Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Letnia noc

Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik
Wydawnictwo: Mag
7,05 (142 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
6
9
14
8
36
7
38
6
28
5
16
4
2
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Summer of Night
data wydania
ISBN
83-89004-46-1
liczba stron
636
język
polski

Latem 1960 roku ktoś, albo coś prześladuje dzieci w małym miasteczku. Z niedostrojonych odbiorników przemawiają tajemnicze głosy, w ziemi pojawiają się krwawe szczeliny... Dzieci i ich rodzice odkrywają potworności, o których istnieniu nie wiedzieli...

 

Brak materiałów.
książek: 300
Barcki | 2012-04-29
Na półkach: Przeczytane

Moją przygodę z twórczością Simmonsa rozpocząłem od lektury „Terroru”, następnie sięgnąłem po „Letnią noc” i teraz zachodzę w głowę, czy sięgając po te książki w takiej kolejności nie popełniłem aby okrucieństwa wobec samego siebie. Bo biorąc się za „Letnią noc” po „Terrorze” to trochę jak rozbudzić smak apetyczną przystawką, zaraz po niej dostając pod nos suchą bułkę. Teraz sam nie wiem, czy mój brak zachwytu nad „Letnią nocą” wynika z faktu iż nie ma się w jej przypadku czym zachwycać, czy też dlatego że w moich oczach pozostaje w cieniu „Terroru”, którą to powieść nadal przeżywam od miesięcy po jej skończeniu i do której nadal wzdycham ilekroć spozieram na moją wesołą półeczkę z książkami. Nie twierdzę, że „Letnia noc” to rzecz nie warta uwagi, bo to nad wyraz sympatyczna historyjka, z tym że znając możliwości Simmonsa, mam dziwne wrażenie że pisana była podczas „posiedzeń” w „świątyni dumania”. Koncepcja pokrewna z tą w „To” Stephena Kinga: mamy więc gromadkę dzieciaków z prowincjonalnego miasteczka, które zostało opanowane przez starożytne zło, z tym że w „Letniej nocy” miast z kanałów, owo „zło i niedobro” wychyla swój szpetny ryjek z miejscowej szkoły. Pomysł niby z marszu zalatuje z lekka plagiatem, jednakowoż w miarę brnięcia w fabułę widać wyraźnie, że Simmons nie gęś i swój pomysł ma – pomysł może nie wybitnie oryginalny, ale lepszy taki, niż zrzynka z „To”, której można by się początkowo spodziewać. I tak jak „To” i „Terror” lądują na tej samej, najwyższej półce, tak „Letnia noc” to, niestety, rzecz bliższa wypocinom Mastertona – jednym słowem, jest dobrze, ale jednak „sezonowo” i nie ma co liczyć na kolejne opus magnum literatury grozy. Najgorzej zabolał mnie fakt, że w czasie lektury tak naprawdę prawie w ogóle – że sparafrazuję z lekka słowa Sida Leniwca – „nie powiało chłodem” (chłodem grozy, ma się rozumieć). Poza akcją z kombajnem (która pokazuje, że Simmonsowi wcale nie po drodze z właściwą jego rodakom poprawnością polityczną i nawet niewinnemu dziecku gotów jest zgotować los najgorszy z możliwych) nic tu przesadnie człowieka nie rusza, groza zaś taka, jak podczas harcerskiego spędu z opowiadaniem historyjek o duchach przy ognisku jako daniem głównym. Możliwe że moje niewzruszenie wynika z faktu iż nieprzesadnie grzeją mnie powieści, gdzie za protagonistów robią dzieci, ciężko mi się wtedy z tym wszystkim utożsamiać a w autorze widzę kolejnego R.L.Stine, który za target swojego dzieła obrał sobie najmłodszych, ignorując zupełnie potrzeby czytelników legitymujących się dowodem osobistym. Możliwe też, że prawię właśnie komunały i robię z siebie idiotę stwierdzając że „trawa jest zielona”, ale widzę w „Letniej nocy” powieść właśnie dla „nastek” i „nastków”. Jako dorosły facet zupełnie nie odnajduję się w tej historii, a większość wydawałoby się poważnych zagrywek, zwyczajnie mnie rozbawiła (vide zwalczanie zła plastikowymi pistoletami z wodą święconą). Sprawę utrudnia mi też fakt, że „Letnia noc” to w zasadzie relacja z rozterek i wakacyjnej codzienności młodziaków, z wplecionym w to wszystko wątkiem nadnaturalnym. Za dużo tutaj deliberowania na temat życia prowincjonalnej młodzieży, na które ja jestem już zwyczajnie za stary. Co by jednak nie mówić, King brylował w podobnych klimatach i zachwycić mnie zdołał, Simmonsowi już to zbytnio nie wyszło. Generalnie, książka nie jest zła i gdyby nie nazwisko autora, to może i w ocenie byłbym mniej surowy. Wiem jednak że Simmons potrafi, a „Letnia noc” to nie jest nawet półmetek jego możliwości.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Miasto kości

Jestem mile zaskoczona. Początek niespecjalnie mnie wciągnął. Myślałam, że może już jestem za stara na młodzieżowe książki i ten temat mi nie podejdzi...

zgłoś błąd zgłoś błąd