Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Były sobie świnki trzy

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,99 (771 ocen i 175 opinii) Zobacz oceny
10
53
9
51
8
161
7
236
6
168
5
67
4
18
3
15
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380692664
liczba stron
360
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu… Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mężów inne kobiety. Przyjaciółki...

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu… Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mężów inne kobiety.
Przyjaciółki postanawiają zmienić swój stan cywilny, zanim zrobią to ich mężowie. Tylko te nieszczęsne intercyzy…
W tej sytuacji można zrobić tylko jedno. Zostać bogatą wdową.
Żeby to tylko było takie proste…

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1215
Kinga | 2016-03-30
Przeczytana: 28 marca 2016

kingaczyta.blogspot.com

Jolka Markiewicz, Marta Skałka i Kamelia Padecka. Trzy przyjaciółki i jeden problem - mężowie, z którymi nie da się już wytrzymać. Rozwód? Przeszkodą jest tylko podpisana intercyza, która w takim przypadku pozostawi kobiety z niczym. Jedyny sposób na uwolnienie się od problemu i zapewnienie sobie życia w dostatku to pozostanie wdową. Co jednak zrobić, gdy mężowie są jeszcze młodzi i pełni sił i ani myślą odchodzić z tego świata? Ano trzeba im pomóc i jakoś się ich pozbyć. I najlepiej zrobić to szybko, bo lata uciekają, a urody nie przybywa.

Jolka, Martusia i Kama to główne bohaterki najnowszej powieści Olgi Rudnickiej. Są to kobiety dojrzałe, mające za sobą całkiem konkretny staż małżeński. Każdej z nich w zasadzie dobrze się wiedzie, bo życie u boku bogatych i szanowanych mężów jest po prostu wygodne. Ale każdemu coś więcej od życia się należy, więc pomysł na zostanie bogatą wdową bardzo się trzem przyjaciółkom podoba. Tylko jak to wszystko zorganizować, żeby nikt się nie dowiedział i by zostać na wolności?

Bohaterki bardzo polubiłam. Co prawda, biorąc pod uwagę ich wiek, nie zawsze zachowywały się adekwatnie i rozsądnie, ale za to właśnie kocham postaci tworzone przez panią Olgę.
Kamelia Padecka, zwana też Kamą ma 36 lat i jest żoną stołecznego komornika - Macieja Padeckiego.
Jolanta Markiewicz ma 38 lat, dwójkę dzieci, które za niedługo wejdą w dorosłość i jest żoną radcy prawnego - Tadeusza, zwanego tez przez nią Tadzikiem.
Z kolei Martusia Skałka to wrażliwa kobieta, która bardzo pragnie dzieci, ale jej mąż, Tobiasz Skałka, nie jest chętny do spłodzenia ani jednej pociechy.
Razem kobiety tworzą całkiem niezłą mieszankę wybuchową, a ich pomysły niejednokrotnie zaskakują i wprawiają w osłupienie.

Jednak na tych trzech paniach się nie kończy, bo bohaterów jest dużo więcej i co najważniejsze - są oni równie dobrze wykreowani i wzbudzają emocje. Bardzo polubiłam młodą prawniczkę Sandrę, która z wielkim zaangażowaniem walczy o swoje, by osiągnąć wymarzony sukces w swojej pracy. A do czego zdolna jest kobieta, która bardzo czegoś pragnie, chyba wszyscy wiemy.

"Były sobie świnki trzy" to lektura idealna do czytania o każdej porze. Jest to książka lekka, przyjemna, z dużą dawką humoru i ironii, którą się wręcz pochłania. Fabuła jest oryginalna, dużo się dzieje, akcja pędzi, a napięcie jest sprawnie budowane. Ach, jak ja uwielbiam styl pani Rudnickiej; tę lekkość i naturalność z jaką tworzy swoje historie. Nie czuć tutaj jakiegoś wymuszenia, humor nie jest wplatany na siłę i czyta się tę książkę po prostu genialnie. Dla mnie to idealny poprawiacz humoru. Co jakiś czas wybuchałam śmiechem i z zaciekawieniem śledziłam poczynania głównych bohaterek. Nie obyło się także bez niespodzianek i nagłych zwrotów akcji. Czy może być piękniej?

Kiedyś sądziłam, że dobry kryminał to krwawy i przerażający kryminał. Zdanie jednak zmieniłam, gdy zaczęłam czytać książki pani Rudnickiej. Udowadnia ona, że można napisać powieść na wysokim poziomie, która będzie i bawiła, i trzymała w napięciu. "Były sobie świnki trzy" to kolejny udany jej tytuł, który serdecznie polecam, a zwłaszcza kobietom, bo to taki iście babski kryminał. Wiecie, kobieta kobietę zawsze zrozumie, a zwłaszcza gdy mowa o problemach z facetami. A jeżeli jeszcze nie znacie książek pani Rudnickiej to wiedzcie, że tracicie naprawdę sporo.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ostatnia spowiedź - Tom I

Piękna okładka zwiastuje to o czym dowiadujemy się w książce. Powieść opisuje miłość, o której marzą nastolatki na całym świecie. Bradin to bardzo pop...

zgłoś błąd zgłoś błąd