Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Roszpunka

Tłumaczenie: Ewa Tarnowska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk
7,4 (5 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
2
7
3
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Rapunzel
data wydania
ISBN
9788327437785
liczba stron
64
słowa kluczowe
Roszpunka
język
polski
dodała
Ewa

Wiedźma chwyciła długie złote włosy Roszpunki i niczym linę spuściła je przez okno. Dziewczyna obserwowała, jak staruszka zsuwa się po nich na sam dół wieży.
Klasyczne dziecięce opowieści z niezwykłymi ilustracjami znanej włoskiej rysowniczki Franceski Rossi, które pomogą dzieciom przenieść się do krainy wyobraźni.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoolesiejuk.pl/wyniki-wyszukiwania/489641/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoolesiejuk.pl/wyniki-wyszukiwania/489641/

Brak materiałów.
książek: 261
Ewa | 2016-01-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 06 stycznia 2016

Folgowanie ciążowym zachciankom może wiązać się z tragicznymi skutkami. Nie mam na myśli nadwagi albo dolegliwości, typowych dla przejedzenia.

Daleka jestem również od krytyki reklamy lodówki, tureckiego producenta, w której to przyszły ojciec zaopatruje matkę swego nienarodzonego dziecka w przeróżne smakołyki. W końcu baśnie rządzą się innymi prawami niż namacalna rzeczywistość.

To jednak pragnienie skonsumowania kradzionej rośliny, przyczyniło się do rodzinnego dramatu Anny i Mikołaja.

Według ludowego porzekadła nie wolno odmawiać ani sprzeciwiać się woli kobiety, będącej przy nadziei. Nie ma znaczenia, co kierowało statecznym mężem, czy była to troska, miłość, a może pragnienie świętego spokoju.

W każdym razie zakazany owoc, jakim w tym przypadku była zwykła roszpunka, wyrwany pod osłoną wstydu i wyrzutów sumienia z ogródka wiedźmy, parze złodziei odebrał największy skarb.

O tym, jak łatwo składać obietnice, których nie zamierzamy dotrzymać.

O tym, jak rodzicielska miłość może okazać się destrukcyjna.

O tym, jak młodzieńcze zauroczenie, w dzisiejszych czasach wręcz bagatelizowane, a nawet wyśmiewane, przeobraża się w uczucie, zdolne zwalczyć największe zło i wszelkie przeciwności losu.

Przedstawiam serię zapadających w pamięci tekstów, będących adaptacją najpiękniejszych baśni, stanowiących rezultat niezwykle udanej współpracy ilustratorki Francesci Rossi oraz pisarki Giady Francii.



Kiedy przed kilkoma tygodniami w Biedronce pojawiły się baśnie, wydane nakładem Firmy Księgarskiej Olesiejuk, wystarczyło pobieżne zapoznanie się z książkami, bym bez wahania zakupiła od razu kilka tomów. Seria utworów nadających nowe oblicze dziełom między innymi braci Grimm, Hansa Christiana Andersena, Lewisa Carrolla, Charles’a Perrault czy Jeanne-Marie Leprince De Beaumont, dostępna była w dwóch formatach. Skusiłam się na ten mniejszy. Aktualnie wraz z córką posiadamy 8 egzemplarzy i nie zamierzamy na wspomnianej liczbie poprzestać.



Wspomnianą serię wyróżnia podejście adaptatorki tekstu i ilustratorki do znanych historii.

W podobnych wydaniach opowieści zostają sprowadzone do niezbędnego minimum. Pomijane są wątki poboczne, nie urozmaica się treści o spowalniające akcję opisy przyrody czy też wnętrz, nie zagłębia się w psychikę bohaterów, nie roztrząsa dylematów, które ich dręczą. Często nawet pomijane zostają dialogi. Wypuszczone na rynek kolorowe ,,masówki” przedstawiają ogólny zarys baśni, bazując na ich popularności. Realizują zasadę ,,Krótko, zwięźle, na temat”. O ile młodszym dzieciom takie rozwiązanie najbardziej odpowiada, tak już bardziej wymagający czytelnicy szukają dodatkowych wrażeń, bogatszej treści. Nie krytykuję ,,ubogich” tekstów. To dzięki nim nasze pociechy rozpoczynają przygodę z baśniami, zapoznają się z opowieściami, które inspirują artystów. Moje uwagi dotyczą książek, przesadnie słodkich, przepełnionych zbędnymi zdrobnieniami, dalekich od stymulowania fantazji. Przecież istotą baśni jest oddziaływanie na wyobraźnię czytelnika.



Utwory w oryginalnej wersji nie stroniły od drastycznych opisów, sytuacji mrożących krew w żyłach. Wystarczy przypomnieć Babę Jagę, tuczącą Jasia, mającego stanowić jeden z jej posiłków, albo zamarzającą Dziewczynkę z zapałkami, Łowcę, zamierzającego pozbawić Śnieżkę życia. Wszystko to pojawiło się w konkretnym celu. Przedstawiając dziecku łagodniejsze wersje, staramy się chronić pociechę przed złem, obawiamy się występowania nocnych koszmarów. Czy jednak słusznie? Czy nasze dzieci nie są w stanie zmierzyć się z literacką fikcją? Oczywiście, należy dostosować ją do wieku i emocjonalnej dojrzałości latorośli.


Niemniej jednak Roszpunka autorstwa Giady Francii przykuje uwagę tych, którzy szukają rozbudowanych historii, szczegółowych informacji o bohaterach oraz liczą na niejedną konwersację, w jakiej uczestniczyć będą postaci.

Dla tych, którzy nie pamiętają, przedstawię w skrócie losy uwięzionej w wieży dziewczyny.

Pewne zgodne, szczęśliwe, choć niespełnione małżeństwo marzy o potomku. Kiedy kobieta po wielu latach starań wreszcie zachodzi w ciąże, dopadają ją typowe dla odmiennego stanu zachcianki. Z ogrodu sąsiadki podkrada roszpunkę oraz rzodkiewkę i odmawia innego pożywienia. Kiedy podupada na zdrowiu, zaniepokojony małżonek bez zezwolenia właścicielki zakrada się po wspomniane warzywa. Jednakże zostaje przyłapany przez starą wiedźmę. Ta zaś, korzystając z okazji, wymusza na nim złożenie przyrzeczenia, którym jest osobliwa wymiana. Kiedy nadchodzi czas spłaty długu, Mikołaj i Anna zostają pozbawieni ukochanej córeczki. Otrzymuje ona nowe imię i jako Roszpunka staje się podopieczną wiedźmy.

Z początku nowa opiekunka traktuje ją jak własną wnuczkę, nawet upewnia dziewczynkę w przekonaniu, iż jest jej jedyną krewną. Kiedy jednak Roszpunka zaczyna dojrzewać i poznaje tajemniczego księcia, zazdrosna starucha zamyka ją w wieży. Codziennie jednak odwiedza przyszywaną wnuczkę, wdrapując się po jej długich, blond włosach. Zdeterminowany młodzieniec nie potrafi zapomnieć o pięknej nieznajomej i postanawia ją odszukać. W rezultacie przyczynia się do unicestwienia staruchy, uwalnia młodą więźniarkę, którą następnie poślubia. Aby szczęście osiągnęło maksymalny wymiar, następca tronu pomaga ukochanej odnowić kontakty z rodzicami.



Jaki morał płynie z tej opowieści? Cóż, nie można wszystkich mądrości sprowadzić do jednego zdania. Generalnie, podkreślona została waga obietnicy. Adaptatorka baśni położyła nacisk na dotrzymywanie danego słowa. Pochopnie wypowiedziane przyrzeczenia, których nie zamierzamy zrealizować, obrócą się przeciwko nam, boleśnie karząc. Lepiej dokładnie przeanalizować konsekwencje, wiążące się ze składanie obietnicy, niż później gorzko żałować pochopnie podjętej decyzji.


Nie umniejszajmy roli wiedźmy. Jak bardzo samotna i zdesperowana musiała być, by wykorzystać słabość sąsiadów? Oczywiście to nie tłumaczy jej zachowania, nawet jeśli potraktujemy ją jako poszkodowaną, okradzioną staruszkę.

Miłość, którą obdarzyła Roszpunkę, objawiała się wspólnym spędzaniem czasu, przekazywaniem zdobytej wiedzy, umiejętności, zdradzaniem tajemnic, dotyczących magicznych receptur. Zapewne staruszka traktowała dziewczynkę jako następczynię, stąd tak bardzo zależało jej na przekazaniu swojej spuścizny.

Kiedy dziewczyna poznała swojego rówieśnika, wiedźma poczuła się zagrożona. Wizja utraty przyszywanej wnuczki paraliżowała ją do tego stopnia, że nie chciała pozwolić na to, by podopieczna dorosła, założyła własną rodzinę, najprawdopodobniej opuściła chatkę.

Zawziętość, desperacja- to właśnie one kierowały wiedźmą, która posunęła się nawet do tego, by oszpecić przyszywaną wnuczkę, zamknąć najpierw w wieży, a potem w jaskini, izolując od świata.

Natomiast królewicz okazał się nie tylko atrakcyjną partią z dobrego i majętnego domu. Prócz lekkiego defektu urody, jakim był niski wzrost, na tle znanych następców tronu, tego wyróżniało męstwo i coś więcej niż chęć ożenku z piękną panną. Początkowe zauroczenie Roszpunką przemieniło się w intensywne uczucie. Mimo przeciwności losu, obowiązków, ojca, wątpiącego w istnienie tajemniczej nieznajomej, głosu rozsądku, królewicz pokonuje liczne przeszkody i poślubia ukochaną.


Nie myślcie jednak, że schematyczny happy end wiąże się z weselnym przyjęciem i wypowiedzeniem sakramentalnego TAK. Otóż młodzieniec potęguje szczęście swojej wybranki, sprowadzając do pałacu Annę oraz Mikołaja, którym jako dziecko została odebrana. Czym zyskuje dodatkowe punkty.

Nie wiemy czy para będzie żyć długo i szczęśliwie. Autorka tekstu zdradziła wyłącznie tyle, że dzień zaślubin był dla Roszpunki najpiękniejszym wydarzeniem. Resztę możemy dopowiedzieć sobie sami, gdyż los pisze różne, często sprzeczne z naszymi wyobrażeniami scenariusze.




Powyższa recenzja ukazała się również na moim blogu: http://swiatwedluglilii.pl/dla-dziecka/ciekawe-adaptacje-basni-roszpunka/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Metro 2035

W ostatniej części trylogii „Metro” autor pozwolił sobie odlecieć od koncepcji książki, którą można by zaliczyć do gatunku sci-fi i poszedł bardziej w...

zgłoś błąd zgłoś błąd