Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Krew i stal

Cykl: Kraina martwej ziemi (tom 1) | Seria: Imaginatio [SQN]
Wydawnictwo: Sine Qua Non
6,9 (211 ocen i 106 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
23
8
42
7
74
6
32
5
17
4
10
3
4
2
3
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379245840
liczba stron
384
język
polski
dodała
elenkaa

Gdy krew bohaterów zrosi Martwą Ziemię, stal będzie musiała dosięgnąć zdrajców. Sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przekroczyć zapomnianą krainę. W starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie. Silny oddział pod...

Gdy krew bohaterów zrosi Martwą Ziemię, stal będzie musiała dosięgnąć zdrajców.

Sto pięćdziesiąt lat po powstaniu Martwej Ziemi z twierdzy granicznej wyrusza oddział żołnierzy, by wąskim przesmykiem przekroczyć zapomnianą krainę. W starym klasztorze u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Zasłona Martwej Ziemi pęknie i zaniknie.

Silny oddział pod dowództwem Dartora, starego, zaprawionego w bojach oficera, wkracza w suche stepy, by zmierzyć się z demonami przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Prawdziwy cel misji zna tylko przysłany w ostatniej chwili przewodnik. Lecz nawet on – tajemniczy Arthorn – nie przypuszcza, jaki los przygotowali dla nich bogowie i jak krucha jest równowaga znanego im świata.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sine Qua Non, 2016

źródło okładki: www.wsqn.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 608
Cairenn | 2016-03-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 09 marca 2016

„Popędzał wierzchowca, wiedząc, że to najgorszy czas na samotną podróż – nocne istoty wypełzały już bowiem ze swych leży i garnęły się ku ludzkim sadybom, wyłaziły na trakty i kryły w ostępach, czyhając na nieszczęśników, których żywotem mogłyby się ogrzać. Jeździec wiedział, że rozsądniej byłoby przeczekać noc w jakimś zajeździe i ruszyć dopiero o brzasku, lecz nie mógł sobie na to pozwolić. Nie tym razem”.

Arthorn czuje, że pomimo wielu zadań, jakich podjął się wcześniej, nadchodząca misja nie będzie należała do najszczęśliwszych. Lekceważąc skrywany w sercu niepokój, spina konia i pędzi pośród ciemnej nocy, by jak najszybciej dotrzeć do Doreby. W twierdzy czeka na niego dowódca oddziału, Dartor. Razem z drużyną wprawionych w boju żołnierzy, Arthorn ma wyruszyć do miejsca, jakie od 150 lat nie gościło nikogo z królestwa Wondettel. Nie będzie to proste, ścieżka prowadzi bowiem pomiędzy całunem śmiercionośnego zaklęcia, które uczyniło z wiosek puste, jałowe stepy. Ziemie te nazwano Martwicą.

„Na początku tylko jeden z czeladników usłyszał szept – gdzieś po prawej stronie w mroku. Myśleli, że rozum go opuszcza ze strachu, ale kolejnym razem i dwóch innych ludzi usłyszało, tym razem z lewej. Mimo skrzypienia wozów upierali się, że to był kobiecy głos, który przywoływał ich, zapraszał... Zatrzymali się, nasłuchując. Cisza. Nic prócz szelestu i odległego pohukiwania sowy”.

Tylko nieliczni członkowie wyprawy znają cel podróży. Arthorn, drużynnik z ramienia króla, wie jednak, że u podnóża Smoczych Gór ukryte jest coś, co musi powrócić do królestwa, zanim Martwica zaniknie. Jednak nawet on nie spodziewa się, że droga ku górom przemieni się w koszmar. Naprzeciw drużynie wypełzają kryjące się w czeluściach mroku wiły, powrotniki i bagienne widziadła, a kolejne starcia przynoszą coraz większe straty w żołnierzach. Wojowie nie wiedzą, że to, co najgorsze dopiero się zbliża. Nie mają też pojęcia, że klasztor, do którego zmierzają świeci pustkami, a królestwo, w którym służą, pełne jest zdrajców i wichrzycieli.

„Zerwał się, dysząc ciężko, niepewny, czy to jawa, czy sen. Ponad górami wolno wstawał świt”.

„Krew i stal” to jeden z tych pisarskich debiutów, które rozbudzają w czytelniku ciekawość i uznanie. Jacek Łukawski genialnie operuje językiem z pogranicza swobodnej gwary i średniowiecznych opisów, czyniąc z książki lekką, przyjemną lekturę. Na uwagę zasługują także odniesienia do słowiańskich stworów, takich jak napotkany przez drużynnika leszy. Niezwykła pomysłowość autora uczyniła z książki wyłamującą się z oklepanych konwencji historię, której koniec trudno przewidzieć. Nikłym niedociągnięciem może być pozbawiony napięcia, nieco automatyczny sposób przedstawiania walk, który nie wzbudza w czytelniku większych emocji. Momentami można się także pogubić wśród postaci, których imiona często są do siebie bardzo podobne. Pomimo tych niedoskonałości, książka każdą stroną zachęca do odwiedzenia krain, w których przyjaciele bratają się z wrogami, a nadzieja rodzi się wśród największych porażek. Jacek Łukawski udowodnił, że w polskiej fantastyce jest jeszcze mnóstwo potencjału, który można przekuć w znakomite powieści.

poddaszeliterata.wordpress.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kryminalistka

Kryminał psychologiczny....który ma się ochotę przeczytać jeszcze raz, wyłapać dodatkowe szczegóły, które pozwolą dokładniej zrozumieć motywy, którymi...

zgłoś błąd zgłoś błąd