Syn

Tłumaczenie: Jędrzej Polak
Wydawnictwo: Czwarta Strona
7,56 (688 ocen i 116 opinii) Zobacz oceny
10
60
9
115
8
199
7
195
6
71
5
21
4
10
3
9
2
2
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Son
data wydania
ISBN
9788379763993
liczba stron
608
kategoria
historyczna
język
polski
dodała
Ag2S

"Syn" Philippa Meyera to epicka, napisana z rozmachem powieść o amerykańskim Zachodzie. Wielopokoleniowa saga o losach dumnej i niezłomnej teksańskiej rodziny McCulloughów – od czasów XIX-wiecznych najazdów Komanczów do XX-wiecznego boomu naftowego – dla której najważniejszą wartością jest ziemia i honor. To także książka niepokojąca i działająca na wyobraźnię. Bez wątpienia można powiedzieć,...

"Syn" Philippa Meyera to epicka, napisana z rozmachem powieść o amerykańskim Zachodzie. Wielopokoleniowa saga o losach dumnej i niezłomnej teksańskiej rodziny McCulloughów – od czasów XIX-wiecznych najazdów Komanczów do XX-wiecznego boomu naftowego – dla której najważniejszą wartością jest ziemia i honor. To także książka niepokojąca i działająca na wyobraźnię. Bez wątpienia można powiedzieć, że jest arcydziełem i kontynuacją najlepszej tradycji amerykańskiego kanonu – niezapomniana powieść łącząca pisarską sprawność Larry’ego McMurtry’ego z ostrością wyrazu Cormaca McCarthy’ego.

Oszałamiająca… to książka, która naprawdę zasługuje na miano arcydzieła.
Kate Atkinson

Mistrzowska!
„The New York Times”

Zapewne najlepsza książka amerykańska napisana w tym stuleciu.
„The Bookseller” (UK)

„Syn” słusznie rości sobie prawo do tytułu Wielkiej Amerykańskiej Powieści.
„The Washington Post”

Oszałamiająca… „Syn" jest dla literatury tym samym, czym Goya dla malarstwa.
„Sydney Morning Herald”

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 649
Dominika Rygiel | 2017-02-15
Na półkach: Przeczytane, 52 / 2017
Przeczytana: 15 lutego 2017

Jednym z głównych powodów dla których czytam książki jest fakt, iż zupełnie bezkarnie i stosunkowo niskim kosztem mogę przemieszczać się w czasie i przestrzeni. Nie szukając daleko, kilka dni temu z pewnym podstarzałym naukowcem wizytowałam mroźną Arktykę, później z samą Marie Skłodowską-Curie wylądowałam w Paryżu, by w końcu, w przeciągu kilku chwil przenieść się na Dziki Zachód. A tam? Bezkresne prerie, bezwzględni Indianie, rancza, szyby naftowe, walka o przetrwanie, pieniądze, wzloty i upadki rodziny McCulloughów. A to ostatnie za sprawą Philippa Meyera i jego głośnej powieści Syn. Czy warto było?

Syn, swoją pokaźną, bo ponad sześciuset stronicową objętością obejmuje losy niemal sześciopokoleniowej rodziny. Uwerturą powieści jest jej drzewo genealogiczne, w skład którego wchodzi dwudziestu czterech członków rodu. Sama historia opiera się jednak tylko i wyłącznie na opowieści trojga z nich. Prym wiodą wyznania urodzonego w 1836 roku seniora teksańskiego rodu – Pułkownika Eliego McCulloughama. Ten wzięty w niewolę przez Komanczów mężczyzna przywołuje niełatwe i nad wyraz wstrząsające wspomnienia ze swego młodzieńczego życia. Będąc świadkiem gwałtu i zabójstwa przez Indian swej matki i siostry, a w późniejszym okresie również brata, stawić musiał czoła dzikiemu i nieokiełznanemu plemieniu, zdobywając wraz z upływem czasu ich pełne zaufanie. Zwierzenia Pułkownika splatają się z pamiętnikiem Petera McCullougha. Jego syn kupia się głównie na wpływie walk powstańców meksykańskich na losy całej rodziny. Trzecią narratorką powieści jest prawnuczka Eliego – Jeannie McCullough. Jej opowieść w znacznej mierze opisuje problemy, z jakimi borykać musiała się w obliczu wielkiego gospodarczego boomu związanego z pozyskiwaniem ropy naftowej na początku XX wieku. Trzy różne punkty widzenia, trzy samodzielne obrazy, które w całości dają pełną panoramę teksańskiego życia na przełomie XIX i XX wieku.

Jak widać z samego zarysu fabuły, powieść autorstwa amerykańskiego pisarza Philippa Meyera zachwycić może swym niekwestionowanym kolorytem i fabularnym rozmachem. Ten jest ewidentnym i niepodważalnym, największym atutem książki. Autor nie stroni od szczegółowych, pełnych nieludzkich, brutalnych praktyk opisów. Powieść przesiąknięta jest krwią, torturami, dzwoni w uszach tętentem koni i wystrzałami pistoletów. Przedstawione dzieje dynastii McCulloughów przedstawione zostały bezkompromisowo, z pełną surowością ówczesnych przełomowych dla historii czasów. Całość przesiąknięta jest duchem Dzikiego Zachodu. To walor, który rzuca się w oczy od samego początku, odurza i odurzy bodaj każdego czytelnika i nawet mnie ciężko z tym dyskutować.

Jak się pewnie domyślacie, a do czego delikatne zmierzam – pomimo pełnych dramatyzmu wydarzeń i niekwestionowanego, plastycznego stylu, nie do końca czuję się tą pozycją usatysfakcjonowana. Już spieszę wyjaśnić dlaczego. Ta wielka, barwna saga opisuje jedne z najbardziej tragicznych wydarzeń w dziejach Ameryki. Meyer dokładnie, z pełną dbałością o szczegóły opisuje kolejne tragiczne epizody, z jakimi borykać muszą się jego bohaterowie. Zapomina jednak o jednej, dosyć istotnej sprawie – emocjach. Postaci, choć pełni odwagi, prące pod niejednokrotnie pod prąd, pozbawione zostały jednej istotnej cechy, która nadałaby im bardziej ludzki wymiar: wyprane zostały z uczuć. Nie rozpaczają po stracie bliskich, nie roztrząsają spływających na nich kolejnych niedogodności, nie mają żalu do losu. Biorą życie takie, jakim jest, bez zbędnych dywagacji odnośnie jego niesprawiedliwości. Opisują go niemal sprawozdawczo, co za tym idzie, powieść pozbawiona została ważnego dla mnie wymiaru, pewnej emocjonalnej głębi, która w znacznej mierze pozwoliłaby mi współodczuwać snutą przez Meyera historię. Biorąc pod lupę jej szeroko zarysowany fabularny szwung, przyznać muszę, że momentami mnie przytłaczał, publicystyczna nuta wywoływała odczucie nudy. Nie ukrywam, że gdyby ociosać powieść z kilku przydługich opisów, całość nabrałaby bardziej przystępnej czytelnikowi formy.

Syn to dzieło pokaźne, zachwycające swym niebywałym rozmachem. Dzieje rodu McCulloughów zauroczyć mogą swym epickim, malowniczym rysem, odważną zamaszystością pióra Meyera. Czytając tę epicką opowieść, trudno nie wychwycić niebywałego zaangażowania, werwy i zapału pisarza. To bardzo dobra saga, powieść z niebywałym potencjałem. Tym bardziej więc szkoda, że swą dziennikarską precyzją, Philipp Meyer zatracił dosyć istotną jej część. Stroniąc od epatowania emocjami, z jednej strony uchronił ją od przesadnego melodramatyzmu, z drugiej zaś strony, pozbawił jej ważnego, humanistycznego wymiaru. A ten, pozwoliłby niewątpliwie dorównać powieść do dzieł Johna Steinbecka. Z przykrością stwierdzić jednak muszę, że do głośnych powieści noblisty jej bardzo daleko. Wielka szkoda.

www.bookiecik.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Opowiadania bizarne

Niby opowiadanka o niczym a wciągają, zmuszają do myślenia i zapomnieć zbyt szybko się nie dają. Polecam.

zgłoś błąd zgłoś błąd