Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sekret zegarmistrza

Wydawnictwo: Znak
7,19 (195 ocen i 62 opinie) Zobacz oceny
10
34
9
17
8
27
7
50
6
33
5
21
4
6
3
4
2
2
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324040995
liczba stron
416
słowa kluczowe
Renata Kosin, Podlasie, zegary,
język
polski

Lena mieszka w odziedziczonym po przodkach dworku na Podlasiu. Rytm jej życiu nadaje tykanie starych zegarków, pamiątek po dziadku zegarmistrzu. Spokojne życie niespodziewanie nabiera barw, gdy odkrywa pewne znalezisko – nadpalony dziennik z 1884 roku. Notatki są bardzo zniszczone, ale udaje się odczytać nazwisko – Emilie de Fleury. Czy to ona jest autorką dziennika? Co łączy rodzinę Leny z...

Lena mieszka w odziedziczonym po przodkach dworku na Podlasiu. Rytm jej życiu nadaje tykanie starych zegarków, pamiątek po dziadku zegarmistrzu. Spokojne życie niespodziewanie nabiera barw, gdy odkrywa pewne znalezisko – nadpalony dziennik z 1884 roku.

Notatki są bardzo zniszczone, ale udaje się odczytać nazwisko – Emilie de Fleury. Czy to ona jest autorką dziennika? Co łączy rodzinę Leny z właścicielką butiku na południu Francji?

W poszukiwaniu odpowiedzi Lena i jej córka udadzą się w podróż do słonecznej Prowansji. Nie wiedzą jednak, że komuś bardzo zależy na tym, by rodzinne sekrety nigdy nie ujrzały światła dziennego. Grozi im prawdziwe niebezpieczeństwo…

 

źródło opisu: http://renatakosin.blogspot.com

źródło okładki: http://renatakosin.blogspot.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 912
bibliofilka | 2016-02-07
Przeczytana: 01 lutego 2016

Podlasie - najmniej zagospodarowany przez człowieka i najmniej zanieczyszczony region naszego kraju. Łąki, pola, lasy, nieco jezior, rzek i bagien urzekają swoim położeniem i czystością. Wśród takich pól stał dworek, który główna bohaterka odziedziczyła po zmarłych dziadkach. Lena mieszka z mężem i dorastającą córką Ksenią. Dworek wprawdzie nie ma pobielanych ścian, ale dla Leny cały dom był świętością oraz stanowił dla niej pamiątkę po przodkach. Pamięć o innych była dla Leny zawsze bardzo ważna. Martwiło ją, że ludzie zbyt łatwo pozbywali się rzeczy ludzi, którzy już odeszli. Wyrzucali osobiste przedmioty, ubrania i całą resztę. Lena postanowiła postępować inaczej. Chciała chronić nie tylko pamięć po ukochanych dziadkach, ale też ich przestrzeń. Dworek, przedmioty codziennego użytku, wszystko chciała pozostawić na miejscu. Dlatego broniła się przed jakimkolwiek remontem. Nie chciała pozwolić na żadne zmiany. Drewnianą skrzypiącą podłogę w kuchni chciała zostawić, gdyż wtedy umarłoby najpiękniejsze wspomnienie z jej dzieciństwa – gdy późną nocą skradała się potajemnie do kredensu, aby podkraść landrynki posypane cukrem pudrem. Nie wyobrażała sobie też rozbiórki kaflowych pieców. Zbyt dobrze pamiętała zimowe wieczory, gdy zmęczona zabawą na śniegu rozgrzewała przemarznięte stopy, przyciskając je do gorących kafli.

Pewnego dnia ten spokojny rytm jej życia zakłóca odnaleziony dziennik z 1884. Po odczytaniu zniszczonych notatek, Lena odkrywa, że autorka zapisków jest związana z jej rodziną. Cały dziennik przesiąknięty jest emocjami smutnej i bardzo nieszczęśliwej kobiety – Emilie de Fleury. Zainspirowana Lena zaczyna swoje małe prywatne śledztwo. Szybko się okazuje, że jej przodkowie skrywali tajemnice, a ich rozwiązanie może znajdować się w dworku i we Francji. Podążając śladami Emilie de Fleury, Lena i jej córka Ksenia wybierają się w podróż do słonecznej Prowansji. Jednakże niektórym członkom rodziny zależy na tym, aby rodzinne sekrety nigdy nie wyszły na jaw…

Tyle o fabule. Świetnie to się czytało, gdyż znajdziemy mu elementy kryminały połączone z powieścią obyczajową. Plusem książki jest z pewnością lekki styl, z którego wyczuć można serce do Podlasia oraz tradycji rodzinnych. Również miejsca, które odwiedzają bohaterki – malownicze Vallauris, tamtejsze sklepy z ceramiką i wystawy dzieł Picassa – autorka opisuje bardzo dokładnie. Możemy odnieść wrażenie, że podróżujemy razem z Leną i Ksenią. Inspiracją do tej książek były realne postacie, a także przedmioty lub wydarzenia, które autorka nazywa „zapalnikami”. Jednym z takich zapalników jest zegarek z inicjałami JB. Autorka znalazła go w warsztacie swojego taty, a potem przeniosła do karty powieści. Również konfitura fiołkowa, odkryta przez panią Kosin podczas wakacji w Vallauris, to też rzecz, która była inspiracją.

Tyle o plusach. Jest jednak jeden minus, o którym muszę wspomnieć. Na kartach książki pojawią się wspomnienia o Pablu Picassie, Marii Skłodowskie-Curie, Janie Matejce oraz o pradziadkach biorących udział w powstaniu styczniowym. Moim zdaniem trochę tego za dużo, przez to fabuła stała się „przekombinowana”, bo i Skłodowska-Curie, Kochanowski, Matejko i jeszcze Picasso. Zbyt wielu wrzucono do jedno wora – pisząc kolokwialnie. Dlatego rozczarowała mnie końcowa część książki. Zrobiło się po prostu męcząco. Niemniej jednak sam pomysł na książkę, na opisanie Podlasia jest jak najbardziej trafny. I jeszcze ta konfitura z fiołków. Hmm… ciekawie jak smakuje.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Para zza ściany

Jest to szokująca, skomplikowana i bardzo wciągająca opowieść, która po prostu wbija w fotel ;) Czyta się bardzo szybko. Polecam! :)

zgłoś błąd zgłoś błąd