Amerykanin

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,76 (54 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
6
8
8
7
18
6
9
5
6
4
3
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The American
data wydania
ISBN
9788380692510
liczba stron
624
język
polski
dodała
Ag2S

Historia podróży do Europy amerykańskiego biznesmena Christophera Newmana. Zakochuje się on w młodej wdowie Claire de Bellegarde. Jej arystokratyczna paryska rodzina, zszokowana manierami biznesmena, odrzuca oświadczyny. Gdy Newman odkrywa tajemnicę rodziny de Bellegarde, staje przed dylematem moralnym: czy wyjawić ją na światło dzienne, dając upust zemście, czy zachować dla siebie? Amerykanin...

Historia podróży do Europy amerykańskiego biznesmena Christophera Newmana. Zakochuje się on w młodej wdowie Claire de Bellegarde. Jej arystokratyczna paryska rodzina, zszokowana manierami biznesmena, odrzuca oświadczyny. Gdy Newman odkrywa tajemnicę rodziny de Bellegarde, staje przed dylematem moralnym: czy wyjawić ją na światło dzienne, dając upust zemście, czy zachować dla siebie? Amerykanin to połączenie romansu, komedii, dramatu społecznego i realistycznej powieści obyczajowej. Henry James w mistrzowski sposób ukazał kontrast pomiędzy odmiennym sposobem życia czy umysłowością Amerykanów i Europejczyków w XIX wieku.
Amerykanin, pierwotnie opublikowany w odcinkach w miesięczniku „The Atlantic Monthly”, w 1877 roku wydany został w formie książkowej.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Agnieszka książek: 505

Skończenie doskonały sukces

Przedmiotem recenzji jest „Amerykanin” Henry'ego Jamesa, ale najpierw nie będzie o nim, lecz o jego polskiej wersji.

Na początek przyznam że fakt, że wydawnictwo w blurbie na końcu książki decyduje się ujawnić przebieg wydarzeń z 2/3 powieści mam ochotę nazwać hucpą (bo to ładniejsze słowo niż bezczelność). W spokojniejszej wersji nazywam to niedbalstwem, które to określenie pięknie pasuje też do okładki - całkiem niezłej fotografii młodego człowieka w atłasowym fularze, który jednak z pewnością nie jest tytułowym Amerykaninem (wiemy to bardzo dobrze bo Henry James poświęca opisowi fizyczności bohatera pięć rozkosznych stron), a także nie oddaje wyglądu żadnego innego bohatera książki (choć gdyby na okładce „Amerykanina” pokazano kogoś innego niż Amerykanina też bym się czepiała). I tak, dobrze wiem, że wyniki badań marketingowych są przeciwko mnie, 36-letnia twarz mężczyzny z wąsem przyciągnie mniej spojrzeń niż dwudziestoletni bladawiec (inaczej typ wampiryczny). Niemniej zwyczajnie żal. Niedbalstwem są też kuriozalne tłumaczenia z francuskiego nielicznych na szczęście francuskich zwrotów w powieści (w przypisach).

Ale to wszystko drobiazgi. Gorzej, że przekład samej powieści również jest niesatysfakcjonujący. Henry James był pisarzem niesłychanie dbającym o słowo, swoje wielokrotnie złożone zdania wygładzał do perfekcji, jego stylowi zarzuca się zbytnią złożoność, dialogom manierę mowy pisanej (choć sam James tak właśnie się wyrażał), nie niespójność, błędy językowe,...

Przedmiotem recenzji jest „Amerykanin” Henry'ego Jamesa, ale najpierw nie będzie o nim, lecz o jego polskiej wersji.

Na początek przyznam że fakt, że wydawnictwo w blurbie na końcu książki decyduje się ujawnić przebieg wydarzeń z 2/3 powieści mam ochotę nazwać hucpą (bo to ładniejsze słowo niż bezczelność). W spokojniejszej wersji nazywam to niedbalstwem, które to określenie pięknie pasuje też do okładki - całkiem niezłej fotografii młodego człowieka w atłasowym fularze, który jednak z pewnością nie jest tytułowym Amerykaninem (wiemy to bardzo dobrze bo Henry James poświęca opisowi fizyczności bohatera pięć rozkosznych stron), a także nie oddaje wyglądu żadnego innego bohatera książki (choć gdyby na okładce „Amerykanina” pokazano kogoś innego niż Amerykanina też bym się czepiała). I tak, dobrze wiem, że wyniki badań marketingowych są przeciwko mnie, 36-letnia twarz mężczyzny z wąsem przyciągnie mniej spojrzeń niż dwudziestoletni bladawiec (inaczej typ wampiryczny). Niemniej zwyczajnie żal. Niedbalstwem są też kuriozalne tłumaczenia z francuskiego nielicznych na szczęście francuskich zwrotów w powieści (w przypisach).

Ale to wszystko drobiazgi. Gorzej, że przekład samej powieści również jest niesatysfakcjonujący. Henry James był pisarzem niesłychanie dbającym o słowo, swoje wielokrotnie złożone zdania wygładzał do perfekcji, jego stylowi zarzuca się zbytnią złożoność, dialogom manierę mowy pisanej (choć sam James tak właśnie się wyrażał), nie niespójność, błędy językowe, niezręczność czy szorstkość stylu. Tymczasem polski czytelnik dostaje w „Amerykaninie” to wszystko plus na deser dosłownie tłumaczone idiomy.

„Amerykanin” jest powieścią wielką. I nie chodzi mi tu objętość, a przynajmniej nie tylko, zresztą współczesna proza przyzwyczaiła nas do tekstów o wiele grubszych. Henry James opowiada nam historię zetknięcia dwóch światów (Starego i Nowego) i prób ich współistnienia oraz wplecioną w to historię miłosną (nie jedyna to powieść Henry'ego Jamesa, którą można tak scharakteryzować, zapewne dlatego, że pisarz był Amerykaninem, który jako swoje miejsce w świecie wybrał Londyn).

Wszystko, co niespiesznym rytmem dzieje się w powieści wymyka się łatwym interpretacjom. Oczywiście bez trudu umieścimy po odpowiedniej stronie swoje sympatie i z pewnością autor też je przejawia. Ale precyzyjne opowiadanie wydarzeń i zachowań z życia bohaterów niczego nie upraszcza i wbrew pozorom wcale nie tworzy dla naszej wyobraźni granic. Bohaterowie Jamesa stają się czymś na kształt obiektów pod mikroskopem, oglądani coraz dokładniej, ujawniają coraz większe skomplikowanie. Powiedziałabym nawet, że w tej drobiazgowej narracji jest pewien rys okrucieństwa. Co ciekawe mimo, że opowieść ma jednego głównego bohatera, Christophera Newmana i jesteśmy świadkami tylko tego co on był w stanie zobaczyć, nie zubaża to innych postaci. Dla mnie osobiście to Claire de Cintre jest najlepiej napisanym charakterem książki. Choć czy w ogóle istnieje coś takiego jak jednolity charakter? Niezmienne jądro osoby, którą jesteśmy? Nie jestem pewna czy Henry James udzieliłby na to pytanie twierdzącej odpowiedzi.

To proza spokojna, bez fajerwerków akcji, urzekająca precyzją i wynikającą z niej głębią, ale warto też dodać, że dzięki dystyngowanemu, inteligentnemu zmysłowi obserwacji Jamesa, obfituje ona w perełki ironicznego humoru. Francuskie bon mot bardzo dobrze Jamesowi wychodzą.

Zgodnie ze słowami Gahama Greena Henry James jest w powieści tym, kim Szekspir w dziejach poezji nie umiem sobie wyobrazić, że proza Jamesa się starzeje; tak jak jest tylu Hamletów ilu reżyserów, tak postacie stworzone przez autora „Amerykanina” będą kimś innym dla każdego z nas. Kim konkretnie, warto się osobiście przekonać.

Agnieszka Ardanowska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (299)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2349
Książniczka | 2016-03-29

Henry James jeszcze nigdy mnie nie zawiódł - to jeden z moich ukochanych autorów. Jego twórczość to nie jest jednak lektura dla każdego - to opasłe tomiska, wypełnione powolną akcją, przemyśleniami, długimi dialogami. Nie ma tu nawet odrobiny pośpiechu - czytając mam zawsze wrażenie, że wszystko wokół wyciszyło się i spowolniło bieg... Nie brak tu emocji, ale są one na ogół głęboko ukryte - bohaterowie rzadko pozwalają sobie na ich otwarte okazywanie.

James przedstawia nam świat dawno miniony, tak niepodobny do dzisiejszego. Wyważony, uładzony, pełen konwenansów i uprzedzeń, które okazują się ważniejsze od prawdziwych uczuć. W tym świecie szczery i uczciwy Amerykanin raczej nie znajdzie szczęścia... Spotkać się może z pogardą, odrzuceniem, bo przecież nie można zaakceptować kogoś trudniącego się handlem!...

Powieść Jamesa powoli wchłaniała mnie w swój świat, ale coraz głębiej i głębiej... Emocje stawały się coraz silniejsze... Czułam wszystko, co przeżywał Newman - stratę,...

książek: 1965
Basia_ | 2016-03-15
Na półkach: Przeczytane, ● ~ Klasyka

Literatura przez duże L. Obszerna, wspaniała powieść. Doskonały styl, język i treść. Słowem wartościowa literatura, z którą warto się zapoznać.
Polecam !!!

książek: 976
Wioletta | 2016-10-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 października 2016

Dla mnie to całkiem zwyczajna powieść, bez wzlotów żadnych, napisana poprawnie, tylko poprawnie i do tego nudno, nudno i NUDNO.
Amerykanin w Paryżu. Ma swoje wyobrażenie idealnej żony i spełnia je pewna wdowa, która postanowiła za mąż nie wychodzić. Jest i jej rodzinka.
Brzmi zachęcająco, ale ja nie miałam żadnej przyjemności z tej lektury. Drgnęło lekko dopiero po 400 stronach, a z poznaniem zapowiadanej tajemnicy musimy czekać jeszcze dłużej.
Gratuluję wszystkim, którzy dotrwali do końca, w tym sobie. Zmęczyłam te setki kartek tracąc czas na rozwleczoną książkę o niczym.
Z dobrych rzeczy, pochwalam zakończenie.

20-06-2018 Zacytuję przeczytanego właśnie Faulknera, "Żołnierką zapłatę" - "Jones wychował się w katolickim sierocińcu, podobnie jednak jak Henry James w swych powieściach osiągał prawdopodobieństwo na drodze nudy."

książek: 1017
Monika KanapaLiteracka | 2016-02-02
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 02 lutego 2016

kanapaliteracka.pl
Nie do końca wiedziałam czego się spodziewać po tej lekturze. Blurb podpowiedział mi historię miłosną, ale sama geneza książki, która początkowo wydawana była w odcinkach w bostońskim miesięczniku i renoma pisarza określanego jako Szekspira prozy, szeptały, że nie jest to jakieś tam romansidło. I nie jest. Jest to jedna z najciekawszych książek, jakie czytałam. James opisywał czasy w jakich żył, ale dla nas jest to odległa podróż do zupełnie innej epoki. I jakby przewidując ponadczasowość swojego dzieła autor skonstruował głównego bohatera w taki sposób, że oprowadza nas on, przedstawia nam wszystkie obyczaje i standardy ówczesnego świata. Sam zasiadając w pozycji obserwatora zapoznaje się z przepaścią, jaką tworzy amerykańska klasa wyższa i francuska warstwa ludzi szlachetnego pochodzenia.

Historia miłosna nie od razu wypływa na główny plan. Właściwie przez pierwszą połowę książki ledwie ją muskamy. Newman jest z siebie zadowolony, że nie dał się zaślepić...

książek: 1057
zakopane | 2017-10-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 października 2017

Na gorąco: Odradzam. Miałkie czytadło, napisane nieciekawym stylem, na dodatek z groteskowym tłumaczeniem.

Na chłodno: Odradzam, chyba, że ktoś czyta wszystko "jak leci".
Graham Greene na okładce pisze, że James przerasta innych powieściopisarzy tak jak Szekspir poetów. Cóż, teraz po lekturze tej książki, mogę tylko zaśmiać się sam z siebie, że to porównanie nie obudziło mojej czujności na tę szmirę. Nie odniosę się do samego porówanania, bo szkoda czasu.

W notce o autorze czytamy "reprezentant realizmu psychologicznego". Po przeczytaniu tych sześciuset stron, nie znalazłem tam ani jednej chwili, gdzie mielibyśmy cokolwiek o psychologii ludzkich zachowań i co nie byłoby banalne. Psychologicznie jest to poziom "Mody na sukces". Zaślepienie, powierzchowność i głupota głównego bohatera, taka psychologia.

Książka napisana w 1877r. oczekujemy więc dopracowanego języka, który może wynagrodzi nam, słabą fabułę i tekturowe postaci. Cóż, ja po 20 pierwszych stronach czułem, jak...

książek: 4281
eR_ | 2016-02-26
Na półkach: Przeczytane, Współpraca
Przeczytana: 26 lutego 2016

Henry James, to jeden z najbardziej znanych pisarzy amerykańskich końca XIX i początków XX wieku.Jego najbardziej znana powieść, to"Portret damy".
"Amerykanin", została pierwotnie wydana w 1877 roku.

Jest historia pewnego biznesmena, który zakochawszy się po uszy w pewnej arystokratce postanawia się z nią ożenić.Co za tym idzie następuje mnóstwo tragiczno-komicznych zdarzeń, które mocno nadszarpną cierpliwością naszego bohatera.Oto bowiem rodzina młodej wdowy, zszokowana wyluzowaniem i nieszablonowymi manierami Christophera Newmana, postanawia za wszelką cenę nie dopuścić do ślubu.Bohater dowiaduje się jednocześnie o pewnych mrocznych tajemnicach rodzinki i stoi przed dylematem.Ujawnić wszystko, zyskując niejaką satysfakcję i poczucie zemszczenia się, czy ze względu na ukochaną zachować wszystko dla siebie. przekonajcie się sami.

Twórca w tej książce, ukazuje nam dwa światy, całkowicie różniące się od siebie, które po zetknięciu, nabierają wybuchowej mieszanki.Czy zemsta zawsze...

książek: 761
Grzybek | 2017-07-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 lipca 2017

Uwielbiam XIX-wieczne powieści. Spokojna, prowadzona bez pośpiechu narracja. "Amerykanin" jest doskonałym przykładem takiej powieści. Historię, którą dziś opowiedziano by maksymalnie na dwustu stronach, tu mamy rozciągniętą do ponad 600 stron. Ale to się nie nudzi. Tym bardziej, że opisana historia nie straciła na swojej aktualności. Nadal mamy przecież toczone debaty, który styl życia jest lepszy: konserwatywny, oparty na tradycji i historii europejski, czy też nowoczesny, oparty na wolności styl amerykański. I nadal nie potrafimy na to pytanie odpowiedzieć.

książek: 0
| 2016-02-11

" Już dość wcześnie postanowiłem, że piękna żona jest najcenniejszą rzeczą, jaką można mieć, tu na ziemi. To w każdych okolicznościach największe zwycięstwo."

Wiecie jak to jest z klasyką. Wypada znać, ale nie zawsze są to książki, do których się wraca. Tak samo jest z „Amerykaninem”. Niby całkiem miła, w miarę lekka i z poczuciem humoru, ale drugi raz szybko jej nie przeczytam.

Tak do końca do nie wiadomo czego się spodziewać po tej książce. Wydawałoby się, że to będzie cudowna historia miłosna, a tu psikus, bo jest coś więcej. Ogólnie rzecz ujmując to relacja z podroży Christophera Newmana po Europie. Amerykanin, który zostawił całą swoją działalność innym i pojechał odpocząć zwiedzając Stary Kontynent. Gdzieś tam głęboko ukryty ma zamiar znalezienia sobie tutaj żony i poznaje piękną wdowę, Claire de Bellegarde, która podbija jego serce i której się oświadcza. Piękna francuska nie dość że odrzuca jego propozycje to jeszcze wyjeżdża do zakonu, aby tam w zamknięciu spędzić...

książek: 1178
Kasia | 2016-04-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: marzec 2016

Amerykanin, będąc wnikliwym, na poły ironicznym studium różnic w mentalności Amerykanów i europejskiej klasy wyższej, to niemal kwintesencja pierwszego okresu twórczości Jamesa. To powieść obyczajowa z wątkiem romansowym, który jest jedynie pretekstem do uwypuklenia owych różnic, dlatego nie pozwala książce zostać zaszufladkowaną w kategorii romansu. Warta uwagi zwłaszcza dla wielbicieli prozy niejednoznacznej i wymagającej nieśpiesznego zagłębiania się w jej kolejne odsłony.

Cała opinia:
http://www.kacikzksiazka.pl/2016/03/amerykanin-henry-james.html

książek: 542
Agnieszka | 2016-09-05
Przeczytana: 02 września 2016

Ocenę zaniżam z powodu kiepskiego tłumaczenia.

zobacz kolejne z 289 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Hemingway poleca, co czytać

W 1934 roku 22-letni Arnold Samuelson, marzący o tym, by zostać pisarzem, wpadł na pomysł, by odwiedzić swojego literackiego idola, Ernesta Hemingwaya, i poprosić go o wskazówki, jak pisać. Jak wymyślił, tak zrobił. Autostopem przejechał z rodzinnej Minnesoty do Key West, gdzie w tym czasie mieszkał pisarz. Został u niego rok.


więcej
Zapowiedzi wydawnicze Prószyński i S-ka

Terry Pratchett i Stephen Baxter, Henry James, Leonie Swann, Celeste Ng – książek napisanych przez tych autorów możemy wypatrywać już wkrótce w księgarniach. Na jakie tytuły wydane nakładem oficyny Prószyński i S-ka możemy czekać w lutym? 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd