Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jak wysoko sięga miłość? Życie po Broad Peak. Rozmowa z Ewą Berbeką

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,77 (182 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
29
9
32
8
44
7
43
6
20
5
9
4
4
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380692428
liczba stron
320
język
polski
dodała
Ag2S

Opowieść żony himalaisty. W marcu 2013 roku świat przeżywał wielki sukces czterech polskich himalaistów – pierwsze zimowe wejście na Broad Peak. Chwilę później cała Polska zamarła. Dwóch wspinaczy rozpoczęło dramatyczną walkę o życie, a kiedy ją przegrali, rozgorzała narodowa dyskusja o etyce himalaizmu i partnerstwie w górach. Dysputy i oskarżenia ciągnęły się tygodniami, tymczasem w...

Opowieść żony himalaisty.

W marcu 2013 roku świat przeżywał wielki sukces czterech polskich himalaistów – pierwsze zimowe wejście na Broad Peak. Chwilę później cała Polska zamarła. Dwóch wspinaczy rozpoczęło dramatyczną walkę o życie, a kiedy ją przegrali, rozgorzała narodowa dyskusja o etyce himalaizmu i partnerstwie w górach. Dysputy i oskarżenia ciągnęły się tygodniami, tymczasem w Zakopanem, z dala od zgiełku, została pogrążona w rozpaczy rodzina Maćka Berbeki – jego żona Ewa i czterech synów. Od ponad trzydziestu lat ich wspólnego życia Ewa bała się właśnie tego momentu. Choć byli jedną z nielicznych par w świecie alpinistów, których góry nie rozdzieliły, ostatecznie to one zabrały najważniejszą osobę w jej życiu. A mimo to syn Maćka, Franek, żegnając Ojca, powiedział w imieniu całej rodziny: „Chciałbym podziękować Bogu za góry, które ukształtowały naszego Tatę i towarzyszyły mojej rodzinie od bardzo dawna. I wciąż będą towarzyszyć”.

Ta książka to opowieść o miłości, pasji i akceptacji… aż po grób.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 291
Mela | 2016-03-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

..."Jak wysoko sięga miłość?Życie po Broad Peak.
Rozmowa z Ewą Berbeką. Opowieść żony himalaisty."...Co to jest za książka!!!! Jednak przede wszystkim ...Co to jest za kobieta!!!.Znaleźć taką bohaterkę ,to marzenie każdego autora i widać,że Pani Beata Sabała-Zielińska to docenia i szanuje i to mi się ogromnie podobało podczas tej rozmowy .Naprawdę szczerze przyznam ,iż kupiłam tę książkę głównie ze względu na postać Pana Macieja Berbeki, ponieważ znam jego osiągnięcia ...szanuję i podziwiam to wszystko,czego dokonał i wiem jaką wielką postacią był, jest i będzie . Spodziewałam się i liczyłam na to,że to właśnie jego osoba będzie na pierwszym planie tej opowieści .Owszem nie pomyliłam się, ponieważ jest to poniekąd hołd złożony Maciejowi Berbece... jednak nie spodziewałam się ,że osoba Pani Ewy sprawi, iż po przeczytaniu tej rozmowy trudno mi będzie znów...znaleźć odpowiednie słowa ,aby wyrazić swoje uwielbienie i szacunek do Pani Ewy-żony.To już kolejna książka i kolejny przykład na to ,jak wielkim i ważnym jest dla himalaisty wsparcie drugiej, bliskiej osoby a zwłaszcza żony .Mają chłopaki szczęście, że dane im było w życiu znaleźć taki skarb.W" Dotknięciu pustki" Joe Simpsona jest taki cytat T.E.Lawrencea, mianowicie..."Wszyscy marzymy, lecz nie tak samo.Ci, co śnią nocą w najgłębszych zakamarkach umysłu -łudzą się, by odkryć próżność swych snów ;Ci natomiast, co za dnia marzą ,to ludzie niebezpieczni ,ponieważ mogą- oczy mając otwarte- wprowadzić swoje marzenia w czyn...:"...i Pan Maciej Berbeka właśnie ...swoje marzenia wprowadzał w czyn i jakże piękne ideały mu przyświecały i jakim był profesjonalistą w tym,co robił...ale to Pani Ewa pozwalała mu je spełniać...spokojna, wyważona ...nie namolna jak to sama określa.. była jego wsparciem... jego talizmanem ... prowadziła dom...wow i to jaki!!!...pełen ciepła,taki dom z "duszą"... piękną duszą ,domowym ciastem,herbatą w wielkim "kubasie" ...i co najważniejsze dom pełen przyjaciół...bo ta książka pokazuje też ,jaką wielką siłą potrafią być ludzie,którzy Cię szanują,wspierają i pokazują kolory życia,kiedy Ty sam ich chwilowo nie zauważasz...To Pani Ewa wychowywała dzieci, by mąż mógł spokojnie rozwijać swoje pasje i gonić marzenia a potem zawsze miał gdzie wracać i zawsze wracał.... była jego "basecampem".Wielkie szapo ba... czapki z głów...szacun... bo choć sama jestem żoną , matką to naprawdę, kiedy czytam jak Pani Ewa w większości samotnie zmagała się z życiem ...cztery porody, dwa poronienia, choroby dzieci,które przychodziły akurat wtedy,kiedy mąż wyruszał na wyprawę i tzw.proza życia i codzienności,którą musiała przetrwać...plus strach... obawa o życie męża i jeszcze praca,to nie jestem w stanie sobie wyobrazić,że można tego dokonać...A można,czego przykładem jest Pani Ewa .Na dodatek ...nie dość ,że można, to można jeszcze z tego czerpać radość i siłę...i nie to, że musiała... ona chciała... to nie było żadne poświęcenie... Pani Ewa nigdy nie stawiała męża przed wyborem :Ja albo góry????? Dla niej jego pasja ,jego cele, to było też jej życie...czy można nie podziwiać takiej kobiety ????...nie można... tylko trzeba podziwiać!!!! bo to jest piękno i istota miłości ...nie ma analiz, nie ma wyrzutów ...jest wsparcie i ogromne wręcz gigantyczne uczucie.Choć ta opowieść, to głównie cudowne studium miłości, to nie jest się w stanie uciec od tej ogromnej tragedii,która wydarzyła się 6.03.2013r na Broad Peaku .Przewija się cały czas ten temat,próba zrozumienia pewnych kwestii... organizacyjnych ...moralnych... aż chciałoby się powiedzieć za Carlem Gustavem Jungiem..."Rozumienie jest trudne,dlatego większość ludzi ocenia...".Ponieważ nie jestem fachowcem,więc nie podejmę się tej próby w tej materii...jest specjalna komisja ,która ten temat bada...eksperci z PZA...ludzie dla których nawet poinformowanie rodziny zmarłego ,nie mówiąc już o fakcie niedostarczenia natychmiastowo po tej tragedii rzeczy osobistych rodzinie jest kwestią drugorzędną...proszę wybaczyć ale ciężko mi polegać na opinii takich ekspertów... natomiast ja jako człowiek,którego pasją były,są i będą góry mogę tylko wyrazić swoje odczucia i naprawdę ciężko jest mi zrozumieć pewne decyzje,pewne zachowania...może dlatego,że bliskie jest memu sercu powiedzenie,które kiedyś było kwintesencją wspinaczki górskiej,a nawet było jej podstawą!!!!, że "Partnera nie zostawia się ,nawet jeśli jest bryłą lodu"...tutaj nie miało kompletnie żadnego znaczenia... i z całym szacunkiem dla osiągnięć Pana Adama Bieleckiego ...dla mnie jest to po prostu ogromnie smutne mówiąc delikatnie,że na pytanie syna Państwa Berbeków ...czy schodząc...choć odwrócił się i spojrzał ,gdzie są jego partnerzy...odpowiedź ...NIE...brzmi dla mnie jak cios prosto w serce...a co dopiero dla chłopca,który może dzięki TAK...miałby wciąż ojca ...cóż...Jeśli chodzi o innych ,zawsze można znaleźć sensowne usprawiedliwienie,ale samego siebie nie da się oszukać...czas zmienia nasze decyzje i może Pan Bielecki teraz podjąłby inną...tylko z czasem jest też tak,że nie da się go cofnąć...niestety...czasem trzeba zanim wyruszy się w drogę ,zanim zacznie się biec... usiąść...złapać powietrze w płuca,przypomnieć sobie kim jesteś,skąd przyszedłeś i dokąd zmierzasz...Dobrze,że są tacy ludzie jak Karim Hayyat pakistański wspinacz,właściciel agencji zajmującej się obsługą wypraw wysokogórskich,który jako jedyny wyruszył na poszukiwania Macieja Berbeki i Tomka Kowalskiego .Taka postawa przywraca wiarę w ludzi i jest przykładem na to,iż często nie osiągnięcie celu jest ważne ...tylko droga do niego. Świętej pamięci Wanda Rutkiewicz mawiała .."To wspaniała chwila,kiedy czuję się zupełnie wyczerpana i całkowicie szczęśliwa w tym samym momencie.Jestem zadowolona,że kolejny cholerny szczyt mam już za sobą,ale ta chwila na szczycie jest też jednocześnie końcem czegoś-sygnałem,by zawrócić i zaczynać powrót do codziennego życia.Gdziekolwiek coś osiągniesz ,zawsze staniesz na końcu kolejnej drogi..."i tak sobie myślę , że to są bardzo mądre słowa ,bo niezależnie od tego,czy to jest droga do miłości...czy to jest droga na szczyt...czy to jest droga do zrozumienia,wybaczenia...kiedy ta droga się kończy... każdy z nas zadaje sobie pytanie ...czy było warto????i też każdy z nas musi sobie sam na to pytanie odpowiedzieć.Ja po przeczytaniu tej opowieści wiem,że droga miłości się nie kończy i że sama miłość sięga naprawdę wysoko ...jest niczym wielki płomień i tylko nieliczni z nas go pielęgnują ...dbają o niego ...trzymają niczym pochodnię oświetlającą ich życie...taką właśnie pochodnię trzyma Pani Ewa Berbeka i w swojej opowieści pokazuje nam ,że to miłość nas sobie przywraca...i że niektórzy ludzie pojawiają się w naszym życiu i szybko odchodzą ale zostawiają ślady w naszych sercach...na zawsze.Kończąc znów nasuwają mi się słowa Wandy Rutkiewicz powiedziane po śmierci Jerzego Kukuczki..."Nie powinniśmy osądzać ludzi,którzy szukają niebezpieczeństwa w najwyższych miejscach świata, lub wymagać od nich odpowiedzi na pytanie o sens tego,co robią .Kiedy płacą najwyższą cenę za swoją pasję, powinniśmy po prostu o nich pamiętać ..." ...więc po prostu...PAMIĘTAJMY!.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Małe życie

Fakt - historia niebywała, oryginalna, jedyna w swoim rodzaju. Później jest tylko gorzej... Czwórka przyjaciół - mężczyzn, jak się okazuje w większoś...

zgłoś błąd zgłoś błąd