Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo

Wydawnictwo: W.A.B.
7,34 (601 ocen i 89 opinii) Zobacz oceny
10
36
9
39
8
169
7
231
6
103
5
19
4
4
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328021785
liczba stron
224
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Krzysiek

Dobra prezencja bywa kluczem do sukcesu, a metka na ubraniu ma znaczenie. Czasem to kwestia życia lub śmierci. Dla niektórych – dosłownie. Blisko 1200 kobiet i mężczyzn zabitych pod gruzami Rana Plaza. Spalona szwalnia w Ashulii, w której pewnego wieczoru zamknięto pracowników na wyższych piętrach, by z płonącego budynku wynieść najpierw zawartość magazynu na parterze. Oburzające. Ale na miano...

Dobra prezencja bywa kluczem do sukcesu, a metka na ubraniu ma znaczenie. Czasem to kwestia życia lub śmierci. Dla niektórych – dosłownie.
Blisko 1200 kobiet i mężczyzn zabitych pod gruzami Rana Plaza. Spalona szwalnia w Ashulii, w której pewnego wieczoru zamknięto pracowników na wyższych piętrach, by z płonącego budynku wynieść najpierw zawartość magazynu na parterze. Oburzające. Ale na miano skandalu zasługuje dopiero to, że za spodnie czy sukienkę, które w Bangladeszu uszyto za 10 zł, w polskim centrum handlowym musisz zapłacić dziesięć-piętnaście razy więcej. Marek Rabij, dziennikarz działu gospodarczego tygodnika „Newsweek Polska” w maju 2013 roku – tuż po zawaleniu się Rana Plaza – pojechał do Dhaki poznać z bliska warunki, w jakich produkuje się w Bangladeszu ubrania dla polskich i zagranicznych marek. Rok później powraca na dłużej do banglijskich slumsów w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, czy katastrofa z 24 kwietnia 2013 r. wpłynęła jakoś na funkcjonowanie globalnego przemysłu odzieżowego.

 

źródło opisu: sklep.gwfoksal.pl/

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1290
almos | 2016-03-28
Przeczytana: 25 marca 2016

Reportaż z Bangladeszu, który jest prawdziwym zagłębiem odzieżowym gdzie w tysiącach fabryk szyje się dla nas ciuchy. Polityka radykalnego cięcia kosztów prowadzi tam do głodowych płac i koszmarnych warunków pracy; efektem są liczne wypadki i katastrofy. Autor dobrze pokazuje straszne warunki pracy i życia tamtejsze, niemniej książce brak głębszej perspektywy ekonomicznej i historycznej.

Marek Rabij pojechał do Bangladeszu w 2013r., po wielkiej katastrofie budowlanej w fabryce odzieży, gdzie szyto dla zachodnich firm; zginęło wtedy ponad tysiąc osób. Na miejscu znalazł szokujące warunki pracy i życia robotnic i robotników: wielogodzinna praca za głodową płacę, zatrudnianie dzieci, brak jakiejkolwiek opieki medycznej i prawnej, koszmarne warunki BHP; prowadzi to do częstych wypadków, katastrof, pożarów. A wszystko to ma na celu jedną rzecz ‘optymalizację kosztów’ czyli jak najniższe koszty wytworzenia ciuchów, które potem kupujemy i ubieramy.

Czytając opowieści Rabija miałem uczucie deja vu. Dawno temu czytałem bardzo podobne opisy koszmarnych warunków pracy w odzieżowych manufakturach Manchesteru w połowie XIX wieku: zatrudnianie dzieci, nadgodziny, głodowe płace itd. itp. Kto to napisał? Niejaki Karol Marks w II tomie Kapitału. Znajdujemy nawet u Rabija stwierdzenia trącące Marksem: „Większość pracowników wciąż dostaje tutaj po prostu jałmużnę, drobniutką część zysku, którą wspaniałomyślnie chce podzielić się z nimi pracodawca.” Jak wiadomo Marks znał lekarstwo na powyższe problemy, ale teraz wiadomo że lekarstwo gorsze od choroby...

Zatem opowieści Rabija nieco wtórne są, i brakuje im perspektywy historycznej: opisywany przez niego niemiłosierny wyzysk już był, jest i (niestety) będzie i naprawdę trudno temu zaradzić. Wstrzymywanie się od kupowania t-shirtów nie pomoże tym biednym ludziom...

Czasami pojawi się w książce głębsza refleksja, że pracownicy fabryk odzieżowych nie mają tam jeszcze najgorzej bo: „jadają mięso raz na miesiąc, ale o ryż nie muszą żebrać jak sieroty. Nie śpią też pod gołym niebem czy pod wiatą miejskiego targowiska, jak najbiedniejsi rikszarze. W hali fabrycznej nie smaży ich podzwrotnikowe słońce ani nie owiewa monsun, jak te starsze kobiety, które kilka groszy mogą zarobić już tylko jako tragarze na pobliskiej budowie.” Niestety, tak to wygląda, i nasze zachodnie krokodyle łzy niewiele tu zmienią.

Książka pokazuje poza tym, że są różne stopnie biedy: mamy nędzę wielką i mniejszą. Okazuje się, że nasza polska nie jest jeszcze taka najgorsza...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ambasadorowie

Mój pierwszy raz z Henry Jamesem...delektuję się epoką i powolnie budowaną fabułą, a diabeł tkwi w szczegółach. Spotkanie dwóch skrajnych światów : Pa...

zgłoś błąd zgłoś błąd