Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Krew i stal

Cykl: Kraina martwej ziemi (tom 1) | Seria: Imaginatio [SQN]
Wydawnictwo: Sine Qua Non
6,9 (211 ocen i 106 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
23
8
42
7
74
6
32
5
17
4
10
3
4
2
3
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379245840
liczba stron
384
język
polski
dodała
elenkaa

Gdy krew bohaterów zrosi Martwą Ziemię, stal będzie musiała dosięgnąć zdrajców. Sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przekroczyć zapomnianą krainę. W starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie. Silny oddział pod...

Gdy krew bohaterów zrosi Martwą Ziemię, stal będzie musiała dosięgnąć zdrajców.

Sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przekroczyć zapomnianą krainę. W starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie.

Silny oddział pod dowództwem Dartora, starego, zaprawionego w bojach oficera, wkracza w suche stepy, by zmierzyć się z demonami przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Prawdziwy cel misji zna tylko przysłany w ostatniej chwili przewodnik. Lecz nawet on – tajemniczy Arthorn – nie przypuszcza, jaki los przygotowali dla nich bogowie i jak krucha jest równowaga znanego im świata.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sine Qua Non, 2016

źródło okładki: www.wsqn.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 498
Marek Adamkiewicz | 2016-03-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Mądrzy ludzie powiadają, że reklama jest dźwignią handlu. Coś w tym powiedzeniu bezsprzecznie jest, na pewno przekłada się ono także na świat książek. Czytelnik zawsze chętniej sięgnie po powieść odpowiednio zarekomendowaną, która zgarnia dobre recenzje i o której mówi się dużo oraz (najczęściej) dobrze. Oczywiście, czasami taki marketing może przynieść więcej szkód niż pożytku, dzieje się tak zwłaszcza w przypadku, gdy jakość promowanego produktu okazuje się być co najwyżej przeciętna i nijak nie współgra z zachwalającymi opiniami zawartymi czy to na okładce, czy na łamach przeróżnych literackich periodyków i portali. O debiutanckiej powieści Jacka Łukawskiego słychać było ostatnio dużo, a nazwiska, które zagnano do promocji tego tytułu mogą robić wrażenie. O efektach tego zabiegu można przeczytać poniżej.

W głąb krainy zwanej Martwicą, wyrusza wysłana przez władcę Wondettel wyprawa. Jej cel wydaje się prosty – odnaleźć i sprowadzić do domu członków poprzedniej ekspedycji. Sęk w tym, że jej uczestnicy od dłuższego czasu nie dają żadnych znaków życia, nie do końca jasne jest także, po co w ogóle zagłębiali się w wyjątkowo nieprzyjazne człowiekowi regiony. Wiadomo tylko, że dzięki znalezisku, można ocalić królestwo. Dowodzeni przez doświadczonego Dartora żołnierze, otrzymując wsparcie Arthorna – tajnego wysłannika królewskiego doradcy, zmierzają ku dosyć enigmatycznemu celowi. Jego osiągnięcie może być jednak początkiem zupełnie nowej, znacznie trudniejszej misji, w której przebieg chce ingerować zdecydowanie zbyt wiele, zbyt potężnych sił.


Nie da się ukryć, że pierwsza część (choć to nazwa umowna, autor nie podzielił tomu inaczej, niż na rozdziały) powieści jest wyjątkowo sztampowa. Zawiązanie akcji jest dokładnie takie, jakiego można się było spodziewać i z jakim mieliśmy do czynienia już w wielu innych powieściach fantasy. Oto bowiem drużyna wyrusza w dzikie ostępy z ważną misją, śmiałkowie muszą pokonać kilka przeszkód, a u celu czekać ma trofeum, które może mieć znaczący wpływ na kształt świata. Nie brzmi to zbyt zachęcająco, prawda? I faktycznie, fragmenty, w których Łukawski wprowadza dopiero czytelnika w intrygę, nie są najmocniejszą stroną omawianej powieści. Szczęśliwie, stanowią one 1/3 objętości całości, a później jest już tylko lepiej.

Zasadniczą częścią każdej dłuższej serii fantasy jest świat przestawiony. Autor zazwyczaj przykłada do tego elementu bardzo dużą wagę, zresztą często stanowi on osobny i fascynujący twór, tak jest chociażby u Stevena Eriksona. Jacek Łukawski nad tym konkretnym elementem musi jednak nieco popracować. Oczywiście, Krew i Stal jest zaledwie tomem otwierającym większą całość, pewne zasady są tutaj dopiero przedstawiane, jednak całościowo, kreacja planu, w którym operują bohaterowie, jest chyba najsłabszym ogniwem powieści. Na początek dostajemy standard – królestwo, umierający król, niedostępna kraina. Później z kolei jest trochę zbyt niejasno. Kolejne lokacje nie są zbyt plastyczne, ciężko odróżnić jedną od drugiej, brakuje także przedstawienia szerszego tła przedstawianej historii i wejścia w przeszłość kolejnych nacji. Na szczęście wydaje się, że wraz ze zbliżaniem się do końca książki autor coraz większą uwagę przywiązuje do połączenia pewnych wątków, które ostatecznie mogą nadać całości tak potrzebnego, bardziej globalnego wydźwięku. Kolejne odsłony Krainy Martwej Ziemi zapowiadają się w tym kontekście naprawdę interesująco.


Jak przedstawia się kreacja bohaterów Krwi i Stali? Największą uwagę czytelnika przykuwa Arthorn, tajemniczy mężczyzna, o którego przeszłości wiadomo niewiele. Ta enigmatyczność tylko dodaje mu uroku, nie do końca znana jest jednak jego motywacja, wiemy tyle, że podróżuje w tajnej misji. Łukawski bardzo oszczędnie dawkuje jakiekolwiek informacje na temat przeszłości bohatera, jednak gdy odkrywamy kolejne, zainteresowanie tylko się wzmaga. Nieco gorzej sytuacja ma się z postaciami drugoplanowymi. Oczywiście znajdziemy tu charaktery, które wydają się być ciekawe (vide Mathonwa), ale można odnieść wrażenie, że rozwiną się one dopiero w kolejnych odsłonach cyklu, na razie nie prezentując wszystkich swoich atutów. Kolejne postaci otrzymały zwyczajnie zbyt mało czasu, by pokazać, że mogą być czymś więcej niźli zaledwie w miarę interesującym tłem.

Dla wielu czytelników interesującym zabiegiem będzie skorzystanie przez Łukawskiego ze słowiańskiego bestiariusza. Na kartach Krwi i Stali nie świadczymy tak popularnych w gatunku elfów czy krasnoludów, a ich miejsce zajęły stworzenia bardziej swojskie, głównie bestie. Znajdziemy tu chociażby czarty, dziwożony i utopców, które pełnią w znacznej mierze rolę przerywnika, utrudniając naszym bohaterom wypełnienie misji. Jako ciekawostkę, trzeba ocenić ten manewr pozytywnie – to ukłon w stronę rodzimej tradycji i wypada go pochwalić, zwłaszcza, że wyszedł naprawdę zgrabnie.


Debiutancka powieść Jacka Łukawskiego prezentuje nam historię, która potrafi zainteresować. Nie jest ona oczywiście wolna od pewnych niedociągnięć, jednak co ważne, nie przesłaniają one pozytywnego obrazu całości. Autor w znacznej mierze potrafił uniknąć mielizn i zaprezentował odbiorcy wciągającą i intrygującą fabułę. To porządna i klasyczna przygodowa fantasy, a gdy Łukawski rozwinie nieco świat przedstawiony i skupi się na dopracowaniu wszystkich bohaterów, będzie jeszcze lepiej. Potencjał ku temu na pewno jest.


Recenzja do przeczytania także na moim blogu - http://zlapany.blogspot.com/2016/03/jacek-ukawski-krew-i-stal-recenzja.html
oraz na łamach serwisu Szortal - http://szortal.com/node/9570

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Alec

Ta część jest o jednym ze starszych z braci, czyli już o dorosłych ;) Jest romans, pod koniec jest i sensacja, ale przezde wszystkim jest poczucie hum...

zgłoś błąd zgłoś błąd