Mały przyjaciel

Tłumaczenie: Paweł Lipszyc
Wydawnictwo: Znak Literanova
5,99 (503 ocen i 85 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
26
8
73
7
100
6
118
5
77
4
27
3
37
2
19
1
13
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Little Friend
data wydania
ISBN
9788324035571
liczba stron
608
język
polski
dodała
Ag2S

Mały przyjaciel, druga powieść w dorobku Donny Tartt, była nominowana między innymi do Orange Prize. Alexandria w stanie Missisipi, Dzień Matki. Mały Robin Dufresnes zostaje powieszony na drzewie w ogródku rodziców. Dwanaście lat później zagadka jego śmierci pozostaje nierozwiązana. Harriet, która była niemowlęciem w momencie śmierci brata, postanawia znaleźć i ukarać mordercę i scalić...

Mały przyjaciel, druga powieść w dorobku Donny Tartt, była nominowana między innymi do Orange Prize.
Alexandria w stanie Missisipi, Dzień Matki. Mały Robin Dufresnes zostaje powieszony na drzewie w ogródku rodziców. Dwanaście lat później zagadka jego śmierci pozostaje nierozwiązana. Harriet, która była niemowlęciem w momencie śmierci brata, postanawia znaleźć i ukarać mordercę i scalić rodzinę, która rozpadła się po tej tragedii.

Uzbrojona w wiedzę zaczerpniętą z książek przygodowych, Harriet, w towarzystwie najlepszego przyjaciela, szuka zemsty w śmiertelnie niebezpiecznym półświatku amerykańskiego Południa.

Mały przyjaciel, druga powieść w dorobku Donny Tartt, była nominowana między innymi do Orange Prize. To amerykańska powieść gotycka, a zarazem epicka opowieść o zemście, utracie niewinności i sprawiedliwości, którą pragnie się wymierzyć samemu.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Secrus książek: 1582

Śmierć, dwunastolatka i Ameryka

Atmosfera amerykańskiego Południa jest magiczna. Kanikularny nastrój Missisipi lat 70., domy z werandami, podwórka i ogrody skąpane w słońcu, sąsiedzi wiedzący wszystko o wszystkich, senny nurt życia – nieuświadomiony czar zbiegu miejsca i czasu, który kwitnie we wczesnej młodości. U Donny Tartt to realia zakłócone przez Wydarzenie – takie przez duże W, wywołujące traumę, przemeblowujące codzienność, wtłaczające ją w passę rozpaczy. W świątecznym rozgardiaszu Dnia Matki pod nieuwagę rodziny znika mały, kilkuletni Robin Dufresnes. Chwilę potem zwisa nieżywy z drzewa w ogródku. Z tego wielkiego drzewa, na którym Robin miał swój drewniany domek, próchniejący później przez lata jego nieobecności. Szok jest tym większy, że po sprawcy nie ma śladu, tak jakby z mroku na chwilę wyciekło zło, wyrządziło okrutną krzywdę i zaraz niepostrzeżenie wróciło do swojego wymiaru. Dzięki tej egzystencjalnej pustce prolog „Małego przyjaciela” jest rozdzierający – Donna Tartt napisała o żałobie tak, że chce się płakać. Żałobie trwającej już zawsze.

Wydaje się więc, że skoro główną bohaterką historii autorka czyni Harriet, dwunastoletnią dziewczynkę, która w roku śmierci brata ledwo odrastała od ziemi, a teraz próbuje odkryć tajemniczą niewiadomą z przeszłości, to powieść będzie albo specyficznym typem kryminału, albo prozą mocno wrośniętą w konwencję inicjacyjną. Z obu form czerpie, ale nie opowiada się za żadną z nich. Jest niecodzienna: zagadka kryminalna rozwiązywana wakacyjną porą przez...

Atmosfera amerykańskiego Południa jest magiczna. Kanikularny nastrój Missisipi lat 70., domy z werandami, podwórka i ogrody skąpane w słońcu, sąsiedzi wiedzący wszystko o wszystkich, senny nurt życia – nieuświadomiony czar zbiegu miejsca i czasu, który kwitnie we wczesnej młodości. U Donny Tartt to realia zakłócone przez Wydarzenie – takie przez duże W, wywołujące traumę, przemeblowujące codzienność, wtłaczające ją w passę rozpaczy. W świątecznym rozgardiaszu Dnia Matki pod nieuwagę rodziny znika mały, kilkuletni Robin Dufresnes. Chwilę potem zwisa nieżywy z drzewa w ogródku. Z tego wielkiego drzewa, na którym Robin miał swój drewniany domek, próchniejący później przez lata jego nieobecności. Szok jest tym większy, że po sprawcy nie ma śladu, tak jakby z mroku na chwilę wyciekło zło, wyrządziło okrutną krzywdę i zaraz niepostrzeżenie wróciło do swojego wymiaru. Dzięki tej egzystencjalnej pustce prolog „Małego przyjaciela” jest rozdzierający – Donna Tartt napisała o żałobie tak, że chce się płakać. Żałobie trwającej już zawsze.

Wydaje się więc, że skoro główną bohaterką historii autorka czyni Harriet, dwunastoletnią dziewczynkę, która w roku śmierci brata ledwo odrastała od ziemi, a teraz próbuje odkryć tajemniczą niewiadomą z przeszłości, to powieść będzie albo specyficznym typem kryminału, albo prozą mocno wrośniętą w konwencję inicjacyjną. Z obu form czerpie, ale nie opowiada się za żadną z nich. Jest niecodzienna: zagadka kryminalna rozwiązywana wakacyjną porą przez dziecko kojarzy się z jej literackimi poprzednikami – „Zabić drozda” (z którym „Małego przyjaciela” wiąże znacznie więcej), „Magicznymi latami” czy, z naszego podwórka, „Weiserem Dawidkiem” – ale szybkie zaniechanie osobistego śledztwa na rzecz pewności i chęci zemsty oraz zwrot ku psychologizmowi i obyczajowości sytuuje książkę na wszelkich możliwych pograniczach. Choć to narracja przeszłościowa, z wierzchu o przygodowym zaśpiewie, nie ma w niej poczucia tęsknoty czy umiłowania dzieciństwa – Harriet jest poważna, dociekliwa, mała dorosła, która nigdy się nie śmieje, a jej świat jest przygnębiający, pozbawiony letniej zabawy. Śmierć Robina to tak naprawdę pretekst, aby opowiedzieć o codzienności dorastającej dziewczynki ze smutnego domu – z melancholijnie nieobecną matką, przepływającą między pokojami jak duch, będącą kruchym oparciem dla córki, z zagubioną i zamkniętą w sobie starszą siostrą, z babcią i trzema ciotkami, reprezentującymi odchodzące pokolenie kobiet na wiele sposobów. To czarna panorama, jaką mogła stworzyć tylko Donna Tartt.

Już po pierwszych rozdziałach wiemy, że poznamy postaci od podszewki, będą nam opisywane w tysiącach słów, w setkach sytuacji, z dziesiątek stron – aż staną się tak wiarygodne psychologicznie, by zacierały granicę między fikcją a rzeczywistością. Ponieważ jednak bohaterów zahaczających o pierwszy plan jest sporo, trudno było autorce zachować proporcje – przez to śmierć jednej z osób, przedstawiona obszernie i tak, by wywoływała smutek, w rezultacie nie może się równać emocjom po stracie Robina, mimo że w szerszym spojrzeniu jego rola dla powieści ma charakter zaledwie rozpoczynający, a potem chowa się na wiele godzin lektury. Czasem też niektóre sylwetki rozmywają się pod wpływem opanowanej do perfekcji narracji szczegółu Donny Tartt – tutaj tych szczegółów jest całe zatrzęsienie, jak odłamków potrzaskanej wazy, którą trzeba mozolnie posklejać, ale część kawałków wsunęła się niefortunnie pod fotel, kanapę i komodę i prawdopodobnie przepadła na zawsze. O pojemności prozy Amerykanki świadczy ilość notatek, jakie sporządziłem podczas lektury, a jednocześnie przeświadczenie, że one nie pomieszczą wszystkiego. „Mały przyjaciel” bowiem jest otwarty jak życie, nie stanowi zamkniętej księgi wydarzeń, ale okazuje się wyrwaną z czasu opowieścią, przed którą coś było i po której losy bohaterów dalej będą trwać. I tę otwartość historii ceniłbym bezwarunkowo, gdyby nie częste porzucanie pobocznych wątków – z czasem uświadamiałem sobie, że autorka rezygnuje z jakiegoś ciekawego motywu na zawsze, jakby sama się zagubiła i nie wiedziała, o czym chce opowiedzieć, albo chciała napomknąć o wszystkim, a wtedy wychodziło mniej, niż powinno. Takie już ryzyko literackich obelisków, jakie stawia Donna Tartt.

Tematów, które porusza autorka, jest naprawdę dużo. „Mały przyjaciel” to studium życia w obliczu rodzinnej tragedii widzianej z kilku przeplatających się perspektyw, dziecięcy pamiętnik wyrzutka, którego nikt nie rozumie i nie ma kto wysłuchać, to też panorama czasów i miejsca, w jakich toczy się opowieść – z segregacją rasową, ówczesną religijnością i stylem życia. Gdzieś obok migocze także wątek rodzącego się pierwszego uczucia (związany z jedynym przyjacielem Harriet – Helym), doznanie biedy i niejednoznaczna moralność. Ujawniają się też tropy, z których Donna Tartt zrobi znacznie lepszy pożytek w „Szczygle”; mowa o skupieniu fabuły na szemranych interesach przestępczej rodziny żyjącej nieopodal Harriet, której członkowie wydają się zdolni do wszystkiego… być może nawet do powieszenia dziewięciolatka na drzewie. Przeskakiwanie narracji z dziecięcej na przestępczą oraz zderzenie śmiałej dziewczynki z prawdziwym niebezpieczeństwem to ciekawy motyw, ale niewykorzystany właściwie. Było tu wiele zbędnych momentów, wplecionych trochę na siłę, opisanych tak, jakby Tartt nie miała na nie pomysłu. Tak naprawdę półświatek amerykańskiego Południa przedstawiono bardzo ubogo, to dowolny wycinek złego świata przylepiony niechlujnie do warstwy obyczajowej – i choć miał uatrakcyjnić lekturę, jest na tyle rozmyty, że nie angażuje czytelnika. Sam motyw zemsty, który reklamuje powieść, rozsnuł się przede mną dopiero przy końcu, gdy spojrzałem na tę historię z dystansu. Bo w jej środku, podczas czytania, jest tylko feeria szczegółów przesłaniająca widoczność, historia przede wszystkim rodzinna. I właśnie w tej urokliwej scenerii się sprawdza.

„Mały przyjaciel” to literatura specyficzna, znacznie mniej przystępna niż pozostałe powieści autorki i choć wciąż dobra – najgorsza w jej dorobku. To książka idąca zupełnie pod prąd – nie ma tu decyzji, które by ją fabularnie ubarwiły, dopasowały do czytelników; mam wrażenie, że Donna Tartt po sukcesie „Tajemnej historii” napisała książkę dokładnie taką, jaką chciała, bez ulegania podszeptom rynku, i dopiero w „Szczygle” dokonała trudnej sztuki połączenia tych dwóch stanowisk. Zabrakło tu jednak pewności, w którą stronę „Mały przyjaciel” powinien zmierzać. To powieść językowo rozwleczona, leniwa, senna jak Południe, ale też liryczne dopieszczona, uszlachetniająca prozę życia – u nas dzięki Pawłowi Lipszycowi, kolejnemu mistrzowi słowa w puli polskich tłumaczy Donny Tartt. Trzeba tę powolność lubić, trzeba potrafić zrównać historię z jej budulcem. Domagać się natomiast od autorki, by swoją powieść skróciła, bo dłużyzny przeszkadzają w lekturze i niepotrzebnie rozciągają narrację, to pozbawić ją największego atutu. Nie byłoby nic gorszego, niż robić z historii Tartt kryminały lub thrillery tylko dlatego, że początkowo sprawiają podobne wrażenie, odzierać je z kreślonego przez dekadę zaplecza. Takim czytelnikom „Mały przyjaciel” tylko zabierze czas.

Środkowa powieść Donny Tartt jest książką o smutnym dzieciństwie… albo o smutnym dziecku. Być może o dojrzewaniu do zemsty albo dojrzewaniu przez zemstę. Najpewniej zaś o śmierci i jej konsekwencji – życiu w ponurej rzeczywistości bez nadziei. Życiu tak pozbawionym kolorów, że nawet żar lejący się z nieba przypomina sadzę. A choć „Mały przyjaciel” czasem się w tym smutnym świecie gubi, obiera niewłaściwe ścieżki, to swój pobyt na Południu relacjonuje pięknie. I dzięki temu wiele mu można wybaczyć.

Adrian Kyć

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1864)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3131
Marago | 2015-05-21
Przeczytana: 21 maja 2015

"Mały przyjaciel" Donny Tartt nie jest moją ulubioną powieścią. Postanowiłam ją przeczytać przed "Szczygłem" tejże autorki. Obie książki są nagrodzone niebanalnymi nagrodami literackimi. Po przeczytaniu stu stron "Małego przyjaciela", dałam sobie spokój. Fragment, który przeczytałam jest napisany pięknym językiem, z ciekawą historią rodzinną z tragedią w tle, z pięknymi opisami... Złapałam się na tym, że myślami wyprzedzam rozwleczoną akcję książki, ciągnące się w nieskończoność, powtarzające się (tak!) opisy. Książka mnie po prostu znużyła. Może kiedyś do niej wrócę. Czas na "Szczygła" (Nagroda Pulitzera 2014) i napisaną wcześniej "Tajemną historię" (1992).

książek: 5198
Wkp | 2016-02-23

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

MAŁY, MARTWY BRACISZEK

Zanim przystąpiłem do lektury tej powieści, przeczytałem o niej mnóstwo najróżniejszych opinii. Często były to opinie niepochlebne, ale w sposób daleki od rozsądnego krytycyzmu. I jak przekonałem się, sięgając wreszcie do powieści, absolutnie bezzasadne, wynikające bądź to z zupełnego niezrozumienia tematu, bądź też z oczekiwań, że skoro autorka weszła w tematykę thrillera, książka podtrzyma trend tego gatunku. Ale nie. Donna Tartt pokazała, że thriller nie musi być miałkim, powtórkowym dziełem bez głębi i wyższych wartości literackich, tworząc zdumiewającą liryzmem opowieść o śmierci dziecka, która na zawsze odmienia życie rodziny.

Owym dzieckiem, które umiera, jest Robin Dufresnes. Do tragedii dochodzi w Dniu Matki, kiedy rodzina zbiera się na święto. Młodsza siostrzyczka Robina, niemowlę jeszcze, jak i sam chłopiec znajdują się przed domem. Zabawa trwa, lecz kiedy zbliża się burza, a rodzina zaczyna wołać Robina, nie doczekuje się odpowiedzi. Gdy chwilę...

książek: 3787
BagatElka | 2017-07-13
Na półkach: ZZZ....oddane, Przeczytane
Przeczytana: 13 lipca 2017

Wcale się nie dziwię,że autorka straciła 10 lat na napisanie tego "dzieła".
"Mały przyjaciel" to znakomity środek usypiający. Skuteczny i niezawodny!
Usypiałam co chwila i to niezależnie o jakiej porze dnia czy nocy rozpoczynałam czytanie. Jestem pewna,że podczas pisania zasypiała też Donna Tartt.
Koszmarne nudziarstwo.

książek: 888
Aleksandra | 2017-04-01
Przeczytana: 31 marca 2017

Zachęcona wcześniej przeczytaną "Tajemną historią" sięgnęłam po kolejną powieść Donny Tart i trochę się rozczarowałam. Początek bardzo dobry,ale im dalej, tym akcja bardzo rozwleczona, chwilami interesująca, ale tak w ogóle to nudnawa.

książek: 1288
EwaWu | 2018-02-26
Przeczytana: 26 lutego 2018

No i zebrałam kolekcję wszystkich trzech książek Donny, jakie dotąd wyszły spod jej pióra. Ta jest, niestety, najsłabsza.

O ile pozostałe zawierają w sobie swoistą epickość, rozumianą jako przekrojową i dość uniwersalną opowieść po prostu życiu, o tyle ta przypomina bardziej powieść przygodowo-kryminalną z nieletnią łowczynią przygód i sprawiedliwości na pierwszym planie. Chwilami miałam wrażenie, jakbym cofnęła się w czasie do momentu, w którym jako nastolatka zaczytywałam się w przygodach żądnych wrażeń bohaterów opowieści Chmielewskiej, z tą tylko różnicą, że ja już nie mam "nastu" lat, a powieść Donny Tartt wcale nie nosi statusu powieści młodzieżowej.

Opis dystrybutora przestrzega wprawdzie, że bohaterami są mali poszukiwacze przygód, lecz obiecuje też ucztę motywów, które mogłyby zaspokoić nawet najbardziej wysublimowane kubki literackich smaków: "epicka opowieść o zemście, utracie niewinności i sprawiedliwości, którą pragnie się wymierzyć samemu". Przyzwyczajona przez...

książek: 842
Katarzyna Bartnicka | 2017-03-27
Przeczytana: 27 marca 2017

Czytanie książek, to nie jest żadna wspinaczka na Mount Everest, ale niestety niektóre powieści maja to do siebie, że czuje się takie zmęczenie jakby się przerzuciło tonę węgla. wspinaczka przyniosłoby przynajmniej jakaś satysfakcję. Bardzo zawiodłam się na tej powieści. Zaczyna się całkiem intrygująco, od śmierci chłopca powieszonego na drzewie, następnie przenosimy się dwanaście lat później, kiedy to poznajemy młodsza siostrę Robina, która niczego bardziej nie pragnie jak rozwiązać zagadkę jego śmierci. Dziewczynka okazuje się dzieckiem inteligentnym, błyskotliwym i pyskatym. Niestety o tych cechach bohaterki bardzo szybko autorka każe nam zapomnieć, każe nam zapomnieć również o czymś tak trywialnym jak policja, tak jakby tajemnicza śmierć nastolatka nie była w ogóle godna uwagi o śledztwie nie wspominając. W efekcie zaczęłam mieć poważne wątpliwości do do intelektu Harriet, bo nie dość, że dziewczynka szukając mordercy brata porusza się po omacku, bo nikt z nią o tej śmierci...

książek: 451
geena | 2016-03-30
Przeczytana: 30 marca 2016

9-letni Robin, ukochany syn i wnuk, zostaje znaleziony martwy, wiszący na drzewie w przydomowym ogrodzie. Mija 12 lat i mimo zakrojonego na szeroką skalę śledztwa, wciąż nie wiadomo co się stało.

Akcja książki dzieje się w stanie Missisipi, w późnych latach 70. W świecie dusznym od nierówności rasowych i niepewności co można, a co wciąż zakazane. W świecie dam w kapeluszach, i rękawiczkach, czarnych służących i białej biedoty. Szkółki niedzielnej i podziału na "białych" i "czarnych", biednych i bogatych, na panie z Garden Clubu i handlarzy narkotyków. W krainie rozpadających się od wilgoci rezydencji, fałszywych proroków i amfetaminy domowej produkcji. To tutaj poznajemy główną bohaterkę "Małego przyjaciela": 12-letnią Harriet Cleve, siostrę Robina, która za wszelką cenę postanawia wyjaśnić co spotkało jej brata, gdy sama była niemowlęciem. Ta mała zawzięta dziewczynka, zaopatrzona w wiedzę zdobytą dzięki powieściom kryminalnym i książkom przygodowym - rozpoczyna poszukiwania...

książek: 514
Iza | 2016-05-28
Przeczytana: 28 maja 2016

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Co się stało?
Co Donna Tartt sobie myślała pisząc tę książkę?

Czegoś tak beznadziejnego nie czytałam już od dawna. Podziwiam siebie za to, że w końcu zmęczyłam tego gniota.

Ta książka ma właściwie same wady:
Rozdziały rozwleczone na ogromną ilość stron.
Akcja... której właściwie nie ma.
Idiotyczna fabuła.
Beznadziejne zakończenie.
Brak jakiegokolwiek sensu.
Nuda.

W skrócie... mały chłopczyk zostaje zamordowany. Po 12 latach, jego siostra, która w dzień zabójstwa była niemowlęciem, postanawia odnaleźć mordercę brata.
Uznaje, że jest nim jego kolega ze szkoły, ponieważ jej służąca go nie lubi.
Postanawia się zemścić.
Niemal doprowadza do niejednej tragedii, a na koniec dochodzi do wniosku, że właściwie to nie wie czy to on jest mordercą.

No ludzie! Co to ma być?
Gniot i beznadzieja ubrana w przepiękną okładkę.

Zdecydowanie nie polecam.
2/10 za piękne wydanie i język jakim pisze autorka.

książek: 573

Przytoczę fragment, który ukazuje geniusz tej książki: "Nie lubiła książek dla dzieci, w których dzieci dorastały, ponieważ "dorastanie" wiązało się (tak w życiu, jak i w książkach) z szybkim, niewytłumaczalnym zanikiem charakteru. Bohaterowie i bohaterki nagle porzucali przygody dla jakiejś nudnej ukochanej, czy ukochanego, brali ślub, zakładali rodzinę i ogólnie rzecz biorąc zaczynali się zachowywać jak stado krów".
Książka jest niesamowita. Polecam.

książek: 1674
luelle | 2016-04-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 kwietnia 2016

Kolejna rewelacyjna powieść Donny Tartt. Jestem pod wrażeniem jej pisarskiego stylu i sposobu konstruowania fabuły. Nie ma tu prostych chwytów, nie ma rozwiązań, których czytelnik się spodziewa. Jest natomiast ciągłe zaskoczenie i napięcie w oczekiwaniu na kolejne wydarzenia. Kilkadziesiąt ostatnich stron nie pozwoliło mi odłożyć książki, póki nie dotarłam do zdania zamykającego całą opowieść. Poczułam się, jakby zatrzaśnięto przed mną uchylone już drzwi. Ale nie zamierzam protestować i żalić się, że zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało. Ono jest, jakie jest, a ja muszę się ze swoimi emocjami pogodzić. A szarpnęły mocno.

zobacz kolejne z 1854 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Warner Bros kupiło prawa do „Szczygła” Donny Tartt

Jak podaje „The Telegraph” amerykańska wytwórnia filmowa zakupiła prawa do ekranizacji powieści Donny Tartt „Szczygieł” (The Goldfinch). Powieść w tym roku zdobyła Nagrodę Pulitzera oraz była nominowana do kilku innych nagród.


więcej
Nagroda Pulitzera 2014

Ogłoszono laureatów tegorocznej nagrody Pulitzera. W tym roku niespodzianki nie było – nagrodzona została powieść, która jest wymieniana w wielu rankingach oraz nominowana do wielu nagród – „The Goldfinch” Donny Tartt.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd