Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pod Wędrownym Aniołem

Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
7,4 (42 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
4
8
9
7
18
6
7
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377793565
liczba stron
300
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Nie wygrałam w totolotka. Nie dostałam spadku po bogatej ciotce. Porzuciłam codzienność znaną, bezpieczną, choć niekoniecznie satysfakcjonującą. Zaryzykowałam. Razem z mężem i dziećmi wyruszyłam w drogę, nie wiedząc, co kryje się za kolejnym zakrętem. Szklarska Poręba. Nowe miejsca, nowi ludzie, nowe ścieżki. Przeszkody i fascynacje. Perypetie remontowe, wędrówki śladami artystów, odkrywanie...

Nie wygrałam w totolotka. Nie dostałam spadku po bogatej ciotce. Porzuciłam codzienność znaną, bezpieczną, choć niekoniecznie satysfakcjonującą. Zaryzykowałam. Razem z mężem i dziećmi wyruszyłam w drogę, nie wiedząc, co kryje się za kolejnym zakrętem. Szklarska Poręba. Nowe miejsca, nowi ludzie, nowe ścieżki. Przeszkody i fascynacje. Perypetie remontowe, wędrówki śladami artystów, odkrywanie ludzkich losów zaplątanych w wielką historię. Poezja i proza życia. Bywa różnie. Czasami bardzo trudno. Ale nie zamieniłabym tej mojej ścieżki na żadną inną. I o tym właśnie mówi ta opowieść.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwomg.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwomg.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 621
Netula_CK | 2016-01-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 stycznia 2016

Inspirująca. To słowo jako pierwsze przyszło mi na myśl, gdy zamknęłam „Pod Wędrownym Aniołem” Joanny Marii Chmielewskiej (jeśli nie chcecie się narazić autorce, nie mylić z Joanną Chmielewską). I jak to z pierwszymi myślami bywa – właśnie to słowo najlepiej określa mój stosunek do tego, co znalazłam w książce. Uprzedzam, będzie bardzo subiektywnie…

Czytałam i nie dowierzałam, a moje brwi raz po raz wędrowały w górę, tworząc poziome linie na czole. Dodając do tego uśmiech dosłownie co kilka stron, mam nadzieję, że nie pogłębiłam zaczynających dopiero przygodę z moją twarzą zmarszczek. Te mimiczne ponoć dużo mówią o człowieku, dodają nawet charakteru, jednak jeszcze przez jakiś czas chętnie podziękowałabym nawet za nie. Co mnie tak dziwiło, wprawiając jednocześnie w dobry nastrój? To, że w książce co chwilę odnajdywałam kawałek siebie, aż było dla mnie dziwne, niedorzeczne wręcz, że autorka o sobie pisała, że nie wzorowała się na mnie. Dlaczego więc czułam, że to po trosze o mnie, obecnej lub przyszłej? Studia pedagogiczne, praca z dzieciaczkami, zamiłowanie do gór, dyskotekowe traumy związane z koniecznością tańczenia przy braku predyspozycji do tego (ba! Przy trudności z koordynacją ruchów znośnie wyglądających, nie mówiąc już nawet o tym, by odbywało się to w rytm muzyki!) i przede wszystkim przemożna chęć pisania. Bo i ja pisuję, na razie do szuflady jeszcze, ale mam takie przeczucie, że kiedyś stworzę coś, co ujrzy światło dzienne. I nie wynika to bynajmniej ze zbytniej pewności siebie czy arogancji, po prostu z przekonania, że jeśli robisz coś z miłością, z pasją, to robisz lub w końcu zaczniesz robić to dobrze.

Tak więc książka ta stała się dla mnie inspiracją. Bo zobaczyłam w niej, że to, co się pisze, można osadzić w bliskiej sobie przestrzeni i że można to zrobić naprawdę dobrze. Nie trzeba kreować żadnego miasta ani wioski, której próżno szukać na mapach. Dlaczego akcji powieści nie osadzić właśnie w Szklarskiej Porębie? Przecież autorka tam właśnie mieszka, zna tamtejsze obyczaje i miejsca wiadome jedynie tubylcom, niedostępne dla oka zwykłego turysty. To ma sens i wartość dodaną w postaci tego, że możesz czytelnikom pokazać swoje miejsce na ziemi właśnie twoimi oczyma – osoby, która to miejsce ukochała. Nawet jeśli nie dostrzegą oni tego co ty, to i tak przeżyją wycieczkę ciekawszą od tej z przypadkowym przewodnikiem. Inspirująca. To właśnie to słowo. Kiedyś spod mojej ręki wyjdzie powieść osadzona w kieleckich realiach. I będzie to bardzo dobra powieść. Bo choć to rozum podsunie kreacje bohaterów i ich perypetie, to serce ubarwi wszystko scenerią tak jemu bliską. Poznacie Kielce widziane oczyma kogoś, kto ukochał to miasto z jego zaletami i wadami, których przecież wedle bezstronnych niemało. A to najpiękniejszy rodzaj miłości.

Mądrość. To kolejne ważne słowo przy lekturze Wędrownego Anioła. Bo też dużo tej mądrości w książce znalazłam. Poniżej zamieszczam to, co szczególnie zapadło mi w pamięć:

„Boże, daj mi pogodę ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagę do zmiany tego, co zmienić mogę, i mądrość, żeby odróżnić jedno od drugiego”

„Nie porównuję się z innymi. Porównuję się jedynie z samą sobą. Cieszę się z drogi, jaką przebyłam. I mimo z pozoru mizernych efektów uważam, że to jeden z moich największych sukcesów”

„Bo dla mnie w pisaniu najfajniejsze są te momenty, kiedy opowieść zaczyna toczyć się sama. Bohaterowie wymykają się spod kontroli, zaczynają chodzić własnymi drogami, a podążam za nimi, nie wytyczając im ścieżek”

I cytat, który najlepiej opisuje mnie samą:

„Moją wielką miłością jest słowo, dzięki któremu najlepiej udaje mi się ten świat oswajać. Jest kluczem, dzięki któremu mogę wejść tam, gdzie inaczej nigdy bym się nie przedostała”

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
W królestwie monszatana. GMO, gluten i szczepionki

Książka zdecydowanie godna polecenia. Autor opowiada skąd wziął się w świecie Zachodu, zwłaszcza wśród skrajnej lewicy zachodniej, mit że GMO jest złe...

zgłoś błąd zgłoś błąd