Muskając aksamit

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,63 (667 ocen i 67 opinii) Zobacz oceny
10
26
9
62
8
101
7
183
6
145
5
88
4
23
3
31
2
4
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tipping the Velvet
data wydania
ISBN
9788380692466
liczba stron
592
język
polski
dodała
Ag2S

Anglia, schyłek XIX wieku. W uporządkowane życie Nancy Astley, córki sprzedawcy ostryg, niespodziewanie wkracza Kitty Butler, gwiazda wodewilu. W pogoni za marzeniami Nancy opuszcza rodzinną miejscowość i wraz z nową przyjaciółką wyrusza na podbój Londynu, gdzie wkrótce sama staje na scenie... „Muskając aksamit” to historia o poszukiwaniu – miłości, szczęścia i tożsamości, również...

Anglia, schyłek XIX wieku. W uporządkowane życie Nancy Astley, córki sprzedawcy ostryg, niespodziewanie wkracza Kitty Butler, gwiazda wodewilu. W pogoni za marzeniami Nancy opuszcza rodzinną miejscowość i wraz z nową przyjaciółką wyrusza na podbój Londynu, gdzie wkrótce sama staje na scenie...

„Muskając aksamit” to historia o poszukiwaniu – miłości, szczęścia i tożsamości, również seksualnej. Ma ono wymiar uniwersalny: po drodze Nancy dozna wielu upokorzeń, straci niewinność, lecz zyska wgląd we własną duszę oraz świadomość swoich potrzeb i pragnień, co pozwoli jej wreszcie odnaleźć szczęście. Jest to również wspaniała powieść historyczna; autorka z niezwykłą dbałością o szczegóły przedstawia społeczne tło epoki oraz mentalność ludzi, których przysłowiowa wręcz pruderia skrywała perwersyjne skłonności.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 70
Edyta28 | 2016-02-19
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 14 lutego 2016

Zachwycona losami tytułowej "Złodziejki" zdecydowałam, że w miarę możliwości przeczytam wszystkie książki tej autorki. Bardzo spodobał mi się rys obyczajowy epoki, dokładnie zarysowany klimat i zwroty akcji, a przede wszystkim świetnie wykreowane postacie kobiece: delikatne, a jednak uparte w dążeniu do celu, w epoce tak zdominowanej przez mężczyzn. Słowem, byłam oczarowana. Potem książkę przeczytali inni członkowie mojej rodziny, i o dziwo, także im się spodobała.


To dlatego, gdy nadarzyła się okazja przeczytania kolejnej książki tej autorki pt. Muskając aksamit bardzo, bardzo się ucieszyłam. Teraz, po skończonej lekturze, uczucia mam trochę mieszane. Dlaczego? O tym poniżej.


Fabuła powieści znowu zabiera nas do XIX- wiecznej Anglii. Stopniowo wchodząca w życie ludzi rewolucja obyczajowa cichcem dociera także na prowincję i wywraca życie Nan Astley do góry nogami.

W większych i pomniejszych teatrach triumfy świętuje wodewil, specyficzna mieszanka kabaretu i farsy, suto oprawiona śpiewem, tańcem i pantomimą.

Nan, której całym życiem są ostrygi i praca przy nich, chłonie atmosferę tych przedstawień. Kiedy jednak widzi na scenie genialną i niepowtarzalną Kitty Butler, już wie, że od tej pory nic nie będzie dla niej takie samo. Początkowa fascynacja osobą Kitty, zmienia się w głęboką zażyłość między dwoma dziewczętami, co zaprowadzi je na większe sceny Londynu. Tam, po wstępnych sukcesach, będą musiały dokonać wyboru, który zdeterminuje ich przyszłe życie.


Początkowo miałam w planach ocenić Muskając aksamit bardziej surowo. Dlaczego?

Po lekturze Złodziejki miałam bardzo wysokie wymagania. Sarah Waters ma doktorat z tej dziedziny literatury, posłużył on zresztą jako jako inspiracja do jej kolejnych powieści. Myślę, że to właśnie dlatego autorka wie, o czym pisze i robi to naprawdę dobrze. Pamiętam, że długo zachwycałam się Złodziejką. Najbardziej podobało mi się to, że do samego końca nie było wiadomo, kto kogo oszuka i wywiedzie w pole, a delikatnie zarysowany wątek miłości dwóch kobiet, był subtelny i wyrafinowany.


Tymczasem w Muskając aksamit sytuacja przedstawia się nieco inaczej. Powieść jest podzielona na trzy części. Pierwsza nieco spokojna i senna przedstawia rodzinną miejscowość Nan i jej stopniowe dorastanie do decyzji, by w imię miłości opuścić dom. Kończy się nieco dramatycznie, zaś w drugiej części fabuła przybiera dość nieoczekiwany kierunek. Pomijając dość liczne sceny erotyczne, można tu sporo dowiedzieć się o samej epoce i w sumie niełatwej wówczas sytuacji obyczajowej i materialnej kobiet. Natomiast trzecia część to kompletny spadek formy. Historia pada na pysk i ciągle irytuje głupotą i brakiem woli do działania głównej bohaterki. O ile na początku Nan miała jeszcze trochę ikry, o tyle z czasem, ma jej coraz mniej. Co gorsza w ogóle nie wyciąga wniosków ze swoich doświadczeń. Jest bezwolna i brakuje jej pomysłu na samą siebie. A działa tylko wtedy, gdy jest z kimś.


To dlatego byłam zawiedziona. Ale pozwoliłam emocjom opaść i przede wszystkim spojrzałam na datę wydania tej powieści. Jest to debiut tej autorki z roku 1998 i nie można go porównywać ze świetnie dopracowaną i przemyślaną fabularnie Złodziejką, która powstała 4 lata później. Wiadomo, że z czasem zmienia się perspektywa autora, on sam dojrzewa, a z nim jego pomysły.


Zatem myślę, że Muskając aksamit można potraktować jako wstęp do literackiej przygody z prozą Sarah Waters i za nic w świecie nie można się zniechęcać pewnymi wpadkami i niedociągnięciami. Złodziejka jest po prostu genialna, a kolejne powieści autorki, mam nadzieję, równie dobre. Zaś Muskając aksamit ma swoje plusy i minusy i najlepiej pamiętać o plusach, a na minusy patrzeć z przymrużeniem oka.

Dlatego mając na uwadze plusy, a więc atmosferę kabaretu, wyzwolenie seksualne kobiet i ich dążenie do wolności i możliwości kochania tego, kogo się samemu wybierze oraz poszukiwanie własnej drogi w życiu, polecam lekturę niniejszej powieści, przypominając, że to debiut i tak właśnie należy go oceniać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Święta księga cholernego Proutto

Od dawno wiadomo, że bogowie, choćby najpotężniejsi, nie istnieją bez wyznawców. A ci z kolei bywają wnerwiający... Przezabawne, aczkolwiek za krótki...

zgłoś błąd zgłoś błąd