Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Ręka mistrza

Tłumaczenie: Michał Juszkiewicz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,59 (7592 ocen i 628 opinii) Zobacz oceny
10
824
9
1 369
8
1 852
7
1 995
6
910
5
417
4
108
3
88
2
18
1
11
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Duma Key
data wydania
ISBN
9788376480459
liczba stron
640
kategoria
horror
język
polski

Edgar Freemantle w ciężkim wypadku samochodowym traci rękę i zdrowe zmysły. Nękany niekontrolowanymi napadami szału, musi zacząć życie od początku. Za radą psychologa wyrusza na Duma Key, olśniewająco piękną i odludną wyspę na wybrzeżu Florydy, należącą do sędziwej Elizabeth Eastlake. Wynajmuje tam dom, wiedząc tylko jedno: chce rysować. Tworzone z chorobliwą pasją obrazy Edgara są owocem...

Edgar Freemantle w ciężkim wypadku samochodowym traci rękę i zdrowe zmysły. Nękany niekontrolowanymi napadami szału, musi zacząć życie od początku. Za radą psychologa wyrusza na Duma Key, olśniewająco piękną i odludną wyspę na wybrzeżu Florydy, należącą do sędziwej Elizabeth Eastlake. Wynajmuje tam dom, wiedząc tylko jedno: chce rysować. Tworzone z chorobliwą pasją obrazy Edgara są owocem talentu, nad którym stopniowo przestaje mieć kontrolę. Kiedy tragiczne dzieje rodziny Eastlake’ów zaczynają wyłaniać się z mroków przeszłości, nieposkromiona moc dzieł Freemantle’a objawia swe coraz bardziej przerażające i niszczycielskie możliwości.

 

źródło opisu: Prószyński i S-ka, 2008

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Reka_mistrza-p-29948-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 347
Aesir | 2013-02-16
Przeczytana: 15 lutego 2013

Zapewne "Ręka Mistrza" uznana już wkrótce zostanie za jedno z klasycznych dzieł Stephena Kinga, obok słynnych "Lśnienia", "Carrie", czy "Miasteczka Salem", wszelako, mimo silnie introspektywnej oraz niezmiernie interesującej linii fabularnej, nie uniknął autor pewnych wpadek i potknięć, zwłaszcza w końcowej części powieści, które wywołują konsternację, bądź dość komiczne efekty.
Polski wydawca definiuje dzieło Kinga, jako utwór synkretyczny, zawierający elementy horroru oraz dramatu psychologicznego. Zaiste, pierwszy rozdział "Ręki Mistrza" stanowi poddane modyfikacji, krótkie opowiadanie autorstwa Stepehena Kinga, pod tytułem "Memory", które opublikowane zostało dwa lata wcześniej. Jego bohaterem, analogicznie do późniejszej powieści, jest Edgar Freemantle, powracający do regularnego życia po straszliwym wypadku, który spowodował poważne obrażenia ciała, uszkodzenie mózgu i rozpad jego małżeństwa. Ów przejmujący dramat egzystencji człowieka okaleczonego, niepełnosprawnego, dotkniętego przez afazję i depresję został jeszcze bardziej rozwinięty i wzbogacony na kartach książki.
Wątek psychologiczno-obyczajowy wyznacza jeden z dwóch głównych nurtów powieści Kinga i opiewa niespełna połowę całego dzieła. Autor ogniskuje tu uwagę czytelnika na codziennych, wynikających z kalectwa problemach Edgara, a także na sprzężonych z nimi przeżyciach wewnętrznych, stanach emocjonalnych oraz reakcjach behawioralnych. Dzięki zjawiskowej empatii Stephena Kinga współodczuwamy z Edgarem jego zagubienie, powikłaną relację z żoną, frustrację, wskutek niemożności poprawnej artykulacji rozmaitych słów i zwrotów, trud rehabilitacji, ciężar codziennych czynności po amputacji ręki, potem motywację do spacerów brzegiem plaży na wyspie Duma Key, sprzyjających wtórnej nauce chodu, wreszcie jego zapał twórczy, brzemienny w stabilizację sfery psychologicznej. Proces powrotu do zrównoważonej egzystencji po burzliwym okresie traumy przedstawiony został przez Stephena Kinga introspektywnie, konsekutywnie i spójnie bez utraty wiarygodności głównego protagonisty.
Drugi filar powieści "Ręka mistrza" stanowi sfera "magiczna", nadprzyrodzona. Po raz kolejny Stephen King podejmuje temat ekstraordynaryjnych, paranormalnych zdolności przewodniego bohatera. W przeciwieństwie do telekinezy, którą dysponuje Carrie, czy telepatii, tudzież "lśnienia" Danny'ego Torrance, tutaj są one nabyte, a nie wrodzone, jako iż "dary" Edgara: jasnowidzenie, znajomość rzeczy ukrytych, niesamowity talent malarski, wykrystalizowane zostały u niego po katastrofie na placu budowy, brzemiennej w utratę całego przedramienia. Znów, podobnie do "Carrie" oraz "Lśnienia" stanowią one zarówno błogosławieństwo, jak i zagrożenie. Edgar zyskuje sławę niezwykłego artysty, lecz jego obrazy wykorzystuje przebiegła, zła istota.
Narracja przebiega w formie retrospekcji, w cztery lata po wydarzeniach na wyspie. Takowy zabieg literacki nawiązuje do maniery Edgara Allana Poe, uwypuklonej przykładowo w opowiadaniu pod tytułem "Złoty żuk". Wskutek znakomitej organizacji fabuły w początkowej części utworu obydwa wątki są znakomicie komplementarne. Doczesne zdarzenia i aktywności Edgara koherentnie dopełniają różnorodne przeżycia metafizyczne. Jeszcze przed przyjazdem bohatera na wyspę Duma wyczuwamy pewną tajemnicę, wszakże początkowo wszelkie nadprzyrodzone zjawiska wykazują znamiona iluzji oraz halucynacji, wywołanych pejoratywnym stanem zdrowia Edgara. Dopiero z czasem coraz bardziej narasta przeczucie obecności enigmatycznej pneumy, utajonej siły, która nie manifestuje partykularnej postaci, lecz ujawnia własną moc w obrazach i skrycie determinuje wszelkie zdarzenia. King biegle dozuje napięcie, podtrzymuje klimat tajemnicy, w konsekwencji wszelkie posunięcia mistycznej, bezimiennej istoty generują wpierw coraz więcej pytań, amplifikują ciekawość oraz głód lektury kolejnych stron.
Sekretów w powieści "Ręka mistrza" występuje bardzo dużo, m.in. Statek, Pierwsze Czaple Siedlisko, skarb wyłowiony przez ojca Elizabeth, lalka Noveen, śmierć bliźniaczek, charyzmaty twórcze Edgara i małej Libbit. Wszystkie zostały połączone w iście wirtuozerskiej manierze konstrukcji osi fabularnej. W pewnym momencie niemal każde wydarzenie jest mniej, lub bardziej podejrzane.
Klucz do wielowątkowej zagadki postawionej przed czytelnikiem stanowią dzieła Edgara, przede wszystkim serie "Dziewczynka i statek" oraz zachody Słońca. Wynikają one częściowo z ponadprzeciętnych umiejętności bohatera, lecz przede wszystkim są kanałem oddziaływania owej enigmatycznej potęgi, złej istoty, która podpowiada Edgarowi coraz bardziej niepokojące, a później przerażające wizje, ujawniając stopniowo własną tożsamość.
Moment przełomowy w rozwoju akcji stanowi wielka wystawa dzieł Edgara Freemantle w galerii Scoto. Po tym wydarzeniu King popełnia coraz więcej błędów w konstrukcji fabuły i niejednokrotnie burzy, moim zdaniem, znakomicie zbudowany uprzednio nastrój grozy i ukrytego niebezpieczeństwa.
Zbyt wiele postawionych uprzednio pytań nagląco wymaga odpowiedzi, które autor udziela za szybko i nader obficie, jakby dopinając "na siłę" luki pomiędzy koncepcją zakończenia powieści, a bieżącym etapem akcji. Krótka analiza praxis protagonistów wyświetla całkiem komiczne sytuacje wykreowane przez Kinga, zapewne wbrew jego woli.
Pierwszą karykaturalną impresję stanowi wizyta pokrytego wodorostami zombie ze Statku Umarłych przy lodówce Edgara w Wielkim Koralu. Czyżby nie całkiem zdechły Jack Sparrow sprawdzał jaki rum produkowany jest w dobie odrzutowców oraz implantów? Takim obrotem spraw zaskoczony jest chyba sam King, ponieważ Edgar nie wykazuje żadnego konkretnego odruchu samoobrony, nawet gdy Jack Sparrow zakłada mu kajdany i ciągnie na statek. Wyobraźnia Freemantle, tak prężna i bujna przed sztalugami, teraz zupełnie go zawodzi, chociaż malował ten statek od dłuższego czasu i suponował skład jego załogi. Powstały w efekcie impas ratuje Wireman, który znikąd przybywa do Koralika, aby uderzyć zombie srebrnym kandelabrem zabranym z jakiegoś powodu ze sobą.
Niektóre zachowania postaci oraz zdarzenia są nad wyraz niespójne, niejako naciągane, niewiarygodne, szkodliwe dla klimatu utworu i niepotrzebne. Zakończenie powieści coraz bardziej determinuje tok zdarzeń jeszcze na blisko dwieście pięćdziesiąt stron przed wielkim finałem. Przykład stanowi interwencja zmarłego doktora Kamena, który w myślach podpowiada Edgarowi numer telefonu do jego córki, Ilse. Skąd go znał? Czyżby ona też była jego pacjentką, a jeśli nie, to może "kimś więcej"? Co ciekawe, Kamen tylko raz zabiera głos po śmierci, akurat gdy Edgar wpada w kolejny impas, nierozwiązywalny dla Kinga. Równie dobrze jego pomoc byłaby użyteczna też później, na przykład, gdy Edgar poszukuje po omacku wieczka od latarki w ciemnej studni Pierwszego Czaplego Siedliska. "Ej Edgar, leży pod twoim tyłkiem!".
Pod presją nagłego rozwoju wydarzeń autor gubi własny wątek i nerwowo poszukuje rozwiązania. A gdyby Edgar nie odgadł numeru do swojej córki pod wpływem frustracji i wściekłości? Czy taki tok wydarzeń zaowocowałby jakimikolwiek zmianami? Ostatecznie umarłaby dla pożądanego końca utworu. A gdyby zamiast Kamena pomógł mu powiedzmy Jack Cantori, który w innej wersji zdarzeń po prostu wziąłby wcześniej numer do Ilse, rozważającej już i tak rozstanie ze swoim "Słowikiem"? Przecież on również uczestniczył owej sytuacji. Czy jej śmierć była konieczna?
Inny zabawny przykład stanowi kuszenie Ilse poprzez syfon w zlewie. Na szczęście King wybiera umywalkę, a nie toaletę. Wtedy Perse mówiłaby raczej: "Nie na twarz do cholery"!
Po śmierci ukochanej córki Edgar okazuje osobliwy i dość kuriozalny spokój, zwłaszcza przed podróżą do zapomnianego Pierwszego Czaplego Siedliska, obecnie upiornej siedziby demona. Nieuchronna konfrontacja ze spiritus movens morderstwa jego najdroższego dziecka, a także wszystkich tragedii na wyspie raczej generuje pewien stres i napięcie, tymczasem Edgar wpierw przesypia zaplanowany uprzednio moment wyjazdu, następnie beztrosko gawędzi z kumplami, rysuje i popija kawkę, niemalże wyciąga ich na piwo i mecz, zamiast zagrzewać do nadchodzącej walki z demonem.
Przykładów jest jeszcze wiele. Po długiej i bezcelowej eksploracji zrujnowanej rezydencji Freemantle, Wireman i Cantori odnajdują Noveen. Ponieważ znów następuje impas, skonsternowani bohaterowie nie mają żadnej wizji dalszego działania, nagle King obdarza Jacka Cantori zdolnościami brzuchomówcznymi, choć nigdy uprzednio o takich nie wspominał. Oto kolejne doraźne rozwiązanie autora w przypadku fabularnego zatoru. Z dużym prawdopodobieństwem zobaczyłby on Laleczę Rebę w Wielkim Koralu, pomagając Edgarowi przy przeprowadzce. Już wtedy istniała dobra okazja ku prezentacji tak osobliwej umiejętności, tymczasem wspomniana została dopiero u kresu powieści, gdy King potrzebował spinacza dla bieżącego stanu fabuły z zakończeniem.
Najgorzej potraktowaną przez Kinga postacią wśród wszystkich bohaterów jest Perse. Jej krzywda, przez pryzmat znaczenia owej postaci w całej historii, przewyższa jeszcze bardziej kalectwo i afazję Edgara, który przynajmniej zyskał temporalnie niewidzialną dłoń. Najlepiej do macania tyłka Mary Ire.
Początkowo wiemy bardzo niewiele o stale obecnej na wyspie i aktywnie kształtującej bieg wydarzeń mocy. Dla nieświadomego przyszłych tragedii Edgara, Perse wcale nie istnieje. Jej imię występuje najpierw, jako nazwa tajemniczego żaglowca, a później pudełka-serca i porcelanowej figurki. W rzeczywistości jest ona złym duchem i głównym antagonistą powieści. Przez dłuższą część utworu całkowicie kontroluje postępowanie wszystkich bohaterów, w tym niezwykły dar Edgara, jakkolwiek King błyskotliwie podpuszcza i zwodzi czytelnika informacjami o nadprzyrodzonych zdolnościach osób pozbawionych kończyn. Perse wzbudza jeszcze większą grozę i postrach, bowiem działa najzupełniej swobodnie i szkodzi wszystkim bez jakiejkolwiek możliwości obrony przed jej miazmatyczną potęgą. Najprawdopodobniej powoduje upadek małej Elizabeth Eastlake z dwukółki, a następnie obdarza ją niezwykłym talentem malarskim, czyniąc instrumentem realizacji jej złowrogich zakusów. Za pośrednictwem obrazów Libbit wywołuje Perse pozasezonowy huragan o spektakularnej sile, a w późniejszym czasie zabija jej rodzeństwo. Oczywiście King nie mówi czytelnikowi niczego wprost, lecz jeśli Edgar zyskał tak niesamowite zdolności twórcze również na skutek wypadku i jeżeli owa zła istota dysponuje tak ogromną potęgą, to powstają silne supozycje wobec właściwych przyczyn owej katastrofy budowlanej. Perse z początku powieści jest bezwzględna, koszmarna, nadludzko inteligentna, przebiegła, potężna, tajemnicza i amorficzna, wyobrażana indywidualnie przez każdego czytelnika. Przypomina odrażające, demoniczne bóstwa z mitopoei H.P. Lovecrafta i spełnia wszelkie kryteria przerażającego Big Bad Bossa.
Niestety King zupełnie zrujnował tę postać pod koniec utworu, przydając jej nadmierną transparentność oraz niepotrzebny antropomorfizm. W przeciwieństwie do "Lśnienia" zło w "Ręce Mistrza" zmaterializowane zostało na długo przed kulminacyjną fazą rozwoju fabuły. King wyposażył Perse w zbyt dużo namacalnych przymiotów, w konsekwencji odarł ją z pewnej abominacyjnej tajemnicy, gargantuicznej powagi, przerażającej bezpostaciowości, niedostępnego empirycznej wiedzy mistycznego wymiaru. Nic nie wspomina pisarz o celu aktywności Perse. Wprawdzie wzmiankuje jej władzę nad nieumarłą załogą piekielnego Żaglowca, lecz w jej działaniach nie występuje żaden dalekosiężny i pryncypialny kierunek, jakikolwiek złowrogi plan. Zabija przeważnie w odwecie, bądź ze strachu przed utratą kontroli. Takowa motywacja koresponduje bardziej z ludzkimi zaburzeniami psychicznymi, a nie wyszukaną, niepojętą, złowróżbną i długowieczną inicjatywą inteligentniejszego bytu. Jeden sekret pozostaje niewyjaśniony - co ta starożytna, potężna istota porabia na "Słonecznej Florydzie"? Jej przebudzenie spowodował trywialny i dość śmieszny przypadek - koralowiec uszkodził szklany pojemnik po whiskey, w którym została "utopiona". Czy naprawdę tak zamożna rodzina, posiadająca okazałe włości oraz całą wyspę na własność, nie uzbierała paru groszy na trwalszy przedmiot? A gdyby obecność Perse wynikała z tajemniczych rytuałów, lub seansów dokonanych w przeszłości na wyspie? Przecież narodziny spirytyzmu przypadają na schyłek dziewiętnastego wieku, zaś w pierwszych dekadach dwudziestego stulecia owa doktryna osiągnęła już apogeum rozwoju. Zarówno w Europie, jak i Ameryce Północnej powstawały podówczas pluralistyczne stowarzyszenia spirytystyczne, wydawane były heterogeniczne książki w tymże spectrum tematycznym. Taki scenariusz byłby znacznie bardziej wiarygodny i ponury. Zrozpaczony po śmierci żony John Eastlake uczestniczy w seansie ewokacji duchów. W rezultacie nawiązuje kontakt ze złowrogim bytem, demonem, udającym jego ukochaną. W krótki czas później na wyspie dochodzi do niezwykłych wydarzeń, które wykazują wszelkie znamiona opętania. Wtedy nawet wymioty Jacka Cantori przypominałyby wyciek ektoplazmy.
Zamiast powyższej wersji, będącej swoistą przestrogą przed komunikacją z zaświatami, King podaje czytelnikowi śmieszną i tanią historyjkę o "przeciekającej stołowej".
Gdyby nakręcona została adaptacja filmowa rzeczonej opowieści, to Perse byłaby zaledwie kolejnym, "efekciarskim" stworem w długim korowodzie groteskowych upiorów z kiczowatych, młodzieżowych "krzykaczy".
Powieść "Ręka Mistrza" zafascynowała mnie bardziej, jako dramat psychologiczny, aniżeli horror. Rozumienie powikłanych losów i skomplikowanych uczuć bohaterów: ich motywacji, rozterek, cierpień i radości, przede wszystkim małej Libbit Eastlake, Jerome'a Wiremana i Edgara Freemantle umożliwia wyłącznie dobrze rozwinięta empatia po stronie czytelników. Wrażliwość oraz biegłość Stephena Kinga w eksploracji subtelności ludzkiego umysłu bezsprzecznie ratują tę historię i przysparzają szczerych wzruszeń, zwłaszcza w opisach zagubienia i ciężaru zmagań z codziennymi czynnościami po poważnym wypadku, zarówno Edgara, jak i panny Eastlake. Zachęcam do lektury tej opowieści, szczególnie w jej warstwie instrospekcyjnej oraz psychoanalitycznej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rzeczy, których nie wyrzuciłem

Bez fajerwerków, zwyczajna. Właśnie w tym siła tej książki. Książki ciepłej, wzruszającej, dowcipnej.

zgłoś błąd zgłoś błąd