Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ofiara bez twarzy

Tłumaczenie: Ewa Wojciechowska
Cykl: Fabian Risk (tom 1)
Wydawnictwo: Marginesy
7,2 (261 ocen i 60 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
30
8
73
7
75
6
43
5
15
4
5
3
4
2
1
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Offer utan ansikte. The Fabian Risk
data wydania
ISBN
9788365282385
liczba stron
528
język
polski
dodała
Ag2S

Dwudziestu absolwentów i nieuchwytny przestępca. W szkolnej pracowni stolarskiej zostają znalezione zwłoki brutalnie zamordowanego nauczyciela. Obok ciała leży stare zdjęcie klasowe z przekreśloną głową zabitego. Fabian Risk – po wielu latach pracy w sztokholmskiej policji – wraz z rodziną przenosi się do rodzinnego Helsingborga. Ledwo wprowadza się do nowego domu, a już zostaje wezwany na...

Dwudziestu absolwentów i nieuchwytny przestępca.

W szkolnej pracowni stolarskiej zostają znalezione zwłoki brutalnie zamordowanego nauczyciela. Obok ciała leży stare zdjęcie klasowe z przekreśloną głową zabitego.
Fabian Risk – po wielu latach pracy w sztokholmskiej policji – wraz z rodziną przenosi się do rodzinnego Helsingborga. Ledwo wprowadza się do nowego domu, a już zostaje wezwany na miejsce zbrodni. Zabity nauczyciel to jego dawny kolega z klasy. Szybko staje się jasne, że zabójca postępuje zgodnie z drobiazgowym planem. Na liście ma więcej osób. Kto będzie następny?
Fabian wpada w skomplikowane śledztwo, które budzi w nim wspomnienia z czasów szkolnych, pełne obrazów brutalnego znęcania się nad jednym z uczniów. Nie ma powodów do dumy. Wkrótce sprawy przybierają tak nieoczekiwany obrót, że nikt nie potrafi odgadnąć, co tak naprawdę się dzieje.

 

źródło opisu: http://marginesy.com.pl/

źródło okładki: http://marginesy.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1206

Harry przybij piątkę!

Kiedy wydawca na okładce książki umieszcza informację, że oto Drogi Czytelniku, masz przed sobą, coś bardziej wciągającego niż Nesbø, coś bardziej złowrogiego niż Larsson oraz coś bardziej mrocznego od Mankella - to masz pełne prawo do tego, żeby wątpić. Gdyż po fali przeciętnych i marnych szwedzkich kryminałów, które zalały polski rynek wydawniczy, i które promowano właśnie w ten sposób - trudno o ufność a lęk ma prawo mieszać się z niedowierzaniem. Ale w tym przypadku wszystko się zgadza. Stefan Ahnhem celująco odrobił lekcje z wiedzy na temat ojczystej literatury kryminalnej, a od swoich uznanych kolegów po fachu wziął wszystko to, co najlepsze (nie bez znaczenia jest fakt, że autor jest scenarzystą i tworzył m.in. scenariusz do serialu o Kurcie Wallanderze, kultowym już bohaterze wykreowanym przez Henninga Mankella). Bo „Ofiara bez twarzy” to majstersztyk. Dawno, naprawdę dawno nie czytałam tak zmyślnego, inteligentnego a jednocześnie przerażającego kryminału.

Ahnhem od razu wskoczył na głębokie wody gatunku. Na warsztat wziął bowiem nie przypadkową, pojedynczą zbrodnie, ale seryjnego mordercę, który to postanowił zabić całą swoją byłą klasę. Zabójca zaś to zmyślny prowokator, ponadprzeciętnie inteligentny sadysta, który swój plan eksterminacji dawanych kolegów dopracował w najmniejszym szczególe. Nie przewidział tylko jednego, że na jego drodze stanie Fabian Risk, który po wielu latach kariery w sztokholmskiej policji i relegowaniu z pracy (dlaczego i za co go...

Kiedy wydawca na okładce książki umieszcza informację, że oto Drogi Czytelniku, masz przed sobą, coś bardziej wciągającego niż Nesbø, coś bardziej złowrogiego niż Larsson oraz coś bardziej mrocznego od Mankella - to masz pełne prawo do tego, żeby wątpić. Gdyż po fali przeciętnych i marnych szwedzkich kryminałów, które zalały polski rynek wydawniczy, i które promowano właśnie w ten sposób - trudno o ufność a lęk ma prawo mieszać się z niedowierzaniem. Ale w tym przypadku wszystko się zgadza. Stefan Ahnhem celująco odrobił lekcje z wiedzy na temat ojczystej literatury kryminalnej, a od swoich uznanych kolegów po fachu wziął wszystko to, co najlepsze (nie bez znaczenia jest fakt, że autor jest scenarzystą i tworzył m.in. scenariusz do serialu o Kurcie Wallanderze, kultowym już bohaterze wykreowanym przez Henninga Mankella). Bo „Ofiara bez twarzy” to majstersztyk. Dawno, naprawdę dawno nie czytałam tak zmyślnego, inteligentnego a jednocześnie przerażającego kryminału.

Ahnhem od razu wskoczył na głębokie wody gatunku. Na warsztat wziął bowiem nie przypadkową, pojedynczą zbrodnie, ale seryjnego mordercę, który to postanowił zabić całą swoją byłą klasę. Zabójca zaś to zmyślny prowokator, ponadprzeciętnie inteligentny sadysta, który swój plan eksterminacji dawanych kolegów dopracował w najmniejszym szczególe. Nie przewidział tylko jednego, że na jego drodze stanie Fabian Risk, który po wielu latach kariery w sztokholmskiej policji i relegowaniu z pracy (dlaczego i za co go usunięto z tamtejszej listy płac dowiemy się z przygotowywanego właśnie przez autora prequelu powieści) wraz z rodziną powraca do rodzinnego Helsingborga – terytorium zaanektowanym przez mordercę. Risk marzy o tym, że zamieszkanie w urokliwej miejscowości ułatwi odnowienie relacji z żoną oraz dorastającym synem. Jednak już w dniu przeprowadzki zostaje wezwany przez szefową wydziału miejscowej policji. W szkolnej pracowni odnalezione zostaje bowiem ciało brutalnie zamordowanego nauczyciela, który okazuje się byłby kolegą z klasy Riska. Akcja książki nabiera złowrogiego tempa, sieć powiązań zaciska się wokół śledczego a morderca zdaje się kpić z policji, konsekwentnie realizując swój chory plan.

Gdy ma się kilkanaście lat, czy może być coś gorszego od brutalnego prześladowania w szkole?! Może – ignorancja. Szczególnie w świecie, który opiera się na aprobacie i uwadze innych. Bo bycie w centrum uwagi, co oczywiste, jest podstawową wartością wieku dorastania. Ahnhem zdaje się doskonale rozumieć ten mechanizm. Ten, jak i wiele innych, które motywują nie tylko mordercę, ale też śledczych do działania. Autor z wnikliwością psychologa kreuje postać Fabiana Riska oraz innych postaci. Risk, to bohater pełen wad (jak wielu śledczych przed nim i po nim) z kilkoma raptem zaletami. I jak przystało na pełnokrwistego śledczego wywołuje w czytelniku cale spectrum emocji. Rasowy śledczy, który mógłby przybić sobie piątkę z Harrym, Kurtem, czy Mikaelem.

Jednak zdecydowanie najlepszym elementem prozy Szweda jest zręczne manipulowanie odpowiedzialnością za zbrodnie. I nie chodzi tu tylko o odpowiedź na pytanie: „kto zabił?”, ale Ahnhem nie pozostawia wątpliwości, że każdy z bohaterów ma coś za uszami. Zresztą mylenie tropów też doprowadził do perfekcji. Bo „Ofiara bez twarzy” to świetna kryminalna powieść, która trzyma w napięciu do samego końca. Doprecyzowana, inteligentna rzecz, która pochłania bez reszty. I myślę, że nie ma w tych słowach ani krzty przesady, jeśli niedługo nazwisko Ahnhema będzie wymawiać się jednym tchem, obok nazwisk: Nesbø, Larssona oraz Mankella. A warto zwrócić uwagę jeszcze na jedną rzecz - „Ofiara bez twarzy” to powieściowy debiut autora! Z niecierpliwością czekam na resztę!

Monika Długa

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1085)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 196
veinylover | 2016-11-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 listopada 2016

BagatElka w mistrzowski sposób ujęła w opinii gdzieś poniżej wszystkie irytujące aspekty tej książki.
Zapewne ukazuje ona (książka) rąbek prawdy o poprawnopolitycznych organach ścigania, bowiem im bardziej polityczna poprawność infekuje umysły całych społeczeństw, tym bardziej policja tychże jest zmiękkopycona, a zbrodniarze brutalniejsi i bezczelniejsi.
Policja w tej książce, to zbiór gamoniów, nie wykluczając głównego bohatera Riska. Jedynym światłem w tunelu jest pewna duńska policjantka (ją można polubić i chyba tylko ją), oczywiście zwolniona ze służby przez gnojka, który jest jej szefem, bo jak wiadomo w krajach poprawnopolitycznych awansuje się nie za kompetencje, tylko za poprawnopolityczne lizanie odbytu szefom. Wierzę, że to prawda, że autor uchylił tu jakąś część prawdy o tamtym społeczeństwie, niemniej dla mnie, mieszkającego tutaj jest to irytujące. Sam Fabian wręcz błyszczy nieudolnością jako mąż i ojciec, nieudolnością, jako policjant nie umiejąc współpracować z...

książek: 3968
Wkp | 2016-08-10

Ofiara na dobry początek

Stefan Ahnhem na rynku literackim może nie jest zbyt znany, ale fani szwedzkich dreszczowców i kryminałów, którzy nie ograniczają się tylko do słowa pisanego, z pewnością kojarzą jego nazwisko. To w końcu Ahnhem był scenarzystą cenionego serialu o Kurcie Wallanderze, a także losów inspektor Irene Huss, a co za tym idzie: zna się na tworzeniu ciekawych fabuł ze zbrodnią w tle. I to właśnie doskonale czuć w „Ofierze bez twarzy”, choć bez pewnych „ale” się nie obyło.

Całość mojej recenzji na Portalu Kryminalnym http://www.portalkryminalny.pl/content/view/7187/35/

książek: 3708
BagatElka | 2016-10-31
Przeczytana: 31 października 2016

Mordowałam się z "Ofiarą bez twarzy" około tygodnia.
Książka jest koszmarnie nudna a głupota organów ścigania jest porażająca.
Główny bohater - Fabian Risk - to kretyn i tchórz. Poza tym nienawidzę tego imienia i jak się tylko natykam na nie w tekście to staje mi przed oczyma bohater z "Nad Niemnem" .Ten filmowy Fabian to kurdupel i awanturnik.
Risk to pierdoła i safanduła i pęta się z kąta w kąt a wszelkie istotne informacje zachowuje dla siebie.Zresztą chwilami jest tak głupi,że nie potrafi wydedukować najprostszych powiązań.
Autor też ma problem z logicznym prowadzeniem akcji.
Fabian (tfu,tfu) wraca do domu i nikogo nie zastaje,w pokoju u córki brak córki.Syn słucha muzyki(znalazł go,hurra),żona wywija pędzlem przy sztaludze(drugi szczęśliwy traf) i każe mężowi spadać i nie przeszkadzać więc on posłusznie człapie do kuchni.
Po północy - ding,dong- ktoś stoi u drzwi.I nie powiem kto i po co ale Fabian w końcu żegna gościa,pędzi do sypialni gdzie czeka żonka.
A gdzie...

książek: 244
Jeżynka | 2016-05-05
Na półkach: 2016, Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 01 maja 2016

Jestem wychowana na Wallanderze i nic nie zachwieje mojej opinii że Hennning Mankell jest guru powieści kryminalnych.
Autor "Ofiary bez twarzy" również nie kryje fascynacji jego twórczością (jako scenarzysta pracował nad serialem opartym na powieściach Mankella) a w jego debiucie jest kilka subtelnych nawiązań do pisarza i jego książek.

Bohaterem książki Stefana Ahnhema jest Fabian Risk który po latach spędzonych w Sztokholmie wraca wraz z rodziną do Helsingborga. Ma nadzieje że ta zmiana będzie miała dobry wpływ na jego relacje z żoną i dziećmi (zwłaszcza ze starszym synem z którym w ogóle się nie dogaduje).
Po urlopie ma zacząć pracę w miejscowym komisariacie jednak jego wakacje szybko odchodzą w niebyt gdy okazuje się że w tajemniczych okolicznościach zostaje zamordowany jego kolega z podstawówki a morderca zostawiając przy zwłokach klasowe zdjęcie sugeruje że będą kolejne ofiary.
I rzeczywiście trup ściele się gęsto, akcja pędzi a tropy plączą się i skutecznie wprowadzają...

książek: 1133
Anika | 2016-10-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 października 2016

Dobra intryga i ciekawe postacie to niewątpliwe atuty książki. Jednakże zakończenie historii trochę rozczarowuje i dlatego tylko 6 gwiazdek.

książek: 2167
emindflow | 2016-07-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 lipca 2016

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Jeszcze jeden obiecujący debiut na skandynawskim rynku powieści kryminalnych.
Głównym wątkiem jest dość zgrany motyw zemsty po latach, w tym przypadku mocno naciągany.
Trzeba przyznać, że autor może zaimponować pomysłowością, umiejętnością utrzymania napięcia i nieustannym myleniem tropów. Efekt jest taki, że książkę, mimo jej sporej objętości, połyka się jednym tchem.
Szkoda, że dzieje się to kosztem realizmu wielu sytuacji i postaci. Za nic w świecie nie uwierzę na przykład, że nikt z 20-osobowej klasy nie jest w stanie zapamiętać i rozpoznać po latach kolegi, który na dodatek był najlepszym uczniem.
Brakło mi też domknięcia niektórych wątków, no i spodziewałem się mimo wszystko bardziej spektakularnego finału.
Próbę ustawiania Ahnhema na tej samej półce co Nesbo, Larsson czy Mankell traktuję jako żenująco słaby chwyt marketingowy - to nie ten numer kapelusza. „Ofiara bez twarzy” mogłaby być materiałem do dobrego filmu kryminalnego, ale do świetnej powieści jeszcze trochę jej...

książek: 243
Rybana | 2017-04-01
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 01 kwietnia 2017

Chyba inaczej odbiera się książkę czytając, a inaczej słuchając. Gdyby mi przyszło czytać tę pozycję pewnie nie raz czułabym się zirytowana, nie raz znudzona, a i pewnie niejednokrotnie chciałabym cisnąć ją w kąt. Ale ponieważ miałam możliwość wysłuchania, mogę książkę ocenić nawet na "bardzo dobrze". Dlaczego? a dlatego, że zawiera nie tylko dobrą historię, ale również może nie misternie, ale dość sprytnie skonstruowaną fabułę.
Wiem, że wiele z czytaleników podnosi temat, iż w książce jest sporo niedociągnięć. Ale czy rzeczywiście są to niedociągnięcia? A może jest to tylko prawdziwy portret człowieka? nie ma ludzi idealnych, są tylko- ludzie.
Jo Nesbø. Henning Mankell, Stieg Larson, Uni Lindell, Liza Marklund, Camilla Läckberg (celowao wymieniam samych autorów skandynawskich) przyzwyczaili nas, że ich bohaterowie mimo swoich wad, są bystrzy, intelektualnie lotni, z szybkością błyskawicy znajdujących tropy, łączący ze sobą fakty i chwytający mordercę. Tylko, że dla mnie jako...

książek: 3306

"Wciąga bardziej niż Nesbø. Złowrogi bardziej niż Larsson. Mroczniejszy od Mankella."
Dla kogoś, kto nie zna tych autorów (bądź każdego z nich) może się to wydać dobrą zachętą, tak do przeczytania książki Ahnhema, jak wymienionych. Natomiast ci, którzy mają na swoim koncie nie jedną książkę w ich dorobku, zaczną porównywać. Otóż dla mnie, z tym "wciąganiem" w swój świat, jest kiepsko. Szczególnie, gdy co jakiś czas potykałam się o kwestie absurdalne. Daleko było do tych emocji, które potrafił z łatwością wyciągnąć ze mnie Larsson. A specyficzny sposób budowania klimatu osamotnienia, czasem beznadziejności w odczuciu głównego bohatera i realiów społecznych, jakich dostarcza Mankell jest obcy autorowi "Ofiary.." Nie odczułam tu żadnego większego zachłyśnięcia się fabułą, choć całość oblepiona jest różnymi sytuacjami, począwszy od pierwszej sceny z ofiarą, po powrót do przeszłości i wątek ze znęcaniem się kolegów w szkole.
Za to nie ma się co dziwić, iż tak są odmalowani...

książek: 3752
Gośka | 2016-05-22
Przeczytana: 22 maja 2016

Cóż mogę powiedzieć. Bardzo dobra książka. Pomimo dość sporej objętości powieść trzyma w napięciu i nawet, gdy pod koniec znana jest już tożsamość mordercy, nie traci nic z tempa. Krew się leje, ofiar przybywa, czytelnik przez połowę książki jest przekonany, że zna już rozwiązanie. A tu niespodzianka.

Postaci są dobrze nakreślone, sporo tu obyczajowych wątków, jednak wszystko ładnie się zazębia i spina w całość. Autor ma naprawdę świetny styl i potrafi przykuć uwagę.

Po przeczytaniu książki zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem nie byłam świadkiem przemocy w szkole, a może widziałam coś i nie reagowałam? Tutaj bowiem bazą do wydarzeń są lata szkolne bohaterów i kontakty rówieśnicze. Bardzo dobrze ukazane są skutki zaznanych w dzieciństwie prześladowań, brutalności i bezwzględności kolegów. Pisarz zwraca także uwagę na tych, którzy przymykają oczy, udają, że nic nie widzą lub boją się zareagować. Byłam pod wrażeniem, gdyż opisy niektórych uczynków w wykonaniu dzieciaków...

książek: 702
Melocotón | 2016-03-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 marca 2016

Napisać kryminało-horroro-thriller trzeba umieć. Nie wystarczy wziąć samograje (przemoc wśród młodych ludzi, kryzys wieku średniego, powrót po latach, Skandynawia, skorumpowani policjanci, maniak komputerowy, krwiste zbrodnie), wymieszać i oto jest. Żeby zrobić to dobrze, i tak, żebym nie musiała po 100 stronach kartkować ze zniecierpliwieniem, należy mieć talent.
Autor "Ofiary" moim zdaniem go nie ma.
Najbardziej nie podobało mi się traktowanie czytelnika na zasadzie "wicie, rozumicie". To taki specyficzny styl pisania, jakby autor naprawdę zakładał że czytelnik przeczytał już co najmniej 200 podobnych książek i nie zamierzał ani robić wstępów na temat tego, jak prowadzi się śledztwo, ani kim są główni bohaterowie, ani dlaczego wnioskowanie jest takie a nie inne. Ot, wrzućmy czytelnika w sam środek akcji pomiędzy nieznanych ludzi, domyśli się reszty, przecież heloooł, nie wymyślamy nic nowego. No właśnie. "Ofiara" to zlepek: bohaterowie są zlepkami innych bohaterów z innych...

zobacz kolejne z 1075 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Weź udział w konkursach i wygraj książki!

Zapraszamy Was do odwiedzenia naszej konkursowej zakładki. W tej chwili toczy się 5 konkursów, w których można wygrać książki. Musicie tylko wykonać kilka prostych zadań, m.in. wytresować nowe zwierzęta do nielegalnej pracy czy wybrać się w podróż do Indii i/lub przez Polskę. Co to dla Was – pestka!


więcej
Patronaty tygodnia

W tym tygodniu w księgarniach będziecie mogli znaleźć dziewięć nowych tytułów, które ukazały się pod naszym patronatem. Podpowiadamy, na jakie książki warto zwrócić uwagę w ciągu najbliższych dni. Polecamy!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd