Mały przyjaciel

Tłumaczenie: Paweł Lipszyc
Wydawnictwo: Znak Literanova
6,03 (547 ocen i 95 opinii) Zobacz oceny
10
18
9
31
8
77
7
104
6
133
5
82
4
29
3
38
2
22
1
13
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Little Friend
data wydania
ISBN
9788324035571
liczba stron
608
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Mały przyjaciel, druga powieść w dorobku Donny Tartt, była nominowana między innymi do Orange Prize. Alexandria w stanie Missisipi, Dzień Matki. Mały Robin Dufresnes zostaje powieszony na drzewie w ogródku rodziców. Dwanaście lat później zagadka jego śmierci pozostaje nierozwiązana. Harriet, która była niemowlęciem w momencie śmierci brata, postanawia znaleźć i ukarać mordercę i scalić...

Mały przyjaciel, druga powieść w dorobku Donny Tartt, była nominowana między innymi do Orange Prize.
Alexandria w stanie Missisipi, Dzień Matki. Mały Robin Dufresnes zostaje powieszony na drzewie w ogródku rodziców. Dwanaście lat później zagadka jego śmierci pozostaje nierozwiązana. Harriet, która była niemowlęciem w momencie śmierci brata, postanawia znaleźć i ukarać mordercę i scalić rodzinę, która rozpadła się po tej tragedii.

Uzbrojona w wiedzę zaczerpniętą z książek przygodowych, Harriet, w towarzystwie najlepszego przyjaciela, szuka zemsty w śmiertelnie niebezpiecznym półświatku amerykańskiego Południa.

Mały przyjaciel, druga powieść w dorobku Donny Tartt, była nominowana między innymi do Orange Prize. To amerykańska powieść gotycka, a zarazem epicka opowieść o zemście, utracie niewinności i sprawiedliwości, którą pragnie się wymierzyć samemu.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Secrus książek: 1683

Śmierć, dwunastolatka i Ameryka

Atmosfera amerykańskiego Południa jest magiczna. Kanikularny nastrój Missisipi lat 70., domy z werandami, podwórka i ogrody skąpane w słońcu, sąsiedzi wiedzący wszystko o wszystkich, senny nurt życia – nieuświadomiony czar zbiegu miejsca i czasu, który kwitnie we wczesnej młodości. U Donny Tartt to realia zakłócone przez Wydarzenie – takie przez duże W, wywołujące traumę, przemeblowujące codzienność, wtłaczające ją w passę rozpaczy. W świątecznym rozgardiaszu Dnia Matki pod nieuwagę rodziny znika mały, kilkuletni Robin Dufresnes. Chwilę potem zwisa nieżywy z drzewa w ogródku. Z tego wielkiego drzewa, na którym Robin miał swój drewniany domek, próchniejący później przez lata jego nieobecności. Szok jest tym większy, że po sprawcy nie ma śladu, tak jakby z mroku na chwilę wyciekło zło, wyrządziło okrutną krzywdę i zaraz niepostrzeżenie wróciło do swojego wymiaru. Dzięki tej egzystencjalnej pustce prolog „Małego przyjaciela” jest rozdzierający – Donna Tartt napisała o żałobie tak, że chce się płakać. Żałobie trwającej już zawsze.

Wydaje się więc, że skoro główną bohaterką historii autorka czyni Harriet, dwunastoletnią dziewczynkę, która w roku śmierci brata ledwo odrastała od ziemi, a teraz próbuje odkryć tajemniczą niewiadomą z przeszłości, to powieść będzie albo specyficznym typem kryminału, albo prozą mocno wrośniętą w konwencję inicjacyjną. Z obu form czerpie, ale nie opowiada się za żadną z nich. Jest niecodzienna: zagadka kryminalna rozwiązywana wakacyjną porą przez...

Atmosfera amerykańskiego Południa jest magiczna. Kanikularny nastrój Missisipi lat 70., domy z werandami, podwórka i ogrody skąpane w słońcu, sąsiedzi wiedzący wszystko o wszystkich, senny nurt życia – nieuświadomiony czar zbiegu miejsca i czasu, który kwitnie we wczesnej młodości. U Donny Tartt to realia zakłócone przez Wydarzenie – takie przez duże W, wywołujące traumę, przemeblowujące codzienność, wtłaczające ją w passę rozpaczy. W świątecznym rozgardiaszu Dnia Matki pod nieuwagę rodziny znika mały, kilkuletni Robin Dufresnes. Chwilę potem zwisa nieżywy z drzewa w ogródku. Z tego wielkiego drzewa, na którym Robin miał swój drewniany domek, próchniejący później przez lata jego nieobecności. Szok jest tym większy, że po sprawcy nie ma śladu, tak jakby z mroku na chwilę wyciekło zło, wyrządziło okrutną krzywdę i zaraz niepostrzeżenie wróciło do swojego wymiaru. Dzięki tej egzystencjalnej pustce prolog „Małego przyjaciela” jest rozdzierający – Donna Tartt napisała o żałobie tak, że chce się płakać. Żałobie trwającej już zawsze.

Wydaje się więc, że skoro główną bohaterką historii autorka czyni Harriet, dwunastoletnią dziewczynkę, która w roku śmierci brata ledwo odrastała od ziemi, a teraz próbuje odkryć tajemniczą niewiadomą z przeszłości, to powieść będzie albo specyficznym typem kryminału, albo prozą mocno wrośniętą w konwencję inicjacyjną. Z obu form czerpie, ale nie opowiada się za żadną z nich. Jest niecodzienna: zagadka kryminalna rozwiązywana wakacyjną porą przez dziecko kojarzy się z jej literackimi poprzednikami – „Zabić drozda” (z którym „Małego przyjaciela” wiąże znacznie więcej), „Magicznymi latami” czy, z naszego podwórka, „Weiserem Dawidkiem” – ale szybkie zaniechanie osobistego śledztwa na rzecz pewności i chęci zemsty oraz zwrot ku psychologizmowi i obyczajowości sytuuje książkę na wszelkich możliwych pograniczach. Choć to narracja przeszłościowa, z wierzchu o przygodowym zaśpiewie, nie ma w niej poczucia tęsknoty czy umiłowania dzieciństwa – Harriet jest poważna, dociekliwa, mała dorosła, która nigdy się nie śmieje, a jej świat jest przygnębiający, pozbawiony letniej zabawy. Śmierć Robina to tak naprawdę pretekst, aby opowiedzieć o codzienności dorastającej dziewczynki ze smutnego domu – z melancholijnie nieobecną matką, przepływającą między pokojami jak duch, będącą kruchym oparciem dla córki, z zagubioną i zamkniętą w sobie starszą siostrą, z babcią i trzema ciotkami, reprezentującymi odchodzące pokolenie kobiet na wiele sposobów. To czarna panorama, jaką mogła stworzyć tylko Donna Tartt.

Już po pierwszych rozdziałach wiemy, że poznamy postaci od podszewki, będą nam opisywane w tysiącach słów, w setkach sytuacji, z dziesiątek stron – aż staną się tak wiarygodne psychologicznie, by zacierały granicę między fikcją a rzeczywistością. Ponieważ jednak bohaterów zahaczających o pierwszy plan jest sporo, trudno było autorce zachować proporcje – przez to śmierć jednej z osób, przedstawiona obszernie i tak, by wywoływała smutek, w rezultacie nie może się równać emocjom po stracie Robina, mimo że w szerszym spojrzeniu jego rola dla powieści ma charakter zaledwie rozpoczynający, a potem chowa się na wiele godzin lektury. Czasem też niektóre sylwetki rozmywają się pod wpływem opanowanej do perfekcji narracji szczegółu Donny Tartt – tutaj tych szczegółów jest całe zatrzęsienie, jak odłamków potrzaskanej wazy, którą trzeba mozolnie posklejać, ale część kawałków wsunęła się niefortunnie pod fotel, kanapę i komodę i prawdopodobnie przepadła na zawsze. O pojemności prozy Amerykanki świadczy ilość notatek, jakie sporządziłem podczas lektury, a jednocześnie przeświadczenie, że one nie pomieszczą wszystkiego. „Mały przyjaciel” bowiem jest otwarty jak życie, nie stanowi zamkniętej księgi wydarzeń, ale okazuje się wyrwaną z czasu opowieścią, przed którą coś było i po której losy bohaterów dalej będą trwać. I tę otwartość historii ceniłbym bezwarunkowo, gdyby nie częste porzucanie pobocznych wątków – z czasem uświadamiałem sobie, że autorka rezygnuje z jakiegoś ciekawego motywu na zawsze, jakby sama się zagubiła i nie wiedziała, o czym chce opowiedzieć, albo chciała napomknąć o wszystkim, a wtedy wychodziło mniej, niż powinno. Takie już ryzyko literackich obelisków, jakie stawia Donna Tartt.

Tematów, które porusza autorka, jest naprawdę dużo. „Mały przyjaciel” to studium życia w obliczu rodzinnej tragedii widzianej z kilku przeplatających się perspektyw, dziecięcy pamiętnik wyrzutka, którego nikt nie rozumie i nie ma kto wysłuchać, to też panorama czasów i miejsca, w jakich toczy się opowieść – z segregacją rasową, ówczesną religijnością i stylem życia. Gdzieś obok migocze także wątek rodzącego się pierwszego uczucia (związany z jedynym przyjacielem Harriet – Helym), doznanie biedy i niejednoznaczna moralność. Ujawniają się też tropy, z których Donna Tartt zrobi znacznie lepszy pożytek w „Szczygle”; mowa o skupieniu fabuły na szemranych interesach przestępczej rodziny żyjącej nieopodal Harriet, której członkowie wydają się zdolni do wszystkiego… być może nawet do powieszenia dziewięciolatka na drzewie. Przeskakiwanie narracji z dziecięcej na przestępczą oraz zderzenie śmiałej dziewczynki z prawdziwym niebezpieczeństwem to ciekawy motyw, ale niewykorzystany właściwie. Było tu wiele zbędnych momentów, wplecionych trochę na siłę, opisanych tak, jakby Tartt nie miała na nie pomysłu. Tak naprawdę półświatek amerykańskiego Południa przedstawiono bardzo ubogo, to dowolny wycinek złego świata przylepiony niechlujnie do warstwy obyczajowej – i choć miał uatrakcyjnić lekturę, jest na tyle rozmyty, że nie angażuje czytelnika. Sam motyw zemsty, który reklamuje powieść, rozsnuł się przede mną dopiero przy końcu, gdy spojrzałem na tę historię z dystansu. Bo w jej środku, podczas czytania, jest tylko feeria szczegółów przesłaniająca widoczność, historia przede wszystkim rodzinna. I właśnie w tej urokliwej scenerii się sprawdza.

„Mały przyjaciel” to literatura specyficzna, znacznie mniej przystępna niż pozostałe powieści autorki i choć wciąż dobra – najgorsza w jej dorobku. To książka idąca zupełnie pod prąd – nie ma tu decyzji, które by ją fabularnie ubarwiły, dopasowały do czytelników; mam wrażenie, że Donna Tartt po sukcesie „Tajemnej historii” napisała książkę dokładnie taką, jaką chciała, bez ulegania podszeptom rynku, i dopiero w „Szczygle” dokonała trudnej sztuki połączenia tych dwóch stanowisk. Zabrakło tu jednak pewności, w którą stronę „Mały przyjaciel” powinien zmierzać. To powieść językowo rozwleczona, leniwa, senna jak Południe, ale też liryczne dopieszczona, uszlachetniająca prozę życia – u nas dzięki Pawłowi Lipszycowi, kolejnemu mistrzowi słowa w puli polskich tłumaczy Donny Tartt. Trzeba tę powolność lubić, trzeba potrafić zrównać historię z jej budulcem. Domagać się natomiast od autorki, by swoją powieść skróciła, bo dłużyzny przeszkadzają w lekturze i niepotrzebnie rozciągają narrację, to pozbawić ją największego atutu. Nie byłoby nic gorszego, niż robić z historii Tartt kryminały lub thrillery tylko dlatego, że początkowo sprawiają podobne wrażenie, odzierać je z kreślonego przez dekadę zaplecza. Takim czytelnikom „Mały przyjaciel” tylko zabierze czas.

Środkowa powieść Donny Tartt jest książką o smutnym dzieciństwie… albo o smutnym dziecku. Być może o dojrzewaniu do zemsty albo dojrzewaniu przez zemstę. Najpewniej zaś o śmierci i jej konsekwencji – życiu w ponurej rzeczywistości bez nadziei. Życiu tak pozbawionym kolorów, że nawet żar lejący się z nieba przypomina sadzę. A choć „Mały przyjaciel” czasem się w tym smutnym świecie gubi, obiera niewłaściwe ścieżki, to swój pobyt na Południu relacjonuje pięknie. I dzięki temu wiele mu można wybaczyć.

Adrian Kyć

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (95)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 334
Katarzyna | 2019-09-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: wrzesień 2019

Oj wymęczyła mnie ta książka strasznie. Do Szczygła jej daleko.

książek: 776
Grzybek | 2019-07-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 lipca 2019

To chyba najsłabsza z dotychczas opublikowanych w Polsce książek Donny Tartt. Reklamowa jako „amerykańska powieść gotycka, a zarazem epicka opowieść o zemście, utracie niewinności i sprawiedliwości, którą pragnie się wymierzyć samemu” nie jest moim zdaniem żadną z tych książek.

Owszem mamy tu tajemniczą śmierć nastolatka. Śledztwo zostaje umorzone i nikt nie wie, jak to się stało, że Robin powiesił się lub został powieszony na drzewie w ogrodzie. Matka pogrąża się w apatii, ojciec wyjeżdża do innego stanu, a rodziną zaczyna rządzić babcia i ciotki.

I nagle, po latach, młodsza siostra Robina, która sama jest już wieku brata, kiedy został znaleziony powieszony, postanawia wyjaśnić zagadkę tej śmierci. Ale myliłby się ten, kto oczekiwałby teraz młodzieżowej powieści detektywistycznej. Nic z tego.

Narracja nadal snuje się powoli, a Harriet praktycznie od razu wpada na pomysł, że to znana w okolicy rodzina przestępców i handlarzy amfetaminą jest odpowiedzialna za śmierć jej brata....

książek: 461
Mimbla_ | 2019-07-07
Na półkach: Przeczytane, Rok 2019
Przeczytana: 07 lipca 2019

Po przeczutaniu Szczygła liczyłam na kolejną lekturę, która została napisana "po coś". Niestety niczego takiego nie znalazłam. Książka chwilami bardzo mnie wciągała, czasami strony wlokły się niemiłosiernie. Zapowiadała się na kolejną dobrą książkę, ale mam wrażenie, że autor gdzieś się pogubił i sam nie wiedział do końca o czym i po co pisze.
Dałabym 5, ale nie pozwala mi na to poziom literacki, który mimo wszystko przebija się w tej książce.

książek: 829
Maria | 2019-05-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 marca 2016

Każdą powieść tej autorki traktuję, jak długo i z tęsknotą oczekiwaną przesyłkę. Dwie pierwsze, „Szczygieł” i „Tajemna historia” odzierałam z papieru-obwoluty, pod którą krył się obraz-motto. Tę z kolei z niecierpliwością odwijałam z białej tkaniny, tu i z tyłu, lekko naddartej. Po jej zdjęciu ujrzałam duży fragment obrazu holenderskiego malarza z XVII wieku, Melchiora de Hondecoetera - „Hare”, o bardzo sugestywnej treści. Już wiedziałam, że czeka mnie wątek związany ze śmiercią, ale wtedy nie wiedziałam jeszcze, że biała tkanina to metaforyczny całun. Symbol słów składających się na otaczającą go nimb-historię, z których będę powoli odwijała zwłoki małego chłopca powieszonego na przydomowym drzewie. Była jeszcze druga symbolika tej tkaniny. Wokół wisielca, na podwórku rodzinnego domu, w dniu śmierci, powiewała na sznurach susząca się pościel. Harriet, jego młodsza siostra a zarazem główna bohaterka opowieści, nie pamiętała tego dramatycznego wydarzenia. Nie mogła go pamiętać. W...

książek: 390
kukunariss | 2019-03-21
Przeczytana: 27 lutego 2019

Sześć i pół.
Czyli niby dobra, ale jednak męczyłam chyba ze trzy miesiące.

książek: 1090
Mollinka_90 | 2019-03-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 marca 2019

Donna Tartt to współczesna autorka kojarząca się z powieściami, których akcja osadzona jest w realiach amerykańskiego Południa. Podobno "Mały przyjaciel" to jej najsłabsza książka i choć nie czytałam jeszcze "Szczygła" i "Tajemnej historii" chyba nie sposób się z tymi opiniami nie zgodzić. Po kilkudziesięciu stronach lektury miałam ochotę odłożyć książkę bez żalu na półkę "niedoczytane", ale dwie niedokończone powieści w krótkim odstępie czasu to dla mnie trochę za wiele;) Przebrnęłam więc przez mniej interesujące fragmenty i ani się obejrzałam, byłam już w połowie książki, która wreszcie wykrzesała ze mnie zainteresowanie i inne bardziej pozytywne emocje.

W książce zafrapował mnie sam pomysł na fabułę i dlatego "tomisko" przyszło ze mną z biblioteki;) Oto kilkuletni Robin w dniu przyjęcia odbywającego się na farmie, zostaje znaleziony martwy, powieszony na drzewie o upiornych czarnych liściach. Wielopokoleniowa tradycyjna biała rodzina, do której należał, dzieli się ze sobą...

książek: 660
zefirek0509 | 2019-01-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 stycznia 2019

Ciężko było klepnąć: przeczytane, bo dobrnęłam tylko do połowy. Koszmarna książka, potwornie nudna. Nie wiem, jak to możliwe, bo np Tajemna historia była genialna. Duży niesmak...

książek: 254
kokoschka | 2018-12-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Nudy ( choć opisane momentami pięknym językiem), a do tego źle skomponowane i udające wielką literaturę. Nie polecam nawet wytrwałym.

książek: 317
Agnesto | 2018-12-18
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

a książka nie jest osadzona w żadnym konkretnym roku, a co gorsza (dla niektórych) nie ma w niej (na szczęście) tła polityczno-historycznego. Mamy klimat z "Cudownych lat" i beztroskie dzieciństwo dzieciaków dorastających na przedmieściach Alexandrii w stanie Missisipi. I wszyscy ucztują Dzień Matki. Są wszystkie ciotki i babcia i są dzieci... i właśnie wtedy dochodzi do tragedii. Robin, jedyny chłopiec w tej rodzinie, zostaje powieszony na drzewie. To zmienia wszystkich. Każde kolejne spotkanie nie bawi już biesiadników, nikomu nie chce się żartować. Matka chłopca cierpi na permanentną depresję, co sprawia, że rozpada się i małżeństwo i rodzina. Służąca zlepia dom w jedność lecz kim ona może być dla dwójki dziewczynek? Jest jeszcze urocza babcia Edi i dziwaczna, wszystkiego się bojąca ciotka, do której zawsze można uciec... Lecz w domu panuje trauma a żałoba przeciąga się na lata. Ojciec łapie lepszą posadę i wyjeżdża, co nikomu nie przeszkadza.

Harriet zaprzyjaźnia się z...

książek: 484
Ola | 2018-11-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 listopada 2018

Zachwycona "Szczygłem" Donny Tartt i urzeczona przepiękną okładką, z chęcią zabrałam się za czytanie tego tomiska. Zapowiadało się obiecująco. W "Szczygle" podano mi wytrawną, porywającą historię ze sztuką w tle. W "Małym przyjacielu" tłem było zabójstwo chłopca, Robina, w niewyjaśnionych okolicznościach. Myślałam, że wątek kryminalny zostanie tak samo umiejętnie wpleciony w fabułę, jak wątek obrazu. Niestety, przeliczyłam się i to bardzo.

95% tej książki to długie, nudne opisy, które nie wnoszą kompletnie niczego. Dialogi wcale ich nie ratują, z reguły są irytujące i pozbawione sensu. Przez 600 stron tej powieści nie znalazłam ani jednej postaci, którą bym polubiła, która by mnie zaciekawiła, którą bym się przejęła. Harriet, główna bohaterka, straszliwie mnie denerwowała. Nie potrafię zrozumieć o jakie "scalenie rodziny" jej chodziło. Wszystkie jej działania były pozbawione logiki. Dzieciak o wyjątkowo nieciekawym charakterze i w typie małej rządzicielki i jego dziwaczne przygody...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Warner Bros kupiło prawa do „Szczygła” Donny Tartt

Jak podaje „The Telegraph” amerykańska wytwórnia filmowa zakupiła prawa do ekranizacji powieści Donny Tartt „Szczygieł” (The Goldfinch). Powieść w tym roku zdobyła Nagrodę Pulitzera oraz była nominowana do kilku innych nagród.


więcej
Nagroda Pulitzera 2014

Ogłoszono laureatów tegorocznej nagrody Pulitzera. W tym roku niespodzianki nie było – nagrodzona została powieść, która jest wymieniana w wielu rankingach oraz nominowana do wielu nagród – „The Goldfinch” Donny Tartt.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd