Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
8,29 (381 ocen i 83 opinie) Zobacz oceny
10
74
9
121
8
96
7
50
6
21
5
12
4
5
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
El hambre
data wydania
ISBN
9788308061008
liczba stron
716
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Reportaż totalny. Kronika naszych czasów. Jedna z ważniejszych książek non-fiction ostatnich lat. Ponad 795 milionów ludzi na świecie wciąż cierpi głód. Co dziewiąty mieszkaniec Ziemi nie ma co jeść. Niemal połowa dzieci, które kończą życie przed piątymi urodzinami, umiera z powodu niedożywienia – 3 miliony każdego roku. „Większość głodujących to ubodzy mieszkańcy krajów rozwijających się....

Reportaż totalny. Kronika naszych czasów. Jedna z ważniejszych książek non-fiction ostatnich lat.
Ponad 795 milionów ludzi na świecie wciąż cierpi głód.
Co dziewiąty mieszkaniec Ziemi nie ma co jeść.
Niemal połowa dzieci, które kończą życie przed piątymi urodzinami, umiera z powodu niedożywienia – 3 miliony każdego roku.
„Większość głodujących to ubodzy mieszkańcy krajów rozwijających się. Wciąż jest na świecie 1,4 miliarda ubogich […]. Miliard czterysta milionów ubogich, czyli ludzi, którzy nie mają niczego z rzeczy uznawanych przez nas za tak codzienne, tak oczywiste – domu, jedzenia, ubrania, światła, wody, perspektyw, nadziei, przyszłości – nie mają teraźniejszości”.
Argentyński dziennikarz i pisarz Martín Caparrós zjeździł świat, próbując zrozumieć, dlaczego nawet dzisiaj dla dużej liczby z nas największym wyzwaniem pozostaje znalezienie odrobiny jedzenia. Przemierza Niger, Sudan Południowy, Madagaskar, Bangladesz, Indie, Stany Zjednoczone, Argentynę. Pisze o Chinach i Barcelonie, w której, w momencie kiedy pisarz kończy pracę nad książką, przybywa ludzi szukających resztek jedzenia w śmietnikach.
Caparrós w porywający sposób przedstawia historię zmagań człowieka z głodem na przestrzeni wieków i udowadnia, że to właśnie głód był jednym z, a może nawet najważniejszym czynnikiem, kształtującym naszą cywilizację. Filozofia, sztuka, ekonomia, rolnictwo, gospodarka – u ich źródeł zawsze znajdziemy jedno słowo. Głód.
Dlaczego zatem współczesny świat nie potrafi rozwiązać problemu głodu? Caparrós, jak na rasowego dziennikarza przystało, unika prostych odpowiedzi. Odwiedza wielkie biurowce, siedziby światowych firm i przeludnione slumsy. Na kilkuset stronach bezlitośnie obnaża mechanizmy pogłębiające problem niedożywienia. Eksplozja demograficzna, nierówności społeczne, spekulacje cenami żywności, masowy wykup gruntów, korupcja, fundusze walutowe, wielkie korporacje – to wszystko tworzy złożony system, w starciu z którym jednostka nie ma żadnych szans. Ogromna część książki to rozmowy: z politykami, działaczami organizacji pozarządowych, pracownikami korporacji, lekarzami i przede wszystkimi tymi, którzy każdego dnia całą swoją energię poświęcają na znalezienie czegoś do zjedzenia.
Głód Caparrósa wytrąca z równowagi, zmusza do myślenia, a często nawet do zrewidowania swoich poglądów. To imponujący rozmachem reportaż oddający głos tym, którzy na ogół milczą.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Punnuf książek: 106

Wierzę we wściekłość

Więc mówię, nie trzeba udawać nawiedzonego: ojoj, nędza jednego człowieka jest moją nędzą, ach, jeśli jeden człowiek nie ma co jeść, nie mogę zasnąć – takie gadki są dobre, jak się chce poderwać naiwną laskę.

„Głód” Martína Caparrósa obfituje w wiele podobnych stwierdzeń, bardzo niewygodnych, wręcz rewolucyjnych – nic dziwnego, przecież autor jest osobą o skrajnie lewicowych poglądach. W sumie tą nudną etykietką można by zakończyć recenzję; wiemy już, o kogo chodzi: to lewak, czyli komunista, to znaczy odwieczny wróg kapitalizmu i kościoła. Po części to prawda, Caparrós na wielu stronach książki obwinia zarówno religię jak i obecny system gospodarczo-polityczny o stworzenie sytuacji, w której prawie miliard ludzi na świecie głoduje. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że jego poglądy są skrajne, a ideologia widoczna, jednak „Głód” w żadnym razie nie jest książką wartą szufladkowania.

Zresztą Caparrós nie pisze o głodzie znanym nam ze smutnych telewizyjnych migawek pokazujących raczej krótkotrwałe katastrofy spowodowane wojną czy suszą, które, jak sam wspomina, zdarzają się coraz rzadziej. Dla niego najważniejszą sprawą jest głód zalegający, ten mało widoczny, niemieszczący się w ramówce wiadomości – głód dotykający miliarda niedożywionych ludzi na całym świecie. Z czego większość żyje w tak zwanych krajach demokratycznych. Głód jako niepokój, że jutro być może nie będzie nic do jedzenia; głód jako mniej niż 2000 kalorii dziennie; głód jako zabójcza monotonia potraw; głód jako...

Więc mówię, nie trzeba udawać nawiedzonego: ojoj, nędza jednego człowieka jest moją nędzą, ach, jeśli jeden człowiek nie ma co jeść, nie mogę zasnąć – takie gadki są dobre, jak się chce poderwać naiwną laskę.

„Głód” Martína Caparrósa obfituje w wiele podobnych stwierdzeń, bardzo niewygodnych, wręcz rewolucyjnych – nic dziwnego, przecież autor jest osobą o skrajnie lewicowych poglądach. W sumie tą nudną etykietką można by zakończyć recenzję; wiemy już, o kogo chodzi: to lewak, czyli komunista, to znaczy odwieczny wróg kapitalizmu i kościoła. Po części to prawda, Caparrós na wielu stronach książki obwinia zarówno religię jak i obecny system gospodarczo-polityczny o stworzenie sytuacji, w której prawie miliard ludzi na świecie głoduje. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że jego poglądy są skrajne, a ideologia widoczna, jednak „Głód” w żadnym razie nie jest książką wartą szufladkowania.

Zresztą Caparrós nie pisze o głodzie znanym nam ze smutnych telewizyjnych migawek pokazujących raczej krótkotrwałe katastrofy spowodowane wojną czy suszą, które, jak sam wspomina, zdarzają się coraz rzadziej. Dla niego najważniejszą sprawą jest głód zalegający, ten mało widoczny, niemieszczący się w ramówce wiadomości – głód dotykający miliarda niedożywionych ludzi na całym świecie. Z czego większość żyje w tak zwanych krajach demokratycznych. Głód jako niepokój, że jutro być może nie będzie nic do jedzenia; głód jako mniej niż 2000 kalorii dziennie; głód jako zabójcza monotonia potraw; głód jako jedyny horyzont świadomości (Caparrós pyta głodujących w Indiach czy Bangladeszu, co by chcieli dostać, gdyby mogli dostać wszystko, odpowiedzi z reguły są do siebie zbliżone: krowę, trochę jedzenia, kozę, worek ryżu – tak odpowiadają wygłodzeni postawieni przed klasycznym dylematem złotej rybki). Okazuje się, że wielu z głodujących akceptuje swój los mówiąc, że taka najwyraźniej jest wola Boga. Łatwo więc zrozumieć niechęć autora do kościoła, jednak książka nie byłaby warta uwagi, gdyby jej odpowiedzi były proste, a winny oczywisty. Caparrós zdaje sobie sprawę z tego, że świat jest skomplikowany i pełen sprzeczności. Sam zresztą zauważa wiele u siebie. Nic nie wprowadza w błąd tak bardzo jak statystyka, prawda naszych czasów – stwierdza, chociaż prawie na każdej stronie posiłkuje się liczbami, żeby przedstawić swoje racje. Jest za to pewien, że obowiązujący paradygmat musi zniknąć, próżno jednak szukać w „Głodzie” rozwiązań, ponieważ Caparrós sam nie wie, czy coś da się zrobić, ale chce wierzyć w niemożliwe, bo, jak twierdzi, wiele razy w historii to właśnie niemożliwe zmieniało sytuację.

Głównym tematem tej książki nie jest głód spowodowany zbyt małą podażą żywności. Naukowcy/Specjaliści/Urzędnicy/Politycy są zgodni, że ludzkość jest w stanie wytworzyć jej tyle, aby bez problemu wyżywić 9 miliardów mieszkańców. Problemem, według Caparrósa, jest przede wszystkim dystrybucja (kolejne groźne lewicowe hasło). Jedzenie jest, ale nie dociera do głodujących; nie znaczy to jednak, że jeśli wyrzucimy niedojedzoną pizzę, to biedne dziecko w Afryce na tym straci – patrz pierwszy akapit. I tak bez końca.

Forma „Głodu” jest dość specyficzna. Książka podzielona jest na siedem dużych rozdziałów, opisujących podróże autora do krajów (Niger, Indie, Bangladesz, USA!, Argentyna, Sudan Południowy, Madagaskar), w których panuje większe lub mniejsze niedożywienie. Pomiędzy nimi wciśnięte są rozmaite przemyślenia, statystyki, fakty, rozważania, luźne zapiski. W sumie ponad 700 stron dogłębnej analizy zjawiska zbanalizowanego i zepchniętego do kategorii konieczności dziejowej. Wszystko to, co opisane jest w „Głodzie”, dzieje się teraz na naszych oczach, powoli, każdego dnia; ruch jest tak znikomy, że wydaje nam się niewidoczny. Na szczęście Caparrós nie wierzy w teorie spiskowe, w jakąś grupę trzymającą władzę świadomie uciskającą biednych. Po prostu jakoś tak wyszło, że część świata, która bez końca powiększa zyski, sprawia, że inna część nie ma co jeść.

Caparrósowi zdarzało się tworzyć raporty dla ONZ, więc na liczbach zna się doskonale; i chociaż bez przerwy używa ich, aby udowodnić swoje tezy, to nie chce tego robić, wolałby znaleźć inny sposób, przemówić językiem wściekłości, a nie oburzenia: mam wrażenie, że gniew jest jedyną interesującą relacją, jaką człowiek może nawiązać ze swoją epoką. Na wielu stronach buntuje się przeciwko urzędowym definicjom zamieniającym silne emocjonalnie słowa na stwierdzenia w stylu: bezpieczeństwo żywnościowe czy niedożywienie strukturalne. No tak, nie ma co kluczyć, Caparrós jest rewolucjonistą bez dwóch zdań, ale posiada przy tym wielką mądrość, zabójczą inteligencję i opowiada się za ideologią, która nie jest oparta na wierze, że wie się wszystko, ale na propozycji, która by dopuszczała omylność. Zbyt często, pisze Caparrós, rewolucjoniści byli przekonani, że wiedzą, czego chcą, może przyszedł czas na rewolucję ludzi pragnących zmian, którzy są świadomi, że tych zmian nie da się ich wprowadzić. Brzmi paradoksalnie. Według Caparrósa żyjemy w epoce bez ideologii, coraz mniej wiemy i czujemy się coraz bardziej zagubieni. Widać jednak światło w tunelu: Trudne to są epoki, jakby osierocone. Łatwiej było wiedzieć, nie wątpiąc. Ale to zarazem epoki fascynujące, będące czystym poszukiwaniem. Nie ma nic bardziej ekscytującego i bardziej dolegliwego niż poszukiwanie.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2509)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 383
pietruszka | 2016-06-10
Na półkach: Przeczytane, Historia
Przeczytana: 10 czerwca 2016

Nie ocenię jej, z kilku powodów
- temat jest nie do oceny
- brak bezstronności, widzieć wszędzie winę Boga, i wielkich korporacji ok , nawet ok, ale poświecić kilka stron matce Teresie z Kalkuty. Nawet nie negując , powtarzam ja nie neguje zarzutów które jej stawia i pozostałym winnym tylko nie wymienił wszystkich lub fajnie rozstawił akcenty. Dosłownie jeden, powtórzę jeden, akapit jest w książce, o głodzie na Ukrainie i to w stylu - a dobry car mógł nie przewidzieć. Ehhh. Czy jedna stronka dodana z musu o Mao Tse Tungu.
Wspaniale napisana, z pasją, wspaniałe wywiady z ludźmi, serce się kraje, wiele ciekawych analiz szczególnie polityki USA, czy Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Gdyby dodał jednak rzetelnie czego dokonali ludzie którzy Boga odrzucili (cóż było by tego jeszcze dwa - trzy tomy :( ale serce mu nie pozwoliło.
szkoda.
Ale pytanie które zadaje przez całą książkę jest jak nóż w sercu - dla każdego człowieka - dlaczego dzisiaj dopuszczamy do głodu.

książek: 615
Radosław Gabinek | 2016-05-21
Przeczytana: 20 maja 2016

"Mam wrażenie,że odczuwam wobec swojej epoki gniew, a głód jest syntezą wszystkiego, co we mnie ten gniew wywołuje."




Już od pierwszych stron tego reportażu towarzyszyło mi uczucie gniewu. Już dawno nikomu nie udało się u mnie wzbudzić tego uczucia na taką skalę poprzez książkę. Momentami nachodziła mnie refleksja, że tak właśnie powinien brzmieć tytuł tej książki - "Gniew". " Ale, że ponad siedemset stron o głodzie? " - zapytała moja przyjaciółka. Takie same miałem wątpliwości, kiedy pierwszy raz zobaczyłem to wielkie tomiszcze w zapowiedziach - Czy aby nie będzie to książka przegadana? Z drugiej jednak strony objętość tej książki tym bardziej pobudziła moją ciekawość i gdzieś pod skórą już wtedy czułem, że muszę ją przeczytać. Powiem jedno - NIE ŻAŁUJĘ! Nie zmienia to faktu, iż czasem świadomość pewnych rzeczy budzi w nas taki bunt, taką wściekłość, kosztuje tyle nerwów iż można sobie zadać pytanie po co sobie to człowiek robi i bierze na głowę taki ciężki kaliber. Moim...

książek: 1193
Elwira | 2016-04-19
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 19 kwietnia 2016

Musicie wiedzieć, że była to najcięższa książka, jaką w życiu przeczytałam, jaką nosiłam na kolanach i w sercu. Te ponad 700 stron były cięższe niż wszystkie tomy jakiejkolwiek encyklopedii. Myślałam, że masochizmem było czytać „Jeden z nas” o zbrodni Breivika. Od dziś uważam Martina Caparrosa za największego masochistę literackiego, który poświęcił kilka lat życia na przestudiowanie, zjechanie świata na spisanie tak gruntownego studium głodu na świecie.

Dawno nie musiałam „wychodzić” książki, zasłuchać jej, położyć się rozjechanym plackiem na podłodze, rozłożona na łopatki bezradności. Na odwrocie polskiej okładki zachęca się do lektury zdaniami „To znakomita książka, kawał dobrej literatury!” – jak można? Kto to tam umieścił, nie czytał książki? Znowu kłóci się we mnie ocenianie książki po jakości a treści. Ale zaraz potem myślę, że skoro tak bardzo na prowadzenie wysuwa się dyskusja nad treścią, to jej jakość broni się sama.

Trafiamy wraz z autorem do Kalkuty, Delhi,...

książek: 711
AniaZ | 2016-09-01

„Głód” Martína Caparrósa to książka rewolucyjna. Autor bez ogródek stwierdza, że obecny światowy ład polityczno-gospodarczy jest przyczyną głodu setek milionów ludzi na całym świecie i tylko radykalna zmiana tego systemu może przynieść poprawę ich losu.

Argentyński pisarz i reporter nie opisuje przypadków spektakularnych, tj. klęsk głodu wywołanych przez wojny, nieurodzaj, epidemie. Podróżując m.in. do Indii, Bangladeszu, Sudanu Południowego, pokazuje, że głód to kwintesencja życia, a raczej wegetowania, milionów ludzi na świecie, o których nie słyszymy w codziennych doniesieniach prasowych. A z roku na rok ich przybywa, co skrzętnie próbują ukryć organizacje i instytucje walczące z głodem, stale zmieniając metody badawcze oraz sposoby interpretacji wyników („Jest tyle form przemilczania”). Bardzo interesujący jest rozdział poświęcony USA, w którym autor udowadnia, że epidemia otyłości amerykańskiego społeczeństwa to tak naprawdę rewers tego samego problemu.

W niesamowicie...

książek: 982
Ania | 2017-03-05
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 05 marca 2017

Jak, a przede wszystkim co mam ocenić?...
Jestem wstrząśnięta i zmęczona lekturą książki. Wykończona emocjonalnie.
Niezaprzeczalnie autor wykonał ogrom pracy. Niezaprzeczalnie chce poruszyć czytelnika, zaangażować go, zaburzyć jego spokój.
"Przeczytałeś jednak ten krótki akapit w ciągu pół minuty; wiedz, że w tym czasie na świecie umarło z głodu jedynie od 8 do 10 osób; możesz odetchnąć z ulgą"

książek: 436
Szeherezada | 2017-01-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 stycznia 2017

Jak to jest, że większość ludzi ma naprawdę gdzieś miliardy głodujących, gdzieś tam hen hen za horyzontem. Ba! Jestem przekonana, że gdyby część z nas wiedziała, że te kilkadziesiąt kilometrów od naszego domu ktoś głoduje, to tylko jakaś niewielka grupa skinęłaby palcem, a reszta przechodziłaby obok obojętnie, czekając aż reszta odwali brudną robotę.

Tylko czym jest głód? Mówimy bez problemu, że jesteśmy głodni, chcemy coś zjeść, czujemy GŁÓD. Aha, tylko czy mamy do czynienia z tym samym, co odczuwa duża część naszej planety? I nie chodzi tu o afrykańskie dzieci ze smutnych zdjęć w podręcznikach do historii czy geografii. Chodzi o prawdziwy głód w różnych regionach świata, zaczynający się od monotonnych, składających się tylko chociażby z mąki i wody posiłków, a kończący się na osobach, które mogą włożyć coś do garnka tylko co drugi, trzeci dzień. Takie osoby nie myślą zazwyczaj o niczym więcej. W ich głowie jedyną ważną sprawą jest ciągła, nigdy nie kończąca się walka z głodem i...

książek: 852
aali | 2016-04-28
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 28 kwietnia 2016

Martín Caparrós napisał, że jego książka "Głód" to porażka. Porażką jest, że w XXI wieku 900 milionów ludzi cierpi z powodu głodu, co pięć sekund z powodu niedożywienia umiera jedno dziecko. Co roku z powodu powodu głodu umiera więcej ludzi niż na malarię i AIDS, to jest porażka nas wszystkich. Ta książka jest jak pięść w brzuch, otwiera oczy i wywołuje złość i gniew. "Jak do diabła możemy żyć wiedząc, że dzieją się takie rzeczy?"

Trudno mi wyobrazić sobie co oznacza prawdziwy głód, to pojęcie tak odległe, prawie abstrakcyjne, wiem że gdzieś tam jest, ale dotyczy innych, nie nas. Nie zmienia to faktu że to największy problem ludzkości, rocznie z przyczyn związanych z głodem umiera 9 milionów ludzi, co daje półtora holokaustu rocznie.


Caparrós odwiedza Niger, Madagaskar, Indie, Bangladesz, Argentynę, Stany Zjednoczone prowadząc rozmowy z dziesiątkami osób, tłem dla każdej z tych rozmów jest głód, głód który ma różne postacie, ma różne przyczyny i rządzą nim różne mechanizmy....

książek: 489
Dominika Rygiel | 2016-09-02
Na półkach: Przeczytane, 52 / 2016
Przeczytana: 02 września 2016

Są pytania, których nikt z nas sobie nigdy nie zadawał.

Zacznę dziś nietypowo. W chwili gdy piszę te słowa (tworząc zaledwie ten akapit), statystycznie rzecz ujmując, z niedożywienia na świecie, umiera około 10 dzieci. Przeciętny - nomen omen - zjadacz chleba się nad tym nie zastanawia. Bo i po co? Przecież to tylko statystka, sucha i mało znacząca liczba. Poza tym, jakaś mądra głowa kiedyś powiedziała, że są kłamstwa, straszne kłamstwa i statystyki...

Nic bardziej jednak mylnego. Przecież, inna mądra głowa głosiła, iż milion śmierci to statystka a jedna to tragedia. I to właśnie z opisów takich pojedynczych tragedii Martín Caparrós stworzył "Głód", dzieło, którego nie sposób streścić czy wepchnąć w jakiekolwiek ramy.

"Głód" to ciężki, czytelniczy kawałek chleba. Dlaczego? Argentyński pisarz i dziennikarz, Martín Caparrós, za pomocą słów stworzył coś niezwykłego - nakreślił panoramę współczesnego świata. Opisując konkretne przykłady afrykańskich, azjatyckich czy amerykańskich...

książek: 415
Paweł | 2016-04-16
Przeczytana: 16 kwietnia 2016

Martín Caparrós „Głód” Wydawnictwo Literackie

Martín Caparrós argentyński pisarz i dziennikarz, mieszkał w Paryżu, Nowym Jorku i Madrycie, podróżował po świecie oraz poznawał przeróżnych ludzi. Efektem jest reportaż „Głód”. Parafrazując autora każdy z nas zna uczucie głodu, odczuwamy je dwa, trzy razy w ciągu dnia, uczucie powszechne, lecz dla większości z nas – głód prawdziwy – odległe. Pierwsze skojarzenie z tytułem książki – dziecko ze wzdętym brzuchem, mieszkające w odległym państwie. W książce autor opisuje różne aspekty głodu na świecie między innymi w Indiach, Bangladeszu, Stanach Zjednoczonych, Argentynie.

„Prawo do jedzenia jest prawem ludzkim drugo- lub trzeciorzędnym. Kiedy dochodzi do pogwałcenia pozostałych, robi się straszny, niemożliwy do wyciszenia skandal. Tymczasem każdego dnia setki milionów ludzi nie mogą zrealizować swojego prawa do pożywienia, lecz oburzenie – wielkich instytucji, drobnych obywateli – wyrażane jest na ogół dyskretnie”

Pozycja monumentalna...

książek: 146
Natalia | 2016-04-30
Przeczytana: 30 kwietnia 2016

Książka, która powinna wejść do obowiązkowego kanonu lektur szkolnych i być czytana na głos tym, którzy nie znają słowa "empatia" i głoszą komunały w stylu "przecież nie możemy pomóc wszystkim" albo "ludzie głodują bo nie chce im się pracować".

Przez całe życie żaden film, dokument czy news medialny nie powiedział mi o głodzie tyle, co ta książka. Martin Caparros rozmawia z ludźmi, którzy cierpią z niedożywienia, z lokalnymi włodarzami, lekarzami bez granic, biznesmenami, aktywistami, naukowcami. Próbuje - z sukcesem - wniknąć w pochodzenie i przyczyny głodu. Obala stereotypy - i robi to z dużym hukiem! Polecam każdemu, choć budzi olbrzymie wyrzuty sumienia, a każdy rozdział otwiera głowę na nowe, często niewygodne doznania. Bo jak wytłumaczyć fakt, że na świecie ludzie umierają z braku jedzenia, a jedzenia produkujemy tyle, że mogliby zjeść wszyscy i ciągle mnóstwo by go zostało?

"Setki milionów ludzi nie jedzą tyle, ile trzeba. (...) Co niespełna cztery sekundy jedna osoba...

zobacz kolejne z 2499 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Rana Dasgupta laureatem Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego

Jury 8. edycji Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za najlepszy reportaż minionego roku uznało książkę „Delhi. Stolica ze złota i snu” Rany Dasgupty. Uroczyste wręczenie nagrody, której organizatorami są Miasto Stołeczne Warszawa i „Gazeta Wyborcza", odbyło się w niedzielę, 21 maja w Warszawie. 


więcej
Czytamy w majówkę

Co jest ulubionym sportem Polaków? Skoki narciarskie? Piłka nożna? Tenis ziemny? Nie! Ulubionym sportem Polaków są długie weekendy! I jeden z nich właśnie się zaczyna! Przy odrobinie dobrej woli ze strony szefostwa można mieć aż 9 dni wolnego! Pomyślcie ile książek można w tym czasie przeczytać!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd