Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zbawienie na Sand Mountain. Nabożeństwa z wężami w południowych Appalachach

Tłumaczenie: Bartosz Hlebowicz
Seria: Seria Amerykańska
Wydawnictwo: Czarne
5,69 (54 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
2
7
11
6
20
5
13
4
6
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Salvation on Sand Mountain: Snake-Handling and Redemption in Southern Appalachia
data wydania
ISBN
9788380492561
liczba stron
200
słowa kluczowe
Bartosz Hlebowicz
język
polski
dodała
Ag2S

To jedna z najmniej znanych i tajemniczych twarzy południa Ameryki – kościoły wężowników. Członkowie tych zborów, założonych w latach 20. XX wieku, wierzą w namaszczenie przez Ducha Świętego i spotykają się w ustronnych miejscach, by w czasie nabożeństw brać do rąk śmiertelnie niebezpieczne węże: grzechotniki, żmije czy kobry. W swej niewzruszonej wierze piją również strychninę, mówią...

To jedna z najmniej znanych i tajemniczych twarzy południa Ameryki – kościoły wężowników. Członkowie tych zborów, założonych w latach 20. XX wieku, wierzą w namaszczenie przez Ducha Świętego i spotykają się w ustronnych miejscach, by w czasie nabożeństw brać do rąk śmiertelnie niebezpieczne węże: grzechotniki, żmije czy kobry. W swej niewzruszonej wierze piją również strychninę, mówią językami, wypędzają demony, głoszą proroctwa i uzdrawiają. A wszystko to przy ogłuszającej muzyce i spontanicznych pieśniach chwalących Pana.

Dennis Covington, reporter „New York Timesa”, trafił przypadkiem na proces jednego z kapłanów „ludzi od węży” oskarżonego o zamordowanie swojej żony. Mężczyzna zmusił ją do tego, by włożyła rękę do klatki pełnej jadowitych węży. Pełen fascynacji i strachu Covington postanawia wkroczyć w hermetyczny świat wężowników, w którym ekstremalna wiara miesza się ze śmiercią, a cuda wydają się na wyciągnięcie ręki.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2714
elfijka | 2016-04-19
Na półkach: Pranie mózgu
Przeczytana: 19 kwietnia 2016

Ta książka to jedno wielkie rozczarowanie. Gdy pierwszy raz wzięłam ją do ręki, byłam zła, że ma tylko 200 stron, ale już po kilku pierwszych rozdziałach wiedziałam, że jednak to i tak za dużo. Ludzie, którzy biorą węże do rąk podczas swych nabożeństw, którzy doszukali się w Biblii fragmentu uzasadniającego ich działania, są niesamowicie fascynującym pretekstem do napisania o nich książki. A tu niestety są pretekstem do tego, by pod przykrywką opowieści o nich autor mógł zalać nas strumieniem wypocin głównie o sobie. Czy autor pofatygował się, by zapytać poszczególne osoby z tego Kościoła dlaczego to robią? Co to dla nich znaczy? Nie, po co? Katuje nas za to ciągłym wspominaniem o Duchu Świętym, który nawiedził również jego, oraz zapisem kazań z nabożeństw, które głównie sprowadzają się do zdań typu "Ta rzecz jest prawdziwa. Amen" - i tak w kółko. Mało tego, autor dołączył do wężowników i przestał być obiektywnym obserwatorem. Nadal jednak nie wie, po co to wszystko i nie ma to dla niego większego znaczenia, jedynie ekscytuje się braniem węży do rąk i konsekwentnie zanudza nas opowieściami o swoim nieciekawym życiu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dotyk Północy

Pokochałam tę książkę od pierwszych stron, nie sposób jej nie polubić. Momentami mega dowcipna, a akcja trzyma w napięciu do ostatnich. Jest wszystko...

zgłoś błąd zgłoś błąd