Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Re- Horache. Tom 1. Pierwsze spotkanie

Cykl: 1 (tom 1) | Seria: 1
Wydawnictwo: Sumptibus
5 (1 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
0
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364756054
liczba stron
240
język
polski
dodała
Patrycja

Powieść przygodowo-fantastyczna, w której akcja goni akcję i roi się od tajemnic. Czterech chłopców wyrusza w rejs, który na zawsze odmieni ich życie. Zaczyna się od katastrofy morskiej, następnie wybucha wulkan, a potem napięcie rośnie. Jak u Hitchcocka, Spielberga, Verne’a i... Makuszyńskiego – razem wziętych. Młody autor w swoim powieściowym debiucie funduje nam fantastyczną podróż, pełną...

Powieść przygodowo-fantastyczna, w której akcja goni akcję i roi się od tajemnic. Czterech chłopców wyrusza w rejs, który na zawsze odmieni ich życie.

Zaczyna się od katastrofy morskiej, następnie wybucha wulkan, a potem napięcie rośnie. Jak u Hitchcocka, Spielberga, Verne’a i... Makuszyńskiego – razem wziętych. Młody autor w swoim powieściowym debiucie funduje nam fantastyczną podróż, pełną przygód, zwrotów akcji, gwałtownych emocji i wzruszeń.

Czytelnik, zasiadając do lektury, rusza razem z młodymi bohaterami w jazdę bez trzymanki. Czekają ich: walki, ucieczki, dziwne spotkania, wędrówki w czasie i przestrzeni, zmagania z przeznaczeniem, mordercze turnieje, a przede wszystkim szukanie drogi do prawdy o sobie samym…

 

źródło opisu: http://www.empik.com/re-horachte-pierwsze-spotkani...(?)

źródło okładki: http://www.empik.com/re-horachte-pierwsze-spotkani...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 612
Patrycja | 2016-03-12
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 05 lutego 2016

*Oceniam całą książkę, stąd recenzja jest jedna. Oceny obu tomów różnią się jednak, bo dopiero w drugim tomie akcja zaczęła się rozkręcać i przez to bardziej mi się podobała.

Debiuty literackie mają to do siebie, że zwykle książki te, albo lądują na szczytach list bestsellerów, czyniąc sławnym ich autorów, albo są kompletnie niezauważone. Do tej drugiej grupy, moim zdaniem absolutnie niezasłużenie, należy „Re-Horache. Pierwsze spotkanie”, Dariusza Kankowskiego.
Wydawnictwo, autor – nieznane. Okładka? Niezbyt zachęcająca. Szczerze mówiąc do sięgnięcia po tę książkę skusił mnie jedynie opis, brzmiał całkiem obiecująco, dlatego stwierdziłam, że zaryzykuję i ją przeczytam. Z perspektywy czasu wiem, że była to słuszna decyzja.
Książka nie rozpoczyna się zbyt ciekawie, mamy tu niemalże kalkę wydarzeń z kultowego „Robinsona Crusoe”, a tak naprawdę, to z jakiejkolwiek książki czy filmu o katastrofie morskiej i bezludnej wyspie. Ten motyw jest już tak wyeksploatowany, że nie da się wycisnąć z niego niczego więcej. Na szczęście cały ten epizod trwa zaledwie kilkadziesiąt stron, potem jest o wiele ciekawiej. Wracając do tematu - w wyniku sztormu rozbija się statek. Jedynie czwórce nastolatków udaje się wyjść z tego cało, są to Radek, Michał, Krystian i Darek. Na wyspie spędzają tylko kilka dni, bowiem muszą uciekać przed wybuchającym wulkanem, a co gorsza, przed pewną tajemniczą istotą, która czegoś od nich chce. A to dopiero początek historii. Chłopcy, co ciekawe za sprawą tej samej postaci, zaczynają podróżować w czasie. Odwiedzają erę mezozoiczną, trafiają do czasów starożytnych, gdzie spotykają się z pewnym wybitnym wodzem a nawet docierają do przyszłości oddalonej o kilka lat, od rzeczywistości, w której żyją. To jednak nie wszystko. Nastolatkom podczas swej podróży udaje się również dotrzeć do innego wymiaru, który mogą opuścić dopiero po wykonaniu tajemniczego zlecenia, jakie dostają od mieszkańców miasteczka. Choć może wydawać się inaczej, możliwość przemieszczania się w czasie, wcale nie spodobała się im. W każdej kolejnej epoce, w której się znaleźli, musieli walczyć z niebezpieczeństwami, które na nich czyhały, poza tym nie mieli co jeść i gdzie spać. Nader wszystko, doskwierała im jednak tęsknota. Początkowo znaleźli się setki kilometrów, a później setki lat od domu. Jak nastolatkowie poradzą sobie w tak trudnej sytuacji? Czy uda im się wrócić do swoich rodzin? Jakie niebezpieczeństwa spotkają na swojej drodze?
Fabuła powieści jest nakreślona naprawdę dobrze, ale myślę, że z kreacją bohaterów, Kankowski ma problem. W czwórki chłopaków, jedynie Darek się wyróżnia. Jest typem samotnika, enigmatycznym, niedostępnym i zdecydowanie najciekawszym z bohaterów. Pozostali jego towarzysze, są dosyć nijacy. Niby w książce pojawia się garść informacji o nich, ale nie są to na tyle charakterystyczne, niepowtarzalne cechy, jak w przypadku Darka, dlatego też bardzo szybko zaczyna się mieszać, czy to Michał był tym typem podrywacza,czy Radek, a może jednak Krystian? Poza tym, bohaterowie z początku mogą nieco irytować. Zachowują się czasem infantylnie i nieodpowiedzialnie. Ku mojej uciesze, ten stan bardzo szybko mija - chłopcy wynoszą lekcję z przyspieszonego kursu życia, który przechodzą podczas swoich podróży i stają się o wiele dojrzalsi, a co za tym idzie, już nie tak męczący.
Choć uważam, że książkę czytało się całkiem przyjemnie, jest coś, co nieco zepsuło mi jej lekturę. Rozumiem, że jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma prawo do pomyłki, że drobne błędy i literówki pojawiają się we wszystkich, nawet najlepszych książkach, ale nie mogę zrozumieć tego, co znalazłam w „ Re-Horache. Pierwsze spotkanie”. Chodzi o pewien opis miejsca, w którym znaleźli się chłopcy. Zdanie rozpoczynało się tak: „Wszechobecny bród, smród, i wilgoć [...]”.Chodzi mi rzecz jasna o słowo „bród”. Jestem w stanie wybaczyć podwojone, odwrócone strony, literówki, puste kartki, ale błąd, który znalazłam, jest według mnie dyskwalifikujący. Takie rzeczy nie powinny po prostu mieć miejsca.
Okazuje się, że naprawdę istnieją dobre, choć mało popularne książki, a to właśnie jedna z nich. Nie jest to najlepsza książka świata, ale to nie zmienia faktu, że jest całkiem dobra, zwłaszcza jak na debiut. Myślę, że będzie to idealna propozycja dla osób lubujących się w podróżach w czasie i fantastyce oraz dla miłośników książek młodzieżowych. Mimo to, polecam ją każdemu, bo historie, jakie przeżywają nastolatkowie, są naprawdę wciągające i niepowtarzalne.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Królestwo spokoju

Miały być mrożące krew w żyłach opowiadania, a były marne opowiastki. Zawiodłam się, tym bardziej, że to pierwszy od lat "horror" jaki wzięł...

zgłoś błąd zgłoś błąd