Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Były sobie świnki trzy

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,99 (771 ocen i 175 opinii) Zobacz oceny
10
53
9
51
8
161
7
236
6
168
5
67
4
18
3
15
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380692664
liczba stron
360
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu… Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mężów inne kobiety. Przyjaciółki...

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu… Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mężów inne kobiety.
Przyjaciółki postanawiają zmienić swój stan cywilny, zanim zrobią to ich mężowie. Tylko te nieszczęsne intercyzy…
W tej sytuacji można zrobić tylko jedno. Zostać bogatą wdową.
Żeby to tylko było takie proste…

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1403
Kasia | 2016-03-09
Przeczytana: 09 marca 2016

Każdy z nas ma inną definicję szczęścia. Niektórzy do idealnego życia potrzebują dobrego i drogiego samochodu, za którym wszyscy oglądaliby się na ulicy; inni piękne i nowocześnie wyposażonego domu, którego wystrój będzie zmieniał się wraz z panującą modą, co oznacza wymianę mebli co 5 lat. Ja osobiście pragnę szczęśliwej rodziny, ogromnej biblioteczki i szczęścia. Jedni cenią dobra materialne, a inni dobra duchowe. Każdy z nas ma inne marzenia, cele, plany i wizje przyszłości.
Jola Markiewicz , Martusia Solska i Kama Padecka mają bogatych mężów, piękne domy, wypady do SPA, na drogie zakupy, pięknie urządzone wnętrza. Z pozoru ich życie wygląda jak z bajki, bo czego chcieć więcej do szczęścia? Niestety, jak to zwykle bywa, pozory mylą. Nie mają tego co najważniejsze – miłości. Każda z nich utkwiła w małżeństwie, które jest tego uczucia pozbawione. Rozwód nie wchodzi w grę – każda z pań podpisała intercyzę, jeżeli więc zdecydowałaby się na rozstanie, to wtedy zostaną bez grosza przy duszy, a takiego stanu rzeczy sobie nie wyobrażają. Na pewnej imprezie, kiedy to otumanione winem siedziały w toalecie, wpadły na świetny pomysł – zabiją swoich mężów, dzięki czemu będą mogli odziedziczyć cały majątek. Plan jest doskonały, ale sposób jego zrealizowania już nie. Jola, Marta i Kama będą musiały wysilić się, aby pozbyć się trzech mężów i to tak, aby podejrzenia nie padły na nich.
Jest jeszcze Sandra. Młoda prawniczka. Bezwzględna. Zimna. Mściwa. Pozbawiona skrupułów. Zawsze dążąca co celu. Przyjechała do Warszawy, aby rozpocząć pracę w kancelarii Markiewicz&Wspólnicy. Wydawało jej się że zostawiła swoją przeszłość, niestety, jej nowy szef rozpoznaje w niej Sondrę, alter ego kobiety, która dzięki świadczonym przez siebie usługom ukończyła studia prawnicze i zrobiła aplikację. Tadeusz Markiewicz nie zamierza puścić tej okazji płazem, dlatego też nowa, wymarzona praca Sandry staje się jej koszmarem.
Nie trzeba wiele mówić, ani zachęcać. Nazwisko Olgi Rudnickiej powinno przyciągnąć i tak wielką rzesze czytelników. Przyznam, jak każdym przypadku trafiają się i książki gorsze, ale pomimo to z wielkim uśmiechem sięgam po kolejne powieści, które wyszły spod ręki pani Olgi. Były sobie świnki trzy to kryminał, który warto przeczytać i ogłaszam to już niemal na początku.
Jak to bywa w książkach Rudnickiej zbrodnia okraszona jest dużą dawką humoru i ironii, która powoduje, że kolejne strony szybko przemijają, od akcji nie sposób się oderwać, uśmiech gości na ustach. Uwielbiam właśnie takie książki. Pomimo zbrodni, która nie raz wydaje się makabryczna Były sobie świnki trzy to idealny poprawiacz humoru. Już sam tytuł na to wskazuje i nie trudno zgadnąć kim są tytułowe świnki.
Bohaterki jakie stworzyła autorka są rewelacyjne – kłopoty się ich trzymają, tak samo jak głupie pomysły, ich przygody są przezabawne i bardzo łatwo jest się do tych trzech przyjaciółek przywiązać. I pomimo tego że starają się dokonać czegoś makabrycznego, to w pewnym momencie zauważyłam że zaczynam trzymać za te trzy panie kciuki i z coraz większym zainteresowaniem przyglądać się ich perypetiom. Choć z początku wydawało im się że plan, który snują jest niemal idealny, to później okazuje się że istnieją pewne „małe” trudności w ich zrealizowaniu, które kobiety postanowią ominąć z wielkim wdziękiem.
Chętnie obejrzałabym ekranizację tej książki (jak i chyba wszystkich, a w szczególności Diabli nadali). Jest w niej tyle humoru, że nawet największy ponurak by się uśmiechnął, a oglądanie losów trzech przyjaciółek na szklanym ekranie również mogłoby być wielką rozrywką. Jeżeli szukacie książki która rozgoni chmury smutku i zgryzoty, a na twarzach wywoła uśmiech i chcecie nie móc oderwać się od książki to polecam wam Były sobie świnki trzy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przytulenie. Historia Wspólnoty Cenacolo

Pogodne świadectwo skromnej kobiety o wielkim sercu. Kochającej Boga oraz innych ludzi. Zakochanej w życiu, jak sama mówi. Prosta opowieść o cudach. P...

zgłoś błąd zgłoś błąd