Hotel New Hampshire

Tłumaczenie: Michał Kłobukowski
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,44 (1402 ocen i 99 opinii) Zobacz oceny
10
111
9
231
8
342
7
425
6
160
5
83
4
17
3
25
2
3
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Hotel New Hampshire
data wydania
ISBN
9788380692732
liczba stron
560
słowa kluczowe
Michał Kłobukowski
język
polski
dodała
Ag2S

„Hotel New Hampshire” to klasyczny przykład tak zwanej „czarnej komedii”. Pierwsze skrzypce w tej brawurowo napisanej, przesyconej erotyzmem powieści grają członkowie rodziny Berrych, wiedzeni obsesyjnym pragnieniem stworzenia dochodowego hotelu. Szukając odpowiedniego miejsca do realizacji projektu, a także własnego miejsca w życiu, co raz konfrontowani z niespodziewanymi tragediami, ludzie...

„Hotel New Hampshire” to klasyczny przykład tak zwanej „czarnej komedii”. Pierwsze skrzypce w tej brawurowo napisanej, przesyconej erotyzmem powieści grają członkowie rodziny Berrych, wiedzeni obsesyjnym pragnieniem stworzenia dochodowego hotelu. Szukając odpowiedniego miejsca do realizacji projektu, a także własnego miejsca w życiu, co raz konfrontowani z niespodziewanymi tragediami, ludzie ci wikłają się w różne zwariowane sytuacje, które równie często wywołują u czytelnika salwy śmiechu, co wyciskają mu z oczu łzy. Warto, więc chyba przy lekturze tej świetnej powieści pamiętać o jednej z zawartych w niej maksym: „Życie jest na serio, a sztuka dla frajdy”.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 570
Megajra | 2016-03-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 marca 2016

Istnieją autorzy, którzy potrafią poniewierać czytelnikiem z siłą małego huraganu, targać ich emocjami, szarpać intelektem a dodatkowo pozbawić ich starego, dobrego snu, którego czytelnik/ofiara, cierpiąca na syndrom sztokholmski, dobrowolnie zrzeka się na rzecz wspomnianej poniewierki, przyjmowanej raz ze łzami, raz z radością. John Irving jest właśnie takim autorem.

O Winie Berrym można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że jest realistą. Ojciec piątki dzieci, kochający mąż i amatorski treser niedźwiedzi (właściwie jednego, dość starego niedźwiedzia), wciąż żyje w czasie przyszłym, myśląc o tym, co zrobi niebawem – zarobi na studia na Harvardzie, zdobędzie tytuł naukowy, znajdzie pracę. Jego życie nie układa się jednak tak łatwo, jakby sobie tego wymarzył. W planach przeszkadza mu brak pieniędzy i wojna, a później także pewien śmierdzący pies, który nie daje spokoju jemu i rodzinie nawet po śmierci. Win jednak nie poddaje się i wciela w życie każdy genialny pomysł. Jednym z nich jest tytułowy „Hotel New Hampshire” – założony w miasteczku, które zupełnie nie potrzebuje hotelu. Przynosi jednak rodzinie Berrych niezapomniane chwile, wpycha ich w wir nie zawsze przyjemnych wydarzeń, kształtuje ich życie. Przecież "każdy małolat powinien się wychować w jakimś zwariowanym hotelu".

„Jeśli przeczytałeś jedną książkę Irvinga, przeczytałeś je wszystkie” – mógłby powiedzieć jakiś malkontent, który w powracających motywach widzi tylko wtórność autora i brak inwencji twórczej. Takim malkontentom odradzam lekturę, bo rzeczywiście, Irving nie stroni od obranych wcześniej tematów, od wiecznie obecnego Wiednia, cyrku, niedźwiedzi czy homoseksualizmu. Czy oznacza to jednak, że pisarz zjada własny ogon jak mityczny Uroboros? Nigdy w życiu. Jak przystało na prozę Irvinga jest świeżo, zabawnie, czasem smutno a nawet przerażająco, choć przecież czytelnik, który zna już twórczość tego pana wie, czego może się spodziewać. Ja się spodziewałam, a nie umniejsza to ani trochę przyjemności z lektury, jaką czerpałam w każdej minucie poświęconej "Hotelowi New Hampshire".

Tym razem Irving rozprawia się nie ze światkiem pisarskim (choć w powieści nie mogło zabraknąć choćby skromnego literackiego epizodu), nie z nietolerancją, lecz z gwałtem. To właśnie przemoc na tle seksualnym wysuwa się na pierwszy plan Hotelu New Hampshire, którą autor próbuje ukazać czytelnikowi w całej krasie – od aktu, przez traumę, lęk, wyparcie, aż po wściekłość i ostateczne rozprawienie się z tym, co zaszło lata temu, choć ani trochę nie ulotniło się z umysłu ofiary. Irving od zawsze był niesamowicie bystrym obserwatorem, wrażliwym na krzywdę wobec człowieka, na nierówności, które rządzą światem – stąd też w jego twórczości nierzadko pojawiają się homoseksualiści, transseksualiści czy feministki, wszyscy marginalizowani w naszym nietolerancyjnym społeczeństwie, u Irvinga otrzymywali głos, silny i niezależny. Tak samo wygląda to w przypadku ofiar gwałtu, których na kartach Hotelu New Hampshire spotkamy wiele, wprowadzanych niby mimochodem, jednak zostawiających swój ślad, wpływających na bohaterów. Jeśli ktoś podczas lektury pomyśli, że jest ich tam za dużo, że to nierealistyczne, że przecież aż tyle napotkanych kobiet nie mogło paść ofiarą gwałciciela, radzę zastanowić się nad tym dwa razy.

Proza Irvinga przynosi tak wiele zastanowienia, tak wiele uczuć, nie tylko dlatego, że autor doskonale oddaje materię świata, wraz z jego dramatami i absurdami, ale głównie dzięki umiejętności kreowania postaci żywych i charakternych, nie pozbawionych wad, a przez to tak bliskich nam, czytelnikom. "Hotel New Hampshire" okazał się kolejną powieścią, która pozwoliła mi zapoznać się z bohaterami zdolnymi do wielkich poświęceń i wielkich krzywd, śmiejących się prawdziwie, aż do bólu brzucha, rozpaczających aż do omdlenia, kochających do utraty zmysłów. To postaci, które nie mogą nie wzbudzić uczuć – to po prostu niewykonalne. Jak można nie kochać małej Lilly, dziewczynki a później kobiety, która rośnie i je tylko ciut ciut, zaś kocha, pracuje i pochłania cały świat ciut, ciut za bardzo? Jak można nie śmiać się razem z Franny i Johnem, podsłuchujących hotelowych gości? Jak można nie cierpieć i nie płakać razem z nimi? Nie można.

"Hotel New Hampshire" to absurd, to humor, dramat i psychologia (tej jest nawet sporo, bo i Freud, choć nie ten Freud, jest jednym z bohaterów). To jazda bez trzymanki, którą może nam zaserwować tylko taki mistrz jak John Irving. Ja piszę się na każdą karuzelę, na każde cyrkowe przedstawienie i każdy show z niedźwiedziem, które ten autor ma w zanadrzu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Życie w średniowiecznej wsi

Książkę dostałam – pewnie sama bym po nią nie sięgnęła – ale wcale nie żałuję, że ją przeczytałam. Zawiera mnóstwo informacji wyciągniętych ze źródeł...

zgłoś błąd zgłoś błąd