Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pokój

Tłumaczenie: Ewa Borówka
Wydawnictwo: Sonia Draga
7,66 (2667 ocen i 491 opinii) Zobacz oceny
10
275
9
470
8
782
7
669
6
313
5
87
4
22
3
28
2
11
1
10
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Room
data wydania
ISBN
9788379996858
liczba stron
408
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Dla pięcioletniego Jacka Pokój jest całym światem. To tu się urodził, to tu bawi się i uczy ze swoją mamą. Na noc mama układa go do snu bezpiecznie w szafie na wypadek, gdyby przyszedł Stary Nick. Dla Jacka Pokój jest domem, dla jego Mamy więzieniem,...

Dla pięcioletniego Jacka Pokój jest całym światem. To tu się urodził, to tu bawi się i uczy ze swoją mamą. Na noc mama układa go do snu bezpiecznie w szafie na wypadek, gdyby przyszedł Stary Nick. Dla Jacka Pokój jest domem, dla jego Mamy więzieniem, w którym została zamknięta przed siedmioma laty. Dzięki ogromnej determinacji, pomysłowości i bezgranicznej matczynej miłości udało jej się stworzyć dla synka namiastkę normalności. Niestety ciekawość chłopca rośnie z wiekiem i Mama zdaje sobie sprawę, że Pokój nie wystarczy mu na długo…
Porywająca historia o matce i synu oraz ich miłości pozwalającej przetrwać to, czego przetrwać niepodobna. To powieść przejmująca, chwytająca za serce, poruszająca najczulsze struny naszej wrażliwości.

 

źródło opisu: http://www.soniadraga.pl/produkt/1777/proza-pokoj-wyd-filmowe.html

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/produkt/1777/proza-pokoj-wyd-filmowe.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 12
Poepilog | 2017-06-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 marca 2016

O „Pokoju” Emmy Donoghue, jak to nierzadko bywa, zrobiło się głośno dzięki nominowanej do Oskarów ekranizacji. I choć traumatyczne przeżycia porwanej kobiety i jej pięcioletniego synka zapowiadały się na naprawdę ciekawą, przejmującą i zapadającą w pamięć historię, która podobnież wstrząsnęła niejednym czytelnikiem, mamy tu chyba do czynienia z sytuacją, gdy ekranizacja przewyższa swój pierwowzór.

Wielki, ważny dzień. Piąte urodziny. Właśnie w tym momencie wchodzimy do pomieszczenia, które dla dwudziestosześcioletniej Mamy i małego Jacka jest, i to dosłownie, całym światem. Chłopiec oprowadza nas po wszystkich zakamarkach niewielkiego pokoju i z dziecięcą fascynacją stara się wyjaśnić funkcjonowanie poszczególnych przedmiotów, przyzwyczajeń i codziennych rytuałów tej dwójki. Z ust kilkuletniego dziecka dowiadujemy się, kim jest Stary Nick, na czym polega Niedzielna Rozpusta i tego, jak bardzo normalne jest to, że Pokój to dryfujące gdzieś w odmętach kosmosu, jedyne w całym wszechświecie pomieszczenie, w którym żyją prawdziwi ludzie. Tacy jak Jack i Mama.

Perspektywa, na którą zdecydowała się pisarka, jest czymś oryginalnym, dla wielu na pewno fascynującym, jednak według mnie niesamowicie zaszkodziła całej powieści. Po pierwsze, zamiast szokującej i ciężkiej mentalnie przeprawy przez traumatyczne doświadczenia młodej, porwanej kobiety, otrzymujemy tu adekwatny do wieku narratora, czyli de facto infantylny opis rzeczywistości, której chłopiec tak naprawdę w ogóle nie zna. Zamiast jakiejkolwiek specyfikacji problemów, z którymi boryka się matka (porwana, gwałcona, przetrzymywana i wychowująca dziecko oprawcy, kobieta), jako czytelnicy mierzymy się z problemami pokroju: „jakimi zabawkami powinienem się dziś pobawić?".

Ponadto mamy tu do czynienia z adekwatnym do wieku Jacka językiem i stylem wypowiedzi, jakimi napisana jest cała książka. Oczywiście nie można oczekiwać, że pięcioletni narrator zachwyci nas kwiecistymi opisami i monologowymi refleksjami na temat tego, jak wygląda jego życie w zamknięciu. Sposób, w jaki wypowiada się chłopiec, jest odpowiedni dla jego poziomu wiedzy i wieku, co niewątpliwie nadaje całej historii realizmu i autentyczności, ale jednocześnie nie zmienia faktu, że utrudnia to proces czytania i wręcz uniemożliwia czerpanie z tego jakiejkolwiek przyjemności.

Ciekawym było poznawanie sposobów i kroków, jakich podejmowała się młoda matka, aby wbrew sytuacji, w jakiej się znajdują, dobrze wychować swoje dziecko. W opisie codziennych rytuałów, w grach i zabawach, można było dostrzec tę matczyną miłość i troskę o dobrostan chłopca, co choć w małym stopniu wzbudzało we mnie ciepłe, ale niestety również i jedyne emocje dla bohaterki. Poza tym miałam wrażenie jakoby była to postać z tła, mało ważna, a momentami wręcz epizodyczna. Od początku, aż do samego końca — pięcioletni i rozumiejący bardzo niewiele — Jack i jego myśli, są wszystkim, co dostarcza nam lektura.

Trzeba przyznać, że sama fabuła i pomysł niewątpliwie stanowią ogromne zalety tej pozycji, ale to wszystko, jeżeli chodzi o pozytywy tej publikacji. Według mnie jest to przykład zmarnowania niesamowitego potencjału.

Lektura jest bardzo specyficzna i prawdopodobnie jest to główny powód, dla którego ma tak wielu zwolenników i dobre recenzje. Jednakże w moim odczuciu, autorka zamiast naprawdę poruszającej, wzruszającej i zapadającej w pamięć opowieści, którą mogłaby przedstawić nam decydując się na, na przykład, narrację głosem matki, serwuje infantylną papkę nieświadomego i bardzo ograniczonego w wielu kwestiach młodzika. A szkoda.

http://poepilog.blogspot.com/2016/03/pokoj.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Maleńka Dorrit

„Mała Dorrit” – powieść wydawana w odstępach miesięcznych (każdorazowo po 34 strony) od grudnia 1855 do czerwca 1857 roku. Po niej geniusz Charles Dic...

zgłoś błąd zgłoś błąd