Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Serca Atlantydów

Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,96 (1009 ocen i 51 opinii) Zobacz oceny
10
68
9
124
8
146
7
319
6
160
5
142
4
19
3
21
2
5
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Hearts in Atlantis
data wydania
ISBN
837337812X
liczba stron
488
język
polski

Inne wydania

W swojej książce Stephen King proponuje czytelnikom pięć wypraw w niezbyt odległą przeszłość: lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte. Senna atmosfera amerykańskich prowincjonalnych miasteczek, zwyczajne troski i radości zwyczajnych ludzi, mało ważne wydarzenia, owocujące mało istotnymi konsekwencjami... Nie dajmy się jednak zwieść pozorom: spokój jest tylko udawany a zwyczajność powierzchowna....

W swojej książce Stephen King proponuje czytelnikom pięć wypraw w niezbyt odległą przeszłość: lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte. Senna atmosfera amerykańskich prowincjonalnych miasteczek, zwyczajne troski i radości zwyczajnych ludzi, mało ważne wydarzenia, owocujące mało istotnymi konsekwencjami... Nie dajmy się jednak zwieść pozorom: spokój jest tylko udawany a zwyczajność powierzchowna. Pod cienką warstwą spokoju kipią niebezpieczne namiętności, uważny czytelnik bez trudu zaś ułoży z porozrzucanych przez autora fragmentów i wskazówek obraz co najmniej równie mroczny i groźny jak te, które mistrz literatury grozy kreślił w swoich wcześniejszych, bestsellerowych powieściach.

 

źródło opisu: Prószyński i S-ka, 2000

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Serca_Atlantydow-p-1704-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 290
Yumeka | 2011-12-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 grudnia 2011

Trudno mi ocenić tę książkę, bo jest zbiorem opowiadań jednocześnie nim nie będąc. Pierwsza i ostatnia część zdecydowanie się wyróżniają, Prolog i Epilog, historia Ślepiego Willego jest z d- wyjęta, a to, o czym King podobno najbardziej chciał napisać (jak twierdzi w posłowiu) mieści się w części drugiej o studenciku od kierek i w przedostatniej, o Smutnym Johnie - lata 60. i o Wietnamie.
Więc może po kolei.

"Mali ludzie w żółtych płaszczach"
Uroczyście ogłaszam, że nie wiem skąd negatywne opinie. Na równi z drugą, to moja ulubiona część. Czytało mi się lekko, niosło typową kingową grozę na granicy śmiechu, perfekcyjnie opowiadało o trudnym dzieciństwie (co z tego, że chłopca, który lubił czytać i rozmawiać o książkach? To was tak zanudziło?) półsieroty, którego matka ma w sobie coś z... pani lekkich obyczajów. Bobby był świetnym przykładem młodego człowieka stojącego u progu dojrzewania (zaczynającego coraz bardziej świadomie być sobą, a nie tylko dzieckiem swojej matki) oraz (co dla mnie istotniejsze) perfekcyjnie rozwala mit o dzieciach-bohaterach. Bo dzieci to małe egoistyczne larwy, które chcą do mamy, gdy się boją, a napisane jest to tak, że wszyscy pisarze robiący głównymi bohaterami dzieci ratujące przyjaciół i cały popaprany świat za cenę własnego życia, którzy by "Małych ludzi" przeczytali, zapadliby się ze wstydu pod ziemię.
Fantastyka ma tu dość interesującą postać, razem z bohaterem do końca nie wierzymy, że się pojawi, choć znaki są już wyraźne...
9/10

"Serca Atlantydów"
Przeskok w pierwszą osobę trochę mnie zdekoncentrował, a pierwszy ustęp, gdzie sam narrator wprost mówi, że jeszcze nie wie, o czym będzie ta historia, trochę demotywuje, ale dalej jest już z górki. Niektóre specyficzne wtrącenia od czasu do czasu uświadamiają czytelnikowi, że to są wspomnienia starego człowieka. Motywy codziennego życia studenckiego, nauki, dorywczej pracy, męskiej przyjaźni, nałogu (hazard), miłości i (oczywiście) esencji lat 60. - pacyfek i wojny - mistrzowsko się przeplatają, stanowią kompatybilną całość, są historią jednego osiemnastolatka, jak i wielu mu podobnych.
I właściwie prawie uwierzyłam, że to osobna historia, dopóki nie przedstawiono Carol.
10/10

"Ślepy Wille"
Dodatek do jakiejś tam "Wieży", mówicie? Nie wiem, nie znam. Wiem tylko, że było nudno, ale to był ten rodzaj nudy, kiedy już się domyśliłeś zakończenia, po prostu wiesz, że to się inaczej nie skończy, a i tak brniesz przez słowa, w nadziei, że ta historia ma coś jeszcze do zaoferowania.
... Cóż. Nie miała.
Wyglądała jak wymyślona naprędce, kiedy Stefan spotkał takiego jednego może-weterana na ulicy i pomyślał "a może on udaje, a jeśli udaje to dlaczego?".
Jedyny plus za stanowienie całości z pierwszą historią.
4/10

"Dlaczego jesteśmy w Wietnamie"
Tutaj natomiast był ten rodzaj nudy, kiedy czytasz jakieś pismo popularno-naukowe i ni czorta nie rozumiesz, co ten autor tam bełkocze. Narracja jest do niczego, dialogi są nieciekawe. Jeśli tak właśnie myśli i rozmawia pokolenie Wietnamu, to szczerze mu współczuję. Nawet opis szaleństwa w wiosce był nieciekawy, mimo swojej uroczo chaotycznej kompozycji.
Poza tym fragmenty pod domem pogrzebowym - na autostradzie podzielone są tak, jakby King sobie nagle o czymś przypomniał. I może rzeczywiście tak było, jeśli pisał na maszynie i nie chciało mu się przepisywać.
Tylko na jedną krótką chwilę moja ciekawość wynurzyła nos spod kołdry, gdzie się ułożyła już do snu. Mianowicie kiedy sprzęty gospodarstwa domowego i inne drobiazgi (o ile fortepian można nazwać drobiazgiem) zaczęły spadać z nieba. Nareszcie coś ciekawego! Miałam nawet nadzieję, że to ta międzywymiarowa wojna rozpętała się na dobre, ale nie... Trudno, do przeżycia. Ale to wciąż za mało, za mało...
Ta historia tylko udowadnia, że Smutny był nie tylko smutny, ale i Nudny.
2/10

"Zapadają niebiańskie mroki nocy"
Epilog w Harwich, niech Bóg Kingowi w dzie... wnukach wynagrodzi. Piękne przypomnienie, że na początku mi się podobało...
Ale Carol była jakaś dziwna... Dobra, zbzikowała. Trudno, bywa. To, że Bobby wrócił powspominać było dobrym zamknięciem tej historii.
8/10

"Historia ta, jak i wszystkie inne dobre historie, zaczyna się tam, gdzie się kończy. W wieży, w królestwie, którego już nie ma." (The Longest Journey, gra)

PS Chętnie przeczytałabym "Czerwone oko" vel. "Łamacze". Ale jakoś mam obawy, że pióra Kinga nie wyglądałaby dobrze.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rewizja

To już trzeci tom z Chyłką i znowu harówa do ostatniej strony, bo pijaństwo Chyłki jest absorbujące i nie pozwala na przerwy w...

zgłoś błąd zgłoś błąd