Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Były sobie świnki trzy

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,98 (843 ocen i 192 opinie) Zobacz oceny
10
56
9
56
8
180
7
254
6
183
5
75
4
19
3
18
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380692664
liczba stron
360
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu… Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mężów inne kobiety. Przyjaciółki...

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu… Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mężów inne kobiety.
Przyjaciółki postanawiają zmienić swój stan cywilny, zanim zrobią to ich mężowie. Tylko te nieszczęsne intercyzy…
W tej sytuacji można zrobić tylko jedno. Zostać bogatą wdową.
Żeby to tylko było takie proste…

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1345
Pinko1700 | 2016-03-23
Na półkach: Przeczytane, 2016, Posiadam

Małżeństwo, ach, cóż to za cudowny okres w życiu każdego człowieka! Do czasu, aż Waszej miłości nie stuknie kolejna dziesiątka, a znad paska królewicza w srebrnej zbroi nie wylewa się piwna oponka. Tobie z kolei -w oczach ukochanego- wiele brakuje do tej laski sprzed lat, stąd też jego decyzja o znalezieniu sobie kogoś młodszego i atrakcyjniejszego.
Jolka, Kama i Martusia- trzy kobiety, które z jakiegoś niewiadomego powodu nagle stały się ich małżonkom kompletnie zbędne. Wiedząc o zdradach swoich połówek już dawno rzuciłyby to wszystko w chol... gdzie pieprz rośnie, gdyby nie zdradziecka intercyza. Ale... co trzy głowy, to nie jedna, prawda?
... Przecież zawsze mogą swoich mężów po prostu posłać do piachu. Żaden problem.

Kolejne spotkanie z twórczością pani Rudnickiej; kolejne, które mogę zapisać jako udane. Tym razem autorka na celownik wzięła coś, co zasadniczo otacza nas z każdej strony- zdrady, kochanków, pozory małżeństwa.

Grupka kobiet to mieszanka iście wybuchowa, bowiem więcej ich dzieli, niż łączy. Kama to bohaterka przebojowa, o ostrym języku, Martusia naiwna jak dziecko z podstawówki, zaś Jolka... Jolka przez swoje oczy spaniela nie jest zdolna do ciskania gromów. Nieoczekiwanie do tego kobiecego ugrupowania dołącza Sandra, asystentka męża Jolki. Mimo tego, iż jest to postać inteligentna, nieustępliwa, idąca po trupach do celu -zimna suka, powiedzielibyśmy- to jej szef nie zwraca na to uwagi. Dlaczego? Ano, Sandrę dogoniła jej przeszłość call girl, ponadto miała nieszczęście obsługiwać wówczas swojego obecnego szefa... dlatego Tadeusz budzi w kobiecie mordercze instynkty.

Były sobie świnki trzy bawi właściwie od samego początku, nie tylko kontrastem pomiędzy przyszłymi morderczyniami (i milionerkami!), ale również dialogami, sytuacjami i -co oczywiste- wpadkami podczas akcji Zabij swojego męża. Chwilami łapałam się na tym, że uśmiecham się pod nosem. W książce widać typowy dla pani Rudnickiej lekki, zabawny ton z nutką sensacji, czyli wszystko to, co do jej twórczości mnie przyciąga. Kiedy widzę książki tej autorki to tak, jakby do półki przyciągał mnie ogromny magnes. I co najlepsze, jak do tej pory się nie zawiodłam.

Teraz, pod koniec pisania tej recenzji złapała mnie refleksja... jak to trzeba się napracować, aby zostać milionerką! No bo, drogie Panie czytające w tej chwili moje wypociny, pierwszy krok to znalezienie odpowiednio ustawionego męża. Później trzeba odczekać, znienawidzić go, przyłapać na zdradzie i... zaplanować jego morderstwo, ale tak, żeby żaden wścibski policjant nie dopatrzył się w tym niczego podejrzanego. Intercyza, intercyza! Życie bywa okrutne...

Chcecie znaleźć sposób na niewiernego męża? Zapraszam do lektury!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pielgrzym

Książki Coelho stanowią dla mnie zagadkę. Z jednej strony są wychwalane i podziwiane, z drugiej strony opinie na LC są w większości niskie, co chyba m...

zgłoś błąd zgłoś błąd