Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Muzeum osobliwości

Tłumaczenie: Małgorzata Maruszkin
Wydawnictwo: Wielka Litera
6,58 (59 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
4
8
10
7
18
6
10
5
6
4
4
3
3
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Museum of Extraordinary Things
data wydania
ISBN
9788380320673
słowa kluczowe
Małgorzata Maruszkin
język
polski
dodała
Ag2S

Nowa powieść jednej z najbardziej uwielbianych pisarek Ameryki, która podbiła serca czytelników na całym świecie. Osadzona w burzliwej epoce narodzin nowoczesnego Nowego Yorku (pierwsza dekada XX, Coney Island) urokliwa opowieść o miłości dziewczyny-syreny, żywego eksponatu z Muzeum Osobliwości i zafascynowanego fotografią wrażliwego młodego chłopaka, rosyjskiego Żyda. Książki Alice Hoffman...

Nowa powieść jednej z najbardziej uwielbianych pisarek Ameryki, która podbiła serca czytelników na całym świecie.

Osadzona w burzliwej epoce narodzin nowoczesnego Nowego Yorku (pierwsza dekada XX, Coney Island) urokliwa opowieść o miłości dziewczyny-syreny, żywego eksponatu z Muzeum Osobliwości i zafascynowanego fotografią wrażliwego młodego chłopaka, rosyjskiego Żyda. Książki Alice Hoffman przetłumaczono na ponad dwadzieścia języków, doczekały się ponad stu zagranicznych wydań, a trzy z nich - "Totalna magia", "Król rzeki" oraz "Akwamaryna" - zostały sfilmowane.

 

źródło opisu: http://www.wielkalitera.pl/

źródło okładki: http://www.wielkalitera.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 127

Początek XX wieku, Coney Island. Aż po horyzont rozciągają się światła lunaparków, magicznych miejsc, gdzie najgłębiej skrywane w dorosłych dzieci wychodzą na wolność. Wszędzie kolorowo i mogło by się wydawać, że ciemność i zło nie ma prawa nawet zaglądać przez dziurkę od klucza. A może jednak?
Coralie mieszka w pewnym miejscu, dosyć znanym w swym mieście. Muzeum Osobliwości prowadzone jest przez jej ojca, który co sezon sprowadza nowe żywe cuda. Okazuje się jednak, iż na dziesiąte urodziny dziewczynki zaplanowane jest coś szczególnego, co sprawi, że kilka ważnych lat z jej życia stanie się czystym piekłem.
...może wyjątkowo zacznijmy od okładki! * czujcie ten niezręczny i zagubiony głos, oj czujcie *
Ale, dobra, będę poważna, bo tego zazwyczaj w recenzjach wymagam... Ehh...
Okładka jest piękna, bajkowa. Króluje w niej przede wszytskim pastelowy róż - w środku jak i na zewnętrznej stronie. Biorąc ją do ręki miałam szczere nadzieje na coś w stylu Cyrku nocy Erin Morgenstern. Taki niezwykle magiczny klimat i miłe oderwanie się od codzienności poprzez lekką historię. Nadzieję tę pogłębiały słowa Jodi Picoult wyryte na górze okładki głoszące „Nieprawdopodobie piękna historia". Wkopałam się i tyle. I co? NO CO?! Przeczytajcie to się dowiecie.
Po skończeniu Muzeum Osobliwości miałam ochotę tę książkę zakopać w najbliższym grobie na cmentarzu, moim jak i tym noramlnym. Dlaczego, spytacie? Nie chodzi tu o idiotyzm tej książki, bo za grosz go tam nie było. Za bohaterów też nie, bo za bardzo nie ma czego opłakiwać. Więc? Ogółem dlatego, że ta historia w żadnej, nawet najmniejszej mierze nie ima się do tej cudownej okałdki! Muzeum Osobliwości można porównać do innego rodzaju Rzeźni numer 5. Coralie opiekuje się jej ojciec, który do przyjemniaczków i takich co to za pierwszy krok dziecka cieszą się jak idioci z pewnością nie należy. Jest to człowiek pozbawiony empatii, w którym trudno jest zauważyć coś innego niż egoizm, troskę wyłącznie o swoje dobro i zamykanie się we własnym świecie, gdzie próbuje upodobnić się do Boga tworząc samemu nowe osobliwości. Coralie notomiast jest niewinnym dzieckiem. Poznaje świat poprzez ciągłe siedzenie w domu oraz czytanie na przymus książek takich jak William Szekspir, a także dzięki swej opiekunce, dbającej o nią poparząną Maureen.
Jednak Coralie i jej ojciec nie są jedynymi bohaterami. Eddie to żydowski imigrant z Rosji ( z tej kobinacji śmiała się moja mama „Żydowski imigrant. I jeszcze z Rosji!" ), który odszedł od swojego rodziciela i postanowił żyć po swojemu. Nie jest to życie usłane różami, jednak Eddie niczym się nie przejmuje. Kiedy jeszcze mieszkał z ojcem pracował dla pewnego Czarodzieja, u którego nauczył się szpiegostwa.
Autorka wprowadziła narrację podzieloną na trzech narratorów. Pierwszy jest narrator wszechwiedzący, drugi to Eddie, a trzecim jest Coralie. Jednak odnoszę wrażenie, że Muzeum Osobliwości nadmiernie skupia sie na Eddie`m. Co rozdział jest pokazana jego historia, jego przeżycia, które, przykro mi to napisać, po prostu mnie nie ciekawiły. Rozumiem, że jego życie nie było specjalnie idealne, ale tragiczne też nie było. Nie bili go w domu, nie zgwałcili go, nie miał blizn, nie został zamordowany i nie zamieszkał w rowie na dłuższy czas.
Ogólnie powiedziawszy Muzeum Osobliwości jest książką łączącą kilka gatunków, a mianowicie realia historyczne z czasów początku XX wieku, obyczajówkę ukazującą brak miłości w rodzinie lub zamknięcie się rodzica na dziecko oraz lekki kryminał polegający na znalezieniu mordercy pewnej dziewczyny.
Myślę, że w tej części recenzji już rozumiecie dlaczego okładka pod żadnym pozorem nie pasuje do książki.
Muszę też dodać, iż czcionka podzielona jest na dwa rodzaje. Pierwsza jest zwykła, czytająca się szybko, przyeznaczona dla narratora trzecioosobowego, naszej Alice Hoffaman. Druga natomiast sprawia wrażenie mniejszej, przeznazona dla Eddie`ego i Coralie. Dzięki niej w linijce mieści się więcej słów, może to właśnie dlatego czytało mi się ją wolniej i ciężko wzdychałam, gdy okazywało się, iż następny rozdział właśnie tą czcionką jest pisany.
Historia sama w sobie jest świetna. I ciekawa i trochę może łzawa dla niektórych, ale na pewno genialnie skomponowana i napisana.
Alice Hoffman w swojej powieści opisuje pewne wydarzenie. Jest to pożar w fabryce, gdzie zginęło około 150 kobiet. I jest to prawdziwa informacja, ponieważ grzebiąc w Google Grafice znalazłam takie oto zdjęcie gazety, które to potwierdza. Fakt historyczny, brawo! Do tego jest bardzo ważny dla naszych bohaterów, ponieważ to właśnie w tym pożarze zaginęła osoba, której szuka Eddie.
Jako podsumowanie powiem to, co powtarzam cały czas odkąd skończyłam tę książkę - kartki Muzeum Osobliwości powinny być czarne, nie białe.
Jest to historia bardzo osobliwa, równie interesująca, co wciągająca. Trafia na moją ulubioną półkę.

RECENZJA NALEŻY DO ZBIORÓW CMENTARZA ZAPOMNIANYCH KSIĄŻEK

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Potęga podświadomości

Całe szczęście, że moja podświadomość kazała mi doczytać tę książkę do końca. Inaczej żałowałabym. I to mocno. Kupiłam 'Potęgę podświadomości' z czyst...

zgłoś błąd zgłoś błąd