zbrojnej z czasów..... Powstania Styczniowego z 1863 roku oraz fascynacja tak prowadzonymi działaniami przez Marszałka Józefa Piłsudskiego.
Innym z powodów słabości naszej kadry dowódczej była niska jakość kształcenia wyższych oficerów w Wyższej Szkole Wojennej w Warszawie. Autor porównuje ją z najlepszą uczelnią wojskową w Niemczech - Królewską Pruską Akademią Wojenną. Do WSW w Warszawie można się było dostać „po protekcji” a kursu nie kończyło maksymalnie kilka osób. Królewską Pruską Akademią Wojenną kończyło ok 20% kursantów. Dlatego nie posiadaliśmy strategicznej kadry dowódczej, a umiejętności poszczególnych generałów kończyły się na szczeblu dowodzenia dywizją. Do tego doszedł upadek prestiżu oficera zawodowego po klęsce wrześniowej, bo przecież mieliśmy „nie oddać ani guzika”
Było to podejście niesprawiedliwe, Francja będąca faktyczna potęgą militarną w starciu z Wehrmachtem, bez udziału Armii Czerwonej, upadła w czasie o połowę krótszym, ale wtedy raczej nikt o sprawiedliwości w ocenie polskiej kadry dowódczej nie myślał, koncentrowano się na ocenie wyników w zestawieniu z przedwojennym deklaracjami. To doprowadziło również do poważnych tarć w ramach samego korpusu oficerskiego, m.in. gen. ”Bór” Komorowski nie cieszył się szacunkiem i poważaniem podległych mu oficerów, którzy potrafili na nim wymuszać pewne decyzje. Generał brygady Leopold Okulicki "Niedźwiadek" czy gen. bryg. Antoni Chruściel "Monter" parli do Powstania. W stosunku do Okulickiego, już po klęsce Powstania, pojawiły się podejrzenia o współpracę z NKWD. Aresztowany w styczniu 1941 r. przez NKWD i wywieziony do Moskwy, ZSRR opuścił jako oficer armii Andersa, a do Polski trafił jako „cichociemny” 22 maja 1944 r.

Istniały trzy plany prowadzenia działań zbrojnych w okupowanej Polsce. Pierwszy, który zakładał powstanie powszechne był przygotowywany już na początku 1940 roku w oparciu o zapytanie dowództwa francuskiego o możliwość wybuchu powstania. Jednak zanim zdążono ten plan dopracować, stał się nieaktualny, a Francja została podbita przez wojska III Rzeszy.
Drugi – również dotyczył powstania powszechnego, ale jego założenia były mocno odrealnione. Bo jak traktować poważnie plan desantu powietrznego... dywizji pancernej na początku lat 40 XX w. Pierwszy czołg, którego miały używać wojska powietrznodesantowe powstał w USA. T9E1 Light Tank (Airborne) testowano od1943 do lutego 1944 roku i... nigdy nie zostały użyte bojowo, bo nie było jeszcze wtedy samolotów ani szybowców, które mogłyby przenosić te czołgi w całości.
Równie nierealne były założenia dostarczania niezbędnego wyposażenia i materiałów wojennych, za pomocą ponad..... 1000 samolotów transportowych każdego dnia trwania operacji,
Nieco bardziej realistyczne były desanty morskie, ale mało kto zastanawiał się nad logistyką morską na Bałtyku, a konieczność przepłynięcia przez Cieśniny Duńskie, gdzie „nieco” oberwała w 1941 Royal Navy raczej nie budziłby zachwytu Anglików.

Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie podlegały dowództwu alianckiemu, jedynie szkolenie, sprawy personalne czy administracyjne były w gestii Naczelnego Wodza. Dlatego jedyną kartą przetargową w stosunku do naszych, że tak zażartuję „sojuszników” w obronie polskich interesów były oddziały AK w Polsce. To powodowało pewne „upiększanie” rzeczywistości jeżeli chodzi liczebność, wyszkolenie i realne możliwości bojowe tych jednostek. Nie należy zapominać, że działania były prowadzone w warunkach konspiracji, a przeciwnikami były bardzo profesjonalne i dysponujące imponującą agenturą służby III Rzeszy: Abwehra i Reichssicherheitshauptamt (RSHA) w skład którego wchodziły m.in. Sicherheitsdienst (SD) i Geheime Staatspolizei – Gestapo.

Do tego należy dołożyć wywózki Polaków na roboty w głąb Rzeszy. Dlatego realna siła i możliwości bojowe oddziałów AK były zawyżone – zarówno przez dowództwo w Warszawie, jak i otoczenie Naczelnego Wodza.
Ponadto dla oficerów wywodzących się z Legionów czy POW wartością najwyższą była walka do końca, bez względu na straty, liczył się tylko szczytny cel. W tym nieco przypominają mi marszałka Gieorgija Żukowa, który w „wyścigu na Berlin” uznał za akceptowalne straty na poziomie bagatela.... ok. 300,000 zabitych i rannych, tylko po to, aby jako pierwszy dotrzeć do stolicy III Rzeszy.

Na koniec cytaty:
„…Byłem całkowicie zaskoczony wybuchem powstania w Warszawie. Uważam to za największe nieszczęście w naszej obecnej sytuacji. Nie miało ono najmniejszych szans powodzenia, a naraziło naszą stolicę , ale i też cześć Kraju będącą pod okupacją niemiecką na nowe, straszliwe represje. Nawet w wypadku, gdyby wojska sowieckie wkroczyły do stolicy, dekonspirowało całkowicie nasz ruch podziemny. Chyba nikt uczciwy i nieślepy nie miał złudzeń, że stanie się to, co się stało, tj. że Sowiety nie tylko nie pomogą naszej ukochanej bohaterskiej Warszawie, ale z największym zadowoleniem i radością będą czekać, aż wyleje się do dna najlepsza krew Narodu Polskiego…”

„…Jestem na kolanach przed walczącą Warszawą, jednak sam fakt powstania w Warszawie uważam za zbrodnię. Dziś oczywiście nie jest jeszcze czas na wyjaśnienie tej sprawy, ale gen. Komorowski i szereg innych osób stanie na pewno przed sądem za tak straszliwe i lekkomyślne i niepotrzebne ofiary. Kilkaset tysięcy zabitych, doszczętnie zrujnowana Warszawa, straszliwe cierpienia całej ludności, zniszczony dorobek kilku wieków i wreszcie całkowite zniszczenie ośrodka oporu narodowego, co dziś szalenie ułatwia zadanie sowietyzacji Polski…”

Te słowa w dwóch różnych okolicznościach wypowiedział gen. Władysław Anders.
Jednak zamiast postawić, jak sam zapowiadał, gen. Komorowskiego przed sądem wojennym, już jako Kanclerz Kapituły Orderu Virtuti Militari nadał mu…Krzyż Komandorski Orderu Virtuti Militari.
Jak podaje Autor jest to pierwszy przypadek nadania tego odznaczenia za.... spektakularną klęskę.
Miało to miejsce już w nowej rzeczywistości, bo w roku 1947 i nie można było sądzić ludzi ze swojego obozu politycznego.

Jan Nowak – Jeziorański napisał takie oto słowa w 1994 roku:
” …Gdyby zimowy skok w początkach stycznia 1945 roku dokonany nie został znad Wisły, lecz znad Odry, zaprowadziłoby Armię Czerwoną dużo dalej w głąb Rzeszy, aniżeli się to stało. Według wszelkiego prawdopodobieństwa większość terytorium Niemiec, Austria i Dania byłyby <wyzwolone> przez wojska sowieckie….”

Cóż, w obecnej Polsce podejmowanie polemiki z uznanymi autorytetami może doprowadzić do odsądzenia od czci i wiary oraz nazwanie „elementem animalnym” albo nawet gorzej, to zamiast polemiki kilka faktów. Bez silenia się na wyrafinowane źródła skorzystajmy z Wikipedii.
I co tam znajdziemy? Ano takie informacje:

Strefa radziecka obejmowała w Austrii sześć dzielnic Wiednia oraz Burgenland, Dolną Austrię, Górną Austrię na północ od Dunaju, a ostatni żołnierz radziecki opuścił Austrię 19 października …1955 roku.
A co do Danii: Koniec okupacji nastąpił 5 maja 1945 roku, po kapitulacji wojsk niemieckich w Danii, Holandii i północno-zachodnich Niemczech. Bornholm został zajęty przez oddziały radzieckie cztery dni później, a oddany Danii w rok po zakończeniu wojny.
To tyle w temacie.
Wielcy gracze przestrzegali umów z Teheranu i Jałty, dopóki nie byli gotowi na konfrontację. Amerykanie powstrzymali Pattona, który planował wyzwolenie Pragi i dotarł kilkanaście kilometrów od jej przedmieść. Patton otrzymał od Eisenhowera kategoryczny zakaz dalszego pościgu za wojskami niemieckimi i cofnięcie się na wysokość Pilzna, gdyż do Pragi wchodzili już Rosjanie.
Dlatego nie uważam, aby pomijając ahistoryczność argumentów Nowaka – Jeziorańskiego, że Powstanie miało jakikolwiek wpływ na pojałtański układ sił w Europie.
Plan powitania w Warszawie ”wrogo- sojusznika”, jakim była Armia Czerwona legł w gruzach. Razem z miastem, a witać też nie miał kto, bo albo nie żył, albo był w niewoli, albo „bohatersko” uciekł w grupie cywilnych uchodźców jak gen. Okulicki.
Nawet, jeżeli Nowak- Jeziorański miałby rację, to nie bardzo rozumiem sens poświęcenia życia kilkuset tysięcy Polaków za pozostanie po właściwej stronie „żelaznej kurtyny” Austriaków, którzy stanowili największy odsetek SS-manów w stosunku do liczebności populacji oraz Duńczyków, którzy kolaborowali z Niemcami. O jakichś wybitnych zasługach dla naszego Kraju ze strony jednych i drugich nic nie jest mi wiadome.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Fundacja

Pierwszy tom tego znanego i lubianego na całym świecie cyklu science-fiction wzbudził we mnie mieszane uczucia. Łamie on bowiem pewne konwenanse ksi...

zgłoś błąd zgłoś błąd